Kupiłem od kumpla jego matkę II
Trening
No więc wczoraj, za pokaźną sumkę stałem się pełnoprawnym właścicielem Zosi. Do niedawna matki mojego kolegi, obecnie 43 letniej niewolnicy, którą sprzedał mi jej własny syn. Szczupłej (prawie chudej), długonogiej, z małym krągłym tyłeczkiem, drobną cipką, wąską w kostkach, ciemną blondynką o szarych oczach.
Jak do tego doszło możecie się dowiedzieć z pierwszej części.
Grunt, że Zosia miała zadatki na dziwkę i z ochotą dała się wygrzmocić już pięć minut po jej zakupie.
Niemniej jednak, nie była niewolnicą nigdy wcześniej, więc musiałem sprawdzić czy wymagała odpowiedniego treningu.
Zosia, ubrana w szlafroczek do pół pupy i bosa pichciła coś w kuchni, kiedy ją przywołałem do siebie. Przybiegła natychmiast i przekornie przechylając główkę zapytała:
– Czego mój Pan sobie życzy ?
– Pora nad tobą popracować, mała – chwyciłem ją pod brodę i przyjrzałem jej się spokojnie.
Pomimo, że była ode mnie kilkanaście lat starsza, mój protekcjonalny ton podziałał na nią natychmiast.
– Co mam zrobić ? -zapytała pokornie.
Rozwiązałem jej szlafrok, zrzuciłem z jej ramion na posadzkę i jeszcze raz jej się przyjrzałem. Piersi nieduże, z małymi bladymi sutkami, płaski brzuch, mała cipka z niewielkimi wargami sromowymi. Gdzieniegdzie pieprzyki na jasnej, prawie białej skórze. Na długiej szyi pierwsze zmarszczki. Chude ramiona, szczupłe, ale umięśnione uda i łydki. Wąskie, szerokie usta, w miarę równe zęby, wystające kości policzkowe. Podkrążone oczy i kurze łapki. Nie za duże. Mały nosek. Obróżka na szyi, bransoleta na nodze. Wąziutka w pasie. Rozpuściłem jej włosy, opadły na ramiona.
– Najpierw praca z ciałem. Naucz się funkcjonować całkiem nago. Jest lato, jest ciepło. Wolno ci zakładać jedynie pończochy i szpilki.
– Na zewnątrz także, mój Panie ?
– Także.
Jakby na zawołanie zadzwonił dzwonek do drzwi. Wskazałem jej ruchem głowy, że ma otworzyć. Nie ubierając się podeszła do nich kręcąc biodrami i otworzyła je na oścież. W drzwiach stał znajomy kurier, który na widok nagiej Zosi upuścił paczkę.
– Panie Staszku – zawołałem – a loda by pan przypadkiem nie chciał ?
– A co bym miał nie chcieć – wymamrotał zmieszany pan Staszek. Zosia spojrzała na mnie pytająco. Kiwnąłem głową. Uklęknęła w drzwiach przed kurierem i zaczęła manipulować przy jego spodniach. Staszek stał z głupią miną. Po chwili plecy Zosi wygięły się, głowa pochyliła i zaczęła miarowo podskakiwać. Rozległo się charakterystyczne siorbanie i mlaskanie. Ręce Zosi cały czas zwisały wzdłuż ciała. Obserwowałem jak pod skórą poruszają się jej żebra, wygina kręgosłup. Miała brudne stopy od chodzenia boso. Trwało to jakiś czas aż głowa Zosi znieruchomiała na moment, coś zabulgotało, po czym jak gdyby nigdy nic Zosia wstała, oblizała się, pokwitowała odbiór paczki i zamknęła Staszkowi drzwi przed nosem. Naga podeszła do mnie, uklęknęła i podała paczkę z drwiącym uśmieszkiem.
– Jak mój Pan chce zrobić ze mnie dziwkę, to nie musi się bardzo wysilać. Ale mam parę propozycji – zagaiła mrugając niewinnie oczkami.
– Mów.
– Sztuczne rzęsy i powiększone usta. Duże, miękkie wargi są dobre w obciąganiu. Opal mnie pod solarium na brązowo. Wytatuuj mnie Panie. Zakolczykuj sutki i srom. Chodzenie nago jest super, ale ubieraj mnie Panie jak kurwę. I zrób mi wielkie cycki. Obiecuję nakładać zawsze ostry, wulgarny makijaż – oczy jej błyszczały gdy to mówiła, oblizała się ponownie.
– Cycki masz akurat takie jak trzeba, nie będę ich zmieniał, aż całkiem ci obwisną. A co do reszty zgoda – sięgnąłem po portfel, wyciągnąłem kartę kredytową – sama się tym zajmij. Masz wolną rękę. Wróć jak będziesz gotowa. A, i imię Zosia zupełnie nie pasuje do niewolnicy.
Kiwnęła ze zrozumieniem – to jak mnie mój Pan chce wołać ?
Pomyślałem chwilę:– jesteś płodna ?
Spojrzała zaskoczona
– Chyba jeszcze mogłabym rodzić. Ale łykam tabletki. A dlaczego mój Pan pyta ?
– Z ciekawości. Może kiedyś cię zapłodnię albo pozwolę komuś to zrobić. A na imię daję ci „Płodna”.
– Oczywiście, Panie, jak sobie życzysz. Chcesz – będę ci rodziła – Zosia pochyliła głowę. Czy mam już przestać się zabezpieczać ?
– Jak chcesz. Możesz mi zrobić niespodziankę– odparłem oględnie. Zrobić dziecko starej kurwie zawsze fajnie, ale na razie chciałem sobie ją podupczyć bez konsekwencji – a na razie – spacer !
Płodna wstała. Przyniosłem jej czarne pończochy samonośne, które naciągnęła na nogi. Założyła czarne szpile. Przypiąłem jej do obroży smycz. Wyprowadziłem ją na ulicę nagą i bosą. Szła obok mnie, kręcąc biodrami, z podniesioną głową, dumnie wypiętymi piersiami, stukając obcasami. Dobrze znosiła zgorszone spojrzenia przechodniów. A oglądali się za nią wszyscy. Oczy jej błyszczały z podniecenia. W pewnym momencie, gdy mijaliśmy jakiś skwer, przystanąłem i kazałem jej się wysikać. Posłusznie kucnęła na trawie obok jakiejś pańci wysikującej swoją suczkę, rozchyliła nogi i patrząc na mijający ją tłum sikała. Trochę pociekło jej po nogach. Skończyła, wstała. Nie przeszkadzały jej mokre od moczu uda.
Jakaś baba zaczęła strasznie na nas wrzeszczeć, Zosia – Płodna wyszczerzyła na nią zęby nie przerywając sikania.
Wynieśliśmy się stamtąd czym prędzej.
Bimbo
Zniknęła mi z oczu na jakiś czas. Robiła z sobą zabiegi, które jej poleciłem. W tym czasie dymałem inne niewolnice, zwłaszcza swoją ulubioną do niedawna ale nieco już zużytą Luizę, ale o tym opowiem kiedy indziej.
Ważne, że pewnego dnia, do gabinetu weszła jedna z niewolnic i z tajemniczą miną oświadczyła, że w sypialni ktoś na mnie czeka. Domyśliłem się że to Zosia vel Płodna i zaciekawiony poszedłem do sypialni.
Na łóżku siedziała rozkraczona Zosia aka Płodna. Ledwie ją poznałem. Miała na sobie tylko stringi i czarne szpilki na koturnach. Paznokcie u rąk u nóg miała pomalowane na karminowo. Na kostki obu założyła złote bransolety a na szyi obrożę z kryształkami Svarowskiego. Także w pasie była spięta złotym łańcuszkiem. W sutkach tkwiły jej kolczyki. Kolejny kolczyk miała w przegrodzie nosowej. Wyglądała świetnie. Sądzę, że całkiem wyczyściła limit na karcie, który jej dałem
Była opalona na brąz. Włosy rozjaśniła do blond i spięła z tyłu. W jej twarzy zaszła zmiana: napompowane, wydęte usta lśniły krwistoczerwono a oczy zakrywały długie, czarne i gęste sztuczne rzęsy. Na ramieniu i na przodzie obu ud miała wytatuowane jakieś motywy kwiatowe. Odwróciła się i wypięła. Również jej tyłek był wytatuowany w geometryczne wzory roślinne. Musiała się nasmarować jakimś olejkiem, bo całe jej ciało błyszczało. Uśmiechała się niepewnie.
– Może być ? – zapytała nieśmiało.
Zamiast odpowiedzieć, szybko zrzuciłem z siebie ubranie, nagi wskoczyłem na łóżko, uklęknąłem na wyprostowanych kolanach i sięgnąłem po smycz. Płodna położyła się na brzuchu, rozkraczyła nogi i podniosła głowę żebym mógł smycz przypiąć do obroży. Przyciągnąłem jej głowę za smycz do mojego kutasa. Podparła się na rękach i objęła go swoimi miękkimi, pulchnymi wargami. Pociągnąłem smycz mocniej. Kutas wszedł w nią głębiej. Zaczęła mi obciągać. Biernie stałem na wyprostowanych kolanach i pozwalałem jej na przejęcie inicjatywy. W jednej ręce trzymałem smycz, drugą przytrzymywałem ją za włosy. Płodna znała się na robocie. Najpierw dobrze naśliniła mojego członka, żeby dobrze się ślizgał w jej ustach. W tym celu wielokrotnie na niego napluła. Potem szybko brała go po same jaja i opierając się na łokciach nadawała rytm całemu swojemu ciału. Obciągała mlaszcząc głośno, siorbiąc i cmokając. Szminka rozmazała się na moim członku a potem na jej twarzy. Nogi miała zgięte w kolanach, miałem piękny widok na jej plecy, nogi i tyłek. Kilkakrotnie zwalniałem jej ruchy, wsuwając pałę po same jaja i przytrzymując na dłużej. Krztusiła się wtedy i charczała, ale przytrzymywałem ją za gardło, więc nie mogła nic zrobić. Kiedy odpuszczałem i pozwalałem jej złapać oddech wypluwała mnóstwo pieniącego się śluzu. Wkrótce łóżko było od niego całe mokre. Była cholernie dobra w obciąganiu. Ciekawe gdzie się tego nauczyła. Jako żona ?
Ponownie napluła na mojego członka i ręką szybko zaczęła go walić, żeby przyspieszyć spust, po czym znowu wzięła go do gardła. Była niestrudzona. Jej broda była cała mokra. Dałem jej kilka klapsów w wypięty tyłek. Zamruczała tylko nie przerywając ssania mojej pały. Żeby się nawilżyć, zebrała trochę śluzu z łóżka na dłoń i zlizała. Ssała dalej. Brodę miała już mokrą, szyję i piersi. Kilkakrotnie sama się podduszała biorąc mojego członka do ust do samego końca i przytrzymując. Dopiero kiedy zaczynała sinieć, odpuszczała i łapała oddech. W obciąganiu doskonale pomagały mi jej spięte na czubku głowy włosy. Przytrzymałem je, kazałem znieruchomieć i otworzyć usta. Teraz ja przejąłem inicjatywę i ruchałem płodną MILFę w usta.
– Tak, trzymaj otwartą !
Posłusznie rozdziawiła się najszerzej jak potrafiła
Powoli wsadzałem jej i wyjmowałem. Dosuwałem do końca, trzymałem aż zaczynała się krztusić, oczy wychodziły jej z orbit, siniałą klepałem ją po policzku i wyjmowałem a ona wypluwała coraz więcej śluzu.
– Dziwka… mruczałem zadowolony. – Szmata do jebania…
– Jeszcze ! wychrypiała
Płodna mruczała i charczała. Widziałem, że była zmęczona, miała czerwone oczy. Odwróciłem ją na plecy, położyłem na łóżku, oparłem o poduszki w pozycji półsiedzącej. Zdjąłem z niej majtki. Rozchyliła nogi. Ujrzałem dwa kolczyki w mokrych wargach sromowych. Nie mogłem się oprzeć, polizałem je. Jęknęła i wyprężyła się. Wziąłem do ust jej srom i zacząłem ssać mocno. Była pełna kwaśnego śluzu, ustach czułem metaliczny posmak jej koczyków. Cipę miała mocno już nawilżoną, rozluźnioną, szeroką. Lizałem ją z zewnątrz, ssałem, wsadzałem w nią język i lizałem w środku.
Zosia/Płodna zamknęła oczy, wyprężyła się i poddawała temu jęcząc cichutko. A potem coraz głośniej. W końcu jej krzyki słychać było chyba w całej okolicy. Językie wyczułem, że ma skurcze pochwy. Dostała pierwszego orgazmu, naprężyła się, krzyknęła przeciągle, zadygotała i zwiotczała opadła na poduszki.
Nie miałem dość.
– Nogi ! – rozkazałem
Posłusznie rozłożyła je i ponownie podniosła. Smycz przypięta do obroży leżała między jej piersiami. Zacząłem ssać jej zakolczykowane sutki aż sterczały twarde a ona znowu zaczęła dyszeć i się naprężać.
Wtedy wszedłem w nią a ręką chwyciłem za gardło. Jej cipa była teraz bardzo luźna. Wyczuwałem skurcze pochwy. Patrzyła mi ulegle w oczy, gdy zaciskałem dłoń na jej gardle. Jej policzki i usta lśniły mokre.
– Mój Pan… jęczała -Mój Pan.. Podoba Ci się ? Chcesz mnie ?
Pocałowałem ją, nie przerywając ruchania.
– Bardzo !
Zarzuciła mi nogi na plecy, zacząłem ją pieprzyć mocniej.
Jej luźna, wyrobiona od ruchania cipa mlaskała, czułem szybkie skurcze jej pochwy. Była w środku ciepła i śliska. Waliłem ją mocno.
– Zrób mi dziecko, mój Panie ! Błagam ! Błagam ! Chcę mieć z tobą dziecko ! Urodzę ci, zobaczysz, zapładniaj mnie kiedy chcesz, będę ci rodzić ! – Jęczała jak w malignie.
Nie panowałem już nad sobą. Miałem pod sobą niewolnicę, kobietę dorodną, dojrzałą i oddaną. Jej los był w moich rękach. Mogłem ją posuwać, dawać innym do posuwania, sprzedać, wymienić, wychłostać. Mogłem zapłodnić. Ta myśl tak mnie podnieciła że trysnąłem w niej wlewając w jej cipę morze spermy. Przytrzymałem do końca, aż wyleje się wszystko. Co ma być to będzie. Najwyżej urośnie jej brzuch.
Zosia krzyknęła – Dziękuję ! – i opadła na poduszkę. Zamknęła oczy, zaczęła odpływać. O dziwo ja nie miałem dość. Czy byłem taki wyposzczony, czy też tak mnie podnieciła, że chciałem jeszcze. Stanąłem na łóżku, wziąłem ją za smycz i podciągnąłem do góry zmuszając – ledwo żywą – do klęku. Trzymają krótko smycz wsadziłem jej mokrego od spermy i jej soków kutasa do ust. Zosia miała półprzytomne oczy i gdybym nie trzymał jej za smycz, opadłaby najpewniej na łóżko. A tak wzięła się ponownie za obciąganie. Od czasu do czasu budziłem ją wymierzając nie za mocne policzki. Ssała wtedy żywiej. Wymyła go do czysta swoim jęzorem. Potem przytrzymała mnie za jaja i zaczęła bardzo szybko – jakby wstąpiła w nią nowa energia – poruszać głową i obciągać. Cała lśniła od śliny i spermy – zwłaszcza jej cycki, ale powoli także i jej brzuch stawał się mokry. Potem wzięła moje jaja do ust i zaczęła ssać. Wyjąłem, kazałem jej otworzyć usta i wywalić jęzor. Zrobiła to posłusznie. Zachwyciłem się jej czerwonym śliskim i drgającym językiem. Był jak żywe stworzenie. Pochyliłem się i wziąłem jej język do ust. Oddała pocałunek. Jej język był ciepły, lepki, ruchliwy. Kiedy skończyłem ją całować – a trwało to długo – podniosła głowę, wywaliła język ponownie a ja przyłożyłem do jej ust kutasa. Zaczęła go bardzo szybko lizać od spodu. Nie miałem pojęcia że tak można.
Jej usta były tak pełne śluzu, że puszczała bańki. Małe, kształtne piersi były mokre.
Ponownie się spuściłem.
Tym razem
moja sperma była rzadsza, spłynęła jej po ustach na brodę, nie zdążyła połknąć wszystkiego.
Tym razem
oboje byliśmy wykończeni. Padliśmy na łóżko. Zosia/Płodna zdjęła wreszcie buty, rozmasowała stopy i przywarła do mnie swoim ciałem, zarzucając na mnie nogę.
Tym razem
Zosia nie zaszła w ciążę.
Jasiek
Kilka tygodni później zadzwonił Jasiek. Syn Zosi/Płodnej. To on mi ją sprzedał. Miała być zabezpieczeniem pożyczki. Powiedział, że zebrał pieniądze i chce mi je oddać. To oznaczało oddanie Zosi. Powiedziałem jej o tym. Akurat leżała nad basenem i opalała się. Wysłuchała mnie uważnie i zapytała:
– A mój Pan czego chce ?
– Zależy mi na tobie. Uważam, że jest nam fajnie razem. Nie chcę cię ograniczać. I chyba już nie chcę żebyś mnie nazywała Panem.
Chwilę myślała. Wreszcie przemówiła spokojnym, pewnym tonem
-Słuchaj. Jako matka, żona, pracownica zawsze byłam spięta, zmęczona. Życie prawie mi przeciekło miedzy palcami. Teraz się świetnie bawię. Mam super seks. Dbasz o mnie. O nic się nie martwię. Lubię cię. Naprawdę mogę ci urodzić jedno lub więcej dzieci. Nie przeszkadzają mi inne niewolnice. Więc ogarnę to z Jaśkiem. Nie martw się.
Jasiek przyszedł o czasie. Przyniósł pieniądze.
– Przepraszam cię ,że postawiłem cię w tej sytuacji. Mam nadzieję, że moja stara cię nie zanudziła – zagaił, kładąc pieniądze w walizce na stole.
– ani trochę – uśmiechnąłem się – Już ją wołam.
Zosia przygotowywała się na ten moment od dłuższego czasu. Weszła do pokoju ubrana w pełne, siatkowe body opinające całe ciało, z rozcięciem w kroku i na tyłku. Ubrała wysokie szpilki na koturnach. Z obroży zwisała jej smycz. Kroczyła dumnie i powoli, podeszła do mnie i kucnęła u mojego boku. Podała mi smycz.
Jasiek, czerwony jak burak patrzył na matkę. A ona patrzyła na niego. Niewątpliwie zmieniła się. Tatuaże, wydęte usta, kolczyki w sutkach, opalenizna z solarium
– Mamo …? Tylko tyle wykrztusił wreszcie.
– Jasiek. Ja zostaję z nim.
– Zabierz pieniądze, Jasiek. To niewolnica. Chcesz, to usiądzie ci na kolanach, zrobi loda, da dupy. To już nie jest twoja matka.
Płodna, nie spuszczając wzroku z syna podpełzła na czworakach i wypięła przede mnie tyłek, opadając na łokcie i patrząc w oczy synowi. Wyjąłem kutasa, wziąłem ją za biodra i wsadziłem jej jednym pchnięciem, po same jądra i zacząłem posuwać. Jęknęła. Jasiek patrzył jak urzeczony jak ją rżnę. Zosia /Płodna zagryzając wargę ruszała powoli tyłkiem, nie spuszczając wzroku z Jaśka. Łapaliśmy rytm. Napierała na mnie coraz mocniej. Zaczęła cichutko pojękiwać.
– Czemu to robisz ? Zapytał Jasiek.
– Żeby ci coś pokazać. Przy okazji – jak masz na nią ochotę, mogę ci ją pożyczyć.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Druga częśc przygód z Zosią, pociągającej milfy którą kupiłem
Leave a Reply