Wynajęłyśmy domek z dala od ludzi — idealne miejsce na to, co planowałyśmy. Cisza, otoczenie lasu, nikt nie przeszkodzi naszej prywatnej grze. Pierwszego dnia to ja przejęłam kontrolę. Ubrana byłam w koronkowy, czarny komplet bielizny, który podkreślał moje kształty i zarazem pozwalał na łatwy dostęp do wszystkiego, co chciałam. Julka pojawiła się w delikatnym body, przez które widziałam, jak jej ciało reaguje na każde moje spojrzenie. Zaczęłam od przypięcia metalowych klamer na jej sutki. Jej skóra zareagowała drżeniem, a ona sama już wtedy wyglądała na poddającą się mojej woli. Pejcz znalazł się w mojej dłoni, a każde uderzenie rozbrzmiewało w cichym domku — ostre, wyraźne, na jej pośladkach i piersiach. Widok czerwonych śladów na jej ciele tylko podsycał naszą namiętność. Gdy była już na granicy, zaczęłam ją delikatnie podduszać, kładąc rękę na szyi, wyczuwając jej oddech i reakcje — znałam jej granice, ale uwielbiałam balansować na krawędzi. Potem przyszła kolej na analną rozkosz — najpierw powoli, z czułością, potem coraz śmielej. Jej ciało drżało pod moimi ruchami, a ja znałam jej reakcje tak dobrze, że potrafiłam prowadzić ją tam, gdzie chciałam. W międzyczasie pozwoliłam sobie na mały eksperyment — delikatne piss, który spłynął po jej ciele, a ona przyjmowała to z zaskakującą rozkoszą. Wieczorem, zmęczone, ale nadal rozpalone, ułożyłyśmy się razem, czując, jak nasze ciała łączą się w rytmie naszych serc i pragnień. Drugi dzień – to Julka przejęła stery. Obudziłam się z lekkim pulsowaniem pod skórą, czując na szyi obrożę — znak, że to ona dziś będzie rządzić. Już od rana nosiła skórzaną bieliznę, która przylegała do jej ciała jak druga skóra, odsłaniając wszystko, co chciała pokazać i skrywając odrobinę tajemnicy. Julka uśmiechnęła się do mnie z góry, kiedy byłam jeszcze na kolanach, gotowa do poddania. W dłoni trzymała pejcz — narzędzie, które dziś miało rządzić moim ciałem. Nie zwlekała. Zaczęła od delikatnych uderzeń na moich pośladkach — ciepłe, zwiastujące to, co miało nadejść. Z każdą chwilą uderzenia stawały się mocniejsze, pewniejsze. Czułam jak napięcie w moim ciele rośnie, a podniecający ból miesza się z niecierpliwą rozkoszą. Potem przyszła kolej na klamry na moje sutki. Były chłodne i twarde, ściskając delikatną skórę, a ja jęczałam cicho, czując, jak każdy bodziec wyostrza zmysły. Julka nie ograniczała się — kładła rękę na mojej szyi, uciskając z wyczuciem. Podduszanie działało na mnie jak narkotyk — balans między kontrolą a utratą tchu wywoływał falę przyjemności, która rozchodziła się po całym ciele. Po chwili położyła mnie na łóżku na boku, przygotowując mnie do tego, co miało nadejść. Wsunęła palec powoli, testując, a potem drugi — rozluźniałam się pod jej dotykiem, oddając się całkowicie. Wprowadziła potem strap-on — najpierw powoli, dając mi czas na przyzwyczajenie, potem coraz głębiej, aż czułam każdy ruch, każde pchnięcie. W międzyczasie pozwoliła sobie na małą perwersję — zrobiła mi piss — ciepły strumień na pośladki, który jednocześnie mnie zawstydzał i niesamowicie podniecał. Gdy byłam już otwarta na wszystko, położyła się obok mnie i ułożyłyśmy się w pozycji 69 — Julka na górze, ja na dole. Jej język i moje dłonie w ruchu, w rytmie naszych oddechów. Nie pozwalała mi na odpoczynek — kiedy zaczęłam się rozluźniać, znów sięgnęła po pejcz i dała kilka mocnych klapsów, przypominając, kto dziś rządzi. Na koniec wieczoru, gdy byłam wyczerpana i całkowicie poddana, pozwoliła sobie na jeszcze jeden eksperyment — fisting. Delikatnie, powoli wprowadzała rękę, aż w końcu całkowicie mnie wypełniła. Czułam każdą sekundę, każdy ruch, łącząc ból i rozkosz w jedno. Leżałam tam, naga i całkowicie jej, z sercem bijącym mocno i umysłem rozpalonym do czerwoności. To był dzień, w którym oddałam się całkowicie — i wiedziałam, że Julka zna moje granice i chce je razem ze mną przekraczać.
Leave a Reply