Nie-zwykla Rodzina cz 110. – Na rybach z dziadkiem

Wybrałam się razem z dziadkiem Benem i moim tatą na ryby. Dziadek od zawsze lubił chodzić na ryby. Alan uważał, że to same nudy, ale ja lubiłam z dziadkiem chodzić na ryby. Udaliśmy się nad jeziorko znajdujące się niedaleko domu dziadków. Wysiedliśmy z samochodu.

– Rany, ale tu ładnie.

– To prawda. Od zawsze to tutaj lubię przychodzić i łowić ryby. Mam tutaj swoje ulubione miejsce. Jest tam cicho, spokojnie i nikt nie przeszkadza.

– Zobaczymy, kto najwięcej ryb złowi. – powiedział tata. – Chodźmy Cassie, my pójdziemy w swoje miejsce.

– No dobrze. No to chodźmy.

Ja z tatą poszłam do naszego miejsca. Dziadek poszedł wtedy do swojego. Gdy zajęliśmy swoje miejsca, każde z nas wzięło wędkę. Czas nam mijał bardzo powoli. Ja nic nie złowiłam. Tyle czasu i zupełnie nic.

– Chyba tutaj ryby nie biorą.

– Cierpliwości Cassie, może zaraz będą brać.

– Ech…nie wiem czy cokolwiek złowię. Pójdę do dziadka. Może w tym jego miejscu lepiej biorą. Założę się, że już coś złapał.

– No dobrze idź. Tylko cicho, bo spłoszysz ryby.

– Jakby, tu jakieś były…

Tata został na swoim miejscu. Nie chciał się poddać. Był pewny, że zaraz coś złowi. Ja odeszłam od niego cicho i udałam się kawałek dalej naokoło jeziorka. Do miejsca, które wybrał sobie dziadek. Był schowany za drzewami. Widziałam jak siedział z wędką i łowił ryby. Gdy mnie zobaczył uśmiechnął się.

– Jak tam u ciebie, dziadku?

– Dobrze kochana. Sama zobacz.

Wtedy pokazał mi dwie duże ryby.

– Wow…jakie duże.

– Prawda. A u was nie biorą?

– Słabo coś. Mogę połowić tutaj z tobą?

– Jasne kochanie. Siadaj.

Usiadłam wtedy obok dziadka. Po jakimś czasie, coś u mnie zaczęło brać. Szybko złapałam za wędkę.

– Dziadku, szybko! Coś bierze!

– Ciągnij Cassie! Nie puszczaj.

Dziadek trzymał wędkę razem ze mną. Razem siłowaliśmy się próbując wyciągnąć rybę.

– Silna ci się trafiła…

– Dalej dziadku…

W końcu udało nam się wyłowić ją z jeziora. Ryba wylądowała praktycznie w moich rękach. Był bardzo duża. Sięgająca do łokcia. Zamoczyła mi całą koszulkę.

– Udało nam się! Udało!

– Brawo Cassie!!!

Dziadek pomógł mi i odłożył ją do reszty złowionych ryb. Po chwili patrzył się na mnie z uśmiechem. Patrzył konkretnie na moje piersi, które było widać przez zamoczoną koszulkę. Zauważyłam, że jego penis stoi w pełnym wzwodzie. Czyżbym mu się podobała? Nie wiedziałam czy babcia i dziadek wiedzą o naszym sekrecie. Więc nie wiem jakby zareagowali na to, że uprawiamy ze sobą seks. Zawstydzająco zasłoniłam swoje piersi.

– Wybacz dziadku. To przez tę rybę.

– W porządku kochanie. Nie wstydź się. Lepiej zdejmij bluzkę, aby wyschła.

– Masz racje dziadku.

Odwróciłam się do tyłu i ściągnęłam koszulkę. Pod spodem nie miałam stanika.

– Rety cała jestem mokra.

Nagle poczułam dłonie dziadka, które łapały za moje piersi.

– Ciekawe czy wszędzie jesteś mokra.

Jego dłoń zawędrowała do moich spodenek. Dziadek włożył ją do środka i przekonał się, że nie mam nic pod spodem. Jednak nie przeszkadza mu to, że jesteśmy rodziną. Gdy napierał z tyłu poczułam jego stojącego fiuta.

– Dziadku…

– Wiem wszystko Cassie. Trochę mam pretensję, że i mi nie zrobiłaś dobrze.

– Zaraz to naprawię.

Odwróciłam się i pocałowałam z dziadkiem. Nie mogłam uwierzyć, że to się dzieje. Zdjęłam moje wilgotne spodenki. Teraz byłam całkiem goła. Uklęknęłam przed nim i wyjęłam jego kutasa. Był duży i gruby. Było widać jego żyły. W końcu zaczęłam go ssać. Po chwili poczułam na głowie dłoń dziadka. Ledwo jego kutas mieścił mi się w ustach.

– Robisz usta jak ryba. – zaśmiał się dziadek.

Zaczynało mnie ogarniać podniecenie. Dziadek zaczął głośno sapać, kutas stawał się twardszy. Wsuwał go we mnie coraz szybciej. Jakiś czas potem położył się i ściągnął spodnie. Ustawiłam moją cipkę nad jego twarzą
Zaczął lizać cipkę, w tym czasie, gdy ja dalej ciągnęłam mu fiuta. Wsuwał język do środka, ssał moją łechtaczkę.
Po chwili dziadek położył się na mnie. Rozchylił mi nogi i umieścił kutasa koło cipki.

– Dalej, dziadku…

– Jak dawno tego nie robiłem.

Wszedł pomału do końca aż zaczął mnie rytmicznie posuwać.
Byłam już na granicy, kiedy dziadek przyspieszył. Ruchał mnie mocno i zaczął przy tym głośno sapać. Czułam każdy centymetr jego kutasa. Wchodził we mnie cały, a ja tylko jęczałam.

Sapałam i jęczałam. Dziadek przystawił mi ręke do ust.

– Ciszej Cassie. Nie chcemy by nam ktoś przerywał.

Po długim czasie dziadek jęknął, a zaraz potem strzelił nasieniem do środka. Czułam, jak wytryskuje do samego końca. W końcu i ja doszłam razem z nim. Gdy skończyliśmy, wyjął ze mnie penisa, a kilka kropel spermy wylało się z mojej cipki. Leżeliśmy tak jeszcze chwilę.

– Jesteś niezwykła Cassie.

– Ty również dziadku. Boże…nie sądziłam, że jeszcze masz w sobie tyle energii.

– A jak…jeszcze na wiele mnie stać.

– Chciałbyś abyśmy to jeszcze kiedyś powtórzyli?

– Zdecydowanie. Ale teraz lepiej się ubierzmy. Musimy wrócić do Dave’a.

Razem z dziadkiem ubraliśmy się. W tym czasie moje ubrania całkiem wyschły. Odeszliśmy z teraz naszego miejsca. Będzie teraz zawsze kojarzyło mi się z dziadkiem.
Lubię z dziadkiem chodzić na ryby.
Chyba teraz polubię jeszcze bardziej.

C.D.N

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Mr. Morris

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *