Ekstremalne zabawy z niewolnica

W poprzednim opowiadaniu „Orgia w klimacie sado” zostawiliśmy naszą bohaterkę, niewolnicę Luizę w doś krępującej – nomen – omen sytuacji, od której zacznie się to opowiadanie.
Skąd takie imię u niewolnicy? Po prostu, jak to wyjaśniłem w innym opowiadaniu, Luiza była kiedyś wolna, ale uciekając przed wierzycielami sprzedała się w niewolę a ja kupiłem ją na aukcji.
Chcecie wiedzieć o niej coś więcej? Proszę bardzo.
Luiza pije jak smok. Kiedy jest na bańce, strasznie rozrabia, ale potem ma straszne kace. Ma trzydzieści kilka lat, jest niewysoką, ale bardzo zgrabną blondynką z brązowymi oczami. Nie jest głupia. Bywa bezczelna. Nie umiem jej nauczyć, żeby mówiła do mnie “panie”. Uwielbia dawać dupy, obciągać i puszcza się na wszelkie możliwe sposoby, kiedy tylko jest okazja. Jest biseksualna. Lubi też bardzo ostre zabawy z sobą w roli głównej. Ale gdybym dał jej dziewczynę albo faceta do zabawy – nie hamowałaby się zupełnie. Strasznie drogo mnie kosztuje, umie wyciągać kasę. Nie da się ukryć, mam do niej słabość.

 

I. PODWIESZANIE

….Z Luizą natomiast zabawiało się tamtych dwóch. Najwyraźniej Luiza prowadziła za ich pośrednictwem jakąś grę ze mną, bo dość szybko przejęła kontrolę nad swoimi masterami i zaczęła najpierw udawać że im doradza co mogą z nią zrobić a potem po prostu nimi komenderowała:

Powieście mnie za nogi, w rozkroku chłopaki. Wyżej na wysokości waszych kutasów, żebyście mogli mi je wsadzić kutasy do pyska !

Nie trzeba im było tego dwa razy powtarzać. Zawiązali jej na kostkach nóg linę i podciągnęli w górę (przytrzymali jej głowę, żeby jej nie rozbiła), zawiązali koniec liny na kołku. Wisiała teraz głową w dół, ze zwisającymi blond włosami, z rozciągniętymi nogami i wywaloną cipą.

I rzeczywiście, obciągała im wisząc głową w dół i co chwilę zerkając na mnie.

„Aha, chce sprawdzić czy będę zazdrosny i jak daleko pozwolę im się posunąć. Przecenia się. Nie jest taka istotna. Łatwo ją zastąpić. Popatrzę gdzie nas to zaprowadzi”. Tak sobie myślałem i patrzyłem. Przy okazji, można by pomyśleć o kupnie Mamuśki, może Mamuśki z córką.

Czekałem i patrzyłem, kto kogo przetrzyma.

Do wiszącej bezwładnie za nogi Luizy ustawiła się teraz kolejka facetów. Każdy z nich wsadzał jej kutasa w usta i spuszczał się w nią. Dzielna Luiza ciągnęła każdemu z jednakowym zapałem i starała się łykać, ale wkrótce jej twarz była cała ospermiona.

Sperma spływała jej na włosy a z włosów na podłogę.

Po pewnym czasie opadła z sił, ręce zwisały bezwładnie. Mimo to nikt nie kończył. Dopiero kiedy kolejka się skończyła i każdy mógł zapoznać się z jej gardłem, kazałem ją opuścić na podłogę. Chwilę leżała dysząc ciężko i zbierając siły. Usiadła i spojrzała na mnie z dumą.

 

II. RŻNIĘCIE

Podałem jej wody, poklepałem po policzku. Przepłukała gardło, wypluła resztę.

– I co dalej? – zapytała

– Nie masz dość?

– Nie. Chcę jeszcze – hardo spojrzała mi w twarz – po to jestem, prawda?.

Była na trochę na rauszu, mocno rozruchana i podniecona, jej cipa była nabrzmiała a małe sutki sterczały jak szpilki; była chyba też i trochę zboczona na punkcie sado /maso.

– no cóż… Panowie – zwróciłem się do kolegów, którzy jeszcze przed chwilą ją rżnęli – też moja kolej.

Rozsiedli się wygodnie dookoła, żeby popatrzeć. Kazałem im też sprowadzić z góry dwie młodziutkie niewolnice, żeby im wylizały do czysta członki z resztek spermy, co też skwapliwie uczyniły.

Czując na sobie męskie spojrzenia i mlaskanie języków dziewczyn, Luiza podnieciła się jeszcze bardziej. Stała wyprostowana jak struna, dysząc ciężko i patrząc mi w oczy.

– Co chciałbyś teraz ze mną zrobić?

Nie odpowiedziałem.  Podszedłem do niej od tyłu, pocałowałem ją w szyję. Uderzył mnie jej zapach. Mieszanina jej potu, spermy, jakieś dalekie echo perfum… Wygięła się, przywarła pośladkami do mnie, wyciągnęła szyję. Chwyciłem ją za włosy, pociągnąłem głowę do tyłu i ugryzłem ją w szyję a potem długo ssałem robiąc wielką malinę. Stała poddając się temu i kręcąc wypiętym tyłkiem.

Poczułem jak mi staje.  Popchnąłem ją w stronę stołu obitego blachą, rzuciłem na plecy. Rozłożyła ręce, rozłożone nogi zwisały jej z blatu. Ręce jej zapiąłem klamrami, rozciągając szeroko na boki. Nogi kazałem podnieść  i ściśle skrępowałem pasami jej łydki i uda.

Następnie podszedłem do niej i założyłem jej knebel, wpychając do ust kauczukową kulę i mocno zapinając. Zaczęła się ślinić a jej białe zęby wbijały się w czarny kauczuk.

Wówczas dopiero sięgnąłem po klamry na sutki. Założyłem i zacząłem dokręcać śruby. W miarę zgniatania sutka, jęk Luizy robił się coraz głośniejszy aż przerodził się w szloch.

Wtedy zabrałem się za drugą pierś, powtarzając operację. Luiza wiła się i drgała z bólu, ale nie mogła nic zrobić. Dopiero wtedy rozpiąłem spodnie i po raz pierwszy tej orgii, powoli w nią wszedłem. Ponieważ nie byłem dziś pierwszy, jej cipa i tak już mocno wyrobiona przez lata używania, była bardziej niż zwykle rozwarta i mokra. Wchodziło się w nią gładko i głęboko. Stałem wyprostowany, jej podwiązane nogi sterczały na boki i jebałem ją rytmicznie i długo. Ściśnięte klamrami cycki skakały, ślina jej ciekła z pyska a z oczu łzy. Kiedy poczułem, że dochodzę wyjąłem go. Pośliniłem jej odbyt. Przyłożyłem kutasa i nacisnąłem. Nie chciał wejść. Nacisnąłem mocniej i poczułem, że opór ustępuje i że mój kutas wbija jej się w tyłek. Wchodziłem tym razem powoli. Jej tyłek był – w odróżnieniu od cipy – zawsze ciasny. Niewolnica stękała coraz głośniej, aż zaczęła krzyczeć, nie wiadomo czy z bólu, czy rozkoszy, czy jednego i drugiego. Kiedy ja ją rżnąłem w dupę, jeden z obecnych mężczyzn, nie wytrzymał, podszedł do niej i wsadził jej ponownie swojego kutasa w usta. Jako prawdziwa profesjonalistka zaczęła ciągnąć spuchniętymi od obciągania wargami.

Spuściłem się jej w dupie. Przeprosiłem na chwilę kolegę, któremu obciągałem i wytarłem chuja o jej włosy. Rozkręcałem się. Luiza była harda, ale chciałem dla samej zasady przekonać się, gdzie jest jej granica i kiedy spokornieje.

 

III. WIĄZANIE

Postanowiłem, że kolejnym etapem będzie jej wiązanie. Jak pisałem wcześniej – Luiza nie była młoda, ale miała świetne ciało, była szczupła i wysportowana. Dlatego postanowiłem je trochę ozdobić węzłami.

Wyjąłem jej knebel z ust, dałem do popicia whisky z butelki. Pociągnęła solidnie, nawet się nie zakrztusiła. Odwiązałem ją od stołu. Zeszła z niego sama, uklęknęła przede mną na piętach i oczekiwała, co będzie dalej.

Wziąłem linę. Zacząłem od krępowania jej rąk na plecach. Potem zabrałem się za jej piersi. Tu było więcej pola do popisu. Ścisnąłem je tak, że nabrzmiały  jakby miały wybuchnąć i zaczęły sinieć. Niewolnica gryzła wargi, ale milczała.

Podniosłem ją z podłogi i posadziłem okrakiem na koźle. Musiałem tutaj poprosić o pomoc jedną z młodych dziewczyn, które uprzednio zajmowały się czyszczeniem kutasów swoich masterów ze spermy. Kiedy ona trzymała Luizę, żeby nie spadła, ja związałem jej nogi w kostkach pod kozłem, obwiązałem ją też mocno w pasie. Sznur wrzynał jej się w ciało, powodując obtarcia. Związana, chwiała się niepewnie na koźle. Dlatego, żeby ją ustabilizować, założyłem jej pętlę na szyję a koniec sznura przewiesiłem przez hak u sufitu. Teraz była sztywna, wyprostowana, nieruchoma. Każdy ruch powodował zaciskanie się pętli na szyi, więc nie wierciła się.

– Posłuchaj. Od Ciebie zależy, kiedy to przerwiemy. Wystarczy, że powiesz. Rozumiesz ?

– ttaakh.. wycharczała

– i co ?

– jjesszccze

 

IV. CHŁOSTA

Kiwnąłem głową i sięgnąłem po pejcz.  Ostrożnie, żeby nie uszkodzić skóry, uderzyłem ją po plecach. Podskoczyła na linie, krzyknęła.

Obszedłem ją dookoła. Biłem pejczem po udach, potem brzuchu a na końcu po piersiach. Dziewczyna krzyczała, wiła się, jej ciało robiło się czerwone od razów. Ani razu nie poprosiła żebym przestał.

W pewnym momencie zemdlała. Chlusnąłem na nią zimną wodą. Wzdrygnęła się, ocuciła. Spojrzałem na stojącą obok pokornie dziewczynę do pomocy. Była rzeczywiście bardzo młoda, miała może połowę lat Luizy. Czarnooka brunetka przyglądała się skrzącymi oczami Luizie.

– Podoba ci się ? – spytałem ją

– Ona czy chłosta, mój Panie ? – odpowiedziała pytaniem

– Ona.

– Chłosta bardziej.

– Spróbuj – dałem jej pejcz.

– Naprawdę Panie ? Mogę ? – ucieszyła się mała sadystka.

– Oczywiście, śmiało.

Wzięła potężny zamach. Świst powietrza przeszedł w trzask bicza uderzającego mokre plecy Luizy i zlał się z jej krzykiem.

Dziewczyna śmiała się. Powtórzyła zamach, na skórze Luizy pojawiła się druga pręga. Luiza krzyczała, a potem zamilkła. Znowu zemdlała.

 

V. FINAŁ

Pomyślałem, że na razie jej wystarczy. Odwiązałem ją, chwyciłem bezwładne ciało osuwające się z kozła i położyłem na ziemi, zacząłem cucić. Otworzyła oczy. Poprosiła o wodę. Wziąłem ją na ręce i wyniosłem z lochu.

Poszedłem na górę, do swojego pokoju. Tam ją położyłem na łóżku, usiadłem na krześle i patrzyłem.

– Ale dałaś czadu… powiedziałem – po co tak szarżowałaś ?

Uśmiechnęła się w odpowiedzi : Wygrałam z tobą. To ty pękłeś a nie ja. Mogłeś kontynuować , nie prosiłam o koniec.

– Fakt, wygrałaś – kiwnąłem głową – zamęczanie cię nie miało dłużej sensu. Doszłaś do granicy swojej wytrzymałości.

– Bo zemdlałam ? – nie wygłupiaj się. Wiadro zimnej wody by wystarczyło. Raczej repertuar zaczął ci się kończyć.

– Tak sądzisz ?

– Tak. Mogłeś tam jeszcze np. mnie podtapiać. Albo dać psu do jebania. Albo jakiemuś parszywemu niewolnikowi, żeby mnie wyruchał. Mogłeś mi obić stopy tak, żeby nie mogła stanąć i chodziła na kolanach. Nie było ciężarków w cipie i naciągania sromu. Nie przekłułeś mi piersi. Ani ich nie przybiłeś gwoździami do deski…

Słuchałem tego z rosnącym zdumieniem. Lubię się ostro zabawić, ale nie wiedziałem czy ona mówi serio, czy kpi.

– nie złamałeś mnie – kontynuowała – nic nie wiesz o granicach mojej wytrzymałości.

– Dlaczego tak ? – zapytałem. Po co te zawody ?

– Bo chcę żebyś zapamiętał, że takiej dziwki i szmaty jak ja nie znajdziesz. Żadna mi nie dorówna. Może znajdziesz jakąś z ładniejszym ciałem, ale zawsze będziesz ją porównywał do mnie. Jestem najlepsza. I zawsze będę pierwsza. Poza tym – ciągnęła – jestem od ciebie kilkanaście lat starsza. Mogę ci się znudzić. A wtedy będziesz mnie chciał sprzedać. Nie dostaniesz za mnie dużo pieniędzy. Nie zwrócę ci się. Więc lepiej żebyś czuł się ze mną związany. Teraz wiesz, że możesz ze mną zrobić wszystko, ale to absolutnie wszystko. Nie, że się tak tylko mówi, ale naprawdę. Masz inną taką niewolnicę ?

Mówiła coraz wolniej, ogarniał ją sen. Brudna, śmierdząca potem, spermą i alkoholem leżała na białej pościeli i odpływała. Była smukła, zgrabna jak cholera, harda i nieco szurnięta. W sumie faktycznie – nie miałem od niej lepszej. Co nie znaczy, że zamierzałem się do niej przywiązywać. Jej wywody nasunęły mi kilka pomysłów, co z nią jeszcze można zrobić, zanim całkiem się zużyje i nie kupią jej nawet do burdelu wojskowego.

 

VI. DOGRYWKA

Wyczerpani orgią spaliśmy tej nocy chyba z 12 godzin. Gdy się obudziłem, nie byłem pewien która godzina. Luiza, która padła po wczorajszych ekscesach bez mycia, potwornie śmierdziała. Miałem kaca. Zadzwoniłem po serwis. Orgia nadal trwała – impreza była obliczona na kilka dni – ale jej tempo wyraźnie spadało. Okazało się, że jest trochę po południu. Zamówiłem coś do jedzenia, szampana, sok i kawę. Dużo kawy. Poszedłem pod prysznic. Moja krzątanina obudziła Luizę. Usiadła rozczochrana na łóżku, powąchała się, skrzywiła paskudnie i mruknęła do siebie “Oi Lui, czas ci za mąż iść”, po  czym wepchnęła się obok mnie pod prysznic.

– Posuń się mój Panie i Władco – zakomenderowała, sięgając po szampon.

Byliśmy oboje nadzy pod ożywczym prysznicem. Poczułem dotyk jej mokrego ciała. Zacząłem ją mydlić a ona mrucząc lubieżnie to wypinała się do mnie, to odwracała przodem i ocierała o mnie piersiami. Miała po wczorajszej zabawie dużo otarć, siniaków, pręg i blizn, ale była zniewalająca. Uklęknęła pod strumieniem wody i zaczęła delikatnie lizać mnie po członku. Chciałem ją wziąć za głowę, ale odepchnęła moją rękę.

– Stój spokojnie – rzekła i wzięła moją mokrą pałę w całości na jeden raz. Gardło też miała głębokie. Stałem nad nią i patrzyłem na jej wygięte plecy, wystający kręgosłup, na stopy, szczupłe kostki opięte bransoletami, których nie można było nigdy odpiąć. Obciągała mi, chociaż mój kutas był już cały obolały, zmacerowany i poobcierany od jebania. Zakręciłem wodę i mimo wszystko wyciągnąłem mokrą niewolnicę spod prysznica, rzuciłem na łóżko. Odwróciła się natychmiast na brzuch i wypięła w górę mokry tyłek.

– jeb mnie – zażądała

– jak kurwę ?

– Jak ostatnią kurwę. Skurw mnie. Jestem twoją zdzirą, starą szmatą do jebania, pojemnikiem na spermę, twoją własnością – nakręcała się.

Dałem jej klapsa w wypięty tyłek

– Ty suko, dawaj mi dupy zaraz!

-Mrrrr – zamruczała zadowolona.

No i nie da się ukryć, że za chwilę mój 25 letni kutas siedział znowu w jej 38 letniej piździe. Trzymałem ją za biodra i jebałem od tyłu, gdy wszedł kelner z lunchem, kawą i szampanem. Bardzo starał się udawać, że nie widzi, co robimy, ale nie dało się ukryć, że wzrok mu uciekał do Luizy.

– Dziękuję. Chcesz napiwek, czy wolisz pomacać ją sobie?

– Pomacać – zaczerwienił się.

Wyjąłem chuja z Luizy a ta z uśmiechem wstała z łóżka, podeszła do kelnera, wspięła się na palce, objęła go za szyję i złożyła na jego ustach mokry pocałunek. On od razu położył ręce na jej biodrach, przycisnął ją do siebie; posłusznie przywarła do niego, nie przerywając pocałunku.

Obejmował jej plecy, kładł ręce na pośladkach, dotykał jej piersi. Dałem mu trochę czasu, ale w końcu przegoniłem. W końcu napiwek to napiwek a nie jebanko.

Jedną z zalet Luizy było to, że nie miała problemu z dawaniem dupy.

Potem siedzieliśmy nadzy na łóżku; zawiązałem jej oczy i karmiłem a ona miała zgadywać, co dostaje do jedzenia.  Piliśmy szampana. Całowali się.

I zastanawiali nad trójkątem.

Ale to już zupełnie inna historia.

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Andrzej Nowak

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *