U cioci na wsi

– Tato!!! Tak nie można! Nie będę siedział i cioci na wsi całych wakacji. Ja mam 19 lat i potrzebuje towarzystwa. Koleżanek. Rozumiesz i czym mówię? – Tak. Rozumiem i dlatego tam pojedziesz. Sam cię tam zawiozę. Jak on mógł mi to zrobić? Jakoś nie wyobrażam sobie jak przez całe wakacje będę uwiązany na wsi u siostry mojego taty. To kompletne zadupie. Nawet nie ma tam internetu. Byłem wściekły. Wręcz przestałem się odzywać do ojca tego dnia. Z samego rana ojciec pakował samochód. Obudził mnie tym waleniem wszystkim po schodach. Nadal byłem zły ale jakby już pogodzony ze swoim losem. – Za godzinę ruszamy. Przynieś mi swoje rzeczy. Spakowany już byłem i sam zaniosłem wielką walizkę do samochodu. Zjedliśmy lekkie śniadanie. Ojciec zamknął dom i ruszyliśmy przy akompaniamencie Dire Straits z radia. To było 260km jazdy ale czas szybko zleciał. Ciocia Andzia z daleka nam machała widząc nasze auto. – Ale wyrosłeś urwisie. Wieki cię nie widziałam. Rodzeństwo się przywitało i wspólnie zaczęliśmy nosić rzeczy do wielkiego murowanego domu. Ciocia Andzia to potężna kobieta. Blond bujne włosy, jak na tak wielką kobietę miała małe piersi. Nie pasowały do niej ale widać było, że nie nosi stanika bo jej sutki odkształcały zieloną bluzkę. W pasie była wąska i nie miała wielkiej dupy jak niektóre kobiety. Widać po prostu – taka baba ze wsi. Gadaliśmy jakiś czas na werandzie gdy tata się odezwał: – Będę się zbierał. Długa droga przede mną a jutro startuje do Lublina. Synek, zachowuj się jak należy. Pomagaj Andzi we wszystkim. Widzimy się za pięć tygodni. – Dam sobie radę z tym młodzieńcem. Nie martw się. Leć. Gdy samochód ojca zniknął za wzgórzem ciocia odezwała się do mnie. – Nie martw się niczym. To będą twoje najlepsze wakacje. Możesz się ze wszystkim do mnie zwrócić. Pamiętaj, ze wszystkim. Masz dziewczynę? – Nie mam. I to mnie martwi. – Możesz przestać się martwić. Masz mnie. Spojrzałem na nią podejrzliwie. – Co masz na myśli? – To co powiedziałam. Doskonale wiem jakie mają potrzeby młodzi chłopcy. Pokój masz przygotowany. Ręczniki czyste. Papierowe ręczniki jakbyś chciał sobie zwalić też naszykowałam. Umówmy się, że od jutra żadne z nas nie będzie się ubierać. Tu w promieniu 30km nie ma żywej duszy i nikt nie będzie widział jak paradujemy bez ubrań. Patrzyłem na nią z wielkimi oczami. Przyswajałem co mówi i nie wierzyłem. Siostra mojego taty to jakaś cicha woda. Nigdy nie słyszałem by ktoś mówił o niej źle. Wspólny wieczór dobiegł końca i pożegnaliśmy się. Poszedłem się wykąpać i położyć. Czytałem jeszcze książkę, którą obiecałem sobie dokończyć w te wakacje. Nie wiem o której zasnąłem. Gdy się obudziłem słońce w pełni zaglądało przez moje okno i tylko zasłony sprawiły, że mnie nie raziło. Już miałem się ubrać gdy sobie przypomniałem słowa cioci. Jakoś z niedowierzaniem ale bez ubrania pomału zszedłem na dół. Nikogo nie było. Od razu pomyślałem, że ciocia jest w stajni i dokarmia konie. Miała jedną klacz i jednego ogiera , o które dbała odkąd pamiętam. Wyszedłem na zewnątrz. Żywej duszy nie było i tylko ptaki szczebiotały dookoła. Skierowałem się do stajni. Przez otwarte wrota włożyłem głowę i zaniemówiłem. Ciocia Andzia była zupełnie naga. Pochylała się właśnie po koszyk marchewek. Widziałem każdy centymetr jej ciała włącznie z jej mokrą cipką. W jej dupce wetknięty