Z zakłopotaniem spojrzałem jeszcze raz na Zosię, która uśmiechnęła się do mnie zachęcająco i nie wstając z fotela wyciągnęła nogi. A nogi miała wspaniałe, szczupłe, długie, w czarnych nylonowych pończochach ale z bransoletą wokół kostki. Złapałem się na tym że znowu gapię się na jej drobne stopy.
— To jak będzie ? — spytał Jasiek biorąc filiżankę i siorbiąc herbatę— Zgadzasz się ?
Zosia była matką Jaśka a sam Jasiek od pół godziny próbował mi ją sprzedać.
Zdaje się że sytuacja wymaga jednak dodatkowego wyjaśnienia.
Z Jaśkiem znaliśmy się od czasów szkolnych, nasi rodzice się przyjaźnili, razem jeździliśmy na narty. Jasiek był jednak kilka lat młodszy ode mnie, a jego matka parę lat młodsza od mojej. Pamiętałem ją dobrze. Zgrabna, elokwentna, świetnie szusowała po stoku, nie wylewała za kołnierz.
Potem kontakt nam się urwał. Kiedy skończyłem 25 lat, odziedziczyłem całkiem niezłą fortunkę i zacząłem kompletować sobie harem niewolnic. W moim świecie nie było to niczym niezwykłym. Niewolnicy mieli ceny zbliżone do samochodów i tak jak samochody niewolnice bywały i luksusowe i przechodzone, nadające się na szrot, które można było kupić za grosze i odltimery – dojrzałe milfy wymagające nieco nakładów, ale mogące się pięknie odpłacić.
Samo kupno niewolnicy nie stanowiło problemu. Były i wyspecjalizowane domy aukcyjne, ale i na OLX można było coś trafić. Problemem było utrzymanie – musiało być cię stać na wykarmienie i ubranie niewolnika a na dodatek taki niewolnik czy niewolnica musiał gdzieś spać. Jeżeli dysponowało się trzema pokojami w bloku, robiło się ciasno. Na szczęście miałem obszerną willę, a moje dziewczyny spały razem w pokoiku na poddaszu. Na razie miałem trzy: Mulatkę, Azjatkę i Europejkę. Wszystkie w wieku 17- 19 lat. Ale o nich kiedy indziej, odbiegłem od tematu.
W zeszłym tygodniu po latach, odezwał się Jasiek. Był niezwykle serdeczny i koniecznie chciał się spotykać. Nie chciał w ogóle powiedzieć po co się mamy spotykać i był strasznie namolny. Jednym słowem: same czerwone flagi. Byłem pewien że będzie chciał mnie na coś naciągnąć i kazałem mu iść do diabła. Mimo to nie odpuszczał a na dodatek koniecznie chciał przyjść z matką.
Zgodziłem się wreszcie, trochę z sympatii do Zosi a trochę z ciekawości jak teraz wygląda.
Jasiek przyszedł sztywny, w garniaku, speszony, a im bardziej starał się być pewny siebie, tym było gorzej. Ale za to Zosia rozkwitła. Nie mogłem od niej oderwać wzroku. Smukła jak dawniej, wąska w biodrach i w pęcinach jak rasowa klacz, z niewielkimi kurzymi łapkami wokół oczu, z dyskretnym makijażem, roztaczała aurę dojrzałej zmysłowości. Musiała mieć po czterdziestce, ale wyglądała na mniej. Ubrana była w króciutką czarną sukienkę z dzianiny cudownie opływającą jej kształty i odsłaniającą plecy. Dekolt też był spory, miałem wrażenie że jej piersi zaraz z niego wyskoczą. Do tego wspomniane już czarne, nylonowe pończochy i wysokie, czarne czółenka na obcasie, z czerwoną podeszwą, które grzecznie zdjęła wchodząc do willi. Jak twierdziła, lubi chodzić boso a poza tym nie chce zarysować podłogi. Targała wypchaną sportową torbę, którą zostawiła w korytarzu.
Poprosiłem ich do salonu, usiedliśmy, Zosia założyła nogę na nogę i zaczęła mi się przyglądać a Jasiek zaczął coś mętnie opowiadać o swoich biznesach.
Niewolnica w kolorze kawy z mlekiem, ubrana w krótką białą tunikę podała nam koktajle a Jasiek całkiem zgubił wątek gapiąc się na nią. Uprzejmie zapytałem więc, czy chce ją sobie poruchać, mogę mu udostępnić pokój w tym celu. Jasiek pobladł a niewolnica i jego matka prawie jednocześnie wybuchnęły śmiechem. Jasiek speszył się do reszty Zosia patrzyła na mnie zamyślona. Trzeba było przerwać impas.
— No dobra, Jasiek, co cię gnębi ? Widzę że chcesz coś powiedzieć, ale nie mam pojęcia o co ci chodzi. Chciałeś się spotkać, spotykamy się. Mów do cholery —zdenerwowałem się wreszcie.
— Chodzi o mnie — odezwała się Zosia, odstawiając filiżankę. Jemu jest trudno więc pomogę — Biznes nam nie wypalił, mamy bardzo poważne długi, w tym bardzo duże zaległości podatkowe. Wierzyciele siedzą nam na głowie, banki odmawiają kredytu. Krótko mówiąc, jesteśmy w głębokiej dupie. Ojciec Jaśka znalazł sobie 5 lat temu młodszą i poszedł w długą a ja z synem kombinujemy jak przetrwać. Domyślasz się pewnie, że przyszliśmy prosić cię o pieniądze. Potrzebujemy pilnie pożyczki. To jest dla nas i dla ciebie krępujące, ale nie mamy innego wyjścia. Oddamy wszystko co do grosza z odsetkami a na czas spłaty a jedyne zabezpieczenie jakie możemy zaoferować – to ja. Popatrzyłem na nią zaskoczony.
— W jakim sensie „będziesz zabezpieczeniem” ?
Zosia poprawiła się w fotelu a przez jej twarz przeszedł grymas zniecierpliwienia.
— Nie udawaj Andrzej. Zawsze miałam cię za bystrego chłopaka. Oddam ci się w niewolę na czas spłaty. Będę twoją niewolnicą, ty będziesz moim panem. Dopóki Jasiek nie spłaci wszystkiego z odsetkami, będę ci służyć. Chyba nie jestem jeszcze brzydka, widzę że ci się podobam. Poza tym mogę dla ciebie zarabiać pieniądze, chociażby ciałem. Spłacimy dług – pójdę sobie. Nie spłacimy – będę twoją własnością i postąpisz ze mną według swego uznania.
Wyrzuciwszy to z siebie, sięgnęła po drinka i popatrzyła na mnie spod rzęs.
Przyjrzałem jej się ponownie. Była nieco młodsza od mojej matki, zapewne lepiej doświadczona w sprawach łóżkowych niż moje młodziutkie niewolnice, mogła być niezłą milfą w mojej kolekcji.
— Ile wam trzeba ?
Kiedy usłyszałem kwotę, byłem pewien że nic z tego.
— Rzeczywiście jesteście w niezłej dupie. Zosiu, nie obraź się, to nic osobistego – jesteś naprawdę piękna, ale ta suma to co najmniej trzykrotność średniej ceny niewolnicy takiej jak ty. No i wątpię, żebyście mnie kiedykolwiek spłacili.
— Jasiek, wyjdź — zarządziła matka.
Jasiek wyszedł z opuszczoną głową.
Zosia pochyliła się i spojrzała mi w oczy.
— Oczywiście że cię nie spłacimy. Układ jest inny. Bierzesz mnie a ja będę twoją rzeczą. Chcesz – oddajesz mnie do burdelu i zarabiasz na mnie. Możesz robić ze mną co chcesz. Umowa bez żadnych klauzul ograniczających. Wiem o czym mówię. Dowolna perwersja. Orgie, sadyzm, masochizm, pissing, zapładnianie, duszenie, seks w grupie, co ci tam do głowy przyjdzie. Chcesz – będę damą a jak ci się odwidzi – kurwą. Zawsze nudziło mnie przykładne życie grzecznej mamuśki. Ty będziesz się bawił, ja też sobie poszaleję a Jasiek spłaci długi.
Wyglądała naprawdę na zdesperowaną, ale w trakcie tej przemowy oczy zaczęły jej błyszczeć. Czyżby ją samą podniecało już tylko mówienie o rzeczach, które mogę jej robić ? No i mówiła otwartym tekstem – naprawdę doceniałem to. Była fajna. Zawsze podniecały mnie starsze. Kasa nie była problemem a mogłem dupczyć matkę kumpla, za którym nie przepadałem.
— Pochyliłem się, dotknąłem jej dłoni — zawołaj Jaśka, niegrzecznie tak go trzymać na korytarzu.
Kiwnęła głową, zawołała syna, który niepewny przebiegu negocjacji patrzył to na mnie, to na matkę.
Z zakłopotaniem spojrzałem jeszcze raz na Zosię, która uśmiechnęła się do mnie zachęcająco i nie wstając z fotela wyciągnęła nogi. A nogi miała wspaniałe, szczupłe, długie, w czarnych nylonowych pończochach ale z bransoletą wokół kostki. Złapałem się na tym że znowu gapię się na jej drobne stopy.
— To jak będzie ? — spytał Jasiek biorąc filiżankę i siorbiąc herbatę— Zgadzasz się ?
Zosia widziała, że się waham. Nie zważając na obecność syna wstała z fotela, rozpuściła włosy. Zdjęła z ramion sukienkę, która opadła na ziemię. Miała na sobie tylko stringi, push-up i pończochy. Nie spuszczając ze mnie wzroku odpięła biustonosz i zrzuciła go na ziemię, odsłaniając pełne piersi, leciutko tylko zwisające. Sutki miała malutkie i prawie tego samego koloru co skóra. Czyli bardzo jasne.
Nie spuszczając ze mnie wzroku, oparła nogę o poręcz fotela i powoli ściągnęła pończochę, potem to samo zrobiła z drugą.
Jasiek się spocił i poczerwieniał patrząc na matkę. Kątem oka zauważyłem, że także moja niewolnica, która nam usługiwała z nieukrywanym zaciekawieniem obserwuje rozwój wydarzeń z kąta, w którym czekała na rozkazy.
Ja poczułem jak staje mi pała. Zosia umiejętnie kusiła, już miałem na nią ochotę.
Wreszcie przyszła pora na czarne stringi, które wylądowały na podłodze. Zosia nie miała na sobie absolutnie nic. Jedną ręką podparła się w biodrze, wygięła kokieteryjnie i rozstawiła nieco szerzej nogi. Jej cipa była wygolona, wąziutka, z małym sromem. Zrobiła obrót, prezentując fajny tyłek i piegowate plecy. Uda były bez cellulitu. Z bliska widziałem włoski na jej skórze, pieprzyki i znamiona, niezbyt zresztą liczne. Miała gęsią skórkę na całym ciele.
Jasiek westchnął, ale zachowywał się nadzwyczaj obojętnie, mimo że ją obserwował. Nie zwracając na syna najmniejszej uwagi, naga Zosia podeszła do mnie, pochyliła się, oparła o poręcz fotela, położyła nogę zgiętą w kolanie na mojej, jej biust znalazł się na wysokości mojej twarzy. Poczułem delikatny zapach spoconej cipki i ciepło jej ciała. Sutki jej sterczały, też była podniecona.
— Nie chcesz sobie podotykać ? —szepnęła.
Szarżowała, ale grała o wszystko. Nie miała nic do stracenia.
Położyłem dłoń na jej biodrach i przesunąłem w dół, po udzie. Poczułem zimną, lekko wilgotną skórę, bardzo cienką, pokrywającą napięte mięśnie. Jej ciało było twarde. Teraz obie moje dłonie wędrowały w górę, do jej pośladków. Jasiek śledził moje ruchy z zapartym tchem. Chyba też mu stanęła pała na widok jak macana jest jego naga matka. Zosia miała mały tyłeczek, twardy, okrągły. Ręce przesuwały się w górę po wygięciu jej pleców. Potem opadły znowu na jej biodra i dotknęły brzucha. Był miękki, ale niezbyt wystający; widać było, że ćwiczy intensywnie. Skóra podobnie cienka, z niewielkimi rozstępami, widocznymi z bliska ale cieplejsza niż na udach.
Cierpliwie poddawała się dotykowi moich dłoni, patrząc ulegle w oczy. Wreszcie przyszła kolej na jej piersi. Dotknąłem ich. Zgodnie z oczekiwaniami były to miękkie piersi kobiety, która rodziła i karmiła. Nie były jednak sflaczałe, trzymały kształt, były idealne: nie za duże nie za małe. Obwódki wokół sutków nieduże. Wsadziła mi sutek w usta. Zacząłem ssać a Zosia przymknęła oczy i jęknęła.
— Jesteś bardzo przekonywująca Zosiu. — oświadczyłem wprost — Umowa stoi. Biorę cię, będziesz moją niewolnicą.
Zosia uśmiechnęła się i pocałowała mnie w usta. Całowała z językiem, długo.
— Mój Pan będzie ze mnie zadowolony — powiedziała kokieteryjnie —mam się ubrać, czy pozostać naga ?
— Nie ubieraj się. Zostań jak jesteś.
Zosia, ewidentnie zadowolona z rozwoju wypadków swobodnie opadła na fotel i znowu założyła nogę na nogę i kiwała stopą.
Jasiek też odetchnął z ulgą, wyciągnął z teczki jakiś papier
— na wszelki wypadek przygotowałem umowę. Jest prosta.
Przeczytałem, podpisałem. Jasiek i Zosia też. Wysłałem niewolnicę, która nam usługiwała po obrożę dla oznakowania Zosi. Wróciła migiem i przyniosła obróżkę ze stali chirurgicznej, z GPS-em i kółkiem do którego można będzie przypinać smycz. Poszedłem po laptop, zrobiłem przelew. I już. Zosia była moją niewolnicą. Trzeba będzie ją jeszcze zarejestrować, może jakoś nazwać, ale co do zasady była moją własnością.
— Wypijmy za udaną transakcję ! — Skinąłem na niewolnicę, która podała nam wino, wzniosłem toast.
Niewolnica po chwili wróciła z pudełkiem i stanęła przed Zosią, która spojrzała na mnie zdziwiona
— Kolczyki, pierścionki, naszyjnik, bransoletka, zegarek— niewolnica obojętnie wyliczała —zdejmuj i do pudełka. Mój Pan ci odda jak będziesz wolna. Niewolnica nie ma nic własnego.
Zosia kiwnęła głową i niechętnie zaczęła się pozbywać biżuterii. Teraz rzeczywiście poczuła się naga. Następnie ja zapiąłem jej na szyi obrożę i zakodowałem. Zamek zatrzasnął się. Tylko ja teraz wiem jak ją zdjąć.
— Portfel, telefon — rozkazałem.
Zosia posłusznie pozbywała się wszystkiego, co towarzyszyło jej w dotychczasowym życiu. Stara Zosia umarła, narodziła się nowa – Zosia dziwka, Zosia niewolnica.
— Zosiu — zajmij się naszym gościem — wskazałem osłupiałego Jaśka.
Zosia skinęła głową — jak rozkażesz Panie.
Naga, w samej obroży, usiadła swojemu synowi okrakiem na kolanach i objęła go za szyję.
— Jasiu — zagaiłem przyjaźnie. Jesteś moim gościem a to po prostu niewolnica a nie twoja matka. Nie gorsz się. Jeżeli ci się podoba — używaj jej. Możesz nie mieć drugiej okazji.
— Jeżeli myślałeś, że spanikuję, to się myliłeś — Jasiek, nadzwyczaj spokojny położył ręce na tyłku Zosi, po czym przesunął je do góry i wziął jej piersi — nie mówiłem wcześniej, ale matka dorabia kursami masażu relaksacyjnego. I wtedy masuje nago, nazywa to „pracą z ciałem”. Mnie też parę razy wymasowała. A poza tym podoba mi się. Jest fajna — to mówiąc klepnął ja w pośladek.
Co prawda łobuz mnie zaskoczył, ale zaaranżowałem tę sytuację głównie po to, żeby zobaczyć jak zachowa się Zosia. Czy jest rasową suką i potrafi zachowywać się jak dziwka czy też jest tylko mocna w gębie. Test jak na razie wypadał pomyślnie. Siedziała nago na kolanach u swojego syna, który ją macał i nadstawiała się. Obserwowałem ją. Nogi miała szeroko rozstawione na boki, ich mięśnie drgały pod białą skórą. Podobały mi się jej wąskie stopy: oparła się na palcach, uniosła pięty.
Skinąłem na swoją mulatkę, która podeszła natychmiast i też usiadła mi na kolanach. Położyłem jej rękę na udzie.
— Jeśli chcesz, możesz zabrać Zosię do drugiego pokoju — podpowiedziałem — Nikt tam nie będzie was podglądał. Jeśli będziesz potrzebował, to gumki są w szufladzie po lewej.
Jasiek popatrzył na mnie nieobecnym wzrokiem, zepchnął matkę z kolan, wstał, wziął ją za rękę i poprowadził za sobą. Zosia posłusznie poszła z nim i zniknęli za drzwiami.
— No nieźle — usłyszałem głos. To moja czekoladowa niewolnica z uznaniem kręciła głową — jeszcze czegoś takiego nie widziałam.
— Ale podoba ci się ?
— Pewnie. To prawdziwa zdzira. Z kim będzie spać w pokoju niewolnic ?
— Jeśli chcesz, może z tobą dzielić materac.
Z pokoju obok zaczęły dochodzić rytmiczne odgłosy i pojękiwania Zosi. Spojrzeliśmy na siebie porozumiewawczo.
— Oj dzieje się tam —zachichotała dziewczyna.
Po jakichś dwudziestu minutach wyszli oboje. Jasiek rozluźniony, Zosia rozczochrana, ze spermą cieknącą jej po udach i z brodą i piersiami mokrymi od śliny. Widać było nie tylko ruchanko ale i obciąganko.
Zosia z wystudiowaną pokorą pochyliła głowę
— Wybacz Panie mój wygląd. Nie wiedziałam, czy mogę bez rozkazu iść do łazienki.
— Możesz. Idź się wymyj.
Gdy Zosia wyszła, zapytałem Jaśka:
— I jak samopoczucie ?
Jasiek westchnął:
— Jak się ma taką matkę, to trudno, żeby na jej widok nie stawał. A jeśli przestała już być matką a stała się niewolnicą do pieprzenia, to warto było zrealizować swoje fantazje. Było fajnie. Zresztą co ci będę mówił. Sam się przekonasz.
Na tym spotkanie się zakończyło. Pożegnałem się z Jaśkiem, który podziękował za pomoc i zapytał, czy pozwolę matce zachować parę rzeczy z torby, którą przytargała Zosia. Były tam jej osobiste rzeczy i najniezbędniejsze rzeczy: Szlafrok, klapki, kosmetyki, jakieś majtki na zmianę, dżinsy i t-shirt, jakiś sweter. Zgodziłem się.
Zosia wróciła z mokrymi włosami, zawinięta w szlafrok.
— I co dalej ? — zapytała
Pałka stała mi już stanowczo zbyt długo i czas był najwyższy żebym ją zerżnął.
—Chodź — wstałem i rzuciłem przez ramię.
— A rzeczy ?— wskazała na ciągle leżące na podłodze jej pończochy, stringi, sukienkę.
— Potem. Jasiek nie zrobił ci dziecka ?
— Nie, nie w tej fazie cyklu.
Posłusznie poszła za mną. Zaprowadziłem ją do sypialni. Po drodze rozglądała się po willi. W sypialni stanęła niezdecydowana, nie wiedząc czy ma się położyć na łóżku, czy będę ją chciał w innej pozycji. Przejąłem inicjatywę.
Pierwszy raz miałem pieprzyć kobietę starszą od siebie o kilkanaście lat.
Rozwiązałem jej szlafrok, zrzuciłem na podłogę. Zosia stała w samej obroży i czekała, patrząc mi w oczy ulegle i z zaciekawieniem. Kazałem jej rozstawić nogi, co posłusznie uczyniła; uklęknąłem i wsadziłem jej od razu język w pochwę aż jęknęła zaskoczona. Była już podniecona wcześniejszym ruchaniem, więc w środku była mokra i śliska, troszkę kwaśna. Wbiła mi dłonie we włosy a ja pracowicie lizałem środek jej cipki, chcąc dostać się jak najgłębiej. Ułatwiała mi to jak mogła, uginając nogi, rozkładając je jak najszerzej. Westchnienia, najpierw ciche, potem głośniejsze, przeszły w pojękiwania. Teraz ssałem jej srom. Po chwili odwróciłem ją, oparłem o ścianę. Rozstawiła nogi i wypięła tyłek. Rozchyliłem jej pośladki i polizałem – najpierw cipę, potem dupkę. A potem skoncentrowałem się na jej odbycie. Czysty, wilgotny, brązowy. Zosia oparta o ścianę opuściła głowę i poddawała się moim pieszczotom.
Była coraz bardziej mokra i w pewnym momencie nie wytrzymała, rzuciła się na łóżko i rozrzuciła szeroko nogi.
Podniecony, rzuciłem się na nią, położyłem na niej i w takiej pozycji misjonarskiej, po raz pierwszy w nią wszedłem. Mój kutas sam namierzył cipkę, wepchnął się do środka nie napotykając na żaden opór. Zosia, jako dojrzała kobieta, wielokrotnie ruchana i która już rodziła, miała idealną cipę: nie za ciasną, w miarę luźną, na tyle żeby można było jej wsadzić łatwo i głęboko, ale nie na tyle wielką, żeby rżnięcie odbyło się kosztem doznań.
Zosia wygięła się w łuk i rozrzuciła ręce. Nogi zarzuciła na moje biodra przyciskając mnie do siebie. Była najwyraźniej albo wyposzczona, albo miała taki temperament, albo tak ją podniecił seks z Jaśkiem.
Jej piersi podskakiwały miarowo w miarę jak ją pieprzyłem, głowę wygięła do tyłu, oczy zamknęła a jej włosy leżały rozrzucone na poduszce. Wyglądała cudownie.
Zmieniliśmy pozycję. Teraz ona usiadła na mnie i zaczęła mnie ujeżdżać. Miałem piękny widok na jej piersi, które powoli zaczęły pokrywać się potem. Trzymałem ją za kostki nóg i nadawałem tym samym rytm jej ruchom, podczas gdy ona podniosła ręce i położyła je sobie na głowie, żeby nie zasłaniać piersi.
Miała większe doświadczenie niż młode niewolnice, które miałem w haremie. Umiejętnie prowadziła akcję, przyspieszając lub zwalniając. Moje podniecenie rosło, więc zrzuciłem ją z siebie a ona położyła się na brzuchu, rozkraczyła na ugiętych nogach i zadarła w górę swój tyłek. Głowę położyła na rękach. Tak wypięta czekała. Miałem widok na obie dziurki. Pośliniłem palec, nawilżyłem jej odbyt, polizałem go. Zamruczała. A potem przyłożyłem koniec swojego kutasa do otworu i zacząłem pchać. Syknęła, jęknęła, sama naparła mocniej tyłkiem na mojego kutasa. Jej dupka była ciasna. Powoli, pokonując silny opór ciasnej dziurki, wchodziłem w jej tyłek, aż wreszcie mój członek zmieścił się cały w jej tyłku. Gryzła dłonie, żeby nie krzyczeć. Chwyciłem ją za biodra i zacząłem mocno, brutalnie, szybko i głęboko ją jebać. Chwyciła rytm. Przestała się krępować. Jej krzyki było słychać chyba na ulicy. Dałem jej silnego klapsa w tyłek:
— Dziwka !
— Tak ! tak !, o kurwa, jeszcze ! Pierdol mnie w dupę ! Jestem twoją dziwką !— darła się na cały głos — zwyzywaj mnie, błagam, błagam…!
Odgłosy kolejnych klapsów przerywały jej krzyki. Bawiliśmy się świetnie.
— Kim jesteś ? — Spytałem
— Oooch… jestem twoją kurwą…
— Głośniej !
— JESTEM TWOJĄ KURWĄ DO JEBANIA, PIERDOL MNIE JAK SZMATĘ ! AAACHHH… — darła się dalej, aż nagle z jej cipy chlusnęło jak z wiadra, co wcale nas nie speszyło ani nie przerwało zabawy.
— Spuść mi się do mojego suczego pyska, mój Panie ! — jęczała – zeszmać swoją niewolnicę, zużyj !
Wyjąłem kutasa z jej tyłka, uklęknąłem. Odwróciła się i zachłannie wzięła go do ust i zaczęła ssać go i lizać. Chwyciłem ją mocno za włosy i nadziałem jej głowę na mojego kutasa aż zacharczała i zaczęła się dławić. Jebałem ją w samo gardło, a gardło miała głębokie. Wkrótce zaczęła się obficie ślinić i wydzielać gęsty śluz, który kapał jej z ust na brodę a potem ściekał na cycki.
Wiedziałem, że nie wytrzymam długo i kazałem jej wyciągnąć jęzor. Chętnie to uczyniła czekają na mój spust. Zalałem jej język, ale i całą twarz, włosy… Zosia oblizała się, potem palcem zbierała moją spermę ze swego ciała i ją połykała.
Była niesamowita…Ciekawe co jeszcze będę chciał z nią robić…
c.d.n
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Chcecie poznać dalsze przygody Zosi ? Podpowiecie jak miałbym się nią zabawiać ?
Leave a Reply