Potem były kolejne kobiety, dziewczyny; młodsze, starsze, ładne, brzydkie – nie robiło to żadnej różnicy, ważne, że każda miała cipkę, w którą mógł wpychać swego kutasa, Niektóre miały też smakowite pupy…
Taka Luiza… Umówili się na kawę, jednak nawet nie dopili pysznego napoju, kiedy wstali od stolika i pojechali do dobrze znanego Janowi hotelu na godziny. Tylko zamknął drzwi od pokoju, kiedy kobieta niemal rzuciła się na niego, przywarła ustami do jego twarzy i w pośpiechu zaczęła rozbierać;
– Weź mnie teraz, zaraz, tutaj. Chcę ciebie poczuć w sobie – wydyszała.
Ruchy miała coraz szybsze, coraz bardziej chaotyczne i nieskoordynowane.
– Bierz mnie – zrzuciła z siebie spódnicę i figi. Po nogach ciekła strużka jej soków z cipki – Na co czekasz, chcę zaraz poczuć twego chuja w cipie!
Złapała go za sterczącego penisa i pociągnęła do siebie.
– On jest naprawdę wielki – wyszeptała z uznaniem, przypatrując się kutasowi trzymanemu w dłoni.
Nie zdążył zareagować, kiedy przewróciła go na podłogę, i dosiadła jego rumaka. O dziwo, nie nadziała się na niego cipą, tylko wsadziła go sobie w tyłek. Kilka sekund później już leżała na nim ciężko dysząc podrzucana skurczami orgazmu. Wreszcie poszli do łazienki, potem kochali się już w łóżku. Spotkali się jeszcze trzy razy. Po trzecim spotkaniu wypełniony gorącym, namiętnym seksem, Jan zastanawiał się, jak jej powiedzieć, że to już koniec tej znajomości. Okazało się że właśnie ta randka była ostatnią, ale to Luiza wyszła z propozycją, żeby się rozstać. Po kolejnym zwariowanym seksie leżeli obok siebie, przytuleni, a Jan cały czas główkował, jak jej powiedzieć, że to już ostatni raz. Odezwała się pierwsza.
– Wiesz co, muszę ci coś powiedzieć – zaczęła niepewnie.
– Tak, słoneczko, słucham.
– Ja wiem, że to może być trudne, ale… chyba skończymy naszą znajomość.
– Coś ty, dlaczego? – udał zaskoczonego.
– Jesteś super kochankiem, umiesz dogodzić kobiecie, ale … – zawahała się chwilkę – ale ja chyba szukam jednak czegoś więcej, nie samego seksu.
– -No i?
– -No i nie spotkamy się więcej.
– To żart?
– Nie, tak postanowiłam.
Uszanował jej decyzję
Z Aliną było inaczej. Tę kobietę Jan też poznał przez internet. Po kawie w „jego knajpce” był hotel na godziny, bardzo gorący seks – wszak to nowa kobieta – potem romantyczny spacer w pobliskim parku i… znowu seks na ławce. Jan ucieszył się, kiedy usłyszał, że nowo poznana kochanka nie ma nic przeciwko seksowi analnemu. Co prawda przyznała się, że chyba tylko dwa razy pozwoliła wejść jakiemuś penisowi w swoją pupę, ale nie było to dla niej przykre doświadczenie. Później było bardzo różnie, ale nie znalazła partnera, który chciałby zerżnąć zgrabny tyłeczek. Do hotelu już więcej nie pojechali, spotkania były „na łonie natury”. Jednego dnia zaproponował wypad nad jezioro odległe o prawie 60 km. Alinka nie miała nic przeciw temu. Umówionego dnia podjechał po dziewczynę, zapakowali do bagażnika koc i koszyk z przekąskami. Jan usadowił się wygodnie za kierownicą, rozpiął rozporek i wyciągnął z bokserek pomału powstającego penisa.
– A ty co robisz? – kobieta była zaskoczona – chcesz jechać z fujarą na wierzchu???
– Nie, zaraz go schowam!
– No to już, chowaj, ludzie patrzą! – ponaglała obnażającego się kierowcę.
– Uklęknij na siedzeniu i pochyl się w moją stronę. – zakomenderował Jan
– Po co?
-Jak to, po co? Muszę go schować, prawda? W tej chwili najlepszym miejscem jest twoja buzia! Acha! Zdejmij majtki!
– Mam ci robić loda w aucie??? Ale tu ludzie łażą i patrzą! – zdziwiona zaskakującą propozycją zdejmowała z siebie figi, z rozpędu ściągnęła też biustonosz, pozostając tylko w kusej spódniczce i zwiewnej bluzeczce.
– Nie będą się gapić, bo za 10 sekund ruszamy – i pojechali.
Alina klęczała na siedzeniu pochylona w stronę kierowcy. Penis mężczyzny rósł i pęczniał w jej ustach, pomagała sobie trochę dłonią. Jan jedną ręką prowadził auto, drugą podciągnął spódnicę kobiety i drażnił jej cipkę. Dojechali w jakiejś malutkiej miejscowości do świateł, na pasie po prawej stała ciężarówka; jaką minę miał jej kierowca, kiedy zobaczył w oknie osobówki wypięty w swoją stronę goły tyłek kobiety i jej poruszającą się jednostajnym ruchem góra – dół głowę! Dawno już odjechali, on ciągle stał gapiąc się na odjeżdżające auto. Tak dotarli nad jezioro.
Alina była praktycznie nago, nie musiała z siebie niczego zdejmować. Oparła się o maskę samochodu i wypięła pupę.
– Zrobisz z tym coś? Chyba dość ci już stoi, prawda, bo mnie już szczęka boli! Tak go wylizałam i wyssałam, że jest że jest chyba najczystszym penisem w tym kraju!
– Odwróć się, też chcę cię wylizać, zasłużyłaś na to.
Oparła stopę o zderzak, on klęczał przed Aliną z głową w jej kroczu. Lekko liznął wargi, wessał się w guziczek łechtaczki, wsunął język w głąb cipki, zaczął ją penetrować. Kobieta odepchnęła go od siebie.
– Dość, chcę cię czuć głęboko w sobie, zerżnij mnie w pupę – znowu się wypięła – polubiłam to, wiesz?
Wtargnął w nią bardzo energicznie, aż krzyknęła. Nie ustawał, pompował tyłek kobiety jak tłok. Nie wytrzymał długo, kilkadziesiąt minut lizania penisa i teraz ciasna pupa bardzo szybko doprowadziły go do orgazmu i potężnego wytrysku.
– Nie mogłeś sekundy poczekać? Chciałam cię wypić, brak mi męskiej spermy w moim menu – Alinka była zawiedziona.
– Nie mogłem, masz tak ciasną pupę, że nie wytrzymałem.
Weszli do bardzo ciepłej wody.
– To w jeziorze jest taka woda? – kobieta była bardzo zaskoczona – a ja myślałam…
– Ty już nic nie myśl, tylko korzystaj!
Baraszkowali w wodzie, jak dzieci. To była dzika plaża, bywało, że ktoś się tam pojawiał w końcu tygodnia, ale teraz byli sami. Jan zdjął kąpielówki, pływał nago, tak, jak lubił najbardziej. Alina nie ustępowała w umiejętnościach pływackich swemu kochankowi. Już wcześniej pozbyła się spódniczki i bluzeczki, i teraz w stroju Ewy towarzyszyła w wodzie partnerowi.
– Pływasz, jak delfin – zauważył rozbawiony.
– Bo jak delfin jestem ssakiem!
– No to może jak przystało na ssaka – wyssiesz mnie?
– Nawet tutaj, nie musisz dobijać do brzegu – zanurkowała, poczuł jej dotyk na swym przyrodzeniu. Dopłynął jednak do brzegu, usiadł na łące.
– Rozchyl nogi, nie mogę sięgnąć twego kumpla – Alina próbowała wejść między jego uda – chyba, że nie chcesz…
– Jak nie chcę? Ciągnij, tylko pomału i ostrożnie, jest teraz nadwrażliwy…
Wrócili do miasta późnym wieczorem. Ta znajomość też się skończyła dość szybko, kobiety nudziły się Janowi coraz prędzej.
Leave a Reply