Nie-zwykla Rodzina cz 117. – Przypadkowe spotkanie z ciocia

Szedłem przez galerię handlową, zastanawiając się gdzie by się udać.

Zamyśliłem się i właśnie wtedy ktoś wpadł na mnie z boku.

– Przepraszam! – usłyszałem kobiecy głos, a jednocześnie poczułem, jak kilka toreb zakupowych uderza mnie w nogę.

– Nic się nie stało… – zacząłem mówić, podnosząc wzrok, ale słowa utknęły mi w gardle.

– Alan? – Ciocia Rachel stała przede mną z szeroko otwartymi oczami, trzymając w rękach torby z różnych sklepów.

– Ciocia! To ja powinienem przepraszać. Nie patrzyłem, gdzie idę. – uśmiechnąłem się, chowając telefon do kieszeni.

– My oboje chyba nie patrzyliśmy. Właśnie wyszłam od kosmetyczki i myślałam o czymś zupełnie innym.

– zaśmiała się, poprawiając torby na ramieniu.

Przyglądałem się jej z uśmiechem. Wyglądała na bardzo zadowoloną. Wyglądała naprawdę seksownie. Miała czarne krótkie włosy, takie jak miała dawniej. Ubrana w białą koszulkę i fioletowe legginsy. Dobrze było widać jej duże piersi i zgrabny tyłek. Zacząłem się jej przyglądać i czułem jak mój penis zaczyna reagować.

– Wyglądasz świetnie. Nowa fryzura?

– Nie, powróciłam do poprzedniej. Lepiej mi pasuje, nie uważasz?

– Tak ciociu. Zdecydowanie lepiej.

Patrzyliśmy sobie w oczy. Ciocia chyba zauważyła, że próbuje ukryć moje wybrzuszenie w spodniach.

– A co robisz w galerii? – zapytałem, wskazując na jej liczne torby.  

– Och, wiesz, jak to jest. Przyszłam tylko po krem do twarzy, a wychodzę z pół galerii. Jeszcze chciałam sobie kupić jakąś sukienkę…może coś jeszcze.

– Jeśli chcesz ciociu, to mogę ci z tym pomóc.

– Naprawdę? – jej twarz się rozjaśniła.

– Nie chce niszczyć twoich planów…

– Ależ skąd. Chętnie pomogę.

– Dziękuję kochanie. Z tobą na pewno uda mi się coś znaleźć.

Spojrzałem na zegarek. Miałem jeszcze sporo czasu, a perspektywa wspólnych zakupów z ciocią wydawała się całkiem przyjemna.

– To, od czego zaczynamy?

– Tutaj gdzieś jest mój sklep gdzie kupuje sukienki. Tam zmierzałam. To najtrudniejsze zadanie. Wiesz, jak ona jest wybredna.

– Poradzimy sobie.

Ruszyliśmy w głąb galerii, mijając sklepy z ubraniami, perfumerie i księgarnie. Gdy weszliśmy do środka zaczęliśmy się rozglądać. Robiliśmy to razem. Nie bardzo znam się na sukienkach. Kobiety mają lepsze oko do nich. Ciocia w końcu znalazła jakąś sukienkę.

– Piękna. – stwierdziłem, patrząc na elegancką, granatową sukienkę.

– Będziesz wyglądać świetnie.

– Mam nadzieję. Lepiej pójdę ją przymierzyć. Ale zobaczmy jeszcze inne.

Godzina mijała nam na szukaniu ciuchów. Ciocia znalazła jeszcze trzy sukienki. Żółtą, białą i zieloną. Udawała się już do przymierzalni. Chwilę się zatrzymała przy bieliznach i wzięła do ręki jakiś komplet. Zaciekawiła mnie tym. Gdy weszła do środka przymierzalni, ja zostałem przed nią i czekałem. Jednak ciocia wychyliła się zza kotary.

– Alan, chodź do mnie do środka. Przecież nie musisz się wstydzić. – uśmiechnęła się zalotnie.

Po jej słowach wszedłem do środka. Ciocia była w kremowej bieliźnie i chciała przymierzać sukienki.

– Wow ciociu…świetnie wyglądasz.

– Ale jeszcze nic nie przymierzyłam.

– Wiem. – zarumieniła się na to.

– No dobrze mój ogierze, zobaczmy te suknie.

Ciocia przymierzała je po kolei. Trzy sukienki już odpadły. Ta ostatnia niebieska idealnie do niej pasowała. No i też podkreślała jej piersi i tyłek. Mój fiut zaczął twardnieć.

– Chyba wezmę tę, nie sądzisz?

– Jest fajna, ciociu.

– No dobrze, to sukienka z głowy. Zostało mi jeszcze to.

Wtedy pokazała mi czarny komplet. Biustonosz i majtki. Uśmiechnąłem się na to. Zaraz potem zdjęła swój stanik i majtki. Spodobał mi się widok jej pięknej cipki z małym trójkątem włosków oraz dużych piersi. Ciocia uśmiechała się do mnie chytrze. Szybko założyła czarny komplet. Widziałem jak się uśmiecha. Pasował do niej idealnie.

– Jest świetny!

– To prawda ciociu.

Wtedy ciocia zdjęła swój komplet, znów ukazując mi swoje piersi i cipkę. Ponownie stała przy mnie całkiem naga. Już nie wytrzymałem.

Przywarłem ją do ściany przebieralni. Zacząłem całować. Bardzo gwałtownie. W końcu poczułem jak ciocia zachłannie oddawała pocałunki.

Całowała z pożądaniem jak ja. Zacząłem przesuwać rękę po jej kroczu. Drugą masowałem jej piersi. Widać, że ją to podniecało. Zacząłem ją masować po jej cipce. Jęknęła z rozkoszy, głowę odchylając do tyłu. Zacząłem składać pocałunki na jej jędrnych, dużych piersiach.

Ciocia pragnęła tego. Nie powstrzymywała mnie. Oddawała mi się. Drażniłem jej sutki, pieściłem je i podgryzałem.

– Pragnę cię ciociu…

– Oooochhh…a więc weź mnie. Rób, co chcesz, kochanie…

Dalej masowałem jej łechtaczkę. Uniosłem jej jedną nogę i wsunąłem do środka palce. Jej ciało zaczęło drżeć. Ciocia ściągnęła moją koszulkę i zaczęła rozpinać spodnie. Szybko je zdjęła i zobaczyła naprężonego kutasa. Ciocia Rachel zaczęła masować mojego fiuta. Moje podniecenie narastało. Tak samo jak jej.

Posadziłem ją na krześle w przebieralni. Rozsunąłem jej nogi. Klęknąłem przed nią i wsunąłem język do środka jej cipki, wwiercając się drażniąc jej łechtaczkę. Doprowadzałem ją do szaleństwa. W końcu przerwałem i ustałem przed nią ze sterczącym kutasem.

Od razu ciocia chwyciła go i zaczęła poruszać ręką. Zaczęła lizać jego główkę. Językiem poruszała po całości. W pewnym momencie wsunęła go powoli do ust. Poruszała głową w przód i w tył, a ja wsuwałem jej do samego końca. Ona obejmowała go ustami i ssała całego. Czułem, że jestem blisko. Ciocia zwinnie zajmowała się moim kutasem. W końcu doszedłem w jej ustach. Ciocia wtedy przełknęła moje nasienie, nadal ssąc mi fiuta. Jednak to nie spowodowało, aby mój kutas upadł. Dalej miałem ogromną ochotę na cipkę ciotki.

– Ohhh…ciociu…

– Mam nadzieję że jeszcze zdołasz mnie zadowolić. – wtedy obróciła się do mnie tyłem.

– Oj tak ciociu…

Ciocia oparła się o ścianę rękami i czekała na mojego fiuta w swojej cipce. Rozchyliłem jej nogi i mocnym pchnięciem wszedłem w nią.

– Ooooooggghhh…tak Alan…zerżnij mnie…

Posuwałem ją mocno i szybko. Nie przejmowałem się tym, że ktoś może tego słuchać. Byliśmy w przebieralni w sklepie, skąd mogły dochodzić odgłosy.

Przypomniała mi się sytuacja z mamą rok temu. Wtedy też zerżnąłem ją w przebieralni. Uśmiechnąłem się na to wspomnienie. Lecz powróciłem do cioci.

Nie przestawał ją ruchać, a ta odczuwała niezwykłą rozkosz.

– Ohhhhh…ooo tak… – jęczała cicho.

Wtedy obróciłem ją przodem do mnie, podniosłem jej jedną nogę do góry i ponownie się wbiłem do jej pochwy. Pieprzyłem ją coraz szybciej i mocniej. Jej cycki się trzęsły, gdy posuwałem ją mocno. Czułem jak jej cipka pulsuje na moim kutasie.

Zastygliśmy w bezruchu, gdy wystrzeliłem moje nasienie w pochwie mojej cioci. Ona także doszła w tym momencie. Jej ciało drżało. Patrzyliśmy na siebie, uśmiechając się. Ciocia uspokajała oddech.

To było niesamowite. W końcu razem zaczęliśmy się ubierać.

Gdy się ubraliśmy ciocia powiedziała:

– To było świetne. Brakowało mi tego bratanku.

– Zawsze do usług. – ciocia pocałowała mnie w policzek.

Zabrała sukienkę do kupienia oraz bieliznę i wyszliśmy z przebieralni, upewniając się że nikt nie patrzy na nas. Całe szczęście było pusto w sklepie. Ciocia kupiła sukienkę i bieliznę i wyszliśmy ze sklepu.

– Ta niebieska sukienka jest idealna.

– powiedziała ciocia, pokazując mi jasnoniebieską sukienkę.

 – Pasuje do ciebie. – wtedy wyszeptałem jęk na ucho. – Tak samo jak bielizna.

– Bez niej też nieźle wyglądam, co?

– Oj tak.

Zaśmialiśmy się razem.

Spędziliśmy następną godzinę, przechodząc z sklepu do sklepu. Ciocia okazała się być świetną towarzyszką zakupów. Gdy skończyliśmy udaliśmy się w swoje strony.

Chyba muszę odwiedzić ciocię, gdy będzie okazja.

C.D.N

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Mr. Morris

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *