Jestem mężatką, mam fajnego męża i od pięciu lat dobrze nam się wiedzie, oboje dobrze zarabiamy, w zeszłym roku kupiliśmy domek w okolicy parku miejskiego. W tym roku postanowiłam zrobić mojemu Markowi prezent na trzydzieste urodziny, które wypadają za dwa tygodnie. Ponieważ mam do niego pełne zaufanie, pomyślałam, że zaszaleję i troszkę zaryzykuję. Dzień urodzin wypadał w sobotę, co dla mojego pomysłu było dobrym terminem. Co to za prezent spytacie? Może dziwne, ale postanowiłam zamówić na ten dzień dziewczynę z agencji, żeby spędziła z nami całą noc. Wiecie, jestem hetero, ale chciałam spróbować, jak to jest kochać się z dziewczyną. Zabrałam się więc ostro do pracy — spisałam najpierw krótki scenariusz i kilka pomysłów, trochę pobuszowałam w sieci i zdecydowałam jakimi metodami będę szukać dziewczyny.
Gdy Marek poszedł na większe zakupy do marketu, siadłam do komputera i wynotowałam sześć adresów i kontaktów do agencji towarzyskich. Nabrałam powietrza, wypuściłam i wzięłam do ręki telefon. Wklepałam numer telefonu do pierwszej z listy i klepnęłam „połącz”. Po chwili usłyszałam przyjemny damski głos.
— Agencja Madam, słucham, w czym mogę pomóc? — spytał kobiecy głos w słuchawce.
— Dzień dobry, dzwonię w sprawie usługi „dziewczyna do towarzystwa” — zaczęłam — chcemy zorganizować spotkanie w nocy 20/21 lipca, w sobotę, i chciałam zapytać, czy ma pani jakąś ładną dziewczynę w wieku około dziewiętnastu lat, wolną w tym terminie, chodzi o dwanaście godzin do dyspozycji od dziewiątej wieczór do dziewiątej rano?
— Czy oprócz tego, że ma być ładna i we wskazanym wieku, coś jeszcze jest dla pani ważne ?
— Chciałabym wcześniej zobaczyć zdjęcie tej dziewczyny, poza tym, żeby była gotowa na wszystko, no może bez BDSM, przemocy itp., po prostu otwarta na seks. Chciałam mężowi zrobić prezent po prostu, a wiem jaki typ kobiet mu odpowiada.
— Czyli seks w trójkącie czy większa ilość osób? Bo od tego zależy też cena usługi.
— Tylko my dwoje i dziewczyna — odparłam.
— Rozumiem, mamy trzy dziewczyny, które spełniają Pani wymogi, czy mogę wysłać ich zdjęcia na pani numer telefonu?
— Tak bardzo proszę, spojrzę na nie i dam znać jeszcze dzisiaj max do osiemnastej.
Telefon wydał dźwięk dostarczonego sms-a.
— Właśnie wysłałam pani zdjęcia trzech sylwetek i portretów, czekam na decyzję, do usłyszenia.
Podłączyłam telefon do komputera, założyłam folder GIRLS a w nim założyłam pierwszy folder nazwany MADAM. Skopiowałam do niego otrzymane zdjęcia i otworzyłam pierwsze.
Od razu wiedziałam, że ta odpada, jakaś taka dziwna była, na drugim zdjęciu już było lepiej, ale otworzyłam trzecie. Przyznam, że nie zachwyciły mnie.
Cóż, działam dalej. Dzwoniłam jeszcze do kolejnych pięciu agencji, od drugiej dostałam w sumie pięć zdjęć, trzecia odmówiła udostępnienia zdjęć a z czwartej i piątej dotarło w sumie sześć zdjęć.
Było nad „czym” pracować. Otwierałam kolejne zdjęcia, wpatrywałam się w nie dokładnie. Gdy otworzyłam dziewiąte zdjęcie, aż podskoczyłam na fotelu. Zdjęcie przedstawiało piękną i zgrabną dziewczynę. Powiększyłam je znacznie i przesuwałam zdjęcie w dół i w górę, nie mogąc wyjść z zachwytu.
Piękna sylwetka, pasujący do niej biust, cudowne długie blond włosy, śliczny uśmiech no i te zielonkawe oczy.
— Mam Cię! — pomyślałam.
Sprawdziłam, z której agencji było to zdjęcie i przedzwoniłam od razu, chcąc zapytać o szczegóły.
— Dzień dobry, dzwoniłam godzinę temu w sprawie dziewczyny na 20 lipca, dostałam zdjęcia, chciałam dopytać o szczegóły.
— Tak, pamiętam — poinformował mnie męski głos — czy któraś z dziewcząt panią zainteresowała?
— Tak, chciałabym porozmawiać o dziewczynie na zdjęciu numer trzy.
— Już sprawdzam, acha, zielonooka blondynka?
— Tak, dokładnie. Proszę mi powiedzieć, ile ma lat i czy na pewno spełnia wszystkie kryteria, jakie panu wcześniej podałam.
— Sprawdzam, proszę o chwilę … tak, wszystko się zgadza, ma 19 lat, mieszka na miejscu, studentka, w grafiku ma na pewno wolny termin 20/21 lipca, ma na imię Beata.
— Super, w takim razie potwierdzam termin i zlecenie, proszę o potwierdzenie i informację, jak mogę dokonać płatności, bo chcę być pewna, że nic się nie zmieni.
— Najlepiej byłoby, gdyby podeszła pani do nas, zna Pani adres, przyjmiemy wpłatę, wydamy potwierdzenie wpłaty, może pani podejść jutro około piątej po południu?
— Tak, oczywiście, będę na pewno — podsumowałam rozmowę.
Byłam zadowolona, że tak szybko udało mi się załatwić sprawę, jutro zapłacę i prezent gotowy!
Następnego dnia, poszłam pod adres agencji, mężczyzna, który przyjął pieniądze i wydał mi potwierdzenie, zerkał na mnie z zaciekawieniem. Omówiliśmy jeszcze parę szczegółów, upewniłam się co do dodatkowych usług w ramach umowy i podpisałam dokumenty.
— Życzę miłej zabawy — powiedział na zakończenie — polecamy nasze usługi. Swoją drogą, jest pani atrakcyjną kobietą.
Połaskotało to moją kobiecą duszę.
— Dziękuję bardzo — odparłam — to miłe z pana strony, niemniej pozostanę tylko klientką agencji.
Uśmiechnęłam się do niego, odwzajemnił się równie pięknym uśmiechem i w miłej atmosferze rozstaliśmy się.
Życie toczyło się nadal spokojnie, dzień przed sobotą 20 lipca zdecydowałam się powiedzieć mężowi, jaki prezent mu ufundowałam.
— Kochanie, jutro twój piękny dzień, będę ci życzyła kolejnych lat ze mną i oczywiście zdrówka i wiele przyjemności — stwierdziłam przy kolacji — przygotowałam dla ciebie na tę okrągłą rocznicę nietypowy prezent. Może ci się on wydawać dziwny, bulwersujący, zastanawiający i zaskakujący, ale wierz mi, że to prezent oblany moją miłością do ciebie, jako wiernego męża.
— Zabrzmiało ciekawie — odparł Marek — to całkowita tajemnica, czy też coś więcej mi powiesz?
— Jeśli chcesz, to oczywiście mogę uchylić trochę rąbka tajemnicy — powiedziałam czule.
— Poproszę w takim razie o kilka szczegółów — odpowiedział i pocałował mnie.
— Kochanie, zaplanowałam jutro na wieczór erotyczną rozrywkę z tobą w roli głównej — przekazałam szeptem.
— Oooo, już mi się podoba — odparł — seks z tobą zawsze jest pasjonujący.
— Miło mi to słyszeć, to zostawmy rozpakowanie prezentu na jutro na wieczór — powiedziałam tajemniczo.
Gdy już wylądowaliśmy w łóżku, wykazał się dużą energią a jego ostatni seks jako 29-latek był perfekcyjny i z kilkoma orgazmami dla mnie.
W sobotę rano po śniadaniu poszliśmy na zakupy, potem na długi spacer, zjedliśmy obiad i po południu leżeliśmy na kanapie w salonie, oglądając komedię romantyczną. Około godziny ósmej zjedliśmy kolację i wtedy spytałam, czy nie chciałby oglądnąć jakiegoś mocniejszego filmu, na co przystał z ochotą. Oglądaliśmy czasami filmiki porno, w bardziej romantycznej konwencji, sprawiało nam to przyjemność. Ja komentowałam wygląd faceta, głównie wymiary jego członka a Marek komplementował aktorki za fajny biust, kształtną pupę albo ładny kształt cipki. Uważamy to za normalne i erotyczne.
— To był kochanie wstęp do wieczornego prezentu, który przybędzie na godzinę dziewiątą — zagaiłam — proponuję, żebyś teraz poszedł pod prysznic i wrócił pachnący.
Marek podreptał do łazienki i słychać było, jak się pluska.
Punktualnie o dziewiątej zadzwonił dzwonek, Marek był jeszcze w łazience, pobiegłam szybko do drzwi.
W progu stała naprawdę ta dziewczyna ze zdjęcia, po którym wybrałam właśnie ją.
— Dobry wieczór, jestem Beata — przywitała się ze mną piękna dziewczyna.
— Dobry wieczór, jestem Teresa, wejdź proszę — zaprosiłam ją do środka — jeśli potrzebujesz się przebrać, wziąć prysznic lub cokolwiek potrzebujesz, czuj się jak u siebie w domu albo pytaj śmiało.
Zaprosiłam ją do salonu, zaproponowałam coś do picia, nie zdążyłam jednak wiele z nią porozmawiać, bo do salonu wszedł właśnie Marek.
— Dobry wieczór, jestem Marek — przywitał się z dziewczyną, która grzecznie wstała z kanapy. — Czy to ty jesteś prezentem dla mnie na ten wieczór?
— Dobry wieczór, mam na imię Beata — odpowiedziała spokojnie — Tak, jestem do państwa dyspozycji do jutra do dziewiątej rano.
— Bardzo mi miło, jesteś śliczną dziewczyną — odparł — kochanie, masz świetny gust. Bardzo ci dziękuję za piękny prezent.
— Cieszę się, że Beata ci się podoba, bo mnie również — odpowiedziałam kuszącym głosem.
— Dziewczyny, ustalmy na początek jedną rzecz, mówimy do siebie po imieniu, OK ? — zaproponował Marek.
— Świetnie, czyli Teresa, Marek i Beata, nie ma żadnego pan czy pani — potwierdziłam.
— Beata, chcesz wziąć prysznic? — spytałam.
— Tak, bardzo chętnie — odpowiedziała.
— A mogę do ciebie dołączyć? — podpytałam.
— Jasne, zapraszam, ty dzisiaj decydujesz — uśmiechnęła się.
Poszłam w kierunku łazienki, z szafki wyjęłam czysty ręcznik i podałam go Beacie. Weszłyśmy do łazienki, Beata od razu ściągnęła swoje ciuszki, ja zrobiłam to po chwili i weszłam do kabiny za Beatą.
— Ależ ty jesteś śliczna, Beata — oznajmiłam z nutą podziwu — masz piękną figurę, cudne piersi, ładną buzię.
Beata odkręciła wodę, po naszych ciałach spłynęły strumienie wody.
— Ty Teresa też jesteś piękna — odpowiedziała.
Przesunęłam strumień wody lekko w bok, wzięłam do ręki shower, polałam nim po plecach i po biuście Beaty, to samo zrobiłam dla siebie i zaczęłam namydlać ciało Beaty. Poczułam cudne, miękkie subtelne ciało, podnieciło mnie to. Namydlałam całe ciało Beaty i myłam ją. Jej biust był fantastyczny, taki śliski, mięciutki, dało się jednak wyczuć, że sutki są już sterczące. Ale moje również sterczały pod dłońmi Beaty. Gładziłyśmy się nawzajem, dosłownie wszędzie. Sięgnęłam do krocza Beaty i natrafiłam na mięciutkie płatki jej cipki, które chwilę masowałam.
— Ależ ty mnie podniecasz — westchnęłam.
Skierowałam strumień na nasze ciała, aby spłukać całą pianę, Podnieciłam się naprawdę mocno. Beata zauważyła to i wpakowała mi paluszek do cipki. Merdała nim chwilę, przesuwała, a ja oparłam się o ściankę i przeżywałam po chwili swój orgazm.
— Jesteś niesamowita — wypaliłam.
Opłukałyśmy się, potem już na zewnątrz kabiny ręczniki pomogły nam osuszyć nasze ciała i włosy.
Beata ubrała ładne białe majteczki, na nogi wsunęła białe pończochy i do kompletu biały koronkowy półbiustonosz. Cycuszki sterczały jej cudnie, podparte sprytnie górą biustonosza.
— O kurczę, to mu się na pewno spodoba — oceniłam kreację.
— Na to liczę, ubierz co nieco, pójdziemy do Marka — szepnęła mi na ucho — dzisiaj to jego wieczór.
Ubrałam na siebie przygotowane niebieskie majteczki z wycięciem w kroku oraz niebieski mięciutki biustonosz. Wyszłyśmy razem w kierunku salonu, Marek jak widać było, nie próżnował.
Przesunął stół ze środka i utworzył sporą „scenę”, rozłożył dużą sofę i przykrył prześcieradłem, a na wierzch jeszcze dał kołdrę. Dwa fotele obok siebie sugerowały miejsca dla niego i dla mnie. Marek ubrał czarne ciasne slipy, które uwypuklały jego genitalia.
— Fajnie, usiądźcie sobie wygodnie, a ja rozgrzeję nieco atmosferę — zarządziła Beata — włączysz jakąś spokojną muzyczkę?
Marek podszedł do zestawu audio i włączył muzyczkę z jakiejś stacji radiowej.
— Ślicznie wyglądasz — powiedział do Beaty — bardzo lubię pończoszki a szczególnie białe.
Beata stanęła przed nami w odległości dwóch metrów i rozpoczęła erotyczny taniec. Była bardzo wygibana, nóżki podnosiła wysoko, kręciła tyłeczkiem, na czworaka wypinała zgrabną pupę i cały czas uśmiechała się, gdy na nas patrzyła. Podobało mi się to, co pokazywała, prezentowany układ był z pewnością przemyślany i przećwiczony. Po kwadransie ukłoniła się jak mała dziewczynka, a my biliśmy brawo jak małe dzieci. Marek był wyraźnie zadowolony, to widać było na twarzy i w slipkach, co cieszyło mnie bardzo, ja też byłam zadowolona i podniecona. Beata wykonała teraz jeszcze taniec brzucha i stanęła tyłem pół metra od twarzy Marka, po czym pochyliła się powoli na wyprostowanych nogach, wypinając pupę. Marek pogłaskał ją po majteczkach wyraźnie zadowolony. Dziewczyna sięgnęła teraz rękoma na swoje biodra, wsadziła kciuki pod materiał majteczek i zaczęła je powolutku ściągać, kręcąc przy tym zalotnie tyłeczkiem. Zaczął się powoli ukazywać jej przedziałek i widoczne były coraz bardziej jej pośladki. Gdy majteczki były już na wysokości kolan, Marek pogłaskał jej gołe pośladki. Po chwili majteczki Beaty wylądowały na moich udach, instynktownie złapałem je i zaczęłam wąchać. Pachniały cudownie, zrobiłam się mokra w dziurce. W tym czasie dziewczyna rozszerzyła mocno swoje stopy, a Marek rozszerzył dłońmi pośladki i wpatrywał się w jej oba otworki. Wstałam wtedy, podeszłam do Beaty od przodu, wzięłam ją za rękę i poprowadziłam na rozłożoną sofę, popchnęłam, aby upadła na plecy, rozszerzyłam jej uda i położyłam tam głowę. Beata palcami rozwarła swoje płatki, a ja zauroczona zaczęłam je lizać. Mój język na zmianę wędrował z góry na dół, wchodził do szparki, i drażnił jej łechtaczkę.
— Robię to pierwszy raz — szepnęłam, przerywając lizanie — jeśli coś robię nie tak, to daj znać.
— Nie wierzę, że to twój pierwszy raz — odsapnęła — cudownie to robisz, jest bosko.
Kontynuowałam więc moje pieszczoty, kątem oka widziałam, jak Marek zdjął slipy i usiadł ze sterczącym fiutem w fotelu.
Beata wchodziła na wyższe obroty i wiadomo było, że za kilka minut osiągnie orgazm. Nie myliłam się, głośno wyraziła swoje zadowolenie i podniecenie. Och i ach dobiegało do naszych uszu, przy czym jej ciało drgało całe, a ja czułam to, mając głowę nadal pomiędzy jej udami.
Zostawiłam na chwilę Beatę i podeszłam do Marka, dając mu soczystego całusa i głaszcząc ręką jego „pytona”.
— Podobało Ci się? — spytałam namiętnie. — To teraz pokaż, co potrafisz mój mężu, jest twoja.
Beata patrzyła na nasze czułości i uśmiechała się.
Podeszła do siedzącego Marka i spytała:
— Chcesz również polizać moją cipkę?
— Uwielbiam mokre cipki, takie po orgazmie szczególnie — odpowiedział na zaczepkę — lubię zlizywać ich soczki.
Beata nie myśląc długo, zrobiła figurę akrobatyczną — usiadła najpierw przodem do Marka na jego udach, potem wprawnym ruchem uniosła nogi i zaparkowała je na jego ramionach z kolanami przy uszach, podpierając się rękami na podłodze. Wisiała teraz na ramionach Marka.
— Ale sprytne — pomyślałam.
Cipka dziewczyny była teraz przy ustach Marka, który od razu zabrał się do spijania soczków z jej muszelki. Mlaskał przy tym radośnie, lizał jej cipkę intensywnie, trzymając Beatę w talii, aby nie opadła niżej. I znowu słychać było, jak podniecenie dziewczyny rośnie, rośnie i rośnie, aż wydała zachrypły dźwięk ekstazy.
— Ależ masz smaczną cipkę — zachwycił się Marek.
— Dziękuję wam obojgu — odpowiedziała Beata, gdy znów stanęła na nogach, trzęsących się nogach — to były dwa wspaniałe orgazmy, muszę się teraz odwdzięczyć.
