Nie-zwykla Rodzina cz 116. – Na diabelskim mlynie

Dzisiejszy cały dzień spędziliśmy razem z Cassie w wesołym miasteczku. Może to dziecinne dla nas, ale dalej je lubimy. Postanowiliśmy spędzić tam razem czas. Cass chciała zaprosić też naszych bliskich i przyjaciół, jednak żadne nie mogło przyjść. Dlatego to wyszło nawet na plus, że byliśmy tylko my.

Cassie wygrała mi pluszowego misia w rzucaniu kółkami. Ja zrewanżowałem się, trafiając młotkiem w siłomierz na tyle mocno, że dzwonek zadźwięczał i wygrałem. Jedliśmy watę cukrową, która kleiła się nam do palców i popijaliśmy zbyt słodką lemoniadę z plastikowych kubków. Widać, że moją siostrę rozkręcała adrenalina.

– No chodź Alan. Jeszcze tyle rzeczy przed nami.

– Idę, idę…

Ciągnęła mnie na kolejkę górską, potem na autka zderzaki, gdzie bezlitośnie taranowała mój pojazd, śmiejąc się jak dziecko.
Jednak teraz, gdy słońce zaczynało chylić się ku zachodowi, staliśmy przed ostatnią atrakcją. Był nią diabelski młyn. Był on naprawdę ogromny. Zrobił na nas duże wrażenie.

– Tam to koniecznie musimy iść. – powiedziała Cassie.

– O tak! – powiedziałem, ściskając dłoń Cassie. Jej oczy błyszczały podekscytowaniem.

Kiedy wsiadaliśmy do kabinki, koło zaczęło się powoli obracać. Cassie przytuliła się do mnie, gdy nasza kabinka uniosła się coraz wyżej. Miasto rozciągało się pod nami.

– Zobacz jak pięknie. – szepnęła, wskazując na horyzont.

Dojeżdżaliśmy powoli na sam szczyt. Cassie odwróciła się do mnie z uśmiechem.

– To był dobry pomysł, że się tu wybraliśmy. Chyba nie uważasz, że to dziecinne?

– Ależ skąd. Jest bardzo fajnie.

– Racja. Bardzo fajnie.

– Poza tym. Co my byśmy w domu robili?

– No wiesz… coś byśmy wymyślili. – powiedziała Cassie, a jej ręka zaczęła masować mi kutasa przez spodnie.

– Cassie… – lecz ona nie zabrała ręki. Wtedy ja też wykorzystałem sytuację i włożyłem rękę między jej nogi.

Poczułem, że pod spódnicą nie ma majtek. Poczułem także, że jej cipka jest mokra. Cassie zaczęła głośniej oddychać na to.

– Och Alan…

– Możemy też to tu zrobić. – powiedziałem.

– Nie no Alan… a jak nas zobaczą?

– Jesteśmy wysoko, a to koło tak wolno jedzie, że zdążymy, zanim zjedzie na dół.

– Hmm… przyznam podoba mi się ten pomysł, braciszku.

Cassie nie trzeba było długo przekonywać. Rozpięła moje spodnie i uwolniła mojego kutasa, który stał na baczność.

– Mmm… – zamruczała i wzięła go do buzi.

Było cudownie poczuć jej usta oplatające mojego kutasa. Czułem jej język wszędzie. Wkładała go sobie głęboko do gardła. Pieściła dokładnie jego główkę.
Po chwili poruszała już głową w górę i w dół. Trzymałem jej głowę, lekko dociskając ją do kutasa.

Nagle wyciągnęła go z chlustem.

Szybko mnie pocałowała. W jej ustach jeszcze czułem smak z mojego fiuta, ale nie zwracałem na to uwagi. Przeciągle się całowaliśmy. Masowałem jej piersi pod jej bluzką. Dobrze, że nie założyła stanika. Szybko uwolniłem je, podwijając jej bluzkę do góry. Zszedłem pocałunkami na piersi i je zachłannie całowałem, podgryzając sutki. W końcu zdjąłem jej spódnicę i miałem jej cipkę przed sobą. Rozłożyła nogi, dając mi lepszy dostęp. Uśmiechnąłem się na widok tatuażu, jaki sobie zrobiła nad cipką. Wild w serduszku.

– Zawsze mnie kręci ten twój tatuaż.

– Wiem. Czułam, że ci się spodoba.

Zacząłem pieścić palcami jej cipkę. Była taka mokra i słodka. Zacząłem ją tam lizać. Na moim języku poczułem jej smak. Miała takie dobre soczki z jej pochwy. Wkręcałem się coraz bardziej. Wylizywałem ją wszędzie.
Koło diabelskiego młyna było już na szczycie. Jednak dalej się wolno obracał. W końcu wziąłem jej nogi na barki. Wsunąłem fiuta do jej cipki. Zacząłem ją walić. Jej cipka była idealna dla mojego kutasa. Pochyliłem się i całowałem ją z języczkiem. Po jękach Cassie widziałem, że spodobało jej się to. Widać, że pragnęła się pieprzyć.

– O tak… o tak Alan… Ooooghhh…

W końcu wyjąłem kutasa i wstałem razem z Cassie. Kazałem oprzeć jej się o szybę wagoniku. Rozchyliłem jej nogi i wszedłem w nią z powrotem. Napierałem na nią, aż jej cycki przylgnęły do szyby. Dalej mocno ją pieprzyłem. Złapałem porządnie za jej tyłek i dociskałem do końca. Widziałem, jak Cassie czuje niesamowitą rozkosz. Fiutem dobijałem do samego końca.

– Oooooghhhh… oooooggghhh…

Cassie ledwo trzymała się okna. Głośno jęczała. W końcu odsunąłem ją od okna.

– O boże… to takie szalone…

– Wiem… fajnie co?

– Bardzo… – zaśmialiśmy się razem.

Usiadłem wtedy, a Cassie okrakiem usiadła na mnie. Włożyła kutasa do swojej cipki. Jęknęła przeciągle, czując, jak ją wypełnia. Zaczęła się na nim poruszać. W górę i w dół za każdym razem bardziej wprowadzając go do swojej pochwy. Robiła to coraz szybciej, przez co dalej jęczała i krzyczała. Chciała dobić chyba do samego końca. Odczuwała każdy centymetr mojego kutasa. Poczułem też jak się cała trzęsie, aż głośno jęknęła. To było potwierdzenie, że osiągnęła swój orgazm. Po jakimś czasie, poczułem pulsowanie kutasa, co znaczyło, że zaraz ja wystrzelę.
W końcu już nie wytrzymałem. Pchnąłem do końca i spuściłem się do środka jej pochwy. Czułem jak mój kutas pulsuje w środku. Cassie sapała i łapała oddech. Obaj byliśmy zmęczeni. Cassie w końcu zeszła z kutasa i usiadła obok mnie. Oparła głowę o moje ramie.

– Uwielbiam te nasze szaleństwa. – powiedziała Cassie.

– No… ja też.

– Obiecaj mi coś…

– Co?

– Że zawsze będziemy tak szaleni.

– Chyba już jesteśmy. I prędko to się nie zmieni.

Cassie zaśmiała się tym swoim śmiechem. Zauważyłem, że powoli zbliżaliśmy się do końca przejażdżki. Doprowadziliśmy się do porządku i poprawiliśmy, aby wyglądało tak, że nic szczególnego się nie działo.
Gdy w końcu wysiedliśmy, Cassie wciąż trzymała mnie za rękę.

– Wiesz co? Myślę, że diabelski młyn będzie odtąd moją ulubioną atrakcją. – powiedziała.

– Moją chyba też. – zaśmialiśmy się razem.

Uśmiechnąłem się, obejmując ją ramieniem. Wracaliśmy powoli do domu.
Lubię tak z nią szaleć.

C.D.N

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Mr. Morris

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *