Marek wyprowadził się od nas tydzień temu. Mój starszy brat po czterech latach wynajmowania wspólnego, trzypokojowego mieszkania poznał potencjalną miłość swojego życia i postanowił z dnia na dzień, że to już czas, by poszedł na swoje. Z jednej strony rozumiałem go. Miał 27 lat i jest to wiek, w którym warto pomyśleć o przyszłości. Mnie i Monikę stawiało to jednak w niewygodnej sytuacji. Zostaliśmy bowiem sami z mieszkaniem, którego wynajmu nie byliśmy gotowi spłacać sami. Marek mieszkał w największym pokoju, który był też jego biurem i siłownią, więc zgodził się płacić większą część opłat. Ja i moja dziewczyna gnieździliśmy się w ciasnej sypialni. Nie byliśmy przyzwyczajeni do takich wygód, szczególnie, gdy kosztowały nas równowartość naszych wypłat.
Oboje z Moniką studiujemy. Ja, od zawsze lubiący grzebać w ziemi wybrałem archeologię na Uniwersytecie Warszawskim. Wiedziałem, że nigdy raczej nie będzie to opłacalne, ale cały czas zaprzeczałem rozsądkowi, bo wykopaliska i kości po prostu kocham. Monika wybrała bardziej stabilną ścieżkę. Napisała maturę rok po mnie i w erze covidu poszła na informatykę. Rozumiałem ją, ale nie zmieniało to faktu, że była to najnudniejsza dziedzina, jaką mogłem sobie wyobrazić. Nie potrafiłam nawet słuchać o tym, co opowiadała mi dziewczyna o studiach i swoich projektach. Mimo to, słuchałem. Zawsze, bo wiem, jakie to dla niej ważne.
Znamy się z Moniką od pięciu lat. Poznaliśmy się przez przypadek. Na imprezie mojego kumpla ktoś wylał na nią drinka, a ja stałem akurat obok. Poszczęściło mi się, bo właśnie mnie poprosiła o pomoc. Była tak pijana, że zapomniała gdzie jest łazienka i zapytała, czy mogę przynieść jej papier. Nie odmówiłem, a tydzień później zaprosiłem ją na pierwszą randkę. Rok później, gdy skończyła liceum, przeprowadziliśmy się do mieszkania na Żoliborzu i potrzebowaliśmy współlokatora. Naturalnym było dla mnie zaproponować pokój bratu, bo ten od dwóch lat już męczył się w wynajmowanych pokoikach w domach studenckich.
Monika jęknęła, kiedy pchnąłem mocniej. Ruchami głowy nie nadążała, więc niesiony pokusą i przyjemnym mrowieniem w podbrzuszu, zacząłem poruszać biodrami i wpychać się do jej ust niemal po jądra. Niemal, bo wiem, że nawet gdybym ją forsował, cały bym się nie zmieścił. Monika krztusiła się, ale brała mnie w usta coraz łapczywiej, próbując nadążyć za moim rytmem. Po chwili jednak usztywniła głowę, pozwalając mi dopychać fiuta we własnym tempie. Uwielbiam to. Złapałem ją za głowę i energicznie posuwałem jej usta. Monika zacisnęła je mocniej. Jej wargi opięły się na prąciu, przy każdym posunięciu blokując się lekko na żołędzi. Mój fiut był gruby i czerwony. Czułem narastające w nim napięcie. Zacząłem ciężko dyszeć, zagłuszając jęki Moniki. Ścisnąłem jej głowę mocniej i nie mogąc wytrzymać zacząłem ruchać ją z całej siły, zapominając o tym, że coś może ją zaboleć. Czułem jak jaja obijają się o jej brodę. Czułem opór, gdy główką obijałem się o jej gardło. Pulsowanie nagle się zwiększyło i sekundę później zalałem gardło dziewczyny. Jeszcze przez chwilę trzymałem jej głowę nasadzoną na trzon.
Cofnęła się i wstała, otrzepując kolana. Otarła dłonią wilgotne usta.
– Dzięki – powiedziałem i uśmiechnąłem się do niej.
Wzruszyła ramionami.
– Idę się umyć i zaraz wychodzę.
– Gdzie idziesz? – zdziwiłem się.
– Na uczelnię. Idę się spotkać z potencjalną nową współlokatorką.
– O – mruknąłem. Pierwszy raz wspomniała o tym, że kogoś szuka. Oczywiście zastanawialiśmy się, co dalej zrobić, ale nie wiedziałem, że już zaczęła – To powodzenia. O której wrócisz?
– Pewnie po dwudziestej – jej głos zagłuszył szum wody – Masz jakieś wieści od Marka?
– Jakie wieści?
– No wiesz, ogólne. Co u niego?
Nie widzieli się raptem dwa tygodnie.
– Dlaczego sama się go nie zapytasz? Nie rozmawiam z nim zbyt często, kiedy się nie widujemy. On raczej do mnie nie dzwoni, ja do niego też nie.
– Nie uważasz, że to byłoby dziwne? Po prostu byłam ciekawa, nieważne.
Monika raczej dobrze dogadywała się z moim bratem. Mieli podobne zainteresowania. Marek studiował na politechnice, choć nigdy nie mogłem zapamiętać, co dokładnie. Przez tę dziewczynę zdarzyło nam się nawet kilka razy pokłócić. Dość powiedzieć, że i dla niego była wyjątkowo atrakcyjnym kąskiem.
Monika wyszła z łazienki, dała mi całusa i wyszła, nie zamykając drzwi na klucz. Cóż, liczyłem na coś więcej. Ostatnio trudno mi ją było namówić na seks, a kiedy zaproponowała mi loda, miałem nadzieję, że i ona będzie miała ochotę. Nie chcę myśleć, że nasz związek osiągnął stan, w którym wszelkie zabawy to tylko sporadyczne wyskoki. Na to chyba jeszcze za wcześnie, w końcu nie jesteśmy ze sobą aż tak długo.
O osiemnastej Monika napisałam, że jej koleżanka zaprosiła ją na noc do siebie, na wino i pogaduchy. Przyjąłem to niechętnie, bo nie lubię zostawać sam w domu na noc i nie mieć do kogo się odezwać. Kolejna wiadomość opowiadała co nieco o dziewczynie, z którą się tego dnia spotkała. Twierdziła, że jest urocza i wydaje się odpowiedzialna. I szuka pokoju na wczoraj. Wysłała mi też jej profil na facebooku, żebym mógł ją sprawdzić.
Moim oczom ukazała się prawie pusta strona, nie licząc zdjęcia profilowego i kilku innych na osi czasu. Karolina była bardzo ładną brunetką o przyjaznej, nieco okrągłej twarzy. Przypominała chomika albo mysz z delikatnie odstającymi uszami, w których zobaczyłem kilka kolczyków. Na zdjęciach była uśmiechnięta i pełna energii. Zupełnie inna niż Monika w ostatnich miesiącach. Dlaczego zacząłem je porównywać. Patrzyłem jeszcze chwilę na Karolinę i nieświadomie zjechałem ręką do majtek, na które napierał już penis. Złapałem się na jaja i pociągnąłem je. Zamknąłem oczy. Tak, potrzebuję tego. Chwyciłem trzon fiuta i zacząłem mocno naciągać skórę. Główka napęczniała. Nigdy nie widziałem jej tak czerwonej. Dyszałem i trzepałem kutasa jedną ręką, drugą trzymając wciąż telefon z otwartym zdjęciem Karoliny. Gorący wstrząs przeszył moje ciało, wytrysk spadł na kanapę, a ja opadłem na jej oparcie. Co ja robię?
Rano zadzwoniła Monika, oznajmiając, że do wieczora nie wróci i muszę przyjąć Karolinę sam, żeby mogła obejrzeć mieszkanie. Odpisałem jej tylko: Okej.
Ciąg dalszy nastąpi…
Leave a Reply