Jolanta zaparkowała swój samochód. Jej oczom ukazała się nowoczesna, biała, dwupiętrowa willa. Wysiadła ze starego Opla Vectra, który w jej głowie nie pasował do tego miejsca. W domu zakupionym przez jej bratanka nie była nigdy, chodź minął niecały rok od nabycia. On i jego matka w ostatnich latach oddalili się od Joli, ponieważ rozstała się z mężem i jego rodzina stała się dla niej przeszłością. Jednak nie odrzuciła oferty pracy, jaką zaoferował jej Igor. Po chwili poświęconej na podziwianie posiadłości udała się w kierunku drzwi. Krótkowłosa blondynka o dość kształtnej budowie i piersiach z miseczką D pewnie zmierzała do willi w czarnych, eleganckich butach. Kremowa marynarka i czarne spodnie podkreślały jej klasę. Z początku myślała nad skromniejszym ubiorem, w końcu jedzie do rodziny. Mimo to postawiła sprawę poważnie i nie żałuje.
Wcisnęła dzwonek do drzwi. Po kilkunastu sekundach drzwi posiadłości otworzyły się, a jej oczom ukazała się atrakcyjna, długowłosa blondynka w jej wieku. To była Kinga, jej szwagierka (właściwie to była szwagierka). Z uśmiechem na twarzy Jolanta prześlizgnęła się wzrokiem po jej sylwetce, lecz jej biały szlafrok odsłonił jedynie zgrabne nogi oraz stopy, na których miała różowe kapcie.
— Witaj kochana! — powiedziała entuzjastycznie Kinga.
— Hej! Długo się nie widziałyśmy. — odparła nieco przytłamszona seksownym wyglądem kobiety.
— To prawda. Odkąd nasi mężowie nas zostawili wcale się nie widziałyśmy. Chociaż nasi synowie całkiem nie stracili kontaktu.
— Chociaż oni… Pewnie wiesz, że twój syn miał mi zaoferować jakąś pracę.
— Oczywiście, że wiem. Proszę wejdź. — Kinga zaprosiła ex-szwagierkę do domu. — Tutaj masz szatnię. — pokazała drzwi po lewej stronie.
Dom państwa Sokołowskich miał oddzielne pomieszczenie dla przybywających gości. Nie ma zostawiania butów przed drzwiami. Nawet takie niuanse z pozoru nieistotne budziły w Jolancie szacunek. Zostawiła buty i poszła z Kingą w stronę salonu. Zobaczyła pomieszczenie z wielkimi oknami, za którymi znajdował się basen. Naprzeciwko dużej kanapy znajdował się ogromny telewizor.
— No, no… Chciałabym mieć taki dom. — Zaśmiała się Jolanta.
— Ha, ha. Robi wrażenie, co? Mój synek ma gust.
Kobiety usiadły na kanapie, lekko oddalone od siebie i rozpoczęły rozmowę.
— Igor jest w domu, prawda?
— Jasne. Zaraz do nas przyjdzie. Napijesz się czegoś?
— Wszystko oprócz alkoholu, prowadzę. Swoją drogą, co robi Igor?
— Cierpliwości, kończy pracować i do nas zejdzie.
— Nie zrozumiałaś mnie. Miałam na myśli gdzie pracuje.
— A, bo ty nie wiesz. — Kinga uśmiechnęła się szeroko. — Jest trader’em.
— Wiesz, że nic mi to nie mówi? — odparła nieco zmieszana i przestraszona Jolanta.
— Spokojnie Jolu. On cię nie potrzebuje do pracy w zawodzie. Wszystko sam ogarnia.
Jola zaniepokoiła się. Jeśli nie chodzi o pracę, to zapewne jakieś sprzątanie, albo inna pomoc domowa. Czy oni chcą ją updolić? Wiedzą, że zarabia minimalną na kasie i chcą pokazać jej miejsce w szeregu. Pani Sokołowska i jej syn w luksusowej willi, w której zatrudnili po znajomości ciotkę, żeby po nich sprzątała. Taka sprzątaczka na pewno nie dostanie większej pensji, niż w sklepie.
W czasie rozmyślań Jolanty do salonu zawitał główny bohater tej opowieści. Dwudziestoletni mężczyzna o krótkich, ciemnych włosach. Nie miał na sobie nic, oprócz szarych boksereck. Mocno zaskoczyło to kobietę. Ona ubrana elegancko i poważnie, a oni wyglądali na obudzonych w środku nocy.
— Kopę lat ciociu! — krzyknął Igor.
— Hej młody! — odpowiedziała. Kinga po tych słowach popatrzyła się na Jolę z politowaniem.
— Już nie taki młody. — wtrąciła się matka Igora.
— Kto jak uważa. Mama zaznała cię ze szczegółami?
— No właśnie nie za bardzo. Wiem tylko, że potrzebujesz mnie do czegoś niezwiązanego bezpośrednio z twoim zawodem.
— A więc negocjujmy. — Igor usiadł obok ciotki, a Kinga podniosła się z kanapy. — Moja mama sporo mi mówiła o tobie, ciociu. Kiedyś trzymałyście się blisko.
— To prawda. Było to jeszcze zanim mój mąż i twój ojciec odeszli od naszych rodzin. Kiedy byli jeszcze normalnymi, kochającymi facetami, to mieliśmy dobry kontakt.
— Często wspominała wasze wspólne wakacje. Podglądała ciebie i jej brata wieczorami. Podobno dawałaś czadu.
— Może… Co to ma wspólnego z pracą? — odparła osłupiona Jolanta.
— Warto powspominać stare czasy. Masz rację, przejdźmy do sedna.
Igor wstał. Z bokserek wyciągnął dwa banknoty pięćsetzłotowe i położył je na stole. Następnie zbliżył się do Jolanty z jej lewej strony. Prawą nogę zgiętą położył na oparciu kanapy, natomiast lewą postawił na siedzeniu tak, aby bokserki były na tej samej wysokości, co twarz jego ciotki. Następnie lewą ręką lekko zsunął bieliznę i wyciągnął sterczącego penisa.
— Chciałbym na własnej skórze przekonać się, jaka jesteś świetna.
Zszokowana Jolanta zasłoniła twarz dłonią. Chciała się oddalić od Igora, ale z tyłu za barki lekko złapała ją Kinga, co lekko uspokoiło kobietę.
— Co wy sobie myślicie, że jestem jakąś dziwką?! — wykrzyczała nerwowo.
— Jesteśmy rodziną ciociu. Nigdy w życiu nie nazwałbym tak nikogo z mojej rodziny. Proponuję tylko troszeczkę rozrywki, pieniądze potraktuj, jako prezent, że się zgodziłaś.
W głowie Jolanty wybuchł mętlik. Nigdy w życiu nie zgodziłaby się na seks za pieniądze. Tym bardziej z jej bratankiem i do tego na oczach jego matki. Co oni sobie myślą? Jola wymyślała najczarniejsze scenariusze upodlenia. Z drugiej strony tysiąc złotych na stole przeszywało jej myśli widokiem syna, który jest szczęśliwy ze zniknięcia części problemów, a kolejne pieniądze całkowicie by je wyeliminowały. Gdyby Igor płacił za seks raz w tygodniu, albo nawet troszkę rzadziej, to spłaciłaby kredyt. Pytanie, czy on tego chce, a może to jednorazowa pokusa i nic jej to nie da? Z trzeciej strony wzrok Jolanty zawiesił się na sterczącej pale Igora, która uwalniała jej najskrytsze kobiece pragnienia seksualne.
Lekko pochyliła głowę w jego stronę. Zamknęła oczy i wzięła do ust połowę jego prącia. Prawą ręką przytrzymywała sobie jego trzon. W międzyczasie Kinga swoimi dłońmi ruszała głową Jolanty, aby nakreślić tempo wykonywanej przyjemności. Dla Igora było to spełnienie marzeń. Joli od ssania kutasa zaczęło robić się mokro. Brała coraz głębiej. Otworzyła oczy i utrzymywała kontakt wzrokowy z podnieconym bratankiem. Zadowolona mama zaczęła rozpinać guziki marynarki Jolki. Pała w ustach ciotki zaczęła powoli popuszczać soki, co lekko ją zniesmaczyło. Widzący na jej buzi lekki grymas Igor wyciągnął penisa z jej buzi. W międzyczasie Kinga odeszła zza kanapy i usiadła obok szwagierki.
— Jesteś zabezpieczona ciociu? — spytał spokojnym głosem.
— Nie. — odpowiedziała nerwowo.
— No to musimy obejść się smakiem. — odparł Igor lekko uśmiechnięty.
— Nie masz prezerwatyw? — to pytanie lekko zaskoczyło gospodarzy. Wygląda na to, że ciotka się w to wkręciła.
— Ciociu, tylko przegrywy ruchają w gumie, ale poradzimy coś na to.
Po tym zdaniu Kinga wstała z kanapy i zrzuciła swój szlafrok. Oczom Jolanty ukazał się MILF idealny. Płaski brzuch i piersi miseczka D, ale o idealnych, jędrnych kształtach. Bije na głowę skromną kobietę, która nie poświęca aż tak dużo czasu na swój wygląd. Oboje zaczęli całować ciocię Jolę. Najpierw ją rozebrali, a następnie zaczęli ssać jej sutki. Położyła się plecami. Igor uklęknął nad nią tak, że jądra dotykały piersi ciotki, a następnie wsunął kutasa wprost do gardła. Kinga widząc prężnie działającego syna chciała nieco ulżyć Jolancie. Rozchyliła jej nogi i zabrała się za delikatne pieszczoty jej cipki.
Jolanta nie mogła się skupić na zaspokajaniu bratanka. Wilgotny język szwagierki połączony z powolną palcówką spowodował u niej silny orgazm. Widząc wijącą się z rozkoszy ciocię, Igor zaczął pocierać ręką swojego penisa, aby skończyć w jej buzi. Z kutasa wytrysnęła potężna fala, która przytłoczyła Jolantę. Szybko zerwała się spod niego i wypluła ładunek na podłogę.
— Boże, nie tak! — krzyknęła zadyszana ciotka. — Nie jestem żadną gwiazdą porno, nie potrafię takich rzeczy!
Te słowa wywołały lekki uśmiech na twarzy Igora. Kinga zsunęła się na podłogę niczym kocica i wylizała całą spermę z podłogi. Następnie podeszła do zszokowanej Jolanty, wzięła na palec resztę z jej policzka i dokładnie go oblizała utrzymując kontakt wzrokowy ze szwagierką.
— Też nie jestem, a potrafię. Musisz się po prostu wiele nauczyć kochana.
— Nie, nie muszę.
Jolanta wstała, ubrała się i w ciszy zabrała leżące na stole tysiąc złotych. Fala pożądania przeminęła, zaczęła coraz trzeźwiej myśleć.
— Jeśli zgadasz się na moją propozycję, zadzwoń.
— Zastanowię się, Cześć.
Po tych słowach wyszła z salonu, udała się do szatni i opuściła willę państwa Sokołowskich.
Leave a Reply