Komisarz Anna Kos

Komisarz Anna Kos podjechała pod szarfę oddzielającą miejsce zbrodni w lesie koło 20°°. Zwłoki były obnażone. Jasnowłosa młoda dziewczyna była związana w pozycji na pieska. Widać było ślady wielokrotnego gwałtu. Zaschnięta sperma w odbycie, pochwie i na twarzy. Technik skrupulatnie ściągał ślady biologiczne przy sztucznym świetle. – Kto znalazł zwłoki? Pytanie rzuciła jakby w przestrzeń między drzewami i czekała na odpowiedź. – Grzybiarz. Niejaki Tarkowski. Tutejszy dziwak. Dwie godziny temu. Komisarz Kos od razu zaczęła intensywne rozmyślania. – Faktycznie dziwak. Kto chodzi wieczorami na grzyby? – A kto powiedział, że był na grzybach? – Ty. – Powiedziałem, że grzybiarz a nie że był na grzybach. – To co on tu robił o tej porze? – Sama go spytaj. Stoi tam za taśmą. Wskazał kierunek. Anna skierowała się w jego stronę. Tu gdzie stał światła nie sięgały i tylko widziała jego potężną sylwetkę. Przy nim wyglądała jak mała lalka. Chłop musiał mieć lepiej jak 2m wzrostu. – Komisarz Anna Kos. Pan Tarkowski? Co pani robił o zmroku? Widział pan kogoś? – Tak. To ja. Tubalny głos niósł się między drzewami. Był w płaszczu i na bosaka. – Zawsze pan chodzi odblasku w takim stroju? – Może zawsze to nie ale tonięciem z moich ulubionych strojów. Nie zważając na stojących wokół taśmy gapiów rozchylił płaszcz, pod którym nie miał żadnego ubrania ani bielizny. Wręcz monstrualnych rozmiarów obnażony kutas wisiał przy jego udzie. – Co pan wyprawia!!! Proszę natychmiast się zasłonić bo poproszę kolegów by się panem zajęli. Tak naprawdę to jej się oczy zaświeciły i pojawiła się wilgoć między jej nogami. Pan Tarkowski momentalnie zrobił się głównym podejrzanym gdy przypomniała sobie obrażenia na ciele denatki. – Zabierzcie go do nas. Mundurowi momentalnie doskoczyli do niego. Nie stawiał oporu i dał się zaprowadzić do radiowozu. Wróciła do denatki jednak nie mogła zapomnieć o widoku, który sprawił, że poczuła się bardzo podniecona. – Co masz dla mnie? – Śmierć nastąpiła około siedemnastej. Była gwałcona bardzo długo i to przez kilku sprawców. Serce nie wytrzymało. – Nie dziwię się. Poproszę raport na moje biurko do rana. Wsiadła do samochodu. Zawróciła i pojechała w kierunku swojego domu. Musiała się skupić za kierownicą bo czuła jak strużka śluzu rozmazuje się na fotelu. Mieszkała sama od prawie roku. Rozebrała się i poszła do łazienki zabierając po drodze sztucznego kochanka bo czuła, że musi sobie dogodzić. Ciepły strumien wody poleciał z deszczownicy. Już dłużej nie mogła wytrzymać i zaczęła pieścić swoje ciało. Jedną ręką ściskała swoje twarde jak kamyki sutki a drugą ręką wpychała sobie brutalnie kutasa do ust. Gwałciła swoje migdały, które ustąpiły i kochanek był teraz w jej przełyku. – Przydał by mi się tutaj pan Tarnowski. Pomyślała i przyczepiła sztucznego kutasa przyssawką do terakoty przed kabiną. Lubiła to miejsce bo w lustrze naprzeciwko mogła oglądać jak nadziewa się na szeroko rozstawionych nogach. Znikał w niej w całości. Rozpoczęła szaleńcze podskoki głośno przy tym jęcząc. Nie oszczędzała się. Piersi podskakiwały razem z nią i głośno odbijamy się od niej. Sięgnęła po drewniane spinacze do bielizny i zacisnęła je na sutkach. Sięgnęła jeszcze po kilka sztuk. Po dwa założyła na płatki warg sromowych i jeden bezlitośnie zaczepiła na łechtaczce. Teraz zaczęła nadziewać się na kutasa anusem. Wszedł bez problemu. Bardzo to lubiła. Półprzytomnym spojrzeniem patrzyła w lustro jak spinacz na jej łechtaczce podskakuje razem z nią stwarzając ból jaki chciała zaznać. Potężny orgazm przyszedł momentalnie i jej ciało drżało Mimo to nie przerywała tej jazdy i całym ciężarem swojego ciała opadała na podłogę. Jeszcze kilka takich podskoków i kolejny orgazm przeszył jej ciało. Zawsze brakowało jej finału w ustach ale tego zapewnić sobie nie mogła. To było cudowne. Gdy wróciły jej siły wróciła do kabiny dokończyć kąpiel. Rano zrelaksowana i pełna animuszu usiadła przy swoim biurku w pokoju dochodzeniówki. – Przyprowadźcie mi Tarnowskiego. Zanim przyszedł przeczytała raport koronera. Tarnowski nie mógł być sprawcą ale mógł być uczestnikiem ale na to nie miała jeszcze dowodów. – Przyznaje się pan do morderstwa? Zablefowała. Doskonale wiedziała, że to serce nie wytrzymało. Zapewne orgazm spowodował pożegnanie się denatki z tym światem. – Pani tak poważnie? Przecież tam nie było żadnego morderstwa. Nawet nie macie narzędzia zbrodni. Odpowiadał bardzo przytomnie i rzeczowo mimo zapewne nieudanej nocy na dołku. Mimo to Anna z poważną miną patrzyła mu w twarz. -Skąd wiesz. Przepraszam. Skąd pan wie, że nie było zbrodni? – Bo wszystko widziałem. – Widziałeś sprawców? Znasz ich? Gdzie mieszkają i jak się nazywają? – Powoli pani komisarz. Za dużo pytań na raz. Najpierw poproszę o kubek czarnej kawy. Nie miała wyjścia. Zmieniła ton. Miała nadzieję na pełny opis, co tak się wydarzyło. – Osobiście przyniosę panu kawę jak tylko zacznie pan mówić. – Przyszli tam w piątkę. To ta lala prosiła ich by rżnęli ją do północy. Nawet im za to zapłaciła. Miałem zamiar się przyłączyć, ale sama pani wie, że moja przypadłość mogła, by ją zabić. – Nie sądzę. Proszę chwilę zaczekać. Idę po kawę. Słodzi pan? Dzbanek z kawą był pełny w dyżurce także wróciła w niecałe dwie minuty. Postawiła kubek gorącego napoju przed Tarnowskim i usiadła na swoim miejscu. – Proszę mówić dalej. Mężczyzna wypił duży łyk i zaczął opisywać całą scenę. Powiedział i wszystkim. Jak lala rozebrała się przed chłopakami i zaczęła ssać ich kutasy, jak wygłodniała lwica. Komentowała ich kształty i długości. Z uśmiechem, który nie znikał z jej twarzy poddawała swoje ciało by mogli po kolei a nawet i po kilku na raz wciskać swoje kutasy w każdy możliwy otwór. – Aż mi kutas stanął jak dwie pały miała w swojej dupie, jednego w cipie, następny tkwił w jej przełyku. Nogi Anny zaciskały się z każdym zdaniem opisywanej sceny. Sama poczuła zapach swojej cipki. Sutki wyraźnie odkształciły się na bluzce. – Znasz ich? Sama nie zauważyła, że zwróciła się do niego na Ty. -Nigdy ich nie widziałem. To nie są chłopaki stąd. Widzę, że robi na tobie wrażenie tej sceny. – Tak to widać? – Owszem. Gdy lala zamilkła i przestała się ruszać, chłopaki uciekli. Zdaje się to jest 162 KK. – Dokładnie. Skąd u ciebie taka wiedza? Tak naprawdę nie interesowało jej to. W tym momencie chciała sięgnąć do cipki ale nie mogła teraz tego zrobić. – Studiowałem prawo karne i pracowałem w kancelarii. – Odsłuchasz teraz nagranie i podpiszesz protokół. Muszę się cię wypuścić. Zresztą i tak nie mam dowodów przeciwko tobie. Po dwudziestu minutach Tarnowski był odprowadzany do wyjścia. Anna mijała się z nim na schodach. – Pani komisarz wpadnie do mnie to jeszcze pogadamy. Mimo ogólnej nienawiści ludzi do policji Tarnowski wydawał się być pogodny. Dzień był ładnymi ciepły. Komisarz Kos nie miała zamiaru jeszcze brać się za coś innego. Wsiadła do samochodu i przekręciła kluczyk. Dlaczego skręciła w kierunku leśniczówki Tarnowskiego nie wiedziała sama. Po kwadransie zatrzymała auto przed jego bramą. Tarnowski dźwigał porąbane drewno do kominka. – Śmiało. Brama otwarta. Zaparkowała przy komórce i wysiadła z samochodu. – Sam tu mieszkasz? – Od pięciu lat. Mówiłaś, że nie sądzisz by mój kutas mógłby ją zabić. To ją zaskoczyło. Ma pamięć skubany. Inteligentny. Czuła, że nie ma w nim przeciwnika. Ekshibicjonizm jej nie przeszkadzał nawet wtedy gdy zobaczyła go pierwszy raz i to on ją tutaj sprowadził. Chciała zaznać jego ciała. Już nie mogła się opierać swojemu instynktowi. – Zmarła na serce, które nie wytrzymało. Z trudem jest mi myśleć inaczej jak tylko zazdrościć jej takiej śmierci. Jednak musimy znaleźć tych chłopaków. Jak sam wspomniałeś. 162KK. – Wejdziesz czy chcesz tutaj? Nie musiał nic tłumaczyć. Doskonale wiedziała, że zaraz będzie mogła zaznać rozkoszy, jaką zapewne da jego kutas. – Teraz naprawdę bądź sprawcą. Spraw bym odleciała. Mam tylko dwa warunki. Nie zabij mnie i cały towar do buzi. – Cała przyjemność po mojej stronie. Jakbyś chciała spytać to 26cm i mam na imię Paweł. Uśmiechnęłam się i klęknęłam przed nim. Jak by to ująć, do żywych wróciłam, gdy było już ciemno. Zupełnie mi nie przeszkadzał ból moich otworów, które były rozrywane po kilka razy. Nakarmił mnie chyba trzy razy. Gdy siedziałam na kanapie przyniósł kawę i usiadł koło mnie. Czułam się spełniona a on mógłby ze mną zamieszkać.

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Tytus deZoo

Komisarz Anna istnieje naprawdę tak samo jak Paweł ale on nie studiował prawa.

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *