Ela pochyliła się nad Martynką, której wzrok skupił na glanach a następnie na wojskowym płaszczu koleżanki. Próbowała coś powiedzieć, jednak zamiast słów z ust wypłynęło kilka kropel spermy.
-Mówiłam, że będę kłopoty. Na szczęście, że nie pobili Ciebie. -powiedziała Ela poprawiające włosy Martynki
Uczennica próbowała wstać jednak ból z tyłka odmówił posłuszeństwa.
-Cholerni..-wyszeptała
Ela chwyciła ją za ramię i podniosła.
-Dziwisz się? Znęcałeś się..sorry..znęcałaś się nad nimi od początku roku. Każdy ma swoje granice.
Podtrzymując dziewczynę, Ela doprowadziła ją do umywalki. Martynka teraz mogła spojrzeć na swoje oblicze. Przed brudnym lustrem stała dziewczyna, której makijaż był w nieładzie. Zarówno tusz do rzęs, jak i szminka były rozsmarowane na całej twarzy. Mundurek wyglądał lepiej, jednak cały był pokryty spermą. Białe były również włosy i twarz. Na myśl przychodził widok z taniego pornosa, gdzie uczennica bierze udział w jakiś chorym bukkake.
-Cholera-szepnęła Martynka
-Spokojnie. Nie jestem w tym najlepsza, ale jakoś sobie poradzimy.
To mówiąc Ela chwyciła za papier i zamoczyła w wodzie. Martynka starała mimo bólu stać w miejscu. Z wdzięcznością przyjęła pomoc koleżanki. Szorstka dłoń muskająca twarz była czymś błogim, bo ostatnich wydarzeniach. Namoczony papier zdołał zmyć większość spermy i makijażu. Teraz przed umywalką i w świetle słońca za oknem stała dziewczyna w niewielkim nieładzie.
-Teraz mundurek…Nie za dużo mogę zrobić, ale tyle by było prosto..o..i jeszcze jakieś perfumy.
Ela wyciągnęła z kieszeni puszkę dezodorantu.
-Sorry, ale mam tylko męski.
Martynka poczuła dopiero teraz, gdy sperma zniknęła ostry zapach. Przywodził wspomnienia siłowni pełnej facetów. Ela pachniała dokładnie tak samo. Pełna potu i dezodorantu. Martynka tylko kiwnęła głową, kiedy spray począł owijać się wokół ciała.
-Dzięki-wymamrotała uczennica.
Tym razem to Ela kiwnęła głową. Na jej twarzy pojawiło się zastanowienie, kiedy uniosła spódnice. Wzrok Martynki podążył ruchem w dół. Pod materiałem widoczne były zaczerwienione pośladki i penis uwięziony w różowym pasie cnoty. Ela mruknęła i podniosła z ziemi korek i resztki majteczek.
-“Cholerni”-pomyślała Martynka, kiedy jej twarz stała się czerwona ze złości i wstydu.
Ela włożyła rzeczy do umywalki.
-Majtki to szmata, nawet nie starczy, żeby jakoś związać.
Uczennica milczała.
-Co do korka, to twoja sprawa. Nie mnie oceniać.
Wówczas przed Martynką stanęła wizja Dyrektorki, która ze srogą miną pyta o brak korka. Trwało to krótko, bo głos Eli ponownie zabrzmiał w uszach uczennicy.
-Więcej nic nie zrobimy.
-”Walić korek-pomyślała Martynka wrzucając do plecaka-gorzej…jak mam iść?”
Chciała zapytać Eli, ale ta już wychodziła z toalety. Martynka ruszyła powoli, jednak każde przyspieszenie podwiewało spódniczkę. Na korytarzu panowała cisza. Jedyne dźwięki dochodziły od kroków obu dziewczyn. Ela zatrzymała się dopiero na schodach.
-Za jakieś 20 minut będzie dzwonek. Teraz nie ma co iść.-powiedziała
Powiew powietrza musnął obolałe pośladki Martynki. Ela spojrzała na lekki grymas, który się pojawił na twarzy koleżanki.
-Co jest?
-Chodzi…oto, że…
-“Cholera. K*rwa”-pomyślała po słowach.
Uczennica podniosła głowę i z czerwonymi polikami wyszeptała.
-No…oto-podniosła spódniczkę, ukazując zamkniętego kutasa i nagą skóre.
W zimnych oczach Eli można było dostrzec dziwny błysk, a usta lekko drgnęły.
-Co mnie to obchodzi? -mruknęła
-Nie mam gaci.
Ponowny błysk ze strony Eli
-No i?
Martynka opuściła wzrok.
-“Ku*rwa.”-pomyślała i rzekła-Jeśli mnie zauważą lub Dyrektorka to oboje będziemy mieć kłopoty.
Ela zbliżyła się szybkim krokiem. Widać było rosnący gniew. Przez zaciśnięte zęby wysyczała.
-Grozisz mi?
-Nie, ale muszę myśleć o Sobie.
Gdzieś głęboko obudził się Maciej. Chłopak, który nie bawił się w jakieś podchody i twardo podejmował decyzje. Teraz to on, a nie Martyna podejmował działania.
Ela zacisnęła pięści, co zrobił też Maciej.
-Nie igraj ze mną.
-Ty również.
Oboje stali wpatrzeni w siebie na schodach. Oboje gotowi do ataku. Po chwili wymiany spojrzeń Ela wzdycha.
-Za mną-mówi zrezygnowanym tonem.
Maciej lub teraz znowu Martynka byłaby pewna, ze dostrzegła znowu dziwny błysk w oku. Kąciki ust ponownie drgnęły. Ela na piętrze skręciła w stronę sali gimnastycznej. Z pobliskich klas dochodziły dźwięki rozmów i prowadzonych lekcji. Sala natomiast przywitała ich ciszą.
-Tutaj-Wskazała drzwi do damskiej przymierzalni.
Martynka kiwnęła głową.
Zapach, który ją przywitał był inny niż w toalecie. Nie lepszy, ale bardziej mocny. Ktoś próbował smród potu zatrzeć damskimi perfumami. W środku nikogo nie było, a Ela od razu zaczęła sprawdzać szafki. Wybierała jednak konkretne. Część z nich były zamknięte, jednak kilka ustąpiło.
-Głupie pizdy…nawet nie zamykają szafek…a przecież mówiono-mamrotała pod nosem.
Martynka oparła się o ścianę. Ból dawno minął, ale dziurka nadal piekła. Uczucie, które teraz nastąpiło było, niedosytu. Martynka pragnęła czegoś.
-“Nie, nie i nie. Uspokój się”-pomyślała
Cichy jednak głos gdzieś głowie prosił o więcej.
Po kilku minutach Ela wyprostowała się.
-Ha. Mam-wybuchła śmiechem, który umilkł, jakby dziewczyna starała się na siłę być zimną i twardą.
Martynka spojrzała zaciekawiona. Jej ciekawości zmieniła się w zgorszenie, kiedy ujrzała różowe stringi. Te jednak były były jeszcze bardziej skrócone. Pasek i trójkąt, który przez swoją przezroczystość sprawiał że prawie był niewidoczny.
-Mam to ubrać?
Ela skrzywiła się i powiedziała.
-Nic lepszego nie ma. Masz szczęście, że coś znalazłam. Widać szafka należy do jakieś nieogarniętej. Trochę walą, bo musiały leżeć długo, ale wydają się być nieużywane. Nawet metka jest.
Ela oderwała karteczkę i spojrzała z zapytaniem.
-Chcesz?
Martynka spojrzała obolała i wyciągnęła rękę. Dziewczyna jednak zabrała rękę szybko.
-Serio przed chwilą byłeś…sorry..byłaś gotowa mi przywalić, a teraz chcesz bym ot tak Ci dała majteczki..Ha-zaśmiała się Ela.
-Grr..-warknęła uczennica-Dawaj to.
Martynka momentalnie odbiła się od ściany i w kilku krokach dopadła do Eli.
Atak zaskoczył drugą, jednak nie raz musiała walczyć o pozycję. Uniknęła uderzenia i pozwoliła Martynce na wpadnięcie na szafki. Rozległo się uderzenie, a uczennicą impetem walnęła w metalowe drzwiczki.
-Fuuuuuuuck-jęknęła.
Podniesienie zajęło jej chwilę. Maciek podobnie nie raz walczył nieraz, więc uderzenie w szafki było niczym wielkim. Wściekły stanął przed Elą, która spokojnie i z zimnym uśmiechem stała mu teraz na drodze.
-“To już nie walka o gacie….to walka o zwycięstwo”
Maciej ruszył do ataku. Pierwszy cios trafił w pustkę. Ela odchyliła się, jednak drugi uderzył ją w prawą rękę. Dziewczyna nie pozostała bierna. Jeden cios w brzuch pozwolił odetchnąć uczennice. Maciej lub chyba teraz Martynka ledwo chwytała powietrze i zaczęła pluć. W ustach pojawił się znajomy smak. Sperma powróciła wraz z uderzeniem.
-Ooo..widać śniadanko powróciło-zaśmiała się Ela przyjmując pozycję obronną.
Martynka/Maciej zagryzła zęby i z okrzykiem złości ponownie rzuciła się. Dziewczyna na to czekała. Jedną ręką pochwyciła przeciwnika za ramię, zatrzymując. Uczennica podniosła rękę gotowa na atak Eli. Ta jednak z całej siły uderzyła swoim glanem w przestrzeń między nogami. Maciej nigdy nie czuł takiego bólu. Wiele razy dostał w jaja, jednak pierwszy raz z całej siły i to glanem, oraz bezpośrednio. Wydała głośny jęk, zaś ból głowy przyćmił mu logiczne działanie. Jedyne co pamiętała przed upadkiem na ziemię to uśmiech Eli. Oczy same się zamknęły. Zemdlała.
……………………………………………
Obudziło ją lekkie klepnięcie w policzek. Potem następne tym razem mocniejsze. Instyktownie chciała wstać, jednak ręce i nogi nie odpowiadały. Dopiero po chwili zmysły powróciły. Otworzyła oczy, a wówczas zrozumiała, że kończymy zostały unieruchomione.
-”Znowu?!”-zagrzmiała wewnętrznie.
Wspomnienia dyrektorki i cały ten proces napełnił uczennice strachem.
-Wstałaś? Bałam się już. Mocno walnęłaś w podłogę.
Nad nią stała Ela z uśmiechem.
-Co ty ku*wa robisz?
Ela przekręciła głowę na bok patrząc z ciekawością.
-Co? Uczę Ciebie. Sama słyszałaś nauczycielkę. Mam Ciebie szkolić, czy tam opiekować.
Martynka prychnęła.
-Spadaj cip*.
Ela pochyliła się.
-Dużo mówisz, ale to nie problem.
Ela zdążyła zdjąć płaszcz i spodnie. Zamiast damskich majtek, Martynka zauważyła męskie bokserki. Stanik nie powalał. Zwykły, czarny bez dodatków.
-Może nie jestem zbyt dziewczęca, ale wiem jak pomęczyć takie ścierwa jak ty.
Głos był donośny. Uczennica spojrzała na pomieszczenie. Musiała to być dalsza część damskiej szatni, zaś ona leżała na jednej z dużych ławek. .
-”Duża…o czym ja myślę?”
Ela uśmiechnęła się. Stanęła nogą przy szyi, aby Uczennica mogła zobaczyć jej lekko owłosioną skórę i ciemno zielone skarpety. Martynka przeklęła głośnio.
-Dużo gadasz-powiedziała Ela
-Wal się-ryknęła Martynka
Ela uśmiechnęła się. Powoli zdjęła skarpetkę. Następnie chwilę spoglądała na dziewczyną, aby gwałtownie wbić w usta zwiniętą skarpetkę.
-Gruu..pff-wydała dźwięk zdziwiona Martynka.
-Ciiii….
Ela pogłaskała dziewczynę po policzku. Na jej jęki zareagowała donośny plaskiem w twarz.
-Mówiłam…Ciii.
Martynka opadła na ławkę, śledząc wzrokiem ruchy oprawczyni.
-Brawo..ale profilaktycznie.
Ponowny plask.
-Znaj swoje miejsce.
Uczennica jęknęła cicho. Po policzku powoli spłynęły łzy. Gorzki smak w ustach i zapach przepoconych skarpet zmusił dziewczynę do drgawek i pociągnięć za więzy.
Ela przez chwilę patrzyła na wysiłki Martynki. Widać było że bawi się świetnie. Po chwili rozpięła koszulę, stanik i ściągnęła spódnice Uczennicy. Teraz na ławce leżały w nieładzie ubrania i naga dziewczyna. Z twarzy nadal wyglądała jak piękna, choć trochę zmęczona dziewczyna. Reszta ciała taka nie była. Do męskiego, ogolonego korpusu, ktoś dokleił sztuczne cycki, zaś kutasa zamknął w różowym pasie cnotym.
-Pfff…musisz zacząć ćwiczyć. Na szczęście znam się na tym.
Ela uniosła ręce ukazując wyćwiczone mięśnie.
-Skoro masz być prawdziwą dziewczyną to musisz wyglądać jak prawdziwa laska. Od jutra treningi. Tak jest sobota. Wyślę Ci namiary i godzinę. Jesteś umięśniona, więc nie powinno być problemu. A co do…
Ela wsunęła dłoń pod ciało Martynki. Uczennica czuła jak twarda skóra przesuwa się w dół pleców. Instynktownie próbowała podnieść się w górę.
-Hehe…ciii-powiedziała Ela
Wreszcie dłoń dotarła po pośladków, zaś palce badały dziurkę.
-Mhh…ciasna. Widać chłopacy coś tam próbowali, jednak więcej bólu wywołali niż prawdziwości kobiecości, ale rym hehehe.
Palce zaczęły powoli wchodzić głębiej. Martynka jęknęła, zaś ciało wywołało szereg ruchów.
-Hehehe..Jesteś dziewczyną i powinnaś czerpać przyjemność z twoje aktualnej cipki..hehehe-zaśmiał Ela widząc próby Martynki.
W pewnym momencie Ela przerwała i stanęła na ławce. Uczennica spojrzała z bólem na koleżankę, która wyciągała skarpetkę z jej ust.
Martynka mogła wciągnąć powietrze ustami i normalnie oddychać. Radość nie trwała długo, kiedy na jej ustach wylądowała stopa Eli.
-A teraz liż.
Martynka spojrzała zaskoczona, jednak palce u stóp nacierały na usta, zaś koleżanka domagała się pieszczoty.
Uczennica wystawiła język i zaczęła jeździć po palcach i stopie. Zapach i pot docierał do niej coraz intensywniej. Ponad stopą zobaczyła Ele, która jedną ręką chwyciła się sufitu, zaś druga zniknęła? Przekrzywił głowę, a język zaczął lizać bok stopy. Dopiero po chwili zauważył że dłoń weszła pod materiał bokserek i obecnie rusza się.
-“Robi sobie dobrze?”-zapytała w myślach Martynka.
Na odpowiedź nie było trzeba długo czekać. Ela zaczęła głośno dyszeć i wydawać pojedyncze jęki.
-Aaa..tak..ty suko…mmmm
Stopa poczęła mocniej naciskać na twarz Uczennicy zaś ruchy Eli stały się szybsze. W całym pomieszczeniu było słychać jej jęki. Martynka poczuła…albo Maciej w tym momencie że kutas zaczął twardnieć i nacierać na zamknięty pas. Próbował lub próbowała to powstrzymać.
-“Ale czemu?”-jakaś cząstka zaczęła dochodzić do głosu mimo bólu.
Martynka zdominowała jednak Maćka i swoje myśli. Ból wywołał ponowne skurcze.
-Aa..weź..weź je do ust-rozkazała Ela.
Język jeździł dokładnie między palcami. Te ostatnie zaczęły powoli zagłębiać się w ustach Uczennicy.
Jęki Eli dodawały dodatkowego bólu. Kutas uwięziony nacierał na obudowę pasa. Uczucie jednak było inne. Ból odchodzi, ustępując miejsca akceptacji. Martynka zaakceptowała swoje nowe życie. Życie przez kutasa. Czuła jak krople spermy wypływają z dziurek pasa. Ruchy Eli stały się szybsze, zaś jęki rozniosły się po całej szatni. Martynka widziała jak oczy się zezują, zaś przez ciało Koleżanki roznosi się po całej szatni. W pewnej chwili stopa została wyciągnięta z ust Uczennicy, zaś Ela kucnęła nad ciałem głośno oddychając.
Martynka mogła spokojnie nabrać powietrza, czując jak między nogami ławka staje się klejąca i mokra.
-”Doszłam?”-pomyślała
Wzrok skupił się Eli, która zdążyła odpocząć i ponownie stanąć nad Martynką. Od razu oczom rzuciła się plama na czarnych bokserkach. Ela uśmiechnęła się tylko, wyjmując z majtek rękę. Z dwóch palców kapnęła na tors Martynki mętna, biało-przezroczysta kropla.
Uczennica próbowała coś powiedzieć, jednak Ela przybliżyła się do jej twarzy.
-Ciiii
Palec Oprawczyni zaczął rozsmarować płyn po nosie Martynki.
-Kim jesteś?-zapytała ostro Ela
Zapach był mocno intensywny.
-Kim jesteś?-ponowne pytanie
Ofiara wzięła głęboki oddech i wyszeptała:
-Martyna
-Kim jesteś dla mnie?!
Palec zaczął krążyć wokół ust.
-Koleżanką?-zapytała Martynka
-Nie…jesteś moja..powiedz to.
Zrezygnowana i zmęczona kiwnęła głową.
-Jestem Martyna i jestem twoja, Ela.
Koleżanka uśmiechnęła się i wstała.
-Brawo. Dam Ci wieczorem namiary na siłownię,a teraz-rozwiązała więzy- nagroda.
Ela rzuciła pod nogi nowej służki stringi.
-“Co jest kur*a?”
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Zapraszam do komentowania i dawania swoich pomysłów.
Pozdrawiam pisarkę K00ma
Leave a Reply