Ruchalem zone kolegi po meczu

Kumpel zaprosił mnie na wspólne oglądanie finału ligi mistrzów. Wpadłem do niego przed czasem i zaczęliśmy pić. Obsługiwała nas jego żonka, od której nie mogłem oderwać wzroku. Przynosiła nam zakąski, donosiła różne rzeczy, po prostu z uśmiechem usługiwała. Była z niej ostra szprycha. Miała gdzieś z metr siedemdziesiąt i długie nogi. Była blondynką i był to chyba jej naturalny kolor. Miała figurę klepsydry, dużo jej było w tych strategicznych miejscach. Chodziła w obcisłej koszulce, jej piersi w rozmiarze przynajmniej D chciały się spod tego materiału wyrwać. Nie nosiła stanika, widać jej było brodawki. Poza tym na tyłku miała szorty, które sięgały tylko do połowy apetycznego, dużego tyłka. Za każdym razem, kiedy szła i odwracała się tyłem, gapiłem się na jej drgające pośladki. Zastanawiałem się czy mój kolega tego nie widzi, że tak pozwala jej paradować przed obcym facetem, ale wydawało się, że ma to gdzieś. Właściwie nie zwracał na nią uwagi. Piliśmy przez cały mecz i trochę też po, a ona nam towarzyszyła. Miała słabą głowę, więc szybko się porobiła i oznajmiła, że idzie spać. Wyglądała jakby ją zmogło. Mój kumpel też zaliczył zgona, na kanapie, na której siedzieliśmy.

– Hej, stary – powiedziałem do niego, potrząsając jego ramię

Kompletnie nie kontaktował, odleciał. Zaczął nawet chrapać.

Postanowiłem, że się ulotnie. Poszedłem do łazienki, odlałem się i opłukałem wodą twarz. Wychodząc zobaczyłem, że drzwi do sypialni są uchylone. Przez okno wpadało światło miejskich lamp. Ujrzałem żonę mojego kolegi śpiącą na boku, odwróconą tyłem do drzwi. Nie miała na sobie bielizny, tylko coś w stylu halki i jej nagie, krągłe dupsko uśmiechało się do mnie zachęcająco. Niewiele myśląc wszedłem do sypialni, odpiąłem pasek, zdjąłem spodnie i wślizgnąłem się do łóżka. Położyłem za nią i postanowiłem dotknąć jej ramienia. Nie obudziła się. Wydawała się równie pijana, co mąż. Zsunąłem bokserki i wyciągnąłem mojego fiuta wierzch. Byłem już cholernie podniecony i twardy jak stal. Położyłem dłoń na jej pośladku i lekko go ścisnąłem. Był przyjemnie miękki i ciepły. Potem moje palce zaczęły gmerać przy jej cipce. Dotknąłem łechtaczki, trochę się z nią pobawiłem, sprawdzając czy ona na pewno śpi. Jej cipka w końcu zrobiła się mokra, wsadziłem do środka palec i zacząłem ją rozpychać. Żonka kumpla poruszyła się, westchnęła przez sen. W końcu zbliżyłem się i przyłożyłem kutasa do jej dziurki. Wsunąłem najpierw główkę i trochę nią rozpychałem przejście. Miała ciasną cipkę, a ja całkiem dużego fiuta. Stawiała opór, była niewinna. W końcu dobiłem do oporu i zacząłem ją niespiesznie posuwać. Czułem się w niej bosko, a miękkie pośladki, od których się odbijałem tylko potęgowały przyjemność.

Ona w pewnym momencie odezwała się:

– Och tak, Karol.

Karol to było imię mojego kumpla. Żonka myślała, że to mężuś zapuścił jej wiertełko.

Była jednak półprzytomna, spała prawie, więc nie obawiałem się, że zostanę nakryty. Pieprzyłem ją na łyżeczkę dobrych kilka minut. W międzyczasie złapałem sobie za jej lewy cycek, który był milusi w dotyku. Pieprzyłem ją jednostajnie, napierałem całym ciałem, aż w końcu sama przetoczyła się na brzuch. Wtedy na moment przestałem, niepewny czy się nie obudzi. Jedną nogę miała wyprostowaną, drugą zgiętą. Po chwili jednak wlazłem na nią okrakiem i zacząłem jebać jak lew, który pokrywa lwicę. Robiłem to oczywiście cicho, powoli. Nie wytrzymałem zbyt długo, jej ciasna cipka i słodki tyłek sprawiły, że poczułem orgazm. Przez moment przeszło mi przez głowę, aby wyjść, spuścić się na jej pośladki czy coś takiego, ale zdałem sobie sprawę, że przecież pozostanę bezkarny. Mogłem skończyć w środku bez konsekwencji, zalać swoją śmietanką cudzą kobietę, oznaczyć ją, jako własny teren. Poczułem zbliżający się orgazm i z cichym jękiem wpompowałem cały ładunek spermy w żonkę mojego kumpla, czułem, że wlałem w nią małą cysternę. Z tego, co wiedziałem ona nie miała nigdy przed nim żadnego faceta, więc byłem jej drugim i to na dodatek takim, który zbrukał ją swoim śmierdzącym, obcym nasieniem. Kiedy z niej wyszedłem zobaczyłem, że sperma pociekła z jej pochwy, skapnęła na prześcieradło. Był to cudowny widok, jej różowa pusia nadziana moim gorzkim kremem, ale nie mogłem zbyt długo go podziwiać. Po cichu wycofałem się, ubrałem spodnie i wyszedłem z ich mieszkania. Wcześniej pomogłem kumplowi dostać się do sypialni.

Później nie widziałem się z nim kilka tygodni. Kiedy go zobaczyłem miał dla mnie nowinę. Wydawał się lekko podłamany.

– Pamiętasz jak u nas byłeś na meczu – zaczął.

– Pamiętam.

– Cholera tak się porobiliśmy, że nie pamiętamy z żoną, co działo się w nocy. Wiesz, ona jest teraz w ciąży i wszystko wskazuje na to, że to stało się tamtego dnia. Po pijaku zapomnieliśmy najwidoczniej założyć gumę. Wiesz, ustaliliśmy kiedyś ze nie zrobimy dziecka, póki nie kupimy domu pod miastem. Czekaliśmy z tym, od chyba lat nie dymałem jej bez kondoma. Była na tym punkcie przewrażliwiona, zawsze powtarzała, że bez gumki mam się do niej nie zbliżać. Ale stało się, cholera, stało. Co zrobić?

– Będzie dobrze.

Tak, więc seksowna żonka mojego kumpla dostała ode mnie prezent, pamiątkę po tamtej nocy do końca życia. A nieświadomy niczego tatuś wychowa bękarta jak swoje.

 

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Marcel

Dobre?

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *