Julia nareszcie wróciła, pierwszy do niej odpadłem i długo przytuliłem. Pomimo ponagleń Karola, nie mogłem i nie chciałem się od niej odkleić. W końcu uwolniłem jej ramiona, w które zatopił się chłopak. Nasza dziewczyna obiecała, że wejdzie pod prysznic i zaraz nas dosiądzie. Ja jednak uznałem, że chcę się z nią tylko poprzytulać. Julia natychmiast położyła mi swoją dłoń na moim czole.
– Jesteś chory, gorączki nie masz, może się czymś strułeś? – w jej głosie nie wyczułem kpiny, ale oczy mówiły co innego.
– Jestem zmęczony, stęskniłem się za tobą, a poza tym, jutro rano jedziemy na pogrzeb i odczytanie testamentu. Obiecaliście, że pojedziecie ze mną – przypomniałem.
– Jaca, wyluzuj, pamiętamy. Nie odpuszczę okazji do poznania teściów – rzucił Karol puszczając oko do Julii. – Ale to nie przeszkadza, żeby nie bzykać się z nasza laską.
– Ja dziś odpuszczam – powiedziałem i skierowałem się do naszego pokoju.
Chwilę potem byłem w łóżku i momentalnie zasnąłem. Obudził mnie Karol bawiąc się kosmykiem mojej grzywki. Byłem na niego wściekły, że mnie obudził, przecież wyraźnie powiedziałem, że odpuszczam ten numerek.
– Wstawaj śpiochu, już siódma – usłyszałem Julię.
– Jak już jest rano? Przed chwilą się położyłem… – wymamrotałem śpiącym głosem.
– Tak cię ścięło, że nawet nie obudziły cię nasze harce, oj żałuj Jacuś, żałuj – powiedział Karol uśmiechając się szeroko do Julii.
Podniosłem się na łokciu i pocałowałem Karola. Na chwilę się od niego odsunąłem, usiadłem i ponownie złączyliśmy się ustami. Poczułem, jak bokserki mi pęcznieją i skierowałem swoją dłoń na Karola krocze. Odsunąłem usta, ale wciąż nasze czoła się stykały. Uśmiechnąłem się, bo zauważyłem, że i on ma erekcję. Chłopak pocałował mnie i długo trwał w tym pocałunku, po czym oderwał się ode mnie.
– Zbieramy się, kotek. Musimy przygotować nasze garniaki i wyprasować koszule – powiedział po chwili.
Bez słowa wstałem i podszedłem do szafy i wyjąłem, nowe, włożone w podłużne worki nasze odświętne ubrania.
– Zobacz piękna – zwróciłem się do Julii – jakie sobie kupiliśmy gajery. Identyczne, w zajebistym grafitowym kolorze.
Dziewczyna naga wyszła z łazienki z nakremowaną twarzą.
– To jest antracytowy, a nie grafit – powiedziała przewracając oczami. – Faceci… – poszła do swojej sypialni i przyniosła krótka sukienkę do połowy uda. Podniosła na wysokość naszych oczu – to jest grafitowy.
Karol przyłożył jeden z garniturów do jej ubrania.
– Przecież są identyczne – powiedział i spojrzał na mnie, a ja pokiwałem głową. Julka uderzyła się dłonią w czoło i wyszła z pokoju.
Spakowałem nasze stroje do worków, Karol w tym czasie zaczął się zakładać czyste bokserki. Rzuciłem garnitury na łóżko i kucnąłem przed chłopakiem biorąc jego fiuta do ust. Przesunąłem twarz do podbrzusza i czułem, jak penis wypełnia mi usta i napiera na gardło. Odsunąłem się i zająłem się tylko główką. Karol chwycił moją potylicę i wprawił swoje biorą w delikatny ruch. Moje dłonie głaskały pośladki i uda chłopaka. Wyjąłem jego fiuta i lizałem brzeg grzybka. Lewą dłonią chwyciłem kutasa Karola i poruszałem nią, nie przestając pieszczot językiem. Na powrót wsunąłem penisa do ust, mocno ścisnąłem ustami i delikatnie zacząłem ssać, przyspieszając ruchy rękę. Drugą masowałem jego mosznę. Julka weszła i widząc nas głośno westchnęła.
– Chłopaki! – krzyknęła – spieszymy się. Musimy zaraz wyjeżdżać.
– Tak, tak. Jeszcze chwilkę – powiedział Karol.
Wyjąłem penisa z ust i zacząłem językiem robić kółka po brzegach żołędzia. Przyspieszyłem masturbację omiatając językiem brzeg grzybka i wędzidełko. Wsunąłem penisa do ust, oparłem się obydwoma rękami i Karola biodra i ruszałem głową, wsuwając penisa bardzo głęboko. Mój chłopak zaczął cicho jęcząc, wtedy wyjąłem fiuta z ust, waliłem szybko i skierowałem na otwarte usta. Karol przejął ode mnie swojego kutasa i zaraz wystrzelił, celując do mojej buzi. Podnosząc się, połknąłem jego spermę, a Karol językiem zgarnął kilka kropel z mojej brody. Pocałował mnie i polecił się ubrać. Po kwadransie zeszliśmy do samochodu, trzymając w ręku nasze odświętne stroje. Kilka dni wcześniej zarezerwowałem nam pokój w hotelu, gdzie chcieliśmy się przebrać. Do mojego rodzinnego miasta dojechaliśmy w niespełna trzy godziny. Zanim dojechaliśmy na cmentarz, podjechaliśmy do hotelu założyć garnitury. Karol szybko się ubrał i wyszedł, bo musiał kupić papierosy. Ja założyłem swój strój i obserwowałem od tyłu, jak Julia pochylona nakłada swoje stringi. Podszedłem od tyłu i wsunąłem nos w jej cipkę. Julia chwyciła się blatu komody i uniosła nieco nogę, przez co jej majtki całkowicie się zsunęły. Nie przerywając minety, wziąłem jej koronkową bieliznę i schowałem do wewnętrznej kieszeni marynarki. Chwyciłem oburącz jej pośladki i teraz zabrałem się do lizania jej odbytu, jednak po chwili wstałem i odpiąłem pasek, opuściłem spodnie i wydobyłem z bokserek twardego kutasa. Jednym pchnięciem wszedłem w Julkę, a ta głośno jęknęła. Pomogłem jej się wyprostować i chwyciłem jej cycki przez sukienkę. Dziewczyna szybko zdjęła ją przez głowę i na powrót złapałem jej piersi. Poruszałem się szybko w Julce, ściskając jej jędrne cycki. Wyszedłem z Julii, odwróciłem ją, nasadziłem na mojego kutasa i oparłem ją o ścianę. Dziewczyna zaplotła ręce na moim karku, a nogi wokół bioder. Teraz poruszałem się wolniej, ale wchodziłem głębiej. Nasze nosy się dotykały, ale nie całowaliśmy się. Ciężko dyszałem w usta mojej kochanki, poruszając się coraz szybciej. Julia jęczała, krzyczała i mocno wbiła swoje paznokcie w moje plecy. Poczułem wibracje i mój telefon się rozdzwonił.
– To chyba Karol – wydyszałem. – Jeszcze chwilkę, co? – spytałem.
Julia pokiwała głową, ale po chwili pokręciła przecząco. Poprosiła, żebym postawił ją na podłodze i z niej wyszedł. Teraz ona przesunęła mnie do ściany, patrząc mi prosto w oczy waliła mi konia. Czułem nadchodzący orgazm, moje nogi zaczęły drżeć, nie mogłem na nich ustać i za chwilę głośno krzyknąłem, Julka jeszcze chwilę poruszyła ręką, po czym wzięła mokre chusteczki leżące na blacie i wytarła nimi swoje udo, po którym spływała moja sperma. Telefon zadzwonił ponownie.
– No ruchy, kurwa! Ile można czekać! To nie czas i miejsce. Twoja ciotka nie będzie czekać! – wykrzyczał Karol.
– Już, tylko się musiałem przebrać… – zacząłem się tłumaczyć, ale Karol wszedł mi w słowo.
– Ta, jasne, już ci uwierzę.
Po chwili założyłem spodnie, zapiąłem koszulę, a Julia nałożyła sukienkę i ją poprawiła. Gdy zeszliśmy, Karol był wściekły, patrzył na nas złowrogo, ale Julka szepnęła mu coś do ucha co go uspokoiło. Chłopak za chwilę się rozpogodził. Gdy prowadziłem auto, spojrzał na mnie.
– Wreszcie poznam moich teściów. To takie ekscytujące! – zawołał radośnie i zaklaskał w dłonie. Spojrzałem w lusterku wstecznym, że Julia z trudem wstrzymała śmiech.
– Nawet tak do niej nie mów.
– Ale dlaczego, Jacuś? – Karol nie dawał za wygraną.
– Nie chcę awantury, kłótni – zacząłem mówić podniesionym głosem.
– Nie denerwuj się, bo złość piękności szkodzi – powiedział mój chłopak. – Nie powiem tego – powiedział i podniósł dwa palce
Gdy dojechaliśmy na cmentarz, wyszliśmy z auta i we troje szliśmy w jednym rzędzie.
– Po lewej, ten łysy z tą w pinglach z baranem na głowie, to moi starzy – powiedziałem. Zaraz doszliśmy do moich rodziców.
– Mamusiu! – rzucił karol i chciał uściskać moją matkę, ale ona zrobiła krok w tył i spojrzała na mojego chłopaka z obrzydzeniem. – Nie przywita się mamusia ze swoim zięciem? – zapytał chłopak.
– Nie jest Pan moim zięciem, nie należy pan do rodziny, co wy tu robicie?! – krzyknęła moja matka. Ja podszedłem do nich i tylko się lekko uśmiechnąłem. – Co tu robisz?
– Przyjechaliśmy na pogrzeb – przypomniałem.
– Mogłeś wysłać dyspozycję do prawnika o ….. – mówiła podniesionym głosem matka, ale przerwała, bo jakaś dziewczyna podeszła do mnie i mnie przytuliła.
– Cześć Jacuś – patrzyłem zaskoczony na uśmiechniętą twarz. – Nie pamiętasz mnie? – zapytała, a ja teraz sobie przypomnialem. To Kaśka, moja kuzynka, z którą miałem w dzieciństwie świetny kontakt. Potem wszystko się spierdoliło. Dziewczyna zbliżyła usta do mojego ucha – Dziękuję i współczuję tego, przez co musiałeś przejść. Dzięki tobie mogłam powiedzieć rodzicom, że jestem biseksualna, choć chyba bardziej pociągają mnie dziewczyny.
Kaśka spojrzała na Julkę i Karola i przywitała się naciśnięciem dłoni. Karol spojrzał na smukłą sylwetkę mojej kuzynki, ale ta pokręciła głową.
Po ceremonii było odczytanie testamentu, z którego wynikało, że trzecia część mieszkania jest moja. Nie zamierzałem odpuścić i rodzeństwo musi mnie spłacić. Siostra i brat patrzyli na mnie wściekłym spojrzeniem. Następnie udaliśmy się na stypę w jakimś małym lokalu. Julia usiadła na rogu stołu, ja obok niej, a Karol przy mnie, ciągle trzymając rękę na moim udzie. Jego dłoń wędrowała coraz wyżej i czasem małym palcem dotykał mojego kutasa. Poczułem jak się napręża, jak jest gotowy do seksu. Wsunąłem się głębiej pod stół, by, pod opadającą serwetą, ukryć swoje krocze, a Karol, nie patrząc na mnie, rozpiął mój rozporek i wydobył fiuta. Głośno przełknąłem i spojrzałem na mojego faceta. Ten uśmiechnął się delikatnie i wolnym ruchem mnie masturbował. Chciałem go pocałować, ale nie mogłem tego zrobić. Tymczasem Julia odchyliła głowę w moją stronę.
– Ten facet z wąsami bardzo mi się przygląda. Na dziwny uśmiech. Może dlatego, że nie mam majtek. Ty mi je zabrałeś, pamiętasz? – zapytała cicho, a ja tylko pokiwałem głową.
Karol poruszał swoją ręką w równych, miarowych i powolnych ruchach. Przymknąłem na chwilę oczy, co natychmiast podchwyciła Julka.
– Na pogrzebie? – wyszeptała mi do ucha – wstydź się – zaśmiała się cicho i pocałowała w skroń, a ja oddychałem coraz głębiej.
– Faktycznie wujkowi się podoba – powiedziałem dziewczynie do ucha. – Wiesz to ten wąs, co niejedną piczą trząsł. – Dziewczyna cicho się zaśmiała. – Gdyby nie okoliczności, wujek poprosiłby cię do tańca.
Julia spuściła głowę i ukryła w dłoniach, by nie parsknąć, mimowolnie rozchylając nieco uda. Wujek szerzej otworzył oczy i brzegiem palca potarł wąsy. Karol wciąż poruszał ręką pod stołem, a ja czułem nadchodzący orgazm. Przymknąłem oczy i bałem się tego, co zaraz nastąpi. Karol spojrzał na mnie, a ja delikatnie pokręciłem głową, więc chłopak przestał, ale wciąż trzymał w dłoni mojego twardego penisa. Siedząca naprzeciwko ciotka, spytała, co się stało z Julką.
– Bidulka zawsze się wzrusza na pogrzebach – wyjaśniłem, ciotka pokiwała głową, a dziewczyna kilkukrotnie poruszyła ramionami, po chwili wstała, poprawiła sukienkę, przeprosiła i wyszła.
Karol znowu poruszał moim penisem. Było mi dobrze, chciałem tego, ale wiedziałem, że wywoła to ogromny skandal.
– Koniec? – spytał chłopak. Ja tylko pokiwałem głową.
Karol jeszcze ruszał swoją ręką, a ja się wystraszyłem, że mnie opacznie zrozumiał. Jednak po chwili skończył, wsunął sztywnego fiuta do spodni, wstał i wyszedł za dziewczyną. Siedziałem sam i teraz czekałem na głupie zaczepki krewnych, jednak one nie nastąpiły. Po dobrym podeszła do mnie Kaśka i zaprosiła mnie na zewnątrz na papierosa. Usiadłem na wysokim murku na tyłach knajpy, a obok zajęła miejsca moja kuzynka. Położyła mi rękę na udzie, a ja się wzdrygnąłem. Spojrzała na mnie zdziwiona.
– Karol się mną bawił i zostawił mnie chwilę przed końcem – wyjaśniłem.
Kaśka uśmiechnęła się i podsunęła swoją dłoń wyżej i zatrzymała ją na pachwinie.
– Jacuś, ale on duży… – wyszeptała.
Uśmiechnąłem się i objąłem kuzynkę dotykając jej biodra. Jej nagie ciało spowodowało, że moje podniecenie wystrzeliło. Uniosłem rękę wyżej wsuwając pod bluzkę i dotknąłem nagich piersi. Wsunąłem wyżej i poczułem twardą brodawkę, jednym palcem poruszałem wolno, a pozostałymi ugniatałem foremną pierś. Kasia mocniej ścisnęła moje udo, a ja poczułem jak nadchodzi orgazm. Pieściłem jej biust, bawiłem się nim, chciałem go wyjąć. Dziewczyna położyła dłoń na moim kroczu i mocniej ścisnęła. Wystraszyłem się tego, co będzie dalej, więc puściłem Kasię, a ona zwolniła uścisk, kierując dłoń na dłoni moje udo, choć dwa palce wciąż dotykały krocza.
– Co chcesz ze mną zrobić? Ty masz dziewczynę, jak chłopaka, jesteśmy kuzynostwem… To nie jest dobry kierunek – powiedziałem, choć w pierwszej chwili pomyślałem, żeby zrobiła mi loda, żeby ja tu przelecieć.
– Ale on taki twardy, a ty tak cierpisz – mówiła wolno i cicho, co jeszcze bardziej mnie nakręciło. Zamknąłem oczy, czułem, że nie panuję nad sobą.
– Chciałaś pogadać – powiedziałem odsuwając się od Kasi kilka centymetrów. – Przepraszam, ale jeśli ulegnę teraz pokusie, zniszczyłbym to, co zbudowałem, cały mój świat legnie w gruzach. Nie mógłbym spojrzeć w twarz moim kochankom. Mojemu facetowi. Tym razem nikt by mnie już nie uratował.
– Przepraszam, nie pomyślałam – powiedziała Kasia zabierając rękę. – Ale o czym ty mówisz? Jak uratował, skąd? Nie rozumiem.
Kasia wyjęła z torebki pudełko L&Mów i mnie poczęstowała. Zapaliłem, mocno się zaciągnąłem.
– Prawie rok nie paliłem – uśmiechnąłem się. – Widzisz tematem wieżowiec? – wyciągnąłem rękę z papierosem i wskazałem budynek majaczący się na horyzoncie. Dziewczyna pokiwała głową. – Tego dnia, kiedy rodzice kazali mi się wynosić, matka uderzyła mnie w twarz, ojciec powiedział, że nie jestem jego synem, że to był błąd, że się urodziłem… – głos mi się łamał. – Tego dnia spakowałem w plecak kilka najważniejszych rzeczy i wyszedłem. Na klatce matka krzyknęła za mną, żebym nigdy nie wracał, że się mną brzydzi. Wtedy dotarłem do tego bloku. Wjechałem winda na ostatnie piętro i włazem, na szczęście był otwarty, dostałem się na dach. Stanąłem na szczycie i zobaczyłem piękny widok. Siła wiatru dodała mi odwagi. Podszedłem do krawędzi, usiadłem i zawiesiłem nogi – opowiadałem, a Kasia zakryła usta, w jej oczach pojawiły się łzy. – Chciałem skoczyć, odliczałem w myślach do pięciu, gdy doszedłem do czterech, usłyszałem męski głos. Jakiś młody facet powiedział, że tego od tego kroku nie będzie już odwrotu. Zaproponował mi drinka, rozmowę, a jeśli to nic nie da, on mi już nie przeszkodzi. Pomógł mi wstać i zeszliśmy włazem na dół. Okazało się, że ten facet mieszkał na ostatnim piętrze tego bloku. Zanim zeszliśmy, facet przytulił mnie i długo staliśmy wtuleni do siebie. Cicho płakałem, a on wciąż mnie tulił. Nic nie mówił, nic nie robił, tylko mnie przytulał. – Wspomnienia tamtych dni sprawiły, że oczy zrobiły mi się wilgotne. – Chłopak zaprowadził mnie do swojej kawalerki i zaproponował nocleg. Rozlał alkohol do kieliszków i usiedliśmy na małej sofie. Procenty rozwiązały mój język i powiedziałem mu o wszystkim. Paweł, bo tak miał na imię, słuchał mnie w ciszy. Połóż rękę na moim kolanie i z miłym uśmiechem słuchał. Jego ręka kierowała się się ku górze i sięgnęła rozporka, rozpiął go i wyjął z niego penisa. Nie miałem erekcji, ale Paweł sprawnymi ustami zaraz do niej doprowadził. Odpadłem na plecy, a chłopak krótkimi ruchami głowy robił mi loda. Wyjmował główkę z ust i językiem drażnił brzegi żołędzia. Robił to fenomenalnie, czułem się wspaniale, choć wspomnienia wciąż gniotły mnie od środka. Po kilku minutach wystrzeliłem mu do ust. Paweł połknął wszystko, położył się obok mnie i spytał czy nie żałuję, że tu przyszedłem, a ja pokręciłem głową. Długo się potem całowaliśmy. Dni mijały na wspólnych pieszczotach, jednak ta sielanka nie trwała długo, bo mój ojciec dotarł do rodziców Pawła, powiedział im o nas, a na koniec poszedł do jego mieszkania i darł się na klatce, że jest pedałem, że jego rodzice o wszystkim już wiedzą. Tego samego dnia znalazłem Pawła w wannie z podciętymi żyłami. Udało się go uratować, ale on zerwał ze mną kontakt. Kilka razy chciałem wskoczyć pod pociąg, ale powstrzymywało mnie, by nie obciążać innych. Potem pojechałem do mojego obecnego miasta, znalazłem pracę i tam poznałem Karola.
Dziewczyna spojrzała na mnie że smutnymi oczami.
– Bardzo ci współczuję. Jak rozumiem żyjecie razem? – zapytała a ja nie patrząc na nią pokiwałem głową. – A jak miałbyś wybierać, z kim byś chciał żyć, kogo byś wybrał? – bez namysłu wysłałem chłopaka. – A on?
– Nie wiem i boję się go o to zapytać.
W tym momencie obok mnie usiadł Karol. Nie wiedziałem ile z tego usłyszał.
– Musimy pogadać – powiedział poważnie, a ja poczułem, jak mój świat się rozsypuje. Spojrzałem na znajomy wieżowiec i poczułem, że jego dach się o mnie upomniał.
Leave a Reply