Przelecialem matke w klubie go – go

No, więc, zacznijmy od tego, że właśnie wyruchałem własną matkę a ona teraz siedzi mi w samych stringach na kolanach, obejmuje za szyję, patrzy zamglonymi z rozkoszy oczami i ssie mój język. W stringach ma zatknięte banknoty, którymi jej płacę.

Pewnie chcecie wiedzieć jak znalazłem się w tej sytuacji ?

Zawsze myślałem o sobie, jako o w miarę normalnym nastolatku. Moja rodzina też wydawała się zwyczajna: Miałem starszą siostrę, porządnego ojca przesiadującego w korpo i matkę harującą na dwa etaty. Często pracowała na nocki i wracała padnięta. Ojcu to nie przeszkadzało i często słyszałem przez ścianę jak ją dymał a ona, zaspana jęczała i błagała, by dał jej się zdrzemnąć.

Obyczaje w domu od zawsze były dość swobodne. Rodzice byli nowocześni i chcieli, byśmy oswoili się z cielesnością. Ja z siostrą dzieliliśmy pokój i czasem sypialiśmy razem. Ot, takie niewinne przytulanki rodzeństwa, czasem połączone z minetą lub obciąganiem. Hormony buzowały, trzeba było sobie pomagać. Ojciec zawsze to powtarzał.

Moja matka dobiegała czterdziestki, ale starała się utrzymać dobrą sylwetkę, dużo ćwiczyła. Była szczupłą szatynką o szarych oczach. Kiedyś zapomniała zamknąć drzwi od łazienki, gdy brała prysznic a ja wlazłem. Zdziwiło mnie, że moja matka wygląda jak kobieta ! Matki nie powinny tak wyglądać. Matka jest święta i aseksualna. A tu zobaczyłem jędrny tyłeczek, małe, zgrabne piersi z drobnymi, brązowymi sutkami, długie, mocne nogi i szerokie biodra. Choć trwało to może sekundę, zauważyłem pieprzyk na brzuchu i że ma wąziutkie kostki u nóg.

Od tego czasu, ilekroć waliłem konia, widziałem matkę. Wstydziłem się tego i nikomu o tym nie mówiłem.

Czas leciał. Kolega organizował osiemnastkę i zaprosił nas z tej okazji do klubu ze striptizem. Był to oczywiście regularny burdel z kurwami, ale na zewnątrz udawał „Klub Gentelmana” czy coś.

Byłem podniecony i przestraszony. Serce biło mi jak młotem, kiedy wchodziłem do oświetlonego na fioletowo – różowo klubu, pełnego stroboskopowych świateł i głośnej muzyki. Owionęła mnie woń tytoniu, alkoholu, perfum i spoconych ciał.  Dziwki siedziały u klientów na kolanach, te bezrobotne stały pod ścianą i czujnie obserwowały frajerów do oskubania, czyli nas. Na środku, na rurce, tańczyła jakaś dziewczyna w masce, kompletnie naga. Nie miała wygolonej cipy. Miała czarnego bobra.

Usiedliśmy żeby popatrzeć na tańczącą i zamówili drinki. Natychmiast obsiadły nas kurwy. Do mnie dosiadła się nawet miła brunetka. Kiedy postawiłem jej drinka, pozwoliła się macać. Nie powiem, jej gładka skóra nóg i twarde piersi bardzo mi się spodobały.

I wtedy JĄ zobaczyłem. Otworzyły się drzwi i wyszedł z nich jakiś gość dopinający spodnie, a za nim – tak, zgadza się. Moja mamusia, poprawiająca włosy. Opadła mi szczęka. Matka nie przypominała matki. Była jakaś inna. Nie było widać jej wieku w przyćmionym świetle. No i przede wszystkim makijaż: sztuczne rzęsy, czerwone usta, rozpuszczone włosy. Potem ubranie: właściwie, czy to było ubranie? wiązane pod kolana sandały na szpilach, chyba 16 centymetrowych, czarne  koronkowe stringi, siatkowy biustonosz spod, którego widać było piersi, przezroczysty szlafroczek do pół uda i to właściwie wszystko.

Matka wskoczyła na scenę, objęła rurkę i zaczęła tańczyć, wijąc się zmysłowo, oplatając nogami rurkę, przeciągając ją sobie między piersiami, wirując głową w dół…

Pot wystąpił mi na czoło. Patrzyłem jak moja matka robi striptiz, tańcząc na rurce. Zdjęła szlafroczek, wygięła się wdzięcznie do siedzącego obok faceta, kucnęła przed jego twarzą w rozkroku. Widziałem, jak wsadza jej stówkę do majtek i łapie za nogę.

Potem przyszła kolej na biustonosz. Matka uwolniła piersi, które – wcale nie były takie małe jak myślałem. Za następną stówkę wsuniętą do majtek, pozwoliła się po lizać po sutkach.

W końcu spadły i majtki. Widziałem jej tyłek, gładką cipę. Przysiągłbym, że ma w niej kolczyk.

Siedząca mi na kolanach kurwa zauważyła jak się gapię:

– Podoba ci się Margot ? Zawołam ją, chcesz ?

Nie czekając kiwnęła na nią ręką i matka podeszła do naszej grupy. Nie poznała mnie. Było ciemno. Margot (bo tak ją będę nazywał) usiadła na kolanach solenizantowi, który natychmiast złapał ją za cycki. Odepchnęła go:

– Najpierw pieniądze dzieciaku, potem zabawa.

Kiedy wsunął jej banknoty objęła go czule, przywarła do niego całym ciałem i zaczęła się z nim lizać.  Chłopak położył dłoń na jej udzie a ona wsadziła mu język w usta. Siedziałem obok, cały oniemiały. Patrzyłem. Była niezła. Nie znałem się na tym, ale wydawała się o lata świetlne lepsza od innych kurew. Nie żeby była szczególnie piękna czy zgrabna. Była kobieca i było w niej coś kociego, ciepłego. No więc to był jej ten “drugi etat”!  Poczułem, że mi staje.

Zacząłem się trząść.

Siedząca mi na kolanach kurwa zobaczyła że coś jest nie tak:

– Co jest ?

– Margot to moja matka.

– O kurwa….

– no właśnie. Kurwa.

Zapała na krótko cisza. W zamyśleniu gładziłem siedzącą mi na kolanach dziewczynę po udzie. Ona też milczała, ale w końcu odezwała się pierwsza:

– Hej, no to co ?  Przecież widzę, że ci się podoba. Ona jest w pracy. Nie myśl o niej jak o matce tylko o kobiecie. W tym zakładzie się rucha za pieniądze. I ona to wie. Jest profesjonalistką. Co prawda ja nie zarobię na tobie, ale znajdę innego.  Skoro twoja stara okazała się kurwą, to ją zerżnij. Co ci szkodzi ? Kiedyś był tu mój brat z kumplami i zapłacili za ruchanie, więc dałam wszystkim. Bratu również – Siedząca mi na kolanach dziwka była całkiem rezolutna. Miała rację. Pomyślałem o tym kiedy zobaczyłem matkę po raz pierwszy pod prysznicem i tych wszystkich razach, kiedy waliłem samotnie konia widząc ją w marzeniach. A teraz była tu, półnaga, rozgrzana ruchaniem, dostępna do pieprzenia przez każdego, kto zapłaci.

Tak. Zrobię to z nią i będę miał z głowy.

Tymczasem Margot siedziała okrakiem na drugim koledze i kręciła biodrami. Jej wypięte cycki muskały twarz kolegi. A on trzymał ją oburącz za tyłek.

– Hej Margot ! dotknąłem jej  – chodź teraz do mnie!

Nie odwracając się odparła

-zaraz, tylko obsłużę klienta !

Zeszła mu z kolan, sama uklęknęła przed nim, rozpięła mu spodnie, wyjęła przy wszystkich jego pałę i przeciągnęła po niej powoli językiem, patrząc mu w oczy. Po czym otworzyła usta i nachyliła się nad członkiem kolegi, biorąc go w całości, po same jaja. Zabulgotała przy tym i obśliniła. A potem zaczęła mu obciągać, rytmicznie ruszając głową. Mlaskała przy tym i siorbała a jej ślina ciekła jej po brodzie. Zauważyłem, że Margot ma na kostkach nóg złote łańcuszki. Kolega nagle stęknął i docisnął jej głowę a potem znieruchomiał. Doszedł. Spuścił się mojej matce do ust. Ona – jak rasowa kurwa wypiła wszystko, ani kropla nie spadła na ziemię. Po wszystkim się oblizała i odwróciła do mnie.  Zamarła. Zbladła.

„Grajmy swe role” pomyślałem.

– No chodź, ściągaj to body, pokaż co masz pod spodem ! – wyciągnąłem plik banknotów (Ponieważ to bajka, to w bajkach pieniądze nie grają roli).

Wzięła je powoli i patrząc mi w oczy powoli zdjęła jedno ramiączko, potem drugie i powoli zsunęła na podłogę swoje body. Stała przed nami naga w samych sznurowanych szpilkach. Gapiłem się na jej cipę, brzuch i pełne, wcale nie obwisłe piersi i czułem jej zapach. W jej oczach był strach i coś jeszcze – jakby drwina i wyzwanie, że niby stchórzę. Położyłem jej ręce na biodrach.

Koledzy, nie wiedząc o całej sytuacji, że to moja matka, zaczęli klaskać i kibicować.

Usiadła na mnie okrakiem. Przywarła piersiami do mojej twarzy. Poczułem ciepło jej ciała (znajome) i jej woń (znajomą). Objęła mnie i i ugryzła w ucho.

– tylko słowem piśnij syneczku a wydrapię ci oczy – wysyczała

– tylko spróbuj mi nie dać dupy a wysypię cię przed starym – odgryzłem się.

Matka wpiła się w moje usta a ja wbiłem łapy w jej cycki.

Poszło jak iskra. Złapałem ją za włosy a ona biodrami docisnęła mojego kutasa

– takiś kozak, syneczku ? Wyruchasz mamusię ?

Zamiast odpowiedzi wziąłem do ust jej sutek i zacząłem lizać i ssać. Westchnęła, wyprężyła się. Sutek stwardniał. Położyłem jej dłonie na piersiach. Piersi miała bardziej miękkie niż jej młodsza koleżanka i nie tak sterczące, ale były pełne, z pięknymi dużymi brodawkami. Brzuch zgrabny, wyćwiczony na siłce. Była opalona.

– Idziemy do pokoju obok – usłyszałem swój głos –na 45minut, Powinno wystarczyć. Chodź Margot.

Wziąłem ją za rękę i pociągnąłem za sobą. Była posłuszna. W pokoju było jacuzzi.

– Właź ! zakomenderowałem – i nic nie mów. Bądź profesjonalistką do końca.

Matka zdjęła buty i posłusznie weszła.

Siedzieliśmy razem w jacuzzi. Objąłem ją. Całowaliśmy się lizałem jej język, ssałem go, przygryzałem zębami i ciągnąłem. Miała wspaniały, mokry, gruby i szorstki język. Cycki duże, miękkie, z dużymi sutkami, cudowne do ugniatania. Jej nogi to była poezja. Długie, wysportowane. Całowałem ją po stopach, udach. Podała mi gumę, odwróciła się, oparła o krawędź jacuzzi, wypięła wspaniały tyłek i pochyliła głowę.

Założyłem gumkę i wszedłem w nią. O dziwo była ciasna. Musiałem pchnąć mocniej, jęknęła. Wysunąłem się z niej i pchnąłem znowu. Znowu westchnienie. Nie była teraz matką, tylko kobietą którą brałem w posiadanie. Tabu prysło, zwyciężył instynkt. Byłem młody i chciało mi się jebać a ona była dostępna. Trzymałem Margot/matkę za biodra i mój chuj ją jebał za pieniądze. Jęczała, kręciła dupą, nadstawiała się. Miała cudownie gładkie plecy, lśniące od wody; patrzyłem na jej łopatki i dupczyłem.

Odepchnęła mnie. Odwróciła się.

– Daj ! – chwyciła ustami mojego kutasa i zaczęła lizać, siorbać, ciągnąć. Ślina ciekła jej po brodzie. Cycki skakały. Mokra skóra lśniła. Jako kurwa była dużo ciekawsza od matki – szarej myszki chodzącej na wywiadówki.

Gardło miała głębokie, usta wąskie, silne, pełne śliny. Chwyciłem ją za włosy, zacząłem ruszać jej głową. Jeszcze nie wiedziałem, czy chcę się spuścić w jej usta, cipę czy tyłek, ale wiedziałem że ją rżnę. Charczała, dławiła się, ślina ciekła jej po brodzie na cycki.

Położyłem ją na podłodze. Zadarła nogi, rozchyliła nogi, zgięła kolana. Zobaczyłem jej cipę.  „ A więc tu się to wszystko zaczęło ?” pomyślałem i wbiłem w nią kutasa. Zacząłem ją szybko, mocno jebać. Moja ręka chwyciła ją za gardło. Duszona, wysunęła język. Szeroki, szaro – fioletowy jęzor z białym nalotem. A może to była czyjaś sperma ?

Była piękna, zmysłowa, bezczelna, wulgarna i moja. Spuściłem się w matkę, wytarłem chuja w jej włosy, rzuciłem pieniądze i wyszedłem, zostawiając ją dyszącą, nieprzytomną na podłodze,

*

Nazajutrz była niedziela. Poszliśmy całą rodziną do kościoła. Mamusia klęczała, żegnała się znakiem krzyża i zerkała na mnie.

Oboje wiedzieliśmy że to powtórzymy. Kiedy pomagałem jej sprzątać po obiedzie szepnąłem jej w przelocie do ucha:

– zerżnę cię kurwo

Uśmiechnęła się, potarła o mnie dupą i odparła

– jesteś matkojebcą, dobrze ci z tym ?

– A tobie z tym że jesteś kurwą ? – chwyciłem ją za pierś.

– Bardzo mi to odpowiada syneczku odparła z uśmiechem i liznęła mnie po twarzy.

Odskoczyliśmy od siebie bo weszła siostra. Nic nie zauważyła, albo udawała że nie zauważa. Pomyślałem o trójkącie z matką i siostrą.

Była między nami walka, napięcie.

A mój stary ? On miał swoją kochankę. Teraz myślał o tym, by się do niej dorwać jak najszybciej a my udawaliśmy że nic nas nie obchodzi co z nią robi.

Każda rodzinka ma swoje tajemnice.

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Andrzej Nowak

Wyobraźcie sobie: idziecie sobie z kumpami na kurwy a tam na rurce tańczy matka któregoś z was. W dzień podaje rosół, nocą się kurwi. Czy nie skorzystalibyście z okazji ?

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *