W zeszłym roku moja matka zdecydowała się rozwieść z ojcem i żyje ze swoim nowym facetem w innym mieście. Ja, Szymon lat siedemnaście uczeń technikum, zostałem z ojcem i żyjemy sobie razem. Nie jest czasami łatwo, brakuje nam w domu „kobiecej ręki”, ojciec dobrze zarabia, jakoś sobie radzimy.
Mieszkamy we własnym domku, dwie kondygnacje, miejsca sporo dla nas tylko dwóch.
Zaczęła się jesień, jest dość ciepło jeszcze, ale dnia ubywa już powolutku. Poszedłem dzisiaj do szkoły na trzecią lekcję, okazało się, że odpada mi kilka lekcji, bo jakaś epidemia wśród nauczycieli dała o sobie znać, więc byłem wolny dużo wcześniej. Nie chciało mi się błąkać po mieście, wróciłem do domu.
Ojciec pewnie w pracy, pooglądam sobie coś w telewizji. Gdy podchodziłem do domu, zdziwiła mnie obecność samochodu ojca przed garażem.
— Ma dzisiaj wolne? Dziwne, zwykle jeździ do pracy samochodem — zastanawiałem się.
Popatrzyłem na okno pokoju ojca na piętrze, świeciło się światło, a w pokoju dwie postacie stoją na środku pokoju. Pewnie ojciec ma jakiegoś gościa, wejdę cichutko, żeby nie przeszkadzać. Otworzyłem cicho drzwi wejściowe i poszedłem od razu do salonu. Usiadłem, odpaliłem laptopa i założyłem słuchawki, żeby posłuchać swojej ulubionej muzyki. Chyba z godzinę tak siedziałem, potem ściągnąłem słuchawki i nasłuchiwałem czy ojciec ma nadal gościa. Na palcach wszedłem po schodach i stanąłem pod pokojem ojca. Dźwięki jakie dochodziły były jednoznaczne — odchodzi ruchanko.
— Ojciec ogląda pornola — pomyślałem — ma prawo, ja też przecież nie unikam tej tematyki.
Zdecydowałem, że nie będę przeszkadzał i zszedłem cichutko na dół. Po około pół godzinie usłyszałem dźwięk otwieranych drzwi na górze i rozmowę dwóch osób, na pewno ojca i nieznanej kobiety. Gdy zeszli na dół, obejrzałem się i zobaczyłem ojca prowadzącego za rękę młodą dziewczynę.
— Cześć tato, wróciłem wcześniej, bo nie mieliśmy kilku lekcji — powiedziałem spokojnie – nie chciałem ci przeszkadzać.
Żebyście widzieli minę ojca ! Czerwony jak burak i milcząca postawa. Widać było, że jest kompletnie, ale to kompletnie zaskoczony. Nie lepiej wyglądała postawa i twarz dziewczyny, która w pewnym momencie zasłoniła twarz dłonią.
— Cooooo ty tutaj … robisz? Długo … już … jesteś? — wydukał tata.
— Ponad godzinę — odparłem — siedziałem w salonie i słuchałem muzyczki. A ty nie byłeś w pracy?
— Mmmmam dzisiaj … urlop — dukał nadal — wiesz co, poczekaj chwilę, zaraz wrócę.
Pociągnął dziewczynę do drzwi wejściowych, wyszła szybko bez słowa, wtedy zamknął drzwi.
— Mam dzisiaj wolne, rozmawiałem trochę z panią, możemy zrobić obiad albo może skoczymy gdzieś na miasto? — wyrecytował.
— OK, to chodźmy do tej knajpki co ostatnio, mieli świetne pierogi — odparłem.
— OK, to zbieraj się, a ja za chwilę będę gotowy — powiedział i poleciał na górę.
Zjedliśmy pyszny obiad, ale rozmowa nie kleiła się. Ja oczywiście nic nie powiedziałem o tym co słyszałem, ale ojciec zastanawiał się pewnie, ile wiem.
Kilka dni później w szkole szedłem z kumplem do sekretariatu zapytać o legitymacje uczniowskie. Przed drzwiami stały dwie dziewczyny ze starszej klasy, ale nie widziałem ich twarzy. Gdy załatwiły swoje sprawy i wychodziły, jedna z nich błyskawicznie zasłoniła twarz książką którą trzymała w dłoni.
— Co ona taka wstydliwa — spytał kumpel — nawet nie zdążyłem popatrzeć na jej twarz, bo figurkę ma niezłą.
— Masz rację, załatwmy co zaplanowane, potem sprawdzimy — skwitowałem uwagę kumpla.
Na następnej przerwie zrobiliśmy rekonesans po korytarzach. Wypatrzyliśmy tę drugą dziewczynę dopiero pod koniec przerwy, więc zdążyłem tylko podpytać, która to klasa i poszliśmy na lekcję.
Kolejna przerwa to znalezienie, gdzie ma lekcję klasa IVc i wypatrywanie dziewczyny. Gdy wypatrzyłem ją, podszedłem do innej osoby z klasy i spytałem wprost:
— Jak ma na imię ta dziewczyna? — wskazałem ręką „poszukiwaną”.
— To Martyna — odparła jakaś dziewczyna — co wpadła ci w oko?
— Ładna i zgrabna, dlatego spytałem — odpowiedziałem — dzięki za info.
Na kolejnej przerwie kumpel „zaatakował” i podszedł do niej, a ja stałem trochę dalej.
Chwilę rozmawiali, dziewczyna uśmiechała się, ale po kilku minutach kumpel wrócił ze spuszczoną głową.
— Nie jest zainteresowana — stwierdził.
Wtedy olśniło mnie! Cholera, to przecież jest ta dziewczyna, którą widziałem u mnie w domu z ojcem!
IV klasa, czyli 19 lat, no OK, ojciec nie złamał prawa.
Kolejnego dnia zweryfikowałem zdobyte informacje — to na 100% była ta właśnie dziewczyna o imieniu Martyna. Ojciec nic nie wspominał oczywiście o tym dniu, a ja zastanawiałem się, co z posiadaną wiedzą począć. Nie wspomniałem oczywiście o całej sprawie kumplowi, to w końcu mój ojciec i moja sprawa. Na pewno nie chciałbym zaszkodzić mojemu ojcu, czy oskarżać go o kontakty z młodszą dziewczyną, ale korciło mnie. Chciałbym zobaczyć minę dziewczyny, gdy powiem jej co słyszałem i co wiem. Zaplanowałem więc całą akcję skrupulatnie – cel to poznanie dziewczyny, starszej bo starszej, ale ładnej i zgrabnej. Sprawdziłem najpierw plan zajęć IVc i wybrałem środę w przyszłym tygodniu. Tego dnia kończyłem o tej samej godzinie, więc szybko wyszedłem ze szkoły i czekałem, aż dziewczyna pojawi się przed wejściem do szkoły. Wtedy podszedłem do niej i zagadałem:
— Cześć, spotkaliśmy się już chyba tydzień temu, chciałbym pogadać — zagadałem.
— Cześć, wydaje ci się boś młody — odburknęła — spieszę się, jeszcze jakieś pytanie?
— Chciałem sprawę załatwić po dżentelmeńsku, ale ponieważ jesteś arogancka, to wywalę „kawę na ławę” — powiedziałem wkurzony. — Może i jestem młody i młodszy od ciebie, ale nie lubię bezczelnych osób. Więc krótko, czy potwierdzasz, że spotykasz się z moim ojcem?
Dziewczyna zbladła natychmiast i zamilkła na dłuższą chwilę. Po chwili patrzyła na mnie przerażona.
— Skąd wiesz? — spytała.
— Widziałem cię u mnie w domu z ojcem, nie pamiętasz? — odparłem spokojnie.
— Aaaaa, tak, kojarzę — odparła z przerażeniem w oczach — czy ktoś jeszcze o tym wie? Twoja mama wie?
— Mieszkam tylko z ojcem, jeśli o to ci chodzi — uświadomiłem dziewczynę.
— Wiesz co, spieszę się faktycznie, możemy pogadać innym razem? — spytała spokojnie. — Masz czas w sobotę do południa? Może spotkamy się w parku przy pomniku w sobotę o dziesiątej?
— OK, to widzimy się w sobotę, cześć — zakończyłem rozmowę.
Spotkaliśmy się w sobotę w parku, dziewczyna była punktualna.
— Zanim coś powiesz, wysłuchaj mnie, dobrze? — zaproponowała i ruszyliśmy alejkami parku.
— W porządku, słucham cię — odparłem.
— Na początku przepraszam cię za obraźliwe dla ciebie słowa poprzednio, nie miałam złych zamiarów — stwierdziła na początku. — Sytuacja jest dla mnie bardzo niekomfortowa, dlatego proszę zachowaj wszystko co dzisiaj usłyszysz tylko dla siebie, bardzo proszę.
Wyczułem diametralną zmianę tonu rozmowy, więc potwierdziłem:
— OK, wszystko zostaje między nami, daję słowo.
Wtedy wysłuchałem dwudziestominutowego monologu dziewczyny. Opowiedziała o swojej sytuacji rodzinnej, ojcu który jest tyranem, trudnych warunkach mieszkaniowych i materialnych, rodzeństwie czyli piętnastoletniej siostrze i trzynastoletnim bracie. Kończyła z płaczem informując mnie, że musiała zdecydować się na pracę w agencji towarzyskiej, żeby mieć środki na bieżące potrzeby swoje i rodzeństwa. Była bardzo zdenerwowana.— Moi rodzice nie mogą się o tym dowiedzieć, to byłaby klęska dla mnie — rozpaczała — z twoim ojcem nie jestem w związku, to była tylko … usługa, płatna usługa seksualna, zresztą nie pierwsza.
Zamilkła, czekając na moją reakcję.
— Ile razy u niego byłaś? — spytałem.
— Byłam dwa razy z agencji, a kolejne trzy razy prywatnie — zeznała.
Zamyśliłem się, popatrzyłem na dziewczynę, wglądała jak zbity pies. Nie chciałem jej dobijać, ale bez „kary” nie może się obejść.
— Skoczmy na razie na lody, ja stawiam — stwierdziłem.
Zgodziła się chętnie, spacerowaliśmy jeszcze potem z pół godziny, dziewczyna uspokoiła się nieco.
— Wiesz co, przemyślę sprawę, spotkajmy się jutro w tym samym miejscu o dziesiątej, OK? — zaproponowałem.
— Dobrze, będę na pewno — odpowiedziała na pożegnanie.
Przemyślałem sprawę i spotkaliśmy się w niedzielę.
— Cześć Martyna — przywitałem się — mam na imię Szymon, chyba wcześniej się nie przedstawiałem. Przemyślałem wszystko co mi wczoraj mówiłaś, przyznam, że nie chcę ci zaszkodzić. To twoja sprawa, twoje decyzje, twoje ciało.
— Naprawdę tak sądzisz? — spytała z niedowierzaniem. — Nie powiesz nikomu? Ani ojcu ani w szkole?
— Ojcu na pewno nie, nic przecież nie wskóram, jego sprawa — odparłem — a w szkole po co komu wiedzieć? Zniszczyliby cię na pewno, choć pewnie sami mają wiele na sumieniu.
— Dziękuję, przyznam, że nie spodziewałam się tak łagodnego wyroku — odpowiedziała — ale zostawisz to tak sobie? Przecież mógłbyś to wykorzystać?
— Pytasz czy sugerujesz? — zapytałem zaczepnym tonem. — Bo mam ewentualnie jeden warunek dla realizacji moich zapewnień.
— Wal śmiało! — odrzekła. — Jestem gotowa na wiele, byleby „mleko się nie rozlało”.
— Nie chciałbym, żebyś pomyślała, że jestem chamem i prostakiem — zacząłem — nie denerwuj się, proszę.
— No dawaj śmiało — naciskała — chcesz seksu ze mną, prawda?
— Nooo tak, bardzo bym chciał — odpowiedziałem zdumiony, że domyśliła się, co mi chodzi po głowie. Mam dwa życzenia i będziemy kwita. Kolejne życzenie zdradzę, gdy zrealizujemy pierwsze.
— Wszystko OK, rozumiem cię, pewnie zrobiłabym to samo na twoim miejscu — wyjaśniła — zastanów się więc tylko, co, kiedy i gdzie, a ja się dostosuję. I jeszcze raz dziękuję za zrozumienie. Tym razem ja zapraszam cię na lody.
Zjedliśmy lody, poszliśmy na spacer, potem wróciłem do domu.
Musiałem poczekać dwa tygodnie na „nagrodę za milczenie”. Pewnego dnia ojciec przy kolacji wreszcie zakomunikował:
— Szymon, jadę na weekend na firmowe spotkanie w Warszawie. Zrobimy zakupy w piątek, żebyś miał co zjeść, wrócę w niedzielę późno wieczorem.
— OK, jakoś sobie zagospodaruję czas — odparłem niby zasmucony.
Gdy spotkałem Martynę na przerwie w środę, przekazałem jej informację, że termin sobota do południa u mnie w domu byłby OK.
— Dobrze, będę o dziesiątej — odparła. — Jakieś specjalne zachcianki? Mam coś przynieść specjalnego?
— Lubię oglądać dziewczyny w pończochach, najchętniej białych, da się zrobić? — zapytałem.
— Oczywiście, nie ma problemu, załatwione — przytaknęła.
W sobotę o dziesiątej byłem już po śniadaniu i siedziałem w salonie, oglądając z pendrive`a jakiegoś pornosa w telewizorze. Cały byłem spięty, musiałem jakoś rozładować to napięcie.
Dzwonek do drzwi, poleciałem od razu, Martyna była punktualna.
— Cześć, wejdź proszę — zaprosiłem gościa — ja jestem w salonie, muszę wyłączyć telewizor.
Nasłuchiwała chwilę i oznajmiła:
— Jeśli dobrze słyszę, to robisz sobie rozgrzewkę — zaśmiała się.
— Aaaaaa, takie tam, na odprężenie — odpowiedziałem — to mnie dobrze rozluźnia.
— Nie musisz się tłumaczyć, wiem jak jest — uśmiechnęła się. — Zostajemy w salonie, czy idziemy na górę?
— Może zostańmy tutaj, sofa po rozłożeniu jest większa niż moje łóżko — zasugerowałem.
— Jasne, ty tu rządzisz — usłyszałem — a co oglądasz? Jaka tematyka?
— Akurat teraz patrzę, jak wielki czarny kutas rozsadza małą cipkę blondynki, lubię ten kontrast kolorów i … rozmiarów.
— No tak, typowy facet, wy byście chcieli nam wepchnąć kutasa wielkości cukinii — skomentowała — Puść, popatrzymy razem chwilę.
Akcja na ekranie ruszyła, murzyn z ogromnym kutasem, właśnie obrócił dziewczynę na plecy i ładował swój narząd do wąskiej różowej szparki,
— Ależ on wielki! — skonstatowała Martyna. — Biedne dziewczę, będzie to pamiętać jakiś czas.
Po dziesięciu minutach murzyn spryskał dziewczynę swoją spermą i zadowolony wyszedł z pokoju.
— Dobra, rozłóż sofę, będzie nam wygodniej — stwierdziła — a ja przygotuję się trochę.
Rozkładałem sofę a Martyna bez skrępowania zdjęła z siebie wszystko i założyła białe pończochy.
Powiem wam, że taki widok bardzo mnie podnieca.
— Wyglądasz zjawiskowo — skomentowałem — jesteś zgrabna, masz piękny biust i … te pończoszki, cudowny widok. Pewnie nie miałbym u ciebie szans, gdyby nie ta sytuacja.
— Dlaczego tak sądzisz? Przecież jesteś całkiem sympatycznym chłopakiem — odpowiedziała. — Gdyby tylko supermani mieli szansę na seks, to cywilizacja dawno by wymarła.
— W sumie racja, ale cieszę się, że będę mógł się z tobą kochać — przyznałem jej rację.
Zaczęła tańczyć, wyginając seksownie ciało, robiła przysiady, wypinała pupę a ja siedziałem na fotelu. zauroczony. Miałem na sobie spodenki i majtki, ale wkrótce zostałem ich przez Martynę pozbawiony, a mój penis sterczał radośnie. Podeszła do mnie tanecznym krokiem i usiadła okrakiem na moich udach. Zaczęła mnie całować w usta, robiło się naprawdę gorąco.
— Śmiało, możesz mnie dotykać gdzie tylko chcesz — szepnęła mi do ucha — to ma być dla ciebie miłe przedpołudnie.
Położyłem dłonie na jej biuście i zachwycony ich elastycznością naciskałem je i tarmosiłem. Po chwili odruchowo zacząłem je całować. Sutki stwardniały i były cudowne w dotyku, lizałem je językiem i polerowałem palcem sutki, na zmianę. Obróciła się i usiadła plecami do mnie. Teraz mogłem masować i uciskać jej cycuszki pełnymi dłoniami, co to było za wspaniałe zajęcie. Czułem jak mój penis uwięziony pod pupą dziewczyny domaga się zmiany położenia. Podłożyłem dłonie pod jej pupę i uniosłem ją nieco, dając mojemu przyjacielowi przyjąć pozycję stojącą. Martyna złapał penisa i poczułem, że jego czubek stykał się z jej mokrą cipką. Uniosła pupę, przycelowała lepiej. Potem powoli nabijała się na niego, aż do końca. Czułem na udach jej pończochy, delikatny dodatek do kobiecej urody.
— Hmmm — stęknąłem — ale cudownie zanurzyć go do mokrej szparki.
Wstała, obróciła się i ponownie nadziała na mojego nabrzmiałego przyjaciela, siadając mi na udach. Zaczęła podnosić się i opadać, dla mojego kutasa to było cudowne. Naprężył się jeszcze bardziej. Moje policzki były „mile atakowane” przez opadający i unoszący się biust, dodatkowo do moich uszu docierały seksowne dźwięki wydawane przez Martynę. Nie potrzebowałem wiele, żeby zakończyć sesję. Martyna wyczuła, że zbliża się dla mnie finał, zeskoczyła ze mnie i ręką pomogła mi osiągnąć szczyt podniecenia. Oczywiście spryskałem jej twarz i cycuszki, ale wyglądała na zadowoloną.
Ja tez byłem zadowolony, bardzo zadowolony.
— Niewiele sobie użyłeś — skomentowała Martyna — szybko poszło, trochę za szybko. Musimy to powtórzyć w innej pozycji. Zregeneruj się, ja skoczę do łazienki.
— Znając was, to dwie godziny i będziesz miał pełny magazynek — powiedziała. — Wiesz co, wrócę tutaj po obiedzie, około drugiej, OK?
Poszedłem do łazienki, na sznurku wisiały wyprane białe pończoszki Martyny. Przeniosłem je na balkon, żeby wyschły szybciej. Zjadłem obiad i czekałem niecierpliwie na Martynę. Jak zwykle była punktualna.
— Jak forma ? — spytała z uśmiechem. — Gotowy na ciąg dalszy?
— Jasne, nie mogłem się już doczekać! — wypaliłem. — Ubierz pończoszki i wypnij pupę!
— Ooooo, samiec alfa się w tobie obudził — zaśmiała się.
Rozebrała się, ubrała tylko pończoszki i poprowadziłem ją do mojego pokoju.
— Usiądź na brzegu łóżka — poinstruowałem — teraz połóż plecy na łóżku i unieś nogi do góry.
Gdy wykonała moje polecenia podszedłem do łóżka i klęknąłem przy jej pupie. Chwyciłem za jej uda i rozszerzyłem je.
— W końcu mogę pooglądać i podotykać twoją cipkę — oznajmiłem — nie miałem okazji do południa.
— No tak, wszystko odbyło się poza zasięgiem twojego wzroku — odparła — to teraz napatrz się do woli, zrobię ci lepszy widok.
Palcami obu dłoni rozwarła swoje płatki a ja patrzyłem chwilę, ale potem skusiłem się na użycie swoich paluszków, tym bardziej, że cipka wyglądała smakowicie. Poruszałem paluszkiem z góry na dół i z powrotem raz po jednej, raz po drugiej stronie szparki. Gdy pocałowałem ją soczyście, wiedziałem że jest mokra i smaczna.
— Smaczna jest — powiedziałem — I taka mokra i śliska.
— To twoja zasługa — odpowiedziała i stęknęła — polubiła twoje paluszki.
Wtedy sięgnąłem do „kuleczki miłości” i zacząłem ją najpierw całować, potem lizać i muskać paluszkiem.
— Oooo, to jest fajne — powiedziała — dobrze ci idzie, naprawdę dobrze, trenowałeś to?
— Oglądnąłem kilka filmików — odparłem — widziałem jak faceci to robią, żeby partnerkę dobrze podniecić.
— Jesteś … dobrym … uczniem — wystękała.
Gdy już mocno pojękiwała, przyszedł czas na penetrację. Będąc na kolanach ustawiłem kutasa na szparkę i wsunąłem go do środka. Wślizgnął się bez problemu, szparka dosłownie kapała kropelkami śluzu.
Po kilku ruchach poprosiłem Martynę:
— Złącz proszę nogi ze sobą, będzie ciaśniej i lepiej dla nas obojga.
— Racja, czuję jak pływasz — odparła i złączyła nogi.
Teraz było zdecydowanie lepiej, penis miał się o co ocierać i wyraźnie był zadowolony, a mną wstrząsały co jakiś czas dreszcze emocji. Ta pozycja nie była dla mnie męcząca, bo klęczałem i ruszałem biodrami, pakując swojego olbrzyma do schowanej pomiędzy udami szparki.
— Kucnij sobie na łóżku, wypnij i opuść pupę jak najniżej — poprosiłem.
Martyna szybko zrealizowała prośbę i teraz miałem przed sobą wypiętą kształtną pupę, nogi złączone i znowu mogłem załadować penisa w wąską szparkę. Trzymałem ją za pupę, rozchylałem pośladki i … wpatrywałem się w penisa, który chował się całkowicie w cipce.
— Ależ masz głęboką szparkę! — gwizdnąłem z zachwytu. — Mam sporego penisa, cały chowa się w środku a ja uderzam o twoje pośladki.
— Czuję twoje podbrzusze, to podniecające, gdy czuję jak kutas wraca i rozpycha się na całego — odparła — chyba … zaraz … dojdę!
Rzeczywiście po kilkunastu wsadach Martyna wydała okrzyk radości i zaczęła drgać całym ciałem. Czułem jak przez jej pochwę przelatują kolejne fale podniecenia. Dla mnie to był impuls do rozpoczęcia finału. Gdy Martyna kontynuowała swój orgazm, wyjąłem mokrego penisa na zewnątrz, przytrzymałem go ręką, żeby spryskać jej pupę,
Ale Martyna wykonała błyskawiczny manewr i po chwili widziałem jak przez mgłę jej twarz przed moim penisem. Mało tego, poczułem, że dziewczyna wzięła go do ust. Wystrzeliłem pierwszą porcję spermy w jej podniebienie a ona ruszała wargami po moim kutasie. Ślizgała wargami po kutasie a on strzelał kolejnymi porcjami spermy. Gdy wystrzeliłem całość „magazynka”, Martyna powoli zsunęła wargi, aby kutas wyszedł z jej ust. Popatrzyła prosto w moje oczy i … przełknęła.
— O kurczę, połknęłaś to? — spytałem oszołomiony jeszcze.
— Cóż w tym dziwnego? Robię tak czasami, inne dziewczyny też, z tego co wiem — odparła — to taka forma perwersji, faceci to lubią. A tobie się podobało?
— Tak, to było fantastyczne i perwersyjne — odpowiedziałem.
Gdy odsapnęliśmy Martyna spytała:
— Zdradzisz teraz drugą twoją prośbę? Domyślam się, ale chciałabym to od ciebie usłyszeć.
— A o czym pomyślałaś ? — odparłem. — Napisz na kartce, ja napiszę swoje i porównamy, OK?
Martyna napisała, ja też i podaliśmy sobie karteczki.
— No tak, zgadłam, chcesz mnie w dupę zerżnąć! — zaśmiała się Martyna. — Ach wy faceci, jedna dziura wam nie wystarcza. OK, spełnię twoją prośbę, ale to chyba najwcześniej jutro do południa.
— OK, to biegaj teraz do łazienki a jutro widzimy się o dziesiątej — podsumowałem ustalenia.
W niedzielę miałem szansę na pierwszy seks analny. Martyna przyszła ubrana w śliczną sukienkę z dużym dekoltem, na to miała narzucony ciepły płaszcz, w końcu panowała jesień.
— Idę się przygotować do łazienki — powiedziała — gdzie dzisiaj scena na seks?
— Może dzisiaj w salonie? — odparłem.
Po dziesięciu minutach Martyna wróciła z łazienki, a gdy poprawiała nakrycie na rozłożonej już sofie, spostrzegłem że ma w odbycie czerwony krążek.
— Co to sobie wsadziłaś? — spytałem zaciekawiony.
— Nie wiesz? To jest zatyczka analna. Szykuję otworek na twojego penisa, żebyś mi krzywdy nie zrobił — usłyszałem w odpowiedzi — kiedyś miałam problem, gdy niewyżyty facet chciał mnie przelecieć od razu w dupę, bez żadnego przygotowania. Nie rób tego, dziewczyny tego nie lubią i nie tolerują, nie mówiąc o tym, że możesz je „uszkodzić”.
— Aaaaa, jasne, rozumiem — przytaknąłem.
— Gdy wyjmiesz zatyczkę, możesz mnie rżnąć w którą dziurę chcesz, albo w obie na zmianę — zasugerowała — mam to przetrenowane.
— Dobrze, to może „na pieska” na początek? — poprosiłem.
Martyna ustawiła się na łóżku na czworaka, przymierzyłem i wsadziłem jej najpierw kutasa w cipkę. Znowu poczułem tą fajną wilgoć w środku, więc zacząłem ruszać penisem intensywnie. Korcił mnie ten czerwony korek, więc powoli wyjąłem go z jej pupy. Najtrudniej było w połowie, bo tam korek był najgrubszy, wtedy zwieracz musiał się szeroko otworzyć. Teraz mogłem zaglądnąć do środka, ale po chwili wyjąłem penisa z cipki i wsadziłem do pupy. Wszedł nadspodziewanie łatwo, ponieważ otworek by przygotowany. Inne było uczucie pocierania o ścianki. Zwieracz ściskał mocno penisa, ale to akurat było miłe uczucie. Spodobało mi się, więc penetrowałem już do finału dziurkę analną.
— Mogę do środka? — sapnąłem.
— Śmiało, wal do środka co masz w jądrach, dzieci z tego nie będzie — stęknęła Martyna.
Chwyciłem jej pośladki i rozszerzyłem je, teraz zatkana moim kutasem dziurka wyglądała ciekawiej.
Po kilku chwilach zacząłem pompować w nią swoją spermę. Odczuwałem dziką radość, że mogę dziewczynie wstrzyknąć spermę do środka bez strachu i konsekwencji, więc wlewałem ją raz za razem, aż kolejne ruchy penisa wywoływały „chlupot” wewnątrz. Czułem się spełniony i zadowolony.
— Fajnie było? — spytała Martyna, gdy kolana ułożyła na brzegu łóżka i wysunęła pupę do tyłu.
Teraz sperma wypływała i kapała na podłogę.
— Było super, pierwszy raz uprawiałem seks analny, dziękuję — stwierdziłem.
— To cieszę się, że było fajnie — dodała — to dwa życzenia mamy za sobą, jesteśmy kwita?
— Tak, zdecydowanie, potwierdzam — odparłem.
Oczywiście dotrzymałem tajemnicy a Martyna w ramach gratisu, obdarzała mnie co tydzień kolejnymi atrakcjami seksualnymi.
Leave a Reply