Skierowała wzrok na sterczącego kutasa, klęknęła między kolanami Marka i wzięła go do ust. Uklękłam obok, aby oglądnąć poczynania Beaty. Wzięła go najpierw lekko do ust, potem zsunęła wargi niżej, jeszcze niżej, jeszcze niżej aż zakrztusiła się lekko. Kutas Marka zniknął cały w jej ustach — byłam zdziwiona jak to możliwe? Ale Beata wykonywała teraz podróż wargami do góry i ponownie w dół. Żeby dodać jeszcze ekspresji, patrzyła prosto w oczy Marka swoim pięknymi zielonkawymi oczami. Marek zaczął się wiercić na fotelu i wpychał głowę Beaty na swojego kutasa. Niemniej po chwili odepchnął ją lekko, chwycił za pośladki i nałożył ją dosłownie na swojego drąga. Beata korygowała opadanie, żeby trafienie nie było bolesne i tak jej dziurka pochłonęła nabrzmiałego gościa. Marek całował ją namiętnie, pieścił jej biust, a Beata galopowała na nim energicznie.
— Potrzebujecie gumkę? — spytałam nagle.
— Nie ma … potrzeby, jestem … zabezpieczona — usłyszałam.
Marek podniósł się z fotela, przytrzymując partnerkę przy sobie, nawet kutasa z niej nie wyjął, podszedł do sofy i położył powoli dziewczynę na pościeli. Wtedy dopiero uwolnił członka.
— Możesz się obrócić? — spytał.
Beata szybko wykonała prośbę i wypinała już pupę, czekając na ciąg dalszy penetracji.
Marek nie czekał długo, przystawił żołądź do szparki i pchnął mocno. Beata zawyła z rozkoszy, rozłożyła szerzej kolana i przyjmowała kolejne pchnięcia.
— Mogę do was dołączyć? — spytałam napalona.
— Jasne, wskakuj — rzucił Marek.
Wczołgałam się od przodu, pomiędzy rękami, potem nogami Beaty, aż moja głowa znalazła się poniżej jej dziurki. Chwyciłam ją za biodra i zaczęłam lizać jej łechtaczkę. Poczułam, że dziewczyna znalazła moją cipkę i języczkiem zaczęła ją pieścić. Robiła przerwy, ja też robiłam w chwilach, gdy podniecenie nam skakało, żeby zaczerpnąć powietrza. Widziałam, jak Marek ostro posuwał cipkę, robił to szybko i głęboko. Po kilku minutach wzajemnych pieszczot w salonie zrobiło się głośno. Pierwszy orgazm osiągnął Marek, który sapiąc i krzycząc, wtryskiwał właśnie spermę do wnętrza cipki, raz za razem. Przy którymś kolejnym ruchu wstecz ze szparki wyciekło trochę spermy, którą ja od razu wzięłam na język i połknęłam. Wtedy nadszedł orgazm Beaty — znowu głośny i pełen okrzyków. Drgała całym ciałem, to spowodowało, że doszłam i ja. Beata opadła bezwładnie na mnie, z jej cipki wyciekała nadal sperma Marka i lała się na moją twarz i włosy, ale nie mogłam tego już opanować. Sapaliśmy wszyscy, głośne oddechy nakładały się na siebie.
Jak cudownie — pomyślałam.
— Jesteście cudowni — wymamrotała Beata — było zajebiście, niesamowicie.
Leżeliśmy teraz obok siebie na kołderce, masowałam cycuszek Beaty, a ona po oblizaniu penisa, głaskała go ręką. Po kilku minutach odpoczynku i ustabilizowania oddechów odezwał się Marek.
— Kochanie — powiedział — to był, a właściwie jest, najwspanialszy prezent, jaki kiedykolwiek od kogokolwiek dostałem. Bardzo ci dziękuję i bardzo cię kocham. Napatrzyłem się i naruchałem na całego. To jest cudowny wieczór.
— Cieszę się, że ci się podobało — odpowiedziałam — trafiony prezent zawsze zadowala również ofiarodawcę. Wszystkiego najlepszego kochanie na następne trzydzieści lat i kolejne trzydzieści lat itd.
Pamiętaj, że twoje zadowolenie to przede wszystkim zasługa Beaty.
Rozmawialiśmy jeszcze dobry kwadrans, dziękując sobie wzajemnie za wspaniały wieczór.
Potem każde z nas wzięło prysznic i spotkaliśmy się w naszej sypialni na piętrze, wtedy Beata spytała:
— Mogę z wami spać?
— Oczywiście, będzie nam obojgu bardzo miło — odpowiedziałam szybko — nie zdawałam sobie sprawy do dzisiaj, że kobiece ciało tak może mnie podniecić, że oglądanie seksu na żywo tak może podniecać. Dziękuję wam jeszcze raz.
— Beata, wskakuj do środka — zarządził Marek, który zajął już lewą część łóżka w naszej sypialni.
Beata położyła się obok niego, na boku, kierując w jego stronę wzrok. Ja położyłam się za Beatą w pozycji „łyżeczki”. Jej jędrna pupa wylądowała przy moim podbrzuszu. Zasnęliśmy dość szybko, zmęczeni i zrelaksowani atrakcjami wieczoru.
Obudziłam się rano około ósmej, szybko doszłam do siebie i poczułam, że łóżko rusza się nieco. Spojrzałam w bok i wszystko było jasne. Marek leżał na plecach, a w pozycji jeźdźca galopowała Beata.
— Ależ macie niespożyte siły — zaśmiałam się — długo tak już się pieścicie?
— Pieściliśmy się z piętnaście minut, spałaś jak zabita, to nie chciałem cię budzić — odparł Marek — teraz kontynuujemy grę wstępną. Popatrz na nią w świetle dziennym, anioł nam się trafił.
Rzeczywiście, teraz wyglądała ciekawie, cała spowita w dziennym świetle. Jej cycuszki falowały pięknie, włosy podskakiwały i opadały, w miarę jak opadało lub wznosiło się jej ciało. Popatrzyła na mnie z uśmiechem.
— Piękna Tereso, dołączysz do nas? — spytała rozkosznie.
— No jasne — odparłam bez wahania — mam pomysł, sięgnę tylko do szuflady. Dopieszczę wtedy twoje ciałko, piękna dziewczyno.
W szufladzie koło łóżka przechowywałam swoje gadżety erotyczne. Spojrzałam w otwartą szufladę, chwilę się zastanowiłam i wybrałam piękne dildo w kolorze czerwonym, dość dużych rozmiarów oraz żel w tubie. Pokazałam im dildo.
— Piękny okaz, chętnie się z nim zmierzę — stwierdziła Beata.
Podeszłam do nich, klęknęłam pomiędzy rozłożonymi nogami Marka i poprosiłam dziewczynę, żeby się pochyliła i wypięła pupę.
— Acha, już wiem, co masz zamiar mi zrobić — zaśmiała się, wstrzymując na chwilę nadziewanie się na penisa Marka — poproszę żel w takim razie.
Wycisnęłam trochę żelu na palec wskazujący i najpierw okrążyłam jej rozetkę, smarując ją dokładnie. Druga porcja żelu przeznaczona była już do wewnątrz. Wsadziłam paluszek w jej pupę i ruszałam nim i kręciłam przy okazji. Podobnie druga i trzecia porcja żelu trafiła na ścianki odbytu. Marek czekał cierpliwie na mój znak i zaczął powoli penetrację cipki, a ja zajęłam się jej pupą.
Wsadziłam paluszek, poruszałam nim, potem wsadziłam dwa palce i ruszałam nimi, rozszerzając otworek.
— Marek czuję twojego fiuta, jak rusza się jej cipce — zarechotałam — ale dziwne uczucie.
Wzięłam dildo do prawej ręki, a dwoma palcami lewej lekko rozsunęłam pośladki Beaty. Wtedy Beata pomogła mi, ale bardziej sobie chyba, bo dłońmi rozsunęła pośladki szeroko. Nacelowałam na wejście i popchnęłam lekko, wszedł bez problemu czubek dilda, pchnęłam dalej, kolejne dwa cm dilda zmieściło się w pupie. Teraz drobnymi ruchami do środka i na zewnątrz zanurzałam czerwonego kutaska w odbycie dziewczyny. Gdy wszedł na 2/3 długości zaczęłam intensywniej penetrować dziurkę.
Marek cały czas ruchał cipkę, a ja dodałam stymulację odbytu.
— Wszystko w porządku? — spytałam z troską. — Nie przesadzam?
— Wszystko w porządku — odparła — nie takie dilda miałam w pupie.
— Doświadczona dziewczynka — skomentowałam.
Ruchaliśmy ją teraz we dwójkę, Beata napędzała się coraz mocniej, wiedziałam, że za chwilę krzyknie znowu i dostanie orgazmu — i tak się stało, krzyknęła i zamknęła oczy, skupiając się na własnych odczuciach. Wyjęłam dildo z pupy i poprosiłam:
— Obróć się do mnie, proszę i daj mojemu mężowi to, czego ja mu nie dałam i nie dam.
Zrozumiała i powoli nadziewała się pupą na sterczącego penisa. Gdy jej wypełniona penisem pupa oparła się o jego uda, wiedziałam, że zaparkował go całego. Wyjęłam z szuflady czyściutki wibrator na baterie i włączyłam na czwarty poziom z siedmiu. Marek podtrzymywał partnerkę pod pupę i pomagał jej unieść się nieco, opadała już pod własnym ciężarem i wedle własnego rytmu. Wykonali tak kilka „wsadów”, wtedy ja wsadziłam w cipkę pracujący wibrator i zaczęłam penetrować jej szparkę.
— Czuję fajne drgania na swoim penisie, ale jazda — powiedział Marek.
Przyspieszył penetrację, ja też przyspieszyłam penetrację, ale już na poziomie piątym, szóstym i w końcu siódmym. Beata jęczała, skomlała, sapała i głośno oddychała, a my bezlitośnie ja rżnęliśmy. Kilka minut wystarczyło, żeby Marek osiągnął orgazm i wpakował seriami swoją spermę w odbyt partnerki. Dziewczyna, gdy poczuła ciepłą spermę w swoim wnętrzu, eksplodowała orgazmem i zalała ją fala spazmów, drgawek i jęków. Cudowny to był obrazek, daję wam słowo, podnieciło mnie to strasznie!
Sięgnęłam po pudełko z chusteczkami, przewidując co się za chwilę stanie. Wyszarpnęłam kilka z nich i wcisnęłam pomiędzy uda Marka, bo nie chciałam pobrudzić pościeli. Penis wyskoczył z pupy, a za nim polała się spora ilość spermy. Lała się przez chwilę, a ja podkładałam kolejne chusteczki.
Beata padła twarzą na łóżko wyczerpana a ja wycierałam jej pupę jak małemu dziecku.
Kilka minut ciszy nie zdziwiły nikogo, wszyscy odprężali się po emocjach ostatnich minut.
— No Beata, wybiła dziewiąta, zlecenie wykonane — oznajmiłam — to smutne, ale niestety stało się, czas nam się skończył.
— Ale ja się nigdzie nie wybieram — odpowiedziała rezolutnie, leżąc już plecach i eksponując swoje boskie ciało — dobrze mi jest z wami, mogę zostać?
— Chętnie cię będziemy gościć, czy to będzie nas dodatkowo kosztować? — spytałam.
— No coś Ty! — wypaliła. — Nie ma mowy o dodatkowych kosztach, swoje zarobiłam, a że fajnie mi z wami to proooooszę, nie wyrzucajcie mnie.
— Beata, mogę o coś zapytać ?
— Jasne, pytaj śmiało — odparła rezolutnie.
— Ile zarobiłaś za te dwanaście godzin z nami? I jak długo świadczysz swoje usługi? — spytałam. — Obiecuję, że nikomu nic nie powiemy!
Beata zastanawiała się dłuższą chwilę, potem popatrzyła na mnie i usłyszałam:
— Z tą agencją pracuję cztery miesiące — zaczęła — średnio mam trzy zlecenia w miesiącu, bywa różnie, czasami nie jest bezpiecznie. Wasze nazwijmy to zlecenie, to dla mnie do ręki pięćset złotych.
— Cooooo takiego??? — odparłam wzburzona. — Żartujesz!! Nie powiem wam, ile zapłaciłam za ten „prezent”, ale to, co powiedziałaś, wkurzyło mnie. Ta agencja to złodzieje, brak mi słów.
Muszę się zastanowić co z tym począć, pogadamy przy śniadaniu, a na razie proponuję prysznic dla każdego.
Tym razem Beata kąpała się razem z Markiem, słychać było, że jest im fajnie w takim zestawieniu. Wtedy przygotowałam śniadanko, trzeba było tylko zaparzyć kawę lub herbatę.
— Marek przygotuj proszę Beacie coś do picia, a ja szybko wezmę prysznic — stwierdziłam — dla mnie poproszę herbatę owocową, dobrze?
Gdy wróciłam, czekała na mnie gorąca herbatka, Marek z Beatą popijali kawę Cappuccino.
— No dobra, trzeba sprawę załatwić, przemyślałam to pod prysznicem i mam taką propozycję — wyrecytowałam — Beata, koniec z agencją, to wyzyskiwacze i złodzieje. Sami, przepraszam za sformułowanie, „dupy nie dają”, a zarabiają krocie, nie może tak być.
— To raczej nierealne — wyszeptała Beata.
— Daj mi jeszcze parę minut, wyłuszczę swój pomysł, a potem Marek i ty, w tej kolejności, ocenicie moje propozycje. Z tego, co wiem, to mieszkasz w wynajętym mieszkaniu, za co płacisz niemało, dlatego zapewne kontakt z agencją. Zamieszkaj, proszę z nami, mamy oddzielny pokój, nie będziemy ingerowali w twoje życie, ale na pewno koniec z agencjami. Będziesz się stołować u nas od śniadania do kolacji. Poza tym będziesz dostawać ode mnie 1000 zł na miesiąc na swoje wydatki, dołożysz do stypendium, jakie dostajesz i powinno wystarczyć. Ufff, skończyłam.
Mina Marka była spokojna, ale Beata miała tak zaskoczony wyraz twarzy, że myślałam, że zaraz wyjdzie, trzaskając drzwiami.
— Kochanie, nie uwierzysz, ale pomyślałem o prawie tym samym — powiedział spokojnie Marek — Znasz lepiej warunki finansowe „prezentu” i wierzę Ci, że to rozbój. Beata to cudowna dziewczyna i fajny kumpel, musimy jej pomóc, to oczywiste. Reasumując, jestem całkowicie za twoją propozycją.
Beata patrzyła na zmianę to na mnie to na Marka i jak to się mówi „opadła jej kopara”.
— Ale jak to, przecież mnie w ogóle nie znacie — odparła prawie z płaczem — i ja mam was narażać na koszty i utrzymywanie mnie?
— Beata, chcemy ci pomóc, po prostu pomóc — odparłam — finansowo jesteśmy bezpieczni, nie będzie to dla nas żaden wydatek. Jesteś wspaniałą dziewczyną, możesz nadal studiować, sama decydujesz o sobie. My będziemy czerpać satysfakcję z tego, że taka śliczna i fajna dziewczyna będzie mieszkać z nami. Pewnie raz na czas zabawimy się wspólnie albo parami. Jeśli dorobimy się z Markiem dzieci, to pomyślimy wtedy co zrobić, ale to nie problem, zapewniam Cię. Zgódź się, proszę.
Nastąpiła dłuższa chwila ciszy.
— Zaskoczyliście mnie, totalnie — stwierdziła — czy mogę to przemyśleć?
— Oczywiście, to propozycja, a nie ultimatum — odparł Marek — zastanów się i daj nam znać.
Dokończyliśmy śniadanie, pożegnaliśmy się czule z Beatą, która była bliska płaczu.
— Kochanie, to było cudowne kilkanaście godzin i świetna propozycja, dziękuję — powiedział Marek i przytulił mnie mocno.
Jeszcze tego samego dnia (niedziela) około szóstej po południu zadzwonił dzwonek do drzwi. W progu stała Beata, uśmiechnięta i radosna.
— Jeśli Wasza propozycja jest aktualna, to chętnie z wami zamieszkam — wypaliła.
— Witaj u nas w takim razie — odpowiedziałam, przytulając ją mocno.
— Bardzo, ale to bardzo wam dziękuję, to niesamowite i takie zupełnie nierealne — powiedziała — cieszę się bardzo, że poznałam właśnie was. Obiecuję, że będę grzeczna, nie będę sprawiała kłopotu, będę sprzątała w domu, pomagała, gdy tylko będę miała czas i będę się pilnie uczyła, bo II rok już w październiku.
— Super, witaj w naszym domu — podsumował Marek i przytulił Beatę — Pomogę ci przywieźć twoje rzeczy, ustal tylko termin.
— Super, ja też bardzo się cieszę — dodałam. — W to, że będziesz grzeczna, nie wątpię, ale bądź proszę czasami trochę grzeszna, OK?
— Jasna sprawa, przecież było nam tak fajnie razem — odparła — nie zawiodę was, zapewniam.
Przeprowadzka była szybka i prosta, Beata nie miała wielu rzeczy. Zadomowiła się w pokoju gościnnym, zawsze dbała w nim o porządek. Dla niej były to jeszcze wakacje, dla nas czas pracy, ale zawsze witała nas uśmiechnięta i chętna do pomocy. Wniosła do naszego domu powiew młodości, radości, sympatii i zaufania.
Obecnie Beata kończy IV rok studiów, przez ten czas wspaniale nam się razem mieszka, Marek zawsze podkreśla, że miałam trzy lata temu świetny pomysł! Nie ukrywam, że spędziliśmy wiele wieczorów i nocy na wspólnym seksie. Ale nierzadko był to seks mój z Beatą, innym razem Marka z Beatą, przepracowaliśmy wszystkie możliwe konfiguracje.
A na koniec opowiadania niespodzianka! — jestem w ciąży, za trzy miesiące urodzę córkę i postaramy się ją wychować z Markiem na taką fajną dziewczynę jak Beata, która zresztą już zapowiedziała, że pomoże nam w tym na pewno.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Tekst o tym, jak to przypuszczam, czasami bywa w super związku.
Leave a Reply