Meski wypad rodzinny 2

Hej. Jest to kontynuacja męskiego wypadku 1.  Ponownie proszę o komentarze czy się podobało. Miłego czytania!

 

(…) Marek delikatnym ruchem dłoni zachęcił do dołączenia – „przecież mam dwóch synków, chodź tutaj do nas synusiu, nie siedź tak sam, pobaw się z nami.”

 Wstałem, mój penis mnie prowadził, ciągnął jak zaczarowany zaproszeniem Marka. Poszedłem powoli, zszedłem na kolana obok Mariusza. Marek poprosił go o zrobienie mi miejsca – „Podziel się z braciszkiem, tata zawsze uczył aby się nie być samolubnym. Starczy dla was obu.” Mariusz wyciągnął kutasa ojca z ust, lekko się odsunął, pozwolił mi się zbliżyć. Nadal trzymał członka przy samym podbrzuszu jakby prezentował mi kulinarne dzieło na srebrnej tacy. Spojrzał na mnie i zachęcająco poruszył brwiami. Mieszanka śliny z preejakulatem ciekła mu po brodzie. Kutas Marka też był cały mokry. Lewą rękę położyłem na prawym udzie Marka, prawą położyłem na jądrach i zacząłem je masować. Otworzyłem lekko usta, zamknąłem oczy i powoli zbliżałem się do główki. Musnąłem wargami, delikatnie pomiziałem końcówką języka, chciałem poczuć jak smakuje. Wciągnąłem powietrze – kutas pachniał wodą z jeziora, moczem, śliną, sokami, po prostu męsko, aż działało to na zmysły. Byłem pewny, że tego chcę, pragnę właściwie. Zrobiłem większe liźnięcie po całej długości żołędzia otwierając jednocześnie oczy i patrząc na twarz kogoś kogo mogę nazywać tatą. Oczy miał ponownie zamknięte, rozkoszował się tą chwilę, tak jak ja planowałem rozkoszować się tym. Jednym ruchem wszedłem w swoje gardło najgłębiej jak potrafiłem, czyli mniej więcej do połowy kutasa. Marek jęknął z rozkoszy. Zachęciło mnie to aby próbować wejść coraz głębiej. Niespiesznie ale pewnymi ruchami nabijałem swoje gardło coraz bardziej. Mariusz pozwolił mi uchwycić członka taty aby mieć większą kontrolę.. Dla dodatkowej rozkoszy dołożyłem ruch ręką. Ojciec sapał i stękał coraz głośniej. Byłem w siódmym niebie, obrabiałem cudownego kutasa. Moje gardło rozluźniało się coraz bardziej, jakby zapraszało mięsistego kolegę do siebie. Mariusz zajął się lizaniem jąder. Marek zrozumiał moje intencje i chcąc mi pomóc, położył rękę na mojej głowie i dopychał. Zacząłem się krztusić, gardło chciało go wypluć, ale nie pozwoliłem na to. Spróbowałem się rozluźnić najmocniej jak potrafiłem i w tym momencie moje wargi dotarły do krótkich włosków łonowych. Czułem się cudownie, mimo łez cieknących z moich oczu. Wyskoczyłem jak z procy i odkaszlnąłem. Spojrzałem na Mariusza, uśmiechał się. Dałem mu wielkiego mokrego buziaka i przekazałem pałeczkę. Dałem mu klapsa w dupę, o Boże, jak chciałem to zrobić od bardzo dawna. Miękkie pośladki wydały słodkie i seksowne plaśnięcie. Mariuszowi się to spodobało, przyciągnął mnie do siebie i zainicjował pocałunek trwający chyba z dwie minuty. W tym czasie dalej miziałem ten świetny tyłek, to było obłędne.

Przerwał nam Marek mówiąc – „Teraz jednocześnie chłopcy, chcę poczuć was obu, macie takie delikatne usteczka”. Posłusznie schyliłem się do kutasa Marka i zacząłem muskać go ustami po lewym boku, Mariusz robił to samo w drugiej strony. Na przemian to całowaliśmy, to lizaliśmy kutasa na całej długości. Polizałem od jąder, aż po sam koniec i włożyłem go do ust na krótką chwilę, Mariusz zrobił to samo. Bawiliśmy się naszymi wargami i językami na różne sposoby. Marek głośno rozkoszował się tym, głaskając nam ciągle włosy. W pewnym momencie zgraliśmy się ze szwagrem, objęliśmy członka swoimi ustami na tej samej wysokości dotykając się swoimi wargami i jednocześnie zgranymi ruchami zaczęliśmy pracować po całej długości kutasa. Marek sapał coraz głośniej i oddychał coraz szybciej. Ustami poczułem, że jego kutas pulsuje. „Jezuu, zaraz dojdę chłopcyy” krzyknął. „Ja chcę to przyjąć” odpowiedział Mariusz. Odsunął się i ustawił na wprost swojego ojca. Ja szybko masturbowałem Mariuszowi i nie trwało to długo jak strzelił. Poleciały salwy ciepłej, białej spermy. Było jej dużo. Mariusz otworzył usta, ale szybko poleciało mu na pół twarzy, szyję i klatkę piersiową. Nigdy nie widziałem takiej ilości spermy. Wziąłem mięknącego kutasa do mordy i zacząłem go czyścić, też chciałem spróbować jak smakuje ojcowska sperma. Mariusz próbował rękami zbierać nasienie ze swojego ciała i zlizywał je z palca. Po wszystkim popatrzyliśmy na ojca z miną twarzy „co dalej?’. My dalej byliśmy napaleni z twardymi chujami.

Marek nakazał nam stanąć na sofie po obu jego stronach. Nasze kutasy sterczały na wysokości jego twarzy, praktycznie smyrając go po nosie. Stary chwycił na nasze pały i delikatnie masturbował. Byłem w siódmym niebie, a to dopiero początek. Rozkoszowałem się tym bardziej niż kiedykolwiek podczas zabawy z moją żoną. To było niesamowite i jednocześnie pojebane, że zrobiliśmy loda ojcu, a on zaraz zrobi loda nam. Takie historie widziałem tylko w pornolach, a to była rzeczywistość. Marek pierwszego do ust wziął Mariusza. Mariusz zamknął oczy i cicho stękał. „Kocham Cię, tato” wyszeptał. Po chwili Marek już obrabiał mojego kutasa. Nie wiem czemu, ale patrzyłem na jego głowę jak to robi. Kurewsko mnie to podniecało. Czułem jak się we mnie już wszystko wzbiera. Byłem już bardzo blisko finału po kilku ruchach. Wyszeptałem, aby wrócił do swojego syna, bo nie chcę jeszcze tego kończyć. Marek zmieniał kutasy co kilka ruchów, robiąc delikatne ale pewny ruchy. Wchodziliśmy po kolei coraz głębiej w jego gardło. Mimo, że całe życie podobno był hetero, brał nasze kutasy głęboko jak doświadczona suka. Doszedłem pierwszy. Było mi tak niesamowicie dobrze, że nie mogłem wytrzymać. Z krzykiem wystrzeliłem Markowi prosto do ust. Połykał kolejne pompki spermy jakby to było nic. Zakręciło mi się w głowie gdy emocje sięgnęły zenitu. Opadłem na sofę i obserwowałem jak już tylko pojedynczą walkę ojca z synem. Wielki kutas Mariusza wchodził w usta po same jaja. Widok był niesamowity. Zaokrąglony do góry członek wyglądał jakby chciał się dobić do mózgu, a nie do gardła.

Zmęczony, ale w ciągłej euforii, pomyślałem, że masz szansę, na jeszcze jedną rzecz, która mi się zamarzyła. Wstałem, poszedłem na drugą stronę tej pary i usiadłem za Mariuszem ustawiając moją twarz za jego dupą. Piękne krągłe pośladki wyginały się wraz z ruchem bioder. Zapach cieknącego rowkiem potu zachęcał mnie jeszcze bardziej do tego co miałem zrobić. „Mariusz, pochyl się lekko” powiedziałem i złapałem jego pośladki. Lekko je odchyliłem i ponownie tego wieczoru ujrzałem jego rowek. Drobny, zaciśnięty, kuszący jak dobra młoda cipka. Zbliżyłem się, wcisnąłem nos między pośladki i wciągnąłem powietrze. Zapach był nie z tej Ziemi. Jak oczarowany, przejechałem językiem po całym rowie – lekko smyrając jądra, aż do samych pleców. Smak potu smakował jak świeża lemoniada. Mariusz stękał teraz mocniej od podwójnej przyjemności. Miałem wrażenie, że wypiął się bardziej aby mnie zachęcić do kontynuowania. Ja nie potrzebowałem zachęty. Zbliżyłem się ponownie i skupiłem się na samej dziurce. Najpierw kilka ruchów lizania, później próba wepchnięcia języka do środa. Takimi ruchami na zmianę, czułem i widziałem, że wrota się dla mnie otwierają. Doszliśmy do momentu, że językiem wchodziłem już spokojnie na centymetr może dwa, ale jeszcze nie mogłem się całkiem przebić. Stety dla Mariusza, niestety dla mnie, usłyszałem głośny krzyk. Kutas Mariusza wystrzelił spermą z taką siła, aż wyskoczył Markowi z ust. Oblał spermą całą twarz i klatkę piersiową. Pewnie z racji młodego wieku, wydawało się jakby spermy lało się litrami. Marek był prawie cały oblany białym płynnym złotem. Miałem ochotę to zliazać, szczegołnie z sutków i brzucha. „O kurwa, to było niesamowite, dzięki chłopaki. Lepszego pierwszego loda nawet sobie nie wymarzyłem.” powiedział zdyszany Mariusz. Opadł obok mnie na sofce, trochę wtulając się we mnie, więc objąłem go ramionami. Cała trójka zdyszana, mokra od potu i spermy, siedziała i próbowała uspokoić oddech. Nic nie mówiliśmy.

Po paru chwilach, zdecydowaliśmy się pójść przepłykać się w jeziorze. Wyskoczyliśmy z domku oczywiście “ubrani” w to co byliśmy “ubrani” od czasu powrotu do domku. Było już ciemno, więc nie przejmowaliśmy się, że ktoś nas zobaczy. Nie powinno zresztą nikogo już być na plaży i mieliśmy rację. Wskoczyliśmy do wody, płukaliśmy prawie jakbyśmy byli pod prysznicem. Woda była przyjemnie ciepła. Nago obok nich, czułem się wolny i szczęśliwy. To był zaskakujący i cudowny wieczór. Ciekawe co czeka naszą trójkę dalej…

 

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Jarek Kowalski

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *