Kiedy miałam 18 lat byłam wiecznie napalona. Nie mogłam mieć chłopaka, ponieważ moi rodzice nie zgadzali się na żadne związki aż ukończę szkołę, ale nie wiedzieli, że w szkole czy też po zajęciach spotykałam się z chłopakami by bzykać się praktycznie codziennie.
Moim największym fetyszem była i nadal jest ich sperma. To coś, co sprawia, że jestem od razu mokra i napalona. Spijam ten nektar jakby to było antidotum na całe zło.
Wakacje były najtrudniejsze, ponieważ mieszkałam w małej wsi, nie było tu chłopaków, z którymi bez żadnych limitów mogłabym się bzykać. Zostały mi moje fantazje, porno i okazjonalne spotkania z kolegami, gdy rodzice byli w pracy a oni mieli jak mnie odwiedzić. W najbardziej aktywnym czasie spotykałam się z trzema na raz, codziennie z innym, z każdym mając umowę, że zbiera ładunek dla mnie z trzech dni. To sprawiało, że moja wieczna ochota na spermę była zaspokajana praktycznie codziennie, no właśnie poza wakacjami.
Wtedy usłyszałam najgorszą wiadomość – jedziemy rodzinnie na wakacje. W sumie 3 tygodnie poza domem. Najpierw wyjazd z rodzinami potem odwiedziny u babci. Spotkałam się z każdym z moich bolców i zawarłam pakt, że każdy będzie zbierał codziennie ładunek spermy dla mnie w słoiczku i zamrozi to.
Po powrocie w tym samym dniu odwiedziłam wszystkich trzech, każdy miał pełne jądra mojej ulubionej spermy oraz słoiczek wielkości koncentratu pomidorowego w różnym stopniu wypełniony spermą, która zdążyła już rozmarznąć.
Gdy pierwszy już prawie doszedł wyciągnęłam jego kutasa z siebie, wlałam cały słoiczek do ust i wsadziłam jego kutasa, dolał do pełna a ja połknęłam nie bez problemów wszystko, gdy tylko poczułam w przełyku ta wielką porcję, jeden ruch mojego palca na łechtaczce sprawił, że doszłam jak jeszcze nigdy.
Sytuacja powtórzyła się tego samego dnia jeszcze dwukrotnie.
Po powrocie do domu, miałam w żołądku tyle spermy, że mogłabym zapłodnić mała wioskę a rodzicom uśmiechnięta tylko powiedziałam, że u koleżanek nic nowego.
W swoim pokoju leżałam i już myślałam o kolejnych spermowych ładunkach…
Wtedy mnie olśniło, umówiłam się z nimi by zbierali dla mnie wszystkie ładunki, jakie są w stanie, jeden z nich stwierdził, że ma dla mnie niespodziankę. Trzy dni później u niego zobaczyłam słoiczek wypełniony po brzegi, warunkiem bym go dostała była możliwość nagrania jak spijam całość. Zgodziłam się pod warunkiem, że będę miała zasłonięta twarz.
To było najlepsze bukkake jakie miałam, na koniec jeszcze dostałam jego ładunek. Na pytanie skąd wziął tyle spermy, w tak krótkim czasie, stwierdził, że to nie jest problem.
W ciągu kolejnego roku wypiłam tyle spermy że zaczęłam się zastanawiać czy powinnam obliczyć jej kaloryczność żeby nie przytyć. Najlepszy rok szkolny jaki miałam…
Leave a Reply