Nie Mieszkaliśmy razem z Karolina, każde z nas miało swoja strefę, która szanowaliśmy, Widywaliśmy się 2-3 razy w tygodniu. Przeważnie u niej. Miałem konkretne plany, żeby to zmienić, przygotowywałem profesjonalny dungeon w podziemiu kamienicy, w której mieszkałem, miała niebawem poznać to miejsce.
Miała doświadczenie, milczała jednak na temat swojej przeszłości, było to związane z jakaś historia, do której nie chciała powracać, a ja nie pytałem.
Karolina od zawsze była uległa, w kwestiach seksualnych wyraźnie, nie tylko jej to odpowiadało, ale miała doświadczenie jako sub. Bardzo naturalnie pokonywała kolejne bariery, a ja jej w tym pomagałem. Na co dzień oczekiwała na wydawane polecenia, podporządkowywała się bez dyskusji. Mieliśmy np. dress code; ułożenie włosów. Włosy rozpuszczone oznaczały gotowość i zachętę z jej strony do seksu z penetracja, starannie upięte w koński ogon, tak żeby jej nie przeszkadzały przy miłości francuskiej. Sama nieraz żartowała, że na rozpuszczenie włosów musi zasłużyć i tak było w rzeczywistości. Poruszała się z dużym wdziękiem i zdawała sobie sprawę ze swojego sex appealu.
Nasze spotkania, nie były schematyczne. Najczęściej ubrana była w wyzywającą sukienkę powyżej kolan, podkreślającą zgrabne nogi. Karolina czuła bluesa i bielizna pod sukienką zawsze była starannie dopasowana. Czasami witała mnie w drzwiach tylko w szlafroku, naga z reguły z samonośnymi pończochami, wtedy włosy obowiązkowo zapięte w koński ogon sterczący ku górze, jak u zwykłej dziwki. Bardzo to lubiłem.
Karolina miała fetysz korka analnego, uważała, że elegancka kobieta przebywająca nago przy mężczyźnie powinna mieć założony korek analny. Miała różne rodzaje wtyczek. Ten najbardziej ozdobny zakładała sama przed moim przyjściem, albo prosiła o pomoc. Nie zawsze wcześniej to ustalaliśmy. W pewnych kwestiach jednak, mieliśmy ustalony rytuał. Stawała w lekkim rozkroku z włączonym wibratorem dotykającym krocza, który przytrzymywała ręką. Na początku często towarzyszył temu nerwowy uśmiech mający zatuszować zmieszanie i skrępowanie, z czasem była poważna, skoncentrowana. Zawsze sprawdzałem przygotowanie wkładając rękę pomiędzy jej nogi, nie spieszyłem się, moim oględzinom zazwyczaj towarzyszyły głębokie westchnienia. Klaps w pośladek, ustalona pozycja i korek lądował w miejscu.
Potem konwersacja, Niekiedy ubierała fartuch na gołe ciało i zabierała się do gotowania, wtedy swobodnie rozmawialiśmy dzisiaj przewidziałem inny scenariusz.
Otworzyła mi w szlafroku ledwo zasłaniającym uda do połowa z wysoko upiętym końskim ogonem. Uśmiechnęła się na przywitanie i lekko stanęła na palcach cmokając mnie w policzek. Powoli pomogłem jej zdjąć szlafrok i rzuciłem go na ziemię. Stanęła przede mną w lekkim rozkroku, nie uśmiechała się, czekała. Bez słowa zagryzała wargę przy zapinaniu klamerek na sutkach, wiedziałem , że czeka na to aż włożę jej rękę między nogi, zawsze była mokra. Miała ochotę na więcej. Jej zapach unosił się w powietrzu.
Podałem jej wibrator, stała w rozkroku przyciskając go do krocza, korek analny leżał przygotowany na stoliku. Po chwili klepnąłem ja w pośladek pokazując ręką żeby się odwróciła, oliwę wylałem bezpośrednio na tyłek, korek wszedł gładko, miesiące ćwiczeń, usłyszałem ciche westchnienie. Na dzisiaj przygotowałem niespodziankę, zaraz po założeniu klamerek na cycki, któremu towarzyszyło syknięcie, jednak jak zdążyłem zauważyć bez grymasu na twarzy. Popatrzyła mimowolnie w kierunku fartuszka wiszącego na ścianie. Świst szpicruty która wylądowała na wewnętrznej stronie prawego uda, szybko przywrócił jej czujność. Znowu bez grymasu na twarzy, przez chwilę spojrzała na mnie z poważnym wyrazem twarzy, potem spuściła wzrok. Spokojnie włożyłem jej rękę między nogi, żeby kolejny raz przekonać się jak bardzo jest podniecona. Podniosłem mokry palec i dałem jej do oblizania. Usiądź, powiedziałem, wykonała polecenie, poprawiłem pozycję jej nóg lekkimi uderzeniami szpicruty, wyprostuj się powiedziałem, siedziała wyprostowana z szeroko rozłożonymi nogami na taborecie bez oparcia. Nie podnosiła wzroku. Bardzo poważna dzisiaj, próbowałem rozluźnić atmosferę, nie uśmiechnęła się, była skoncentrowana na tym co miało nastąpić. Wyciągnąłem z torby wibrator kontrolowany aplikacją. Nie spiesząc się rozpakowywałem prezent. Różowa oliwka z antenką. Biodra do przodu kochanie rozkazałem, była posłuszna, powoli pochyliłem się i jednym wolnym ruchem włożyłem wibrującą oliwkę do środka. Powoli wibrował w niej Zabieraj się za gotowanie, rzuciłem od niechcenia, wstała i szła powoli i ostrożnie, żeby nie wypuścić wibrującej oliwki spomiędzy nóg, ubrała fartuszek. Przyspieszyłem wibracje, czemu towarzyszył stłumiony jęk, po chwili przyspieszyłem wibracje jeszcze bardziej, stała na lekko skrzyżowanych nogach wyraźnie rozkojarzona. Z letargu wyrwał ją świst szpicruty w powietrzu i dwie sine pręgi na nagich pośladkach. Była skoncentrowana, trzymała się blatu. Była już na najwyższych obrotach, Skoncentruj się rzuciłem krótko, kręciła chaotycznie biodrami, raz po raz próbowała sięgnąć ręką między nogi, jednak cofała ją obawiając się szpicruty, nogi miała wyraźnie, nienaturalnie skrzyżowane. Podszedłem do niej od tyłu, lekko pchnąłem w kierunku blatu, została wypiętym tyłkiem w moją stronę, Poprawiłem palcem wysuwający się korek analny. Czy będę mogła dojść? wymamrotała, włożyłem jej bez słowa rękę między nogi, poczułem silny skurcz, po chwili ciepły mocz spływał mi po ręce.
Leave a Reply