Szczypak

Mając swoje 19 lat nadal nie byłem pewny swojej orientacji. Nie raz miałem okazję zatopić usta w cudownej cipce. Pachnącej i ociekającej śluzem dawałem z siebie wszystko by później ją zerżnąć by dziewczyna krzyczała i wiła się w konwulsji orgazmu. Patrząc jej w oczy gdy zalewałem jej twarz potokiem spermy pragnąłem by tak jak ona mógłbym patrzeć jak umięśniony ogier trzyma moją głowę i z uśmiechem spuszcza się na mnie. Pewnego letniego poranka powiedziałem dziadkowi, że wypływam łódką na jezioro. Poradził mi gdzie się zasadzić na szczupaka. Niespiesznie wiosłując wzdłuż szuwarów moją uwagę przykuł mężczyzna, który leżał na starym pomoście. Na sobie miał tylko rajstopy. Jego nabrzmiały członek z odsłoniętą główką sprawiał wrażenie uwięzionego ptaszka, który chce się wydostać na wolność. Mężczyzna miał na oko 55-60 lat. Patrzył się na mnie i lubieżnie masował przyrodzenie. Znieruchomiałem i dryfowałem zwolnią w jego kierunku. Czułem jak w spodenkach sztywnieje mój kutas. Czubek łódki uderzył w pomost. Odruchowo przytrzymałem się desek. Nie wiedzieć czemu nie mogłem oderwać od niego oczu. W tym momencie szczupak mógł spokojnie wskoczyć mi do łódki i się rozgościć. Na pewno nie zwróciłbym na niego uwagi. Trzymając się pomostu patrzyłem jak jegomość wstaje. Na r lekko rozstawionych nogach nie przerywał zabawy. Masował dłonią po całej długości członka, podciągał jądra do góry. Uciskał je i na nowo onanizował się przez rajstopy. Byłem bardzo podniecony. Nie zwróciłem uwagi jak sam zacząłem gładzić swojego kutasa przez spodenki. Mężczyzna lekko się uśmiechnął i przyspieszył masaż swojej pały i podszedł jeden krok w moją stronę. Był może półtora metra ode mnie. Wyraźnie czułem jego zapach, który wdzierał się w moje nozdrza intensywną wonią samca. Oddech mu przyspieszył i widać było, że zbliża się finał. Bardzo duża ilość spermy wydostawała się z czerwonej główki i z wolną przesiąkała na zewnątrz powoli spływający w kierunku jąder. Jego tubalny głos dotarł do moich uszu: – Dziwka chce to zlizać? W pierwszej chwili nie załapałem adresu tych słów, po niespełna pięciu sekundach zrozumiałem, że do nikogo oprócz mnie nie mógł mówić jednak rozejrzałem się nerwowo dookoła. – Chcę. Nie wiem dlaczego odpowiedziałem. W tej chwili nawet się nie zastanowiłem. Jakaś nieznana mi siła odpowiedziała za mnie. Jakaś nieznana mi siła kazała mi wejść na pomost. – Podoba się dziwce ten widok? Nie zwracałem uwagi na fakt, że nazywa mnie dziwką. Bardzo podobał mi się jego nadal wielki kutas oblepiony pachnącą spermą. – Ściągaj gatki i spuść się na mojego kutasa. Natychmiast! Nie czułem strachu ale posłusznie opuściłem spodenki wraz z bokserkami. Nie spuszczając wzroku z jego mokrych rajstop naplułem na dłoń i chwyciłem nasadę swojego członka. Odsłoniłem główkę i mocniej ją ściskając zadawałem sobie bardzo przyjemny ból. Na efekt nie trzeba było długo czekać. Nogi zaczęły mi się trząść i trysnąłem na jego krocze długim strumieniem. Sam ten widok sprawił, że moje podniecenie nie zmalało nawet odrobinę. Kilkukrotnie strzelałem i za każdym razem wszystko lądowało na nim. – A teraz dziwka wszystko zliże. Położył rękę na moim ramieniu i sprowadził mnie na kolana. Sam bym to zrobił. Pragnąłem tego. Chciałem pierwszy raz posmakować mężczyzny. Wysunąłem język i zbliżyłem twarz do zaspermionych rajstop. To było coś niesamowitego. Pociągnąłem kilkukrotnie językiem od jąder w górę i za każdym razem przełykałem to co zostało na języku. Nie opiszę wam smaku bo to się nie liczyło. Nie brzydził mnie nawet fakt, że zlizuje też własną spermę. Było tego naprawdę dużo a jednak chciałem więcej. Przyssałem się ustami do jego główki chcąc wyciągnąć z niego jeszcze więcej. Zadanie wypełniłem w całości. Nie pozostała nawet kropelka nasienia na nim. Teraz dopiero wzdrygnąłem się gdy pomyślałem, że ktoś mógł nas obserwować. – Teraz niech dziwka spierdala stąd i wróci tu jutro rano. Jak on mógł mnie tak potraktować. Dlaczego to ma się tak skończyć? Czułem niedosyt. Nawet się nie pożegnał tylko odwrócił się i zniknął w szuwarach. Co miałem robić, podciągnąłem gacie i wskoczyłem do łódki. Nie popłynąłem już na szczupaka tylko zwiedziłem zakole jeziora w poszukiwaniu miejscówki z zamiarem zajęcia jej z samego rana. Stary pomost zapamiętałem bardzo dobrze.

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Barbara Kawa

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *