Nie-zwykla Rodzina cz 118. – Przybrany brat

Stałam w kuchni, przygotowując śniadanie, gdy usłyszałam kroki na schodach. Adam. Zawsze potrafił wejść do pomieszczenia tak, jakby chciał pokazać całemu światu, jak bardzo nie chce tam być. Zwłaszcza, gdy ja też tam byłam.

– Dzień dobry, Adam. – powiedziałam spokojnie, nie odwracając się od patelni.

Mruknął coś pod nosem w odpowiedzi. Od czasu, kiedy mama i Tom się pobrali, on wciąż traktował mnie jak intruzkę. Jakbym to ja była winna temu, że jesteśmy przybranym rodzeństwem.

– Znowu spaliłaś jajecznicę. – stwierdził z irytacją, zaglądając mi przez ramię.

– Nie spaliłam. – odparłam, chociaż wiedziałam, że ma rację. Zawsze, gdy był w pobliżu, wszystko szło mi nie po myśli.

– Jasne. Dlatego kuchnia wypełnia się dymem.

Odwróciłam się gwałtownie, niemal zderzając się z jego klatką piersiową. Stał zbyt blisko, jak zawsze, gdy chciał mnie sprowokować.

– Może gdybyś przestał się na mnie gapić, mogłabym się skupić? – zaśmiał się szyderczo.

– Mam lepsze rzeczy do roboty.

W tym momencie do kuchni wszedł Tom. Uśmiechnął się na mój widok, jak zawsze.

– Dzień dobry, kochanie. Coś pachnie… interesująco. – powiedział.

Adam parsknął śmiechem.

– Natalie próbuje gotować. Znowu.

– Adam! – upomniał go ojciec stanowczo. – Natalie stara się pomóc. Doceniam to, skarbie.

Zobaczyłam, jak szczęka Adama się napięła. Wiedziałam, że nienawidzi tego, jak jego ojciec mnie traktuje. Jakby byłam jego prawdziwą córką.
Po śniadaniu Tom wyszedł do pracy, a mama pojechała na zakupy. Zostaliśmy sami. Byłam w kuchni. Atmosfera od razu stała się gęstsza.

– Naprawdę myślisz, że to działa? – zapytał Adam, opierając się o blat.

– Co działa?

– Ta cała słodka córeczka taty. Wiem, co robisz.

Poczułam, jak krew zaczyna mi się gotować. Spojrzał na mnie przenikliwym spojrzeniem. Czyżby coś podejrzewał.

– Nie robię nic. Po prostu jestem miła dla twojego ojca, bo on jest miły dla mnie. W przeciwieństwie do ciebie.

– Miły? – Adam się roześmiał. – Nie udawaj. Wiem o was. Jak się dobrze zajmujesz tatusiem. – otworzyłam szerzej oczy.

– Nie wiem, o co ci chodzi.

– Nie wiesz? A to, co po kryjomu robicie? Nic dziwnego, że cię tak traktuje, skoro tak dobrze się zajmujesz jego…

– Dość! Dobrze, wygrałeś! – krzyknęłam, już nie mogąc tego słuchać.
– Błagam cię nie mów nikomu. Nie mów mamie.

– Taak…a co z tego będę miał?

– Proszę cię Adam. Zrobię, co chcesz. Wyprowadzę się, zapłacę ci, będę cię kryła, będę…

Nie dokończyłam. Adam złapał mnie za ramiona i mnie pocałował.
Przez chwilę stałam nieruchomo. Nie mogłam uwierzyć w to, co się dzieje. Adam, osoba, która mnie nienawidzi całuje mnie czule.
Gdy się od siebie oderwaliśmy, oboje ciężko oddychaliśmy.

– Adam…co ty…

– Ja też tego chcę…tego co robisz z ojcem.

– Adam, my nie…

– Nie mów że nie chcesz. Zobacz.

Wtedy złapał mnie za ręke i przyłożył do swojego krocza. Czułam przez jego dresy, jaki twardy jest jego kutas. Zarumieniłam się na to.

– Adam…chcesz tego…

– Zawsze chciałem. Od dawna chciałem cię zerżnąć. – powiedział dłonią przesuwając po moich piersiach.

Te słowa sprawiły że inaczej na niego spojrzałam. Ten patrzył na mnie już nie z gniewem, a z pożądaniem.
Już nie mogłam wytrzymać. Emocje wzięły górę. Nie czekając tym razem ja go pocałowałam. Pocałunek był zachłanny i namiętny. W międzyczasie Adam zdjął moją żółtą koszulkę, uwalniając moje jędrne cycki. Ssał i podgryzał je. Ugniatał je też delikatnie. Po chwili odsunęliśmy się nieco od siebie. Adam szybkim ruchem zdjął mi spodenki i posadził na blacie kuchennym. Rozchylił mi nogi i już widział moją gładką cipkę. Widziałam jak teraz mnie pragnął. Był bardzo podniecony.
Szybko uklęknął i wpił się ustami w moją wilgotną cipkę. Zaczęłam cicho jęczeć. Położyłam rękę na jego głowie by przycisnąć go jeszcze mocniej. On sprawiał że byłam blisko. Pieszcząc mnie, doprowadził mnie do orgazmu. Zadrżałam z podniecenia.

– Oh Adam… – sapałam.

Ten odsunął się i patrzył mi się na cipę. Uśmiechnął się lekko.

– Fajny kolczyk. Z ciebie też jest niezłe ziółko. – mimowolnie spojrzałam na kolczyk w mojej cipce.

Spojrzałam na Adama, uśmiechając się.

– Jak widać jesteśmy podobni. Teraz zobaczysz.

Zeskoczyłam z blatu i pchnęłam na niego Adama. Zdjęłam jego spodnie i bokserki. Ujrzałam jego penisa. Był w miarę duży i dość dłuższy. Dłuższy nawet od Toma. Przez chwilę pieściłam go ręką. W końcu językiem zaczęłam przesuwać powoli po jego całości. Kiedy była na samym końcu wzięłam go do ust i zaczęłam mocno ssać. Pieściłam też rękoma jego jądra. Moje usta obejmowały go całego. Ledwo mi się mieściła jego cała długość. Zaraz potem przyspieszyłam ruchy. Adam przycisnął mi głowę do swojego kutasa, na siłę wpychając go w moje gardło. W końcu wystrzelił prosto do środka. Gdy wyjął swojego fiuta, szybko połknęłam jego nasienie. Nie uroniłam kropli. Jednak jego penis dalej był twardy i chciał więcej.

– Jesteś nieziemska.

– W końcu powiedziałeś mi jakiś komplement.

– Nie ma za co.

– Mam nadzieję że jeszcze nie skończyliśmy. Wiem że chcesz wsadzić mi tego fiuta. – powiedziałam poruszając po nim ręką.

– Jeszcze jak. – odpowiedział Adam.

– No to chodź. Zerżnij mnie. – powiedziałam po czym oparłam się wypinając tyłek w jego stronę.

Adam włożył kutasa w moją mokrą cipkę. Złapał mnie za biodra i zaczął ostro posuwać. Pieprzył mnie mocno, a moje pośladki klaskały pod naporem uderzeń. Zaczęłam drżeć oraz jęczeć. Mocno we mnie wchodził tym długim jebadłem. Rękami trzymałam się mocno blatu. Ledwo się utrzymywałam. Nagle wyszedł ze mnie i pewnie mnie podniósł i usadowił znów na blacie. Rozchylił nogi i znowu wszedł we mnie. Zaczął mocno mnie pieprzyć. Nogami oplotłam jego biodra. Ten mocno nimi poruszał, wchodząc głębiej do mojej cipki.

– Ooooogghhhh…aaagghh…

Nagle też całowaliśmy się namiętnie i z pożądaniem. Walił mnie bardzo mocno. Czułem, że za chwilę będe szczytowała. W końcu na serio przyśpieszył i naprawdę mocno mnie pieprzył. Coraz mocniej przyciskałam jego biodra do siebie. Bardziej we mnie wchodził tym swoim fiutem. Byłam już blisko. Po czasie ruchania zadrżałam, a moja cipa pulsowała na jego fiucie. Doszłam. Jeszcze tylko był Adam. Wykonał ostatnie pchnięcia, a potem odsunęłam go i uklękłam na podłodze. Strzepałam mu fiuta aż wystrzelił na moją twarz. Dłonią zbierałam jego spermę z twarzy i oblizywałam. Z uśmiechem na ustach.

– Jesteś niezłą kurwą, wiesz Natalie?

– Mhm…ale tobie się spodobałam.

– Oj tak…no przyznam masz swoje zalety.

Gdy już się ogarnęliśmy, czułam że między nami coś się zmieniło.

– Adam czy możesz nie mówić nikomu o mnie i o twoim tacie…oraz o nas?

– Wiesz co…mogę, ale mam warunek.

– Jaki? – wtedy podszedł do mnie i szepnął mi na ucho, ściskając przy okazji mój pośladek.

– Jeżeli jeszcze będę mógł cię tak zerżnąć, to mogę nic nie mówić.
– uśmiechnęłam się na to i odpowiedziałem mu.

– Umowa stoi.

Od tego momentu moje relacje z przybranym bratem nieco się polepszyły.

C.D.N

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Mr. Morris

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *