Przez kolejne kilka dni starałem się unikać kontaktu z panią Katarzyną. Co tu dużo mówić, miałem nadzieję, że w jakiś absurdalny sposób zapomni o tym, że widziała mnie jak sobie robiłem dobrze. Jednak w długie, letnie i upalne dni ciężko cały czas się chować w domu.
-Cześć Tomasz!- usłyszałem sąsiadkę, kiedy akurat w ogrodzie próbowałem wykopać dołki pod nowe drzewka- Widzę, że czeka cię ciężka praca w upalny dzień?
Spojrzałem w kierunku, z którego dochodził głos pani Katarzyny. Stała przy płocie w bardzo luźnej, długiej, niebieskiej sukience.
– Dzień dobry sąsiadko- powiedziałem idąc w jej kierunku. Stanąłem po drugiej stronie ogrodzenia i przez chwilę gadaliśmy o różnych drobnostkach. Pani Katarzyna zaczęła dopytywać się o sprawy ogrodowe, bo to jej maż był maniakiem ogrodnictwa, a ona nie była w tym zbyt biegła. Zaskoczyła mnie tym, że w czasie rozmowy wychyliła się jakby mocniej do przodu, przez co widziałem jak jej duże piersi przylgnęły do luźnego materiału, a jej ręce powędrowały za plecy.
-A jak już posadzisz drzewko, to mocno trzeba podlewać?
-Raczej mocno trzeba podlać- odpowiedziałem i aż zawahałem się pod koniec. Usłyszałem jakby na trawę gdzieś koło nas spadał jakby… strumień wody? Sąsiadka zaczęła się uśmiechać z lekko przymrużonymi oczami.
– Tak będzie wystarczająco?- zapytała lekko kręcąc pupą na boki. Lekko spojrzałem za nią po bokach i już byłem pewny dźwięków. Pani Katarzyna stała tak wypięta i, nie przerywając rozmowy ze mną, opróżniała swój pęcherz, a kiedy kręciła tyłkiem na boki, widziałem jak strumień padał na trawę za nią.
-Errr- zająknąłem się z wrażenia- Czasem trzeba dużo więcej.
-A masz jeszcze jakieś drzewka do posadzenia dzisiaj?
-Jeszcze dwa dołki muszę wykopać.
-To ty idź jeszcze popracować, a ja ci za niedługo postaram się pomóc.
-Ale! Ale!- zawołała sąsiadka- Jesteś dużym mężczyzną i nie chcę, żebyś sobie czasem zaczął teraz robić dobrze! Obiecaj, że z przyjemnościami trochę poczekasz.
-Obiecuję- odpowiedziałem lekko zmieszany.
-Dziękuję- podsumowała temat moja sąsiadka opuszczając swoją suknię na tyłku i odeszła do domu.
Ja musiałem ochłonąć po tym wszystkim, więc poszedłem do siebie, napiłem się trochę wody i po dłuższej chwili na złapanie oddechu wróciłem do kopania dołków pod drzewka.
Kiedy już kończyłem ostatni dołek, usłyszałem za sobą sąsiadkę:
-Gdzie ci, sąsiedzie, mogę pomóc w sadzeniu drzewek?
-Już prawie skończyłem- odpowiedziałem- Tylko popodlewać muszę i mogę sadzić drzewka.
Ona stanęła między mną a wykopanym dołkiem, lekko wychyliła się w moją stronę, rękoma zarzuciła tył sukienki nad swój wypięty tyłek, po czym złapała mnie za ręce.
-Przytrzymaj mnie, żebym nie straciła równowagi- powiedziała uśmiechając się, po czym przykucnęła i z dołu zapytała- Jak mówiłeś? Że musi być dużo więcej nalane?
-Tak, ale pewnie będę musiał użyć konewki…
-Nie znasz moich możliwości- przerwała patrząc mi w oczy, a ja po chwili usłyszałem znajomy mi już tego dnia dźwięk sikającej cipki- Chyba będę musiała skosić mój trawniczek.
-Pani Katarzyno- zapytałem po chwili zmieszany- Jakim cudem tak dużo i to tak silnym strumieniem?
-Mamy upalne lato, więc trzeba dużo płynów uzupełniać- dźwięk sikania ustał- Pomóż mi stanąć na nogi, sąsiedzie.
Podciągnąłem ją za ręce z impetem, a ona szybko się podniosła i po chwili zachwiania się oparła ciężko swoimi piersiami o mój tors.
-Wszystko w porządku, pani Katarzyno?
-Jak najbardziej, odpowiedziała patrząc mi w oczy z bliska- Odrobinka piwa przyspieszyła pomoc w twoim ogrodzie, ale też zadziałała na równowagę.
Poprawiła suknię na swoim tyłku, żeby opadła do dołu, po czym powiedziała:
-Dzisiaj już chyba nie uda mi się więcej pomóc. Ale ma podobno być w nocy deszczowo, to chyba też ci pomoże.
Poprawiła sobie jeszcze rękoma swoje wielkie piersi pod sukienką i poszła do swojego domu.
„Co tu się właśnie odczyniło?!” zapytałem w myślach sam siebie i na chwilę wróciłem do domu.
Wczesnym wieczorem rzeczywiście zaczęło padać. Na początku poszła krótka i intensywna fala deszczu i zaraz nastąpiła cisza, Po kilku minutach rozpadało się na dobre. Kolejne fale deszczu uderzały o szyby i choć robiło się już późno, to deszcz wcale nie ustawał, a wręcz odnosiłem wrażenie, że się wzmagał.
Wziąłem szybki prysznic, a po tym usiadłem na kanapie przed telewizorem w samych krótkich spodenkach bermudach i t shircie. Gdy tak próbowałem się zrelaksować, zaczął dzwonić mój telefon. Popatrzyłem na ekran i ukazał mi się kontakt sąsiadki. Odebrałem i zanim się zdążyłem odezwać, usłyszałem lawinę przerażającego lamentu:
-Tomeczku! Ratuj! Bierz mocną latarkę i ratuj mi dom, bo się leje! Chodź tu do mnie szybko, bo mnie zalewa!- i się rozłączyła.
Tak jak siedziałem na kanapie, tak się zerwałem , bo ta wiadomość naprawdę mnie wystraszyła. Po drodze przy drzwiach zabrałem latarkę i pobiegłem do domu sąsiadki.
Rzęsisty deszcze wzmagał się z podmuchami silnego wiatru, przez co jak przybiegłem do drzwi sąsiedniego domu to moje ubranie było już w dużej części mokre. Nie zdążyłem nacisnąć na dzwonek, a drzwi już się otwierały. Pani Katarzyna czekała na mnie i przebierała nogami w miejscu, jakby chciała mnie popędzić.
-Dalej, Tomaszu, biegnij na górę i sprawdź na tarasie, gdzie tam jest dziura! Sypialnie mi woda zaleje!
Nie namyślając się wiele, wbiegłem po schodach na piętro i przed drzwi wyszedłem na taras. W strugach deszczu, na czworakach sprawdzałem po kolei wszystkie spoiny i krawędzie płaskiego dachu, ale ciężko było cokolwiek znaleźć w takich warunkach i to po ciemku.
Po kilku minutach kompletnie przemoczony odpuściłem dalsze poszukiwania przecieku. „Lepiej by było najpierw to zlokalizować w suchych warunkach” pomyślałem wstając z kolan. Podszedłem do drzwi, które sąsiadka cały czas przytrzymywała, żeby deszcz nie wpadał do domu.
– I co?- zapytała sąsiadka nerwowo- Znalazłeś coś?
– Raczej nic nie znajdę w takich warunkach. A poza tym przecież pod tarasem to chyba ma pani salon, a nie sypialnię?
– W sypialni też się leje. Ale tam- dodała pani Katarzyna pokazując palcem w dół- też jest mokro.
Mówiąc to uśmiechała się dziwnie, a ja dopiero teraz zauważyłem, że ma na sobie satynową podomkę przewiązaną takim samym paskiem i chyba nic więcej pod spodem.
– Mogę zobaczyć te zacieki w sypialni?
-Jasne, już cię zapraszam- powiedziała odwracając się w kierunku sypialni.
Na łóżku faktycznie była mokra plama, a na suficie dostrzegłem mokre miejsce, z którego kapały krople wody.
– Musiałbym zobaczyć dach na strychu.
-Tam jest drabinka, to możesz wejść.
Wszedłem na strych i zobaczyłem, że faktycznie między dachówkami jest szczelina i deszcz dostawał się do środka. Spróbowałem coś poprawić, ale fachową naprawdę trzeba wykonać od zewnątrz i bez deszczu, w ciągu dnia.
Zszedłem ze strychu.
-Resztę musi pani mieć zrobione w dzień i bez deszczu.
-To może chociaż pomożesz mi z łóżkiem? Trzeba je przesunąć tak, aby woda na materac nie kapała.
Zgodziłem się i podeszliśmy oboje z jednej strony łóżka, żeby je przesunąć trochę na bok, dzięki czemu woda już by nie kapała z sufitu na materac. Popchnęliśmy mebel o może pół metra.
– O mój Boże!- usłyszałem przestraszony głos sąsiadki- Pomyślisz sobie, że ze mnie świnka.
Spojrzałem na nią, a po chwili na podłogę. Tam, gdzie jeszcze przed chwilą stało łóżko, leżało całkiem pokaźnych rozmiarów dildo, różowy wibrator, żel nawilżający oraz sznurek z pięcioma kuleczkami. Ona szybko schyliła się i podniosła duże dildo, po czym schowa la je za podomkę. Popatrzyłem na jej klatkę piersiową.
-Pewnie myślisz, że jestem zboczona i w ogóle.
-Nie, po prostu główka wystaje zza materiału- odpowiedziałem próbując zachować obojętny ton głosu- Poza tym każdy ma swoje potrzeby i je jakoś próbuje zrealizować.
-No właśnie- odpowiedziała z uśmiechem na twarzy- Ty sam dokładnie o tym wiesz, ja zresztą też.
Trochę się zmieszałem i żeby wybrnąć jakoś z sytuacji zapytałem:
– Czyli w salonie też jest mokro przez ten deszcz?
-Zgadza się, dlatego cię zawołałam do pomocy.
Po tych słowach wyszła z sypialni i zeszła piętro niżej, a ja za nią. Kiedy weszliśmy do salonu, stanęliśmy koło długiej kanapy, na której mogłyby się zmieścić bez problemu trzy osoby. Na środku zobaczyłem mokrą plamę.
Popatrzyłem na sufit.
-Przecież tu nie ma żadnego zacieku- skomentowałem sytuację.
-A to pewnie przez to- powiedziała sąsiadka siadając na kanapie z pilotem od telewizora w Re ku- Popatrz sam.
Odwróciłem się w przeciwną stronę i spojrzałem na ekran telewizora. Był czarny, ale po chwili mrugająca czerwona dioda przestała migać, a ekran rozświetlił się i zobaczyłem na nim… amatorskie porno. Kobieta z wielkimi piersiami leżała naga na wielkim łóżku. Między jej szeroko rozchylonymi udami baraszkował jakiś facet twardym i grubym penisem wiercąc w jej gołej i błyszczącej cipce, a usta miała zapchane innym penisem drugiego faceta. Po chwili przyglądania się piersiom i twarzy zasłoniętej penisem penetrującym jej usta zrozumiałem, że…
-Tak, to ja i Stefan- usłyszałem za sobą głos sąsiadki- Nie uprawialiśmy seksu za często, ale jak już się bawiliśmy, to na całego i czasami jak widzisz też z gośćmi. I chyba od tego kanapa się zmoczyła, nie wydaje ci się?
Odwróciłem się w stronę sąsiadki i stałem jak wryty. Pani Katarzyna leżała na kanapie. Tak samo, jak na filmie, miała szeroko rozchylone uda, a w cipkę szybko wkładała, wyciągała i sobie to duże dildo, które zabrała z podłogi w sypialni. Zauważyłem, że cipka był mniej więcej w tym miejscu, gdzie było mokro na kanapie.
-Przy taj intensywnych ruchach to chyba oczywiste, że będzie mokro- odpowiedziałem trochę wymijająco- ale to zdecydowanie nie od deszczu.
Pani Katarzyna Wyszarpnęła dildo z cipki i puściła na sofę, po czym energicznie wstała.
-Przypomniałeś mi, że jak tak dalej będziesz stać w tych mokrych ciuchach, to się przeziębisz i to przeze mnie! Dalej, ściągaj je i wrzucę do suszarki.
-Nie, dziękuję!- odpowiedziałem szybko. Tym mi przypomniała, że miałem na sobie t Shift i spodenki, ale nic pod nimi- Ja pójdę do domu i spokojnie się sam zajmę suszeniem.
Ruszyłem w kierunku drzwi, ale jak już do nich dotarłem i nacisnąłem na klamkę, drzwi nawet nie drgnęły.
-Nie tak szybko, sąsiedzie- odwróciłem się i zobaczyłem panią Katarzynę stojącą za mną może metr ode mnie- Muszę zamykać drzwi, żeby czasem mnie ktoś nie obrabował, albo nie zgwałcił.
-To może mnie pani wypuści?
-Najpierw wysuszę ci ubranie, bo mi pomogłeś, to nie mogę pozwolić, byś się przeziębił.
-Naprawdę poradzę sobie- ponownie odpowiedziałem, na co sąsiadka podeszła i szybkim ruchem uklęknęła i chwyciła moje spodenki za szewki na bokach i energicznie pociągnęła je do samej podłogi.
W tym momencie mój sztywniejący penis pozbawiony bariery z tkaniny wystrzelił do przodu i prawie uderzył w twarz sąsiadki.
-No, no!- krzyknęła z entuzjazmem- Aż tak się naszykowałeś na wizytę na dachu?
-Nie tyle naszykowałem, co narobiła pani takiego hałasu przez telefon, ze myślałem, że dach się wali pani na głowę i tak jak byłem, tak wybiegłem.
-Oj ty mój wstydliwy jebako!- zarechotała lubieżnie sąsiadka patrząc cały czas na mojego penisa- Zdejmuj koszulkę i ci wysuszę ubrania. Jak widać nie masz się czego wstydzić, szczególnie tego, że masz dużego i ogolonego penisa, a takie lubię.
-Patrząc na rozmiar zabawki to nie wątpię- odpowiedziałem trochę zgryźliwie- Ale może jednak wrócę do siebie i sam się wysuszę.
-Dopóki nie wysuszę twoich ubrań, nie wyjdziesz z tego domu- powiedziała w chwili, kiedy wyprostowała się z pochylenia i spojrzała mi w oczy.
„Dawno nie miała chłopa, bo mąż zmarł, to poogląda sobie i pójdę do domu” pomyślałem i z lekką rezygnacją zdjąłem koszulkę z siebie i podałem sąsiadce.
-Chodź ze mną na górę, wytrzesz się, a ja wrzucą ubrania do suszarki.
Poszedłem za nią ponownie na piętro, gdzie w łazience stała suszarka. Moje spodenki i koszulka znalazły się w bębnie i za chwilę zaczęły być tam suszone, a sąsiadka popatrzyła na mnie i mojego półsztywnego penisa i powiedziała z uśmiechem:
-Teraz ty jeszcze musisz się wysuszyć. Chodź, dam ci ręcznik.
Poszedłem za nią do sypialni, gdzie stanęła przy szafie i zaczęła w niej przeszukiwać półki. W końcu rzuciła mi ręcznik.
Zacząłem się wycierać od góry do dołu, a na samym końcu jeszcze wróciłem do głowy, żeby wytrzeć dobrze włosy.
-Na sucho od razu lepiej- wymamrotałem do siebie.
-No cos ty, Tomeczku, nie znasz się? Im bardziej wilgotno, tym lepiej, a najlepiej jak jest mokro i ślisko- usłyszałem sąsiadkę- Jak myślisz? Będzie dobrze?
Ściągnąłem ręcznik z głowy, spoglądnąłem w stronę, z której chyba dochodził głos sąsiadki i zamarłem z wrażenia. Leżała całkiem naga na łóżku na plecach. Jej głowa była na krawędzi łóżka, więc lekko zwisała patrząc na mnie trochę do góry nogami.
-Tak- wydusiłem z siebie- Jest dobrze.
-To chodź tu i sprawdzę cię, czy jest wszędzie sucho- dodała z uśmiechem.
Trochę mnie to speszyło, ale podszedłem do krawędzi łóżka i spoglądałem na nagą sąsiadkę znad mojego twardego penisa. Starałem się unikać jej oczu, za to patrzyłem bezczelnie na jej duże piersi.
-Widzę, że solidnie się wycierałeś, bo aż wszystko się twarde zrobiło. Stań może w rozkroku i zbliż się do łóżka, bo chcę sprawdzić, czy wszędzie jesteś suchutki.
-Jak to w rozkroku?- zapytałem, choć domyślałem się o co jej chodziło.
-Zrób tak, jak ja. Popatrz w dół- odpowiedziała i rozchyliła swoje udana boki. Wtedy też zauważyłem, że w jej cipkę był wepchnięty różowy wibrator- A potem zbliż się do ramy łóżka. Chcę zobaczyć, czy twój rowek też jest dobrze wysuszony.
Trochę dziwne mi się wydawało by tak po prostu pokazać sąsiadce moje jaja i krocze, ale w sumie jak już byłem i tak goły, a na dodatek sama gospodyni leżała przede mną rozchylona, to chyba gorzej być nie mogło. Stanąłem więc w rozkroku i zbliżyłem się do ramy łóżka, dzięki czemu głowa sąsiadki znajdowała się między moimi nogami.
-Cudowny widok- wymruczała- Ale mówiłam ci, że ja lubię jak jest mokro i ślisko. Dlatego zlej się na mnie!
-Słucham?- aż podskoczyłem z wrażenia.
-Spokojnie, sąsiedzie. Nie chodzi mi, żebyś się na mnie zesikał, jak ja do twojego dołka na drzewko, tylko- przerwała, uniosła rękę i znów ułożyła palce tak, jakby trzymała jakąś rurkę, po czym zaczęła poruszać nią jak wahadełkiem do przodu i w tył. Po dłuższej chwili dodała szeptem- Zwal sobie konia i spuść się na mnie.
-Pani Katarzyno, przecież ja mam dziewczynę…
-Której non stop nie ma w domu. Ty sam sobie dogadzasz, a ja muszę się wysilać, by to sobie pooglądać. Poza tym teraz jestem Kasia, nie żadna pani. A jak masz problem z dojściem, to ci zaraz pomogę.
To mówiąc rozchyliła nogi naprawdę szeroko i podkurczyła je na siebie, przez co jej cipka zaczęła być dla mnie naprawdę dobrze widoczna, a ona dodatkowo zaczęła poruszać wibratorem w cipce.
Mój kutas już stał tak sztywno, że bardziej już nie mógł. Chwyciłem go w dłoń i zacząłem się masturbować nad cyckami sąsiadki. Naprawdę niewiele mi było potrzeba i w bardzo krótkim czasie spuściłem się na te bujające się piersi.
Po kilku wystrzałach na jej skórę stałem jeszcze w rozkroku a z penisa zwisała jeszcze ciągnąca się kropla spermy. Kasia wyjęła wibrator z cipki i przyłożyła go do czubka penisa. Po dłuższej chwili zabawiania się swoją zabawką erotyczną wokół mojej żołędzi wzięła ją do ust i zaczęła mruczeć, jednocześnie drugą ręką rozsmarowywała sobie spermę na piersiach.
-To mi się podoba- wymruczała po tym jak wyjęła wibrator z ust.
– Moja dziewczyna nie może się o tym dowiedzieć!- spanikowałem.
-Czyś ty zgłupiał?!- z oburzeniem w głosie sąsiadka się poderwała z pozycji leżącej- Takie smarowanie by mi miało przepaść? Już zbyt wiele spermy wydoiłeś z siebie przy oglądaniu porno. Możesz być spokojny.
Odetchnąłem z ulgą. Po dłuższej chwili oczekiwania aż mój penis przestanie być stojący i opuchnięty usłyszałem, że suszarka już skończyła swoja pracę.
-Chyba czas na ciebie- uśmiechnęła się Kaśka.
Poszliśmy do łazienki. Ona wyjęła moje suche ubrania z suszarki, a ja się w nie ubrałem i założyłem też przy okazji buty, które tam wcześniej zostawiłem.
Zeszliśmy na parter, a Kaśka skierowała swoje kroki do salonu. Wszedłem tam za nią. Na ekranie nadal leciał film z jej zabaw ze Stefanem, choć twarzy nie widziałem, za to rozpoznawałem go po tatuażach na ręce.
-Podoba ci się?
-Trochę głupio oglądać sąsiada, jak rucha swoją żonę.
-Teraz już żona jest wdową, więc zawsze możesz wejść na jego miejsce.
-Lepiej nie.
-Jak wolisz- odpowiedziała z uśmiechem ciągle stojąc nago przede mną- Jeśli nie masz ochoty wylizać i wyssać mi piersi, to czas na ciebie do domu.
-Zlizywać własną spermę?
-A myślisz, że to takie straszne? Ja zlizuję soki własnej cipki z kutasów, które mnie ruchają.
-Kutasów?
-Nie dziw się. Mam duże cycki i duże potrzeby. Ale to już ci pozostawię w sferze wyobraźni. Dobranoc.
-Dobranoc- odpowiedziałem i poszedłem do siebie do domu.
Leave a Reply