był korek analny zakończony czerwonym serduszkiem. Nie widziała mnie i tylko parsknięcie koni dał jej znać o mojej obecności. – Cześć młody. Jadłeś już coś czy razem zjemy? Odwróciła się i uśmiechnęła. – Widzę, że twój przyjaciel mnie podglądał. Chcesz najpierw bym się nim zajęła? Mój kutas sterczał prawie na baczność wychodząc na zewnątrz. Nie miałem zamiaru zasłaniać się jak gówniarz i wyprostowałem się dumnie prezentując swój oręż. – Jakoś tata nigdy nie wspominał mi o upodobaniach do młodych chłopców. – Bo nigdy o tym nie wiedział. Nigdy męża nie miałam a potrzeby swoje mam. Chyba taką ostatnią nie jestem. Stała przede mną kobieta, która bez ogródek rozmawia o tych sprawach. Która nie wstydzi się gdy ktoś zobaczy ją bez ubrania w dodatku z korkiem analnym z wyższej półki wetkniętym gdzie jego miejsce. Podeszła do mnie i popatrzyła w moje oczy. Chwilę nic nie mówiła. Nie wiedziałem co teraz. – Co nic nie mówisz? Jeśli twoim marzeniem jest w tej chwili bym klęknęła przed tobą byś mógł rżnąć moje gardło to mi to powiedz. Ja nie mam żadnych oporów i wykonam każde polecenie jeśli mi rozkażesz. Tylko nie każ mi ssać kutasa temu ogierowi. Zdecydowanie wolę tobie obciągnąć. Byłem co najmniej zszokowany tym co słyszę. Nie mogłem wydobyć żadnego słowa z siebie i tylko sterczący kutas przekonywał ciocię, że żyję. – Zróbmy tak, że dziś ty rozkazujesz a ja jutro. – Dobrze. Tylko tyle na tą chwilę udało mi się z siebie wydusić. Perspektywa wakacji w towarzystwie cioci Andzi zaczęła rozpalać moje myśli. Chwyciłem jej dłoń i przysunąłem ją do kutasa. Widać było, że tego chce bo momentalnie zaczęła mi masować dłonią nie odrywając wzroku ode mnie. – Wszystko? Spytałem upewniając się co do jej decyzji. – Co tylko sobie zażyczysz. Rozkazuj. W tym momencie chciałem z bliska zobaczyć jej ogoloną cipkę. Poczuć jej zapach i smak. Chciałem dużo więcej ale to musiało poczekać. Zresztą czułem ją z daleka. Feromony Andzi sprawiały, że kutas nie zmalał nawet na moment a jej dotyk zaraz spowoduje eksplozję. – Chcę… posmakować twojej cipki. Chce się nią pobawić. – Tutaj czy wolisz w domu? – W domu. Nawet minuta nie minęła jak ciocia już leżała na łóżku i szeroko rozłożyła nogi prezentując gładką cipkę. – Rób na co masz ochotę. Klęknąłem między jej nogami i poraź pierwszy raz w życiu dotknąłem językiem cipki. Była wręcz cudowna w dotyku, pachniała i sprawiała, że chciałem jej coraz więcej. Jak dzieciak, który dostał klocki Lego i chce ich więcej. Wwiercałem się w nią językiem. Lizałem. Ssałem łechtaczkę a wręcz ją gryzłem. Nie wiem kiedy moje palce znalazły się w jej pochwie. Andzia prężyła się jak kotka, głośno oddychał i drżała. Nie przestałem nawet wtedy gdy zastygła na chwilę wygięta w łuk gdy jej ciało przeszywał orgazm. Soczki z jej wnętrza rozlewały mi się po całych ustach. Sprawiało to dziką rządzę we mnie. Bez opamiętania maltretowałem czerwoną już cipkę doprowadzając do kolejnego orgazmu. Gdy trzeci raz szczytowała jęknęła bym dał jej chwilę na odpoczynek. Niechętnie ale wstałem pozwalając jej odpocząć. Chciałem więcej. Głowa wymyślała mi scenariusze godne długometrażowego filmu porno. Sięgnąłem po kompot, który w ogóle mi nie smakował ale to chyba ze względu na smak jaki miałem w ustach. Wstała i na chwiejnych nogach również sięgnęła po dzbanek z kompotem. – Jutro się na tobie zemszczