Niespodzianka 3

Idąc tych kilka metrów, zastanawiałem się co mnie czeka za tymi drzwiami. Nigdy nie miałem w sobie jednocześnie takiego uczucia niepokoju, ciekawości i podniecenia. Pani H. Doskonale wiedziała co robi, kiedy jeszcze w pokoju mówiła o odczuciach, jakie wywołają jej pieszczoty. Mój przyjaciel rozrósł się do rozmiaru, jakim go jeszcze nie widziałem i zdawało mi się, że pęcznieje jeszcze bardziej co, przez smycz mojej Pani. Powodowało dziwny dyskomfort. Rozkoszne połączenie zupełnie sprzecznych odczuć. Z jednej strony niesamowite podniecenie, aż na granicy utraty kontroli., Tak jak tuż przed orgazmem a z drugiej ból nabrzmiałego do przesady organu i wstyd, który wywoływała moja rola w tym przedstawieniu. Patrzyła na mnie przecież bardzo młoda dziewczyna, którą w innych okolicznościach, sam bym rozbierał wzrokiem wyobrażając sobie jej kształty. Pani chyba wyczuła o czym myślę, bo po przejściu kilku kroków zatrzymała się i znowu przywołała recepcjonistkę.

 – kiedy przychodzi twoja zmienniczka?

– Powinna być za chwilę. Zmieniamy się o północy Pani.

– przyjdź dziś do Sali balowej. Będziesz mi potrzebna.

Tak Pani. Dziękuję

– Widzę jak na nią patrzysz – zwróciła się do mnie – Chcesz ją przelecieć?

Jakżeż mógłbym nie chcieć zaliczyć tak ponętnego młodego ciała. Była wspaniała, idealnie krągła, zgrabna i piękna.

Z rozmyślania wyrwał mnie policzek

– Odpowiadaj, kiedy pytam.

– tak pani

Kolejny policzek i napięcie w kroczu otrzeźwiły mnie

– Dziękuję Pani. Tak chciałbym

W tym momencie oberwałem znowu prosto w krocze. Ból nie był na tyle mocny, aby mi zaszkodzić, ale doskonale przywoływał do porządku.

– teraz to ty będziesz ruchany. Nie zapominaj o tym. Te słowa Pani wypowiedziała znowu zadając mi pieszczoty członka, które zgodnie z jej słowami, powoli stawały się torturami. Miałem już niesamowitą ochotę wytrysnąć i zakończyć to, ale ona doskonale o tym wiedziała i z premedytacją utrzymywała mnie w stanie skrajnego podniecenia. Żeby jeszcze dołożyć mi skrajnych wrażeń, kazała dziewczynie, przez dosłownie chwilę, possać mnie a ona w tym czasie ściskała mi kulki. Oczywiście, jak to ona, robiła to z wielkim wyczuciem. Idealnie, na granicy. Tak żebym nie poczuł do końca ani pieszczot, ani bólu.

Kiedy w końcu przeszliśmy przez drzwi, zobaczyłem, jakże by inaczej, Marka. Tym razem stał zupełnie nagi pośrodku pomieszczenia, które do złudzenia przypominało szatnię w klubie sportowym. Z tą jednak różnicą, że wszystkie meble i sprzęty były barokowo wystylizowane, doskonałej jakości i pięknie wykonane. Hania wiedziała, jak zaimponować w każdej sytuacji.

Marek stał w przepisowej pozycji. Nogi rozstawione na szerokość barków, ręce splecione za plecami, wyprostowany, wzrok w podłodze. Nie był zupełnie nagi. Na szyi miał zapiętą obrożę z kolcami a przyrodzeniu drucianą klatkę. Widywałem już takie na stronach z gadżetami erotycznymi, ale nigdy na żywo i w użyciu. Była szczelnie wypełniona przyrodzeniem tego nieszczęśnika i wyglądało na to, jakby chciała zaraz pęknąć. Musiał odczuwać niezły dyskomfort, bo chyba nie tylko na mnie obecność Hani wpływała tak bardzo pobudzająco na zmysły. Szczególnie te odpowiadające za twardość i sztywność…

– Widzę, że podoba Ci się ubranko Marka- uśmiechnęła się Pani H. – jest bardzo stylowe i przydatne. Prawda Marku?

– Tak Pani

– Ma wbudowane dwie bardzo interesujące funkcje. Kiedy jakimś cudem, przy mnie, niewolnik nie jest podniecony, mam możliwość stymulowania go wibracjami więc mogę zadać mu mniejszy lub większy ból, nawet go nie dotykając. Prawda Marku?

– Tak Pani

Lubisz to?

-uwielbiam Pani

– Dobry piesek. Teraz potrzymaj smycz naszego kucyka. Tylko tak, żeby się nie wyrwał. Ma już trzy pociągnięcia więc raczej nie chce dwóch ostatnich przed całkowitą impotencją.

Ostatnie słowa wypowiedziała patrząc prosto w moje oczy jakąś nieodgadnioną ni to groźbą ni obietnicą.

Wzięła tablet ze stolika i zaczęła coś na nim stukać.

Spojrzałem na Marka. Był przerażony.

– Mam tutaj sterowanie do wszystkich gadżetów moich pracowników i zabaweczek. Klatka Marka ma możliwość wibrowania, a także, na moje specjalne życzenie może, przez kilkanaście sekund razić prądem o regulowanej mocy. Mareczek to uwielbia

Zupełnie na takiego nie wyglądał. Był na granicy paniki. Zresztą mu się nie dziwię.

– Zaprezentować ci kucyku możliwości sprzętu w jaki i ty będziesz wyposażony jak tylko pozwolę wystrzelać ci się z tego co masz w swoim worku?

– dziękuję Pani. nie trzeba – postanowiłem ratować Marka przed prądem a siebie przed kolejnym atakiem na moje i tak już mocno obolałe klejnoty.

Marek zachował kamienną twarz, ale widać było, że chętnie by mi podziękował/

– Przygotuj mojego nowego kucyka a ja idę do gości. Masz 10 minut i chcę was widzieć na Sali balowej.

Poszła korytarzykiem w lewo. Mnie natomiast Marek zabrał za drzwi znajdujące się po prawej.

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Jan Kowalski

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *