Lubię ładne dziewczyny, uwielbiam patrzeć na nie i … robić sobie dobrze. Mam w sąsiednim bloku sąsiadkę, której przyglądam się od miesięcy. Czasami tak intensywnie, że muszę spuścić majtki i masturbować się do finału. Ona przesiaduje w oknie nawet pół godziny, więc mam czas, żeby spełnić swoje fantazje. Mieszkamy w bloku na trzecim piętrze, kolejny blok oddalony jest o około dwadzieścia metrów, idealna odległość. Mam młodszą siostrę, kończy właśnie podstawówkę, jestem od niej dwa lata starszy. Pewnego dnia wychylałem się przez okno, mój obiekt westchnień był w oknie. Patrzyłem sobie na nią i wymyślałem sytuację z nią: „Ona nago stoi w pokoju, a ja przychodzę i przytulam się do niej, chwilę później idziemy do łóżka i uprawiamy seks”. Mój penis ożywił się na taką myśl i domagał się zainteresowania nim. Opuściłem więc majtki i odrzuciłem je na środek pokoju, po czym ująłem swojego przyjaciela w dłoń. Niestety, nie zauważyłem, że moja siostra weszła do pokoju i stała za mną.
— Przepraszam, ale pukam do drzwi, wołam cię, a ty nic nie odpowiadasz, więc weszłam sprawdzić, czy żyjesz — powiedziała. — Ale chyba weszłam nie w porę, co? Przepraszam, już wychodzę.
Wyszła i zamknęła drzwi, jednak ciekawość wzięła górę. Weszła znowu, podeszła do mnie i zaglądała mi przez ramię.
— Kto cię tak interesuje, że aż musisz się masturbować? — spytała szeptem wyraźnie zainteresowana — powiesz mi?
— Wiesz co, chciałbym mieć odrobinę intymności, ja ci nie przeszkadzam, gdy w łazience miziasz sobie pisię palcami — odpowiedziałem lekko wkurzony.
— To ty wiesz o tym??! — zapytała Karina. — Czemu mnie podglądasz?
— Bo to podniecające siostrzyczko — skwitowałem pytanie.
— OK, to żeby było sprawiedliwie, chcę popatrzeć, jak chłopak to robi — zaproponowała — chcę tylko popatrzeć, dobrze Zbysiu ?
— Dobrze już, ale bądź cicho, OK? — krzyknąłem. — Jest w oknie dziewczyna, o której marzę i czasami robię sobie dobrze. Zadowolona?
— Już dobrze, dziękuję, będę cichutko jak myszka — odpowiedziała szeptem i usiadła pod parapetem, oparta o ścianę.
Dokończyłem scenę łóżkową w mojej wyobraźni i wystrzeliłem spermą na ścianę i podłogę.
— My dziewczyny mamy lepiej, z tego, co widzę, bo nie musimy sprzątać po sobie — stwierdziła, gdy oglądnęła mój finał — Ale widok ciekawy. Dzięki!
Kilka dni później znowu przyszła, gdy akurat byłem przy oknie bez majtek.
— Dzisiaj musisz kupić bilet na spektakl, OK? — zażartowałem
— A ile kosztuje? — spytała poważnie Karina.
Postanowiłem to wykorzystać. Skoro i tak widziała mnie, jak się masturbuję, to może zgodzi się na coś innego?
— Wiesz, nie płacisz kasy, ale za to pomagasz, rozumiesz? — odparłem.
— Nie bardzo wiem, o czym mówisz — odpowiedziała niepewnie.
— Wskakuj pod parapet przede mną i weź sprawy w swoje dłonie — wyjaśniłem — teraz rozumiesz?
— Aaaa, o to chodzi spryciarzu! — skumała. — Dobrze, niech będzie, czegoś się nauczę.
Poszła do łazienki i wróciła po chwili z butelką kremu z atomizerem. Usiadła pod parapetem.
Patrzyłem na dziewczynę, mój penis uniósł się do góry. Usłyszałem, jak krem ląduje na jej dłoniach i poczułem, jak penisa chwyta mała dłoń, a po chwili ściąga mi napletek. Potem pociera nakremowaną dłonią na całej długości. Jedna dłoń trzymała penisa u nasady, a duga wędrowała z góry do dołu, ślizgając się po żołędzi. Sapnąłem mocno i wpatrywałem się w sąsiadkę, a Karina kontynuowała swoje „masaże”.
Dość szybko zrobiło mi się dobrze, szybko osiągnąłem orgazm i zacząłem strzelać spermą
— Zbyszek, aajjj, ajć, aj pryskasz mi na twarz! — krzyknęła Karina, ale nie zdążyła uciec spod kolejnych moich wytrysków.
— Pokaż się — poprosiłem, gdy skończyłem.
Karina wstała, jej twarz wyglądała jak skropiona budyniem. Sperma ociekała z jej brody.
— Nieźle mnie spryskałeś! — zaśmiała się. — Ciekawe doświadczenie powiem ci. Na razie idę umyć twarz, zanim „budyń” zastygnie.
Wróciła po chwili, byłem już ubrany, nawiązała do wydarzeń sprzed pięciu minut.
— Wiesz co, widziałam to tylko raz na filmiku, nie bardzo mi się podobało, ale na żywo to co innego — powiedziała. — Nieoczekiwane, ale seksowne to było, przyznaję. Ciebie podnieca widok dziewczyny ze spermą na twarzy?
— Coś taka ciekawska? — odburknąłem. — Powiedz co ciebie kręci, to może ja też się zrewanżuję.
— Ale wszystko zostaje między nami, OK? — zastrzegła.
— OK, umowa stoi! — oznajmiłem. — Zawsze mnie ciekawiło, co kręci dziewczyny. A przy okazji, ty już jesteś rozdziewiczona?
— Tak, mam to już za sobą — odpowiedziała z dumą — a kręcą mnie … wysportowani chłopcy, mądrzy i uprzejmi. Wielkość penisa nie ma znaczenia.
— OK, mnie kręcą brunetki z długimi włosami, raczej wysokie, biust proporcjonalny, nie musi być olbrzymi. Poza tym, żeby były mądre i koleżeńskie. Z jedną taką chodziłem pół roku i ona przerobiła mnie z prawiczka.
— No widzisz, jesteśmy szczerzy i to lubię — podsumowała Karina.
Dwa dni później Karina przyszła do mnie i spytała:
— Czemu nie podejdziesz do tej dziewczyny, którą obserwujesz? Przecież cię nie zje! Najwyżej dostaniesz kosza.
— Wiesz, że nie jestem zbyt odważny — odparłem.
Karina podeszła do okna, chwilę patrzyła, po czym wyszła z domu. Gdy wróciła, przyszła do mnie znowu. Odrabiałem lekcje, ale nie odpuściła.
— Już wiem co to za dziewczyna! — oznajmiła zadowolona. — Podpytałam koleżankę z tego bloku o twoją sympatię. Ma 16 lat, chodzi do innego liceum, jest jedynaczką.
— Wy plotkary! — zaśmiałem się. — Ale dzięki za info. Pasuje mi!
— To kiedy „atakujesz”? — zagadnęła.
— Muszę pomyśleć — odparłem — Ooo, właśnie się pojawiła w oknie. To piękna dziewczyna! Mojemu penisowi też się podoba.
Stanąłem przy oknie i patrzyłem na jej śliczną buzię. Nie zauważyłem, kiedy Karina usiadła pod parapetem, ale poczułem nagle, że moje spodenki, a potem majtki lądują przy kostkach, a penis jak sprężyna, wyskakuje do góry.
— Myśl o niej, ja zrobię resztę — usłyszałem.
Wtedy poczułem, jak penis … zanurza się w wilgotnej buzi siostry. Nie protestowałem, zrobiło się naprawdę fajnie. Zaczęła ruszać głową, jakby połykała penisa, a jej wargi ślizgały się po nim z łatwością i precyzją. Wyobraziłem sobie, że to „moja dziewczyna z okna” robi mi loda. Jej śliczna buzia pochłaniała nabrzmiałego penisa, a oczka patrzyły na mnie. Zrobiło mi się tak błogo, że nie panowałem nad swoimi odruchami. Nie zanotowałem nawet kiedy wystrzeliłem pierwszą porcję spermy. Gdy po wielu wytryskach wróciłem do rzeczywistości, stwierdziłem, że mój kutas nadal jest w ustach Kariny. Wycofałem się powoli, wtedy Karina powiedziała dość niewyraźnie:
— Czo mam ż tym żrobyć?
Spojrzałem w dół, Karina miała w ustach cały mój wytrysk!
— Wypluj albo …… połknij, jak chcesz — zaproponowałem.
Wybrała drugi wariant i aż zagulgotało w jej gardle. Chwilę zastanawiała się, dochodziła smaku i stwierdziła:
— Wolę jednak budyń, ale nie jest to odpychające.
— Siostra, ale ty jesteś wyluzowana i otwarta! — stwierdziłem z dumą w głosie. — Nie myślałem, że w tydzień tak się zbliżymy do siebie.
— Ja też się cieszę — odpowiedziała z uśmiechem — nabrałeś zaufania do kobiet? To działaj teraz ze swoją „wybranką”.
Naprawdę mnie zachęciła, młodsza a taka wygadana i pomocna, kto by pomyślał. Postanowiłem opracować plan „podrywu”. Siedziałem z kartką papieru i zapisywałem różne pomysły, jakie wpadły mi do głowy.
a. podejść pod jej blok i czekać aż wyjdzie
b. sprawdzić, w której szkole się uczy i czekać przed szkołą
c. czekać pod pobliskim sklepem, może będzie robić zakupy?
Niestety, te i kolejne pomysły miały podstawową wadę — nie wiadomo, ile czasu trzeba by na to poświęcić, no i nie ma pewności, że nawet wtedy odniosę sukces. Ech, trudne jest życie chłopaka.
Zdecydowałem się spytać Karinę, jakie jest jej zdanie o moich pomysłach.
— Kiepsko to widzę — oceniła — trudne do wykonania i małe szanse na sukces. Może skorzystasz z mojego pomysłu?
Wyłuszczyła mi swój pomysł, który miał polegać na poznaniu jej przez Karinę i po jakimś czasie zaproszenie jej do nas do domu pod byle pretekstem. Oceniłem, że to dobry pomysł!
— Ile ci to zajmie? — spytałem. — Szacunkowo oczywiście.
— Myślę, że ze dwa tygodnie powinny wystarczyć — odparła. — To zaczynam działać.
Poszła do swojej przyjaciółki z bloku, odpytała ją dokładnie o dziewczynę z okna, poznała wiele szczegółów jej rytmu dziennego. Wiedzieliśmy już, gdzie się uczy, do której klasy chodzi, czy ma jakieś zajęcia poza szkołą, z kim się spotyka itp. Karina miała w jej liceum koleżankę, to też była opcja do sprawdzenia.
Trzy dni później Karina przyszła ze szkoły z dobrą nowiną. Jej koleżanka z klasy dobrze znała naszą nieznajomą o imieniu Patrycja. Umówiły się z nią, że wyciągnie ją na spacer a wtedy Karina, niby przypadkiem spotka je w parku, zagadają, poznają się i droga będzie otwarta.
Wszystko poszło jak z płatka i Karina została koleżanką Patrycji ! Po tygodniu znajomości i kilku spotkaniach były już przyjaciółkami, które mają wspólne zainteresowania. Patrzyłem na to z boku, ale chłonąłem każdą nową informację. Super news pojawił się po tygodniu — Karina zaprosiła do nas do domu Patrycję na pogaduchy i oglądanie jakiegoś filmu w sieci! To były wszystko informacje, które dostałem od mojej siostry.
Obgadaliśmy z Kariną z grubsza taktykę, zrobiłem w piątek zakupy chipsów, ciastek i napojów.
W sobotę o czwartej po południu Patrycja przyszła. Tak jak uzgodniliśmy, to ja otworzyłem drzwi, Karina była wtedy w łazience.
— Cześć, Karina wspominała, że przyjdziesz wejdź, proszę — powitałem gościa.
— Cześć, jestem Patrycja — usłyszałem miły dziewczęcy głos — Karina wspominała, że ma fajnego brata.
— Miło to słyszeć i fajnie jest mieć taką sympatyczną siostrę — odparłem — jestem Zbyszek.
Z bliska była jeszcze ładniejsza, no cudo dziewczyna!
— Pokój Kariny jest tam, wejdź i rozgość się — zaproponowałem, a sam poszedłem do swojego pokoju.
— Yes, yes, yes ! — pomyślałem.
Dziewczyny gadały, słychać było, jak śmieją się głośno. Po godzinie Karina przyszła do mnie z propozycją:
— Chciałbyś z nami oglądnąć film? Może ci się spodoba.
— Jasne siostra, nawet romansidło przeżyję, byle blisko niej — odpowiedziałem.
Po chwili siedzieliśmy razem w salonie a Karina wtykała flasha z boku telewizora.
Film był z gatunku przygodowego, według mnie ciekawy i trzymający w napięciu. Komentowaliśmy na bieżąco akcję, sugerowaliśmy opcje rozwoju akcji. Oczywiście przyniosłem chipsy i napoje, żeby było jeszcze sympatyczniej.
Około siódmej, gdy film dobiegł końca, Patrycja powiedziała, że musi wrócić do domu na kolację.
— Miło było cię poznać, jesteś sympatyczną dziewczyną — zdecydowałem się na szczere wyznanie.
— Dziękuję, to miłe z twojej strony — odparła lekko zdziwiona moim odważnym komentarzem — ty też jesteś fajnym chłopakiem, Karina miała rację. Zresztą chyba to ty mi się przyglądasz przez okno.
Pożegnaliśmy się, Karina z Patrycją wymieniły się całusami i tak zakończyło się nasze spotkanie.
— Karina, dzięki wielkie, jesteś nieoceniona — dziękowałem siostrze — jak widzisz, to bardzo sympatyczna dziewczyna, nawet nie zdaje sobie sprawy, ile spermy przez nią wylałem.
— Braciszku, jeszcze jedno spotkanie w trójkę, a potem działacie we dwójkę, OK? — podsumowała.
— Obiecuję, że się postaram — odparłem.
Po kilku dniach spotkaliśmy się ponownie we trójkę, ale tym razem u Patrycji w domu. Graliśmy w karty i gry planszowe. Było wiele śmiechu, ale i rywalizacji, wspominam ten wieczór bardzo dobrze. Przy pożegnaniu Karina niespodziewanie zaproponowała:
— Słuchajcie, co powiecie na grę w … rozbieranego? Moje koleżanki grały w to i miały wielki ubaw. Co wy na to? Możemy to zorganizować u mnie w pokoju.
Spojrzałem na Karinę, potem na Patrycję. Pytanie było zabójcze, ale raz kozie śmierć.
— Chętnie zagram z wami — odpowiedziałem.
— Muszę się zastanowić — odparła Patrycja — Jutro dam ci Karina odpowiedź, OK?
Wróciliśmy do domu w radosnych nastrojach, nawet rodzice byli zaskoczeni.
— Jest dobrze, nie powiedziała od razu i stanowczo NIE, więc czekamy — podsumowała Karina.
— W sumie masz rację — odparłem — oby się zgodziła.
Gdy Karina wróciła po szkole, od razu przyszła do mnie z informacją:
— Jest OK, zgodziła się! Ale zastrzegła, żeby naszych rodziców na pewno nie będzie w domu.
Akurat to było pewne, mama pracowała na kolei i wyjeżdżała na 2-3 dni w kursy po Polsce, natomiast tata pracował jako ochroniarz w dużej firmie i miał zmiany dzienne i nocne. Zawsze tydzień wcześniej wiedzieliśmy, jakie mają grafiki, bo kartka wisiała na lodówce. Wybraliśmy najbliższy wieczór, kiedy mamy „wolną chatę” — padło na piątek, czyli za dwa dni. Mamy wolną od rodziców chatę od osiemnastej do rana w sobotę. Karina od razu zadzwoniła do Patrycji i ustaliły, że spotkamy się w piątek o ósmej wieczór, ale Patrycja musi być w domu dwie godziny później. Super!
— Czasu mamy niewiele, pewnie z godzinę. Zagramy może w kółko i krzyżyk — zaproponowałem siostrze — jedna gra trwa dość krótko, każdy umie w to grać.
— To dobry pomysł — potwierdziła Karina.
W piątek Karina potwierdziła zabawę na wieczór, dzwoniąc do Patrycji, która potwierdziła wizytę.
Jak zwykle zrobiłem zakupy, zjedliśmy z siostrą kolację i czekaliśmy na koleżankę.
— Ja nie wdziewam na siebie wiele, mogę pokazać sporo ciałka, nie przeszkadza mi to — powiedziała Karina. — Ciekawe jak ubrana przyjdzie Patrycja?
— Też jestem ciekawy, bo ja ubieram niewiele — dodałem.
— Chcesz jej ciałko pokazać, co? Będziesz się „podkładał”? — spytała zadziornie.
— Zobaczymy — odparłem tajemniczo.
Przygotowałem kilkadziesiąt kartek z narysowanymi od razu kwadracikami 3 x 3, drukarka miała co robić. Zjedliśmy kolację i … czekaliśmy, podnieceni. Nikt nie wiedział, jak potoczy się rozgrywka.
— Cześć Patrycja, miło cię widzieć! — przywitała ją Karina. — Ale masz odlotowe ciuszki, no, no!
Rzeczywiście, wyglądała super — niebieski T-shirt, żółte spodenki, skarpetki i czółenka.
— Cześć Patrycja, widzę, że niewiele partii trzeba z tobą wygrać, żeby zobaczyć cię całkiem nago — zażartowałem.
— Nie będzie łatwo, będziesz musiał się postarać — odpowiedziała zalotnie.
Przeszliśmy do salonu, gdzie przygotowany był stół z kartkami i długopisami, każdy w innym kolorze.
Usiedliśmy i zaczęła się rozgrywka. Ustaliliśmy reguły gry, kto przegrywa ściąga jeden ciuszek, skarpetki liczą się oddzielnie. Poza tym ten, który wygra partię, może założyć coś, co musiał wcześniej zdjąć. Zasady klepnięte, gramy! Każdy z każdym, czyli trzy mecze, potem kolejna runda.
Po pierwszej rundzie zostałem bez koszulki, Karina także, bo Patrycja okazała się dobrym zawodnikiem. Po kilku kolejnych rundach ja pozbyłem się obuwia i skarpetek, Karina zaś straciła skarpetki i koszulkę. Patrycja pozostawała niepokonana!
— Cholera, muszę ją rozebrać! — zawziąłem się.
Starałem się wygrać z nią za wszelką cenę, raz się udało i straciła kapcia, ale po jej wygranej z Kariną moje zwycięstwo poszło na marne. Po piętnastu rundach, czyli w sumie czterdziestu pięciu rozgrywkach, zostałem w samych majtkach, a Karinie został biustonosz i majtki.
— Patrycja, gdzie się tak nauczyłaś grać? — spytałem zdumiony.
— Jestem fanką matematyki, gry logiczne to moja pasja — odparła z uśmiechem.
— Czyli raczej nie zobaczę cię rozebraną? — wypaliłem.
— A co, chciałbyś? — spytała z uśmieszkiem na twarzy. — Wiesz, są inne możliwości.
Zatkało mnie, popatrzyłem na Karinę, też miała zdumioną minę.
— Tak, chciałbym, nawet bardzo — odpowiedziałem — podobasz mi się bardzo, nie ukrywam, że lubiłem na ciebie patrzeć z okna. Teraz mam możliwość patrzeć na ciebie z bliska i bardzo mi to odpowiada.
— Lubię szczerych ludzi — usłyszałem — też mi się podobasz, może umówimy się na spacer?
— Doceniam odważne dziewczyny i uważam, że każda strona może wykazać inicjatywę — stwierdziłem — dziękuję za zaproszenie, oczywiście chętnie skorzystam. Proponuję jutro o drugiej po południu spacer w parku.
— Super, będę na pewno — odpowiedziała — Będę czekać pod fontanną w parku. Teraz ubierz się, żebyś się nie przeziębił.
Skończyliśmy zabawę, pożegnaliśmy się i Patrycja wróciła do siebie.
— Dzięki Karina za zaangażowanie i pomoc — powiedziałem do siostry — udało się z nią umówić, to najważniejsze, a to, że nie zobaczyłem nawet skrawka jej ciała dzisiaj, nie ma teraz znaczenia.
Spotkaliśmy się w sobotę w parku, było sympatycznie. Kolejny tydzień to codzienne spotkania. Polubiliśmy się na tyle, że zaprosiłem Patrycję do nas do domu na niedzielę po południu.
— Karina, zaprosiłem Patrycję na niedzielę po południu — powiedziałem do siostry w sobotę — jesteś w domu czy znajdziesz sobie jakieś zajęcie?
— A co, chcesz mieć wolną chatę? — spytała wyraźnie zainteresowana odpowiedzią. — Nie wiem jeszcze, ale jeśli będę w domu, to w swoim pokoju coś sobie znajdę. Nie będę wam przeszkadzać, no chyba że się napalę, to wtedy … dołączę do was. Co ty na to?
— Mnie to nie przeszkadza, musisz spytać Patrycję — odparłem.
— OK, podpytam dyskretnie — zapewniła.
Jeszcze w sobotę Karina zadzwoniła do Patrycji i po kilku minutach rozmowy spytała wprost:
— Patrycja, wiem, że jesteś umówiona ze Zbyszkiem na jutro po południu. Mam się wynieść z domu?
Karina słuchała chwilę i odpowiedziała:
— OK, czyli nie muszę się wynosić z domu, tobie to nie przeszkadza, super, to widzimy się jutro. Pa!
— Słyszałeś, mogę zostać w domu — powiedziała podekscytowana — czyżby szansa na trójkącik?
— Co, że niby ze mną?! — krzyknąłem. — Co ty kombinujesz?
— Jak nie chcesz to nie, my z Patrycją się w takim razie zabawimy ze sobą — skwitowała.
To mnie zdziwiło. Miałbym z własną siostrą uprawiać seks? Chociaż w sumie to już trochę się ze sobą „bawiliśmy”, no nie? Muszę to dzisiaj przemyśleć, żeby jutro podjąć decyzję.
Spałem tej nocy niespokojnie, byłem zbyt zaaferowany spotkaniem z Patrycją. Dopiero rano zdecydowałem co zrobić, gdyby Karina pojawiła się w naszym towarzystwie. Postanowiłem wtedy czekać na reakcję Patrycji, co ona zdecyduje, będzie obowiązujące.
Patrycja przyszła o piętnastej, zaprosiłem ją od razu do pokoju, gdzie przygotowałem „coś na ząb”.
— Chciałeś mnie rozebrać, wygrywając w „kółko i krzyżyk”, nie udało się, więc postanowiłam osłodzić ci porażkę — zaczęła rozmowę Patrycja — zagrajmy w kości, kto wyrzuci mniejszą sumę oczek, ten ściąga jeden ciuszek, OK?
— Jasne, umowa stoi! — przyjąłem wyzwanie i wyciągnąłem z szuflady dwie kostki do gry.
Po dziesięciu rundach miałem przed sobą dziewczynę ubraną tylko w majteczki i biustonosz a ja byłem w bokserkach. Patrycja wyglądała apetycznie, koniecznie chciałem zobaczyć jej cycuszki, bo w biustonoszu wyglądały na kształtnei … obfite. Udało się, 12:10 i … Patrycja pokazała zawartość miseczek. Patrzyłem zauroczony, ale nie powiedziałem ani słowa.
— Podobają ci się? Warto było wygrać tę rundę? — spytała z uśmiechem.
— Oczywiście, wyglądasz cudownie! — odparłem.
Wtedy do drzwi zapukała Karina. Akurat teraz musiała się wciskać?
— Ooo, widzę, że dobrze wam idzie — skomentowała nasz wygląd — Patrycja, jeszcze jedna przegrana i będziesz golutka.
Rzuciłem kostkami, wypadło dziesięć, całkiem nieźle. Patrycja wyrzuciła … dziewięć! Patrzyłem jak ściąga majteczki i moim oczom ukazuje się cała Patrycja. Byłem zachwycony i zadowolony, na tyle, że mój przyjaciel robił mi „namiocik” w bokserkach. Postanowiłem go uwolnić i stałem teraz nago jak obie dziewczyny. Mój penis sterczał wyraźnie, dziewczyny zerkały na niego z uśmiechem.
Wtedy nastąpiła rzecz dziwna, niespodziewana! Karina rozebrała się do rosołu i stanęła za Patrycją, która wcześniej stała już przy stole. Dłonie Kariny przykryły biust Patrycji i zaczęły je delikatnie uciskać. Patrycja obróciła się do niej i położyła swoje dłonie na pośladkach Kariny. Wtedy zaczęły się wzajemnie głaskać i macać, byłem zdumiony widokiem.
— Rozumiem, że to rozgrzewka? — spytałem. — Patrycja jest moim gościem.
— Muszę ci coś powiedzieć braciszku — odezwała się Karina — otóż … my z Patrycją znamy się od roku i często u niej bywam. Mało tego, bardzo się lubimy i można powiedzieć, jesteśmy sobą zauroczone. Nie chciałyśmy cię zniechęcać, więc nie zdradziłyśmy naszych wzajemnych relacji. Tak się złożyło, że obie lubimy … dziewczyny, czyli jak się domyślasz, jesteśmy lesbijkami. To co mówiłam o chłopakach, to niestety nie całkiem prawda.
Im dłużej mówiła Karina, tym bardziej opadał mi penis.
— Widzę, że nie jesteś zadowolony i straciłeś animusz — powiedziała Patrycja — cóż, taka niestety jest prawda.
— Ale nie martw się, Patrycja postanowiła ci to wynagrodzić — wyjaśniła mi siostra — ze mną raczej kochać się nie będziesz, no chyba że jednak chciałbyś bardzo? Patrycja da ci to, czego oczekujesz, dobrze?
Zupełnie zbiły mnie z tropu, nie wiedziałem co powiedzieć i jak zareagować. Co najdziwniejsze, na pewno przeszła mi ochota na seks.
— Cóż, tego się nie spodziewałem — odparłem — ale w takim razie nie spodziewajcie się, że będę szczęśliwy. Zdecydowałem odpuścić, bawcie się dobrze razem.
Ubrałem się i wyszedłem z pokoju, potem wyszedłem na spacer. Musiałem się koniecznie odstresować. Byłem całkowicie załamany. Moja wielbiona dziewczyna jest lesbijką, a siostra trzymała to w tajemnicy, udając, że mi pomaga. Masakra!! Gdy wróciłem do domu po dwóch godzinach spaceru, byłem przygotowany na różne scenariusze. Jeden z nich się spełnił.
— Zbyszek, przepraszam cię — oznajmiła Karina, gdy przyszła do mojego pokoju — nie chciałam cię oszukiwać czy zdenerwować.
— Ale przecież właśnie to zrobiłaś, siostrzyczko — odpowiedziałem. — zostawmy to w spokoju, nie liczcie na moją sympatię do was. A teraz daj mi spokój, mam coś do zrobienia.
Siostra wyszła ze spuszczoną głową. Nie odezwałem się do niej już tego dnia.
Gdy Patrycja przyszła na drugi dzień, zaproszona przez Karinę, usłyszała ode mnie tylko zdawkowe „Cześć”. Dla formalności dodałem jeszcze tylko, gdy obie stały obok.
— Dziewczyny. Nie oceniam waszych preferencji seksualnych, to wasza sprawa i życzę wam szczęścia — stwierdziłem — ale oszukałyście mnie. Nie liczcie na dalszą naszą przyjaźń.
— A może dasz się przeprosić? No wiesz? — odezwała się Patrycja.
— Nic z tego, wyleczyłem się, poświęcę czas na kontakty z innymi rówieśnikami i na szukanie dziewczyny — podsumowałem rozmowę. Bawcie się dobrze. A ja bez seksu mogę wytrzymać.
Nie odezwały się już do mnie tego dnia. Nasze kontakty rozpadły się wtedy totalnie.
Uważam, że to było świństwo z ich strony, najbardziej zły byłem na siostrę, której dałem się zmanipulować. Niby miałem okazję przelecieć ładną i zgrabną Patrycję, ale uważałem, że to byłoby „z łaski” a nie spontanicznie. Nadal uważam, że postąpiłem wtedy dobrze.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Czasami w życiu bywa i tak, jak w tym opowiadaniu. Pozdrowienia dla lesbijek i hetero!
Leave a Reply