Tak, jestem oficerem Wojska Polskiego.
Nie, nie mam za złe żonie, że wniosła o rozwód.
Kiedy w 2017 roku dostałem awans na majora i objąłem stanowisko szefa logistyki, wytrzymałem tam 2 lata. Stwierdziłem, że nie jest to robota dla białych ludzi. Połowa sekcji to wakaty, reszta to średnio zdolna młodzież. Mogłem liczyć tylko na jednego chorążego, ale we dwójkę nie da się pociągnąć logistyki całej brygady. Mocno zastanawiałem się nad rzuceniem kwitem i emeryturą, która na tamte czasy, z moim stopniem i wysługą to były 1,5 najniższej krajowej. Czekałem na odpowiedni czas, bo najlepiej wychodzić na emeryturę w lutym.
Kiedyś, gdy dzwoniłem do starego znajomego z wyższych dowództw w jakiejś sprawie to pogadaliśmy też o starych zardzewiałych karabinach i moich planach.
– Hola, hola – powiedział. U nas jest wakat majora a robota jest o wiele spokojniejsza. Tu nie ma pilnych spraw – dodał.
Ogólnie wiedziałem czym się zajmują, ale też znam siebie i wiem, że nawet jak nie ma roboty to sobie ją znajdę. Rozmawiałem o tym z żoną i doszliśmy do wniosku, że nic nie szkodzi się przenieść. Więc jeśli mnie tam ściągną przed lutym następnego roku to zrobię rozpoznanie bojem. Jeśli mi się spodoba to się tam przeprowadzimy, a jak nie to najwyżej położę kwit za rok.
Tak też się stało. Na początek ogarnąłem internat, bo do domu miałem prawie 500km, więc nie było opcji jeździć codziennie. Dostałem spory pokój z przedpokojem i własną łazienką. Pralnia i kuchnia na piętrze. Po jakimś czasie złożyłem papiery na mieszkanie służbowe. Dostałem kilka propozycji i tu zaczęło się marudzenie żony, że to nie ma tarasu a tamto nie ma 4 pokoi. Może to dlatego, że dostała w międzyczasie bardzo dobrze płatną pracę. Na szczęcie nie mieliśmy dzieci.
Trwało to ponad 4 lata, aż któregoś weekendu usłyszałem zaczarowane „chcę rozwodu”. Siedziałem jak wryty jakieś pół godziny. Chwilę o tym rozmawialiśmy, ale sprawa była przesądzona. Niby to już nie było to co kiedyś, nasz związek nie wyglądał jak na początku. Może to było już bardziej przyzwyczajenie, seks też był poprawny, ale bez fajerwerków. Żeby nie komplikować procedur, zgodziłem się na nieorzekanie winy. Zostawiłem jej mieszkanie, podzieliliśmy oszczędności na pół i podzieliliśmy się samochodami tak wróciłem do swojego internatu z pewnym zastrzykiem gotówki i resztą swoich rzeczy z domu.
Jakieś 2 tygodnie, odkąd zostałem wtórnym kawalerem, mieliśmy z szefem jechać na rekonesans. Przedsięwzięcie zaplanowane na 10:00, więc stwierdziłem, że nie ma po co jechać rano do jednostki, skoro internat jest po drodze. Umówiłem się, że zgarną mnie po drodze. Koło 08:00 poszedłem po mundur do pralni, na korytarzu krzątała się pani sprzątająca. O dziwo, nie była to ta co zwykle starsza pani dorabiająca do emerytury, ale szczupła dziewczyna koło trzydziestki ubrana w legginsy i obcisły top z charakterystycznym fartuszkiem. Gdy ściągałem pranie z suszarki usłyszałem za sobą jej głos:
– To chyba powinność żony?
– Radzę sobie. Poza tym, od jakieś czasu nie mam żony – odparłem z pewnym uśmiechem w głosie.
– W każdym razie, gdyby pan potrzebował pomocy w takich rzeczach, które powinna ogarniać żona, proszę dać znać. Chętnie pomogę – powiedziała kokieteryjnie.
Mój fiut usłyszał to chyba pierwszy. Ja tylko zaśmiałem się pod nosem. Skończyłem składać rzeczy, obróciłem się i zobaczyłem ją w drzwiach suszarni, z mopem w ręku i lekko rozmarzonymi oczami. Coś mnie poraziło, jakby w środku mnie wybuch wulkan. Pomyślałem sobie w ułamku sekundy, a co może się wielkiego stać. Najwyżej uznamy to za nieporozumienie.
Wziąłem pranie pod pachę, szybkim krokiem złapałem ją za rękę i zaciągnąłem do pokoju. Ją rzuciłem na złożoną kanapę, ciuchy położyłem na biurku, zamknąłem drzwi na klucz. Podszedłem do niej, siedzącej na kanapie, rozpiąłem spodnie i wyciągnąłem kutasa na wierzch. Z tego podniecenia stał już na baczność. Nie wiedziałem, czy zacznie się drzeć, czy wymigiwać czy cokolwiek innego. Ta natomiast płynnie wzięła go do ręki a potem do buzi. Mój stres nagle uleciał. Zamknąłem oczy, czułem jak pasją i poświeceniem obrabia mi gałę. Po jakiejś chwili otworzyłem oczy. Mój wzrok spotkał się z jej zalotnym spojrzeniem. Po chwili uśmiechnęła się z moim penisem w buzi i wepchnęła go całego do gardła. To obudziło we mnie zwierza, którym nigdy nie byłem. Złapałem ją za głowę i zacząłem dosłownie ruchać jej gardło. Zaczęła się ślinić i dusić, ale nie oponowała.
Obróciłem ją do góry nogami, tak że tyłek miała na oparciu a głowa opadała z siedziska. Otworzyłem jej usta i zapakowałem fiuta wprost do jej gardła. Ruchałem ją w gardło i patrzyłem tylko jak unosi się jej szyja wypełniana moim kutasem. Zdjąłem z jej pomocą jej leginsy i majtki. Była tak podniecona, że soki przebiły aż spodnie. Moim oczom ukazała się najpiękniejsza cipka jaką widziałem. Idealnie wydepilowana z seksownym małym trójkącikiem na łonie. Rozłożyłem nieco jej nogi i zacząłem się nią bawić. Rozsmarowałem jej soki po łechtaczce i zacząłem ją lekko drażnić ciągle atakując jej gardło. Później włożyłem jej dwa palce do środka i zacząłem brutalną palcówkę jakby jej wagina była silikonową cipką, którą mam w szafce na czarną godzinę.
Nie długo trzeba było czekać, wepchałem jej kutasa tak daleko jak dałem radę. Aż czułem jej zęby na jajach. Wpompowałem w nią to wszystko, co gromadziłem od ponad miesiąc w sobie. Było bosko. Gdy już doszedłem do siebie, wyciągnąłem fiuta z jej buzi, obróciłem, zobaczyłem te jej zapłakane oczy i błogość na twarzy. Położyłem ją na leżąco, trochę na skos, tak że jedną nogą opierała się o podłogę i zanurkowałem w tą piękną cipkę. Jej wargi były tak malutkie, że wyglądały jak u nastolatki. Zacząłem lizać, najpierw delikatnie. Ssałem wargi. Jeździłem po rowku. Kręciłem kółka wokół łechtaczki. Byłem skupiony na robocie, ale czasem zerkałem na nią. Cały czas patrzyła na mnie jak zahipnotyzowana. W pewnym momencie nasze oczy się spotkały.
– Tak właściwie to jestem Magda – powiedziała dysząc. Podałem jej rękę i odparłem: „Przemek”. Uścisnęła ją i słodko się zaśmiała. Ja zintensyfikowałem swoje lizanie i ssanie. Mój język tańczył na jej waginie. Definitywnie miała orgazm. Jej ciałem targnął skurcz. Zaczęła coś cicho mamrotać do siebie. Ja spowolniłem tempo. Kiedy sytuacja się uspokoiła, cały czas liżąc włożyłem 2 palce, środkowy i serdeczny, do środka posuwając góra dół i zaginając do siebie. Chwilę później miała drugi. Zdaje się, z małym wytryskiem, bo nagle zrobiło się bardzo mokro. Wyciągnąłem z niej palce i muskałem delikatnie językiem jaj waginę i uda od wewnątrz. Przez chwilę trudno jej było złapać oddech.
Gdy ustabilizowała oddech, złapałem ją za biodra i podciągnąłem wysoko do góry. Trzymając ją w pozycji świecy, klęknąłem za jej plecami, w plamie jej soków. Mój język zaatakował pod innym kątem. Miałem wszystko jak na tacy. Przepiękny widok. Cmokałem, lizałem i ssałem, wkładałem język do środka. Bezczelnie zacząłem lizać jej pośladki od wewnątrz i odbyt. Jęczała po cichutku. Wpychałem język do środka jej dupci, która nagle zaczęła się otwierać. Pomyślałem, że trafił mi się diament. Kiedy przez to słodkie wędzidełko między odbytem a waginą doszedłem z powrotem do cipki i zacząłem tam się bawić, chyba miała trzeci orgazm.
– Dobrze, po tak przydługim wstępie, przejdźmy do rzeczy – to powiedziawszy wstałem i sięgnąłem po kondoma z kosmetyczki. Nie zdążyłem się obrócić a Magda już na kolanach przyssała się do mojego kutasa, któremu nie trzeba było dużo, bo dłuższą chwilę męczyłem ją swoim językiem. Była jak w transie. Wepchnąłem go mocno w jej gardło, wyjąłem i rozsiadłem się na kanapie. Ledwo co włożyłem gumkę a ona wskoczyła na mnie. Zaczęło się. Jeździec na siedząco. Zauroczony byłem werwą tej dziewczyny, nie poruszała się tylko góra dół, ale lewo, prawo, przód, tył, kręciła kółka biodrami. Nie wiem, ile ta zabawa trwała. Ja raz to łapałem ją za tyłek, raz za jej małe, zgrabne piersi, które idealnie leżały w dłoni. Po jakiejś chwili, zaplotła ręce na moim karku, stopy oparła na kanapie i zaczęła na serio mnie ujeżdżać. Jej biodra jeździły góra dół z zawrotną prędkością. Pod tym kątem jej cipka wyglądała jeszcze lepiej. Gdy zauważyłem, że się męczy tym swoim galopem, wyszedłem spod niej. Stanąłem za nią.
– Magda, wypnij się proszę – powiedziałem. Wypięła się w łuk jak rasowa gwiazda porno, oparła się twarzą o siedzisko a rękami rozszerzyła pośladki. Ustawiłem jej tyłek na odpowiedniej wysokości. Wszedłem w nią jak w masło. Jedną ręką złapałem ją za biodro a drugą chwyciłem za włosy. Jebałem ją jak opętany. Pojękiwała za każdym pchnięciem. W końcu nie wytrzymałem i zacząłem ją zalewać. Magda szybko ręką zaczęła pocierać łechtaczkę podczas skurczów mojego członka.
Poszedłem zdjąć gumę i przemyć fiuta, a kiedy wróciłem, Magda leżała na kanapie, z ręką na oczach. Zacząłem całować jej stopy, łydki, uda, cipkę, brzuch, piersi, potem znowu brzuch i cipkę. Rozszerzyłem jej nogi i zająłem się jej wargami i łechtaczką.
– Jeszcze nie masz dość? – zapytała seksownie.
– Nie powiedziałem ostatniego słowa. A ty? Masz już dość? – odparłem.
– Kontynuuj – usłyszałem w odpowiedzi.
Tak więc, językiem bawiłem się jej waginą a ręką swoim kutasem, żeby go przygotować na kolejną część mojego, właśnie uknutego planu. Im dłużej cmokałem i lizałem jej pizdeczkę, tym częściej słyszałem pojękiwania. Magda zaczęła bawić się swoimi piersiami, szczypała swoje sutki. Po chwili wygięła się w łuk, napięła nogi a jej ciałem przeszedł dreszcz. Obróciłem ją szybko do pozycji na pieska, wygięła się jak kotka.
– Nie skończyliśmy w tej pozycji – powiedziałem.
– Mhm – mruknęła.
Wyciągnąłem z szuflady lubrykant i położyłem obok. Miałem teraz przed twarzą jej słodką dupcię. Zacząłem lizać jej rowek. Co raz zjeżdżając do cipki. Co prawda, nie byłem megatwardy, ale na tyle sztywny by działać dalej. Stanąłem za nią, wycisnąłem trochę lubrykantu na jej tyłeczek i trochę na fiuta. Masując fiuta cały czas, rozsmarowałem żel po jej odbycie i włożyłem palec do środka. Nie protestowała. Wyciągnąłem palec i zacząłem jeździć kutasem po jej rowku dodając trochę lubrykantu. Był już na tyle twardy, żeby go wepchnąć do środka. Nie było to rudne, wszedł gładko. Było ciasno i przyjemnie. Magda tylko cicho jęknęła, kiedy zacząłem niszczyć jej odbyt. Zacząłem od długich, mocnych pchnięć a później zacząłem przyspieszać. Na jej twarzy widziałem delikatny uśmiech. Współpracowała idealnie. Jej biodra chodziły w przód i w tył dopasowując się do mojego rytmu. Nagle telefon. Szef dzwonił.
– Czekaj, nic nie mów – powiedziałem. Usłyszałem tylko ciche „yhym” z jej strony.
– Melduję się, szefie.
– Słuchaj Przemo, będziemy po Ciebie tak za godzinę, bo jeden gamoń zapomniał książeczki wojskowej i musi zapierdalać do domu i wyjedziemy tak 15 minut później.
– Przyjąłem do działalności służbowej.
– No także się nie spiesz i nie ty zapomnij swojej książeczki przez przypadek.
– Rozkaz, szefie.
– No to na razie.
– Czołem.
Niestety wskutek rozkojarzenia spowodowanego niepokojem służbowym, mój mały przyjaciel zaczął flaczeć i nie można było kontynuować radosnego jebania w dupkę. Wyszedłem więc. Mój na wpół sztywny fiut od razu znalazł się w ręku Magdy. Trząchnęła dwa razy, góra – dół i wzięła go do buzi.
– Co do rączki to do buzi? – zapytałem z ogromnym zdziwieniem. Myślałem, że takie rzeczy to tylko w filmach.
– Co do dupki to do buzi – odpowiedziała z uśmiechem Magda w przerwie obrabiani mi pały.
Kiedy już dostatecznie stwardniał, położyłem się na dywaniku, oblałem żelem poślizgowym sztywnego fiuta. Magda usiadła na mnie okrakiem, wzięła trochę poślizgu i posmarowała swój odbyt. Następnie wsadziła tam moje przyrodzenie. Przesunęła nogi do przodu a ręce w okolicy moich kostek. Wspaniały widok – cipka w pełnej okazałości i dupka nadziana fiutem. Podłożyłem ręce pod jej pośladki i zaczęło się ruchanie jeszcze lepsze niż przed telefonem. W tej pozycji jej zwieracze jeszcze lepiej obejmowały mój trzonek a pod tym kątem natarcia mój żołądź był jeszcze lepiej stymulowany. Magda przekręciła się lekko na prawą stronę i lewą ręką zaczęła robić sobie palcówkę. Ten widok jeszcze bardziej mnie podniecił, że zacząłem szybciej ruszać jej dupcią. Po kilku chwilach takiej jazdy, poczułem, że dochodzę. Uniosłem jej biodra, wyszedłem spod niej, złapałem za włosy. Klęczała przed moim kutasem, którego trzepałem, żeby spuścić się na jej twarz. Orgazm był nieziemski, choć nie tak bardzo obfity, ale wylądował cały na jej buzi. Magda objęła ustami mój żołądź i wyssała z niego ostanie kropelki.
– Mogę skorzystać z łazienki? -zapytała.
– Oczywiście, czuj się jak u siebie.
Gdy Magda wyszła spod prysznica, naga z ręcznikiem na głowie, ja byłem już w mundurze.
– A ty się nie kąpiesz?
– Ja dziś będę nosił twój zapach, skarbie.
Leave a Reply