Rehabilitacja

Diagnoza była bezlitosna. Uszkodzony kręgosłup. Rdzeń nie został przerwany i mogłam liczyć na powrót do zdrowia. Chirurdzy zrobili co mogli i teraz tylko rehabilitacja, którą przechodziłam w klinice w Bieszczadach. Jestem już tutaj prawie dwa tygodnie a tylko raz przyjechał do mnie mój chłopak. Przykre. Miałam inne zdanie o nim. Wczoraj przysłał mi wiadomość, nie będzie marnował młodości na inwalidkę. Kaktus ci w dupę !!! Płakałam całe popołudnie. Nie miałam ochoty na ćwiczenia. Następnego dnia poczułam mrowienie w prawej dłoni. Pani doktor uśmiechnęła się i przyjęła to za znak powrotu do zdrowia. – Musisz dużo ćwiczyć. Wiara mi wróciła i gdy przyszła moja rehabilitantka zaczęłam poddawać się masażom i ćwiczeniom z uśmiechem. Wala (tak miała na imię) powiedziała mi, że dziś jest ostatni raz bo przenoszą się z mężem do Rzeszowa. Podziękowałam jej jak potrafiłam za trud włożony w mój powrót do zdrowia. Powiedziała mi, że jutro przyjdzie do mnie jakiś Sebastian. Podobno bardzo doświadczony rehabilitant. O kurcze. A ja taka nieumalowana. Wieczorem przyszła pani, która mnie umyła. Spytałam ją czy miałaby czas przyjść jeszcze raz i pomóc zadbać o moje owłosienie. – Pewnie, że przyjdę. My baby musimy sobie pomagać. Przyszła wieczorem i ogoliła mi moją zarośniętą cipkę. Jakkolwiek by to nie zabrzmiało, poczułam się lepiej. Pan Sebastian przyszedł punktualnie o 10°°. Przedstawił się i chwilę porozmawialiśmy. Powiedział, że u niego nie opierdalania się tylko praca nad własnym ciałem. Jak będę oporna to zastosuję niekonwencjonalne metody. Sebastian ma na oko jakieś 27-28 lat. Atletyczna budowa ciała. Brunet. Dłoń dwa razy większa od mojej. W trakcie gimnastyki, kiedy rozciągał moje barki wyginając mi ręce dowiedziałam się, że jest z pochodzenia Irańczykiem. W życiu bym na to nie wpadła bo jego rysy na to nie wskazywały a polszczyzna była idealna. – Przerwa na obiad. Wrócę później. – To już obiad? Czas tak szybko zleciał. – Na razie jesteś moją jedyną pacjentką także cały swój czas poświęcę tobie. – Będę czekała. Rzeczywiście zjawił się zaraz po obiedzie. Nie wiem jak to zrobił ale po chwili leżałam na boku. Widać było, że ma krzepę. – Muszę cię uprzedzić, że podczas tych ćwiczeń będę widzieć twoje ciało. – Domyślam się i nie mam nic przeciwko. Jak zrobisz z tego ciała kobietę będę ci wdzięczna po kres mojego życia. Unosił moją nogę tak wysoko, że mimochodem musiał widzieć moją cipkę. Dobrze, że o nią zadbałam. – O jakich niekonwencjonalnych metodach wspominałeś? Popatrzył na mnie i widać było, że chce coś powiedzieć ale bez słowa położył mnie na plecach, zdjął ze mnie kołdrę i patrzył na mnie. – Co robisz? – Patrzę jak zareagujesz. Normalnym zachowaniem byłoby odruchowe zasłonięcie się. Ty na razie nie możesz tego zrobić także zostaje okazywanie podniecenia. Miał rację. W głowie już dawno się zasłoniłam ale ręce tego nie zrobiły. – Pozwól, że uszczypnę cię w pierś. Nie czułam ale widziałam jak szczypie moją prawą brodawkę, która zesztywniała w oczach. – Czujesz to? – Nie ale… – Mów. To może być ważne. – Nie wiem jak to określić. – Powinnaś czuć się podniecona i widzę, że twoje ciało reaguje na dotyk. Głowa o tym nie wie ale już niedługo zmuszę ją by cię o tym poinformowała. Zgodzisz się bym cię dotknął tam? – Już ci mówiłam ale na wdzięczność musisz poczekać. Patrzyłam jak jego dłoń znika między moimi nogami. Niczego nie czułam. Pokazał mi wilgotny palec. Zarumieniłam się ze wstydu. – Widzisz. Twoje ciało reaguje normalnie. Ja jestem od tego by uruchomić Twoją głowę. O kurcze. Nie jest ze mną tak źle. – Widzimy się jutro. Może spróbujemy czegoś innego. Sebastian wyszedł ode mnie przed kolacją. W głowie kłębiły mi się różne myśli. Zastanawiałam się czy pozwolić mu na coś więcej czy wręcz poprosić go o więcej. W końcu jestem kobietą, która kiedyś kochała sex. Parę dni bez kutasa wprawiało mnie w okropny stan. Nie mogłam zasnąć. Rano obudziło mnie jasne słońce za oknem. Śniadanie zjadłam w całości. Patrzyłam na zegar, który wskazywał dwie minuty przed dziesiątą. Sebastian przyszedł punktualnie i już w drzwiach uśmiechnął się do mnie. – Gotowa? – Tak!!! Byłam gotowa. Chciałam w końcu coś poczuć. Ten człowiek sprawiał, że chciało mi się żyć. – Świetnie. Zgodzisz się bym zamknął drzwi? To co chce zrobić nie może opuścić tego pokoju bo stracę pracę. Prędkość światła była niczym w porównaniu prędkości moich myśli jakie atakowały moje zwoje. – Jeśli przeżyje dzisiejszy dzień to nikt się nie dowie. Z trupa raczej się nie wytłumaczysz. – Trupem jest twoje ciało a ja chce je wskrzesić. – Zatem wskrzeszaj. Sebastian zamknął drzwi, podszedł do łóżka i zdjął ze mnie kołdrę. Zbliżył się bardziej i… Opuścił spodnie wraz z bokserkami. Moim oczom ukazała się jego ptaszyna. Powiedziałabym, że wielki orzeł. Wziął moją rękę i opluł moje palce na swoim kutasie. Bardzo chciałam coś poczuć ale nic z tego. Zaczął wykonywać ruchu jakbym mu dogadzała. Jego kutas stawał się coraz większy. Moją dłonią zsunął napletek i wielką czerwona główka zaczęła na mnie patrzeć. Druga ręką sięgnął do mojego krocza. Po chwili pokazał mi ociekające moim śluzem palce, który rozsmarował na prąciu. Kurcze!!! Ile bym dała by to poczuć naprawdę. W końcu nie wytrzymałam i szepnęłam: – Daj mi go. Proszę. Przysunął się bliżej mojej głowy i przystawił mi go do ust nie puszczając mojej ręki. – Bliżej. Błagam. Każda komórka w mojej głowie krzyczała by Sebastian zerżnął moje usta. Chciałam tego tak bardzo, że nie zauważyłam jak puścił moją dłoń a ręką nie puściła oplotu. Był wielki i smaczny. Wsuwał się w moje usta delikatnie a jak ssałam i lizałam jak mała dziewczynka lizaka. Położył rękę na mojej głowie i zaczął ruszać biodrami. Przejął inicjatywę i narzucił tempo. Był coraz głębiej. Nie przeszkadzała mi jego wielkość. Co jakiś czas wyjmował mi go z ust był mogła odetchnąć. – Błagam. Zerżnij moje usta. Spuść mi się do gardła. Byłam jak w amoku. Chciałam więcej. Musiał pochylić się nade mną by wejść głębiej. Czułam jak zaczyna pulsować. W końcu ciepłe strumienie spermy zalały moje gardło. Była tego niesamowita ilość ale wszystko połknęłam. Było mi cudownie. – Dziękuję. Wyszeptałam gdy opuścił moje ciało. – Nie dziękuj. Popatrz na swoje nogi. Ku mojemu zaskoczeniu moje nogi były zgięte w kolanach i leżały do zewnątrz. Dlaczego ja tego nie poczułam? Co mnie blokuje. – Jak to się stało? Przecież nic nie czułam. – Mówiłem ci, że jestem tu po to żeby uruchomić twoją głowę. Nie wiem czy wiesz ale nadal trzymasz mnie za kutasa. – Rzeczywiście. – No puść mnie bo może ktoś zaraz wejść. Podciągnął spodnie i przykrył mnie kołdrą. W moją dłoń włożył aluminiowe kółko. – To jest zimne. Wręcz płakałam z radości gdy to poczułam. – Jeszcze trochę i staniesz na nogi. Sebastian cieszył się razem ze mną. Oczywiście przyszedł po obiedzie ale tym razem nie zamykał drzwi. Prawie do samej kolacji gimnastykował moje nogi. Próbował mnie posadzić i takie tam różne. Zasnęłam jak dziecko rozmyślając co będzie jutro.

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Barbara Kawa

Nie zmieniałam imion. Sytuacja była prawdziwa tylko to nie były Bieszczady.

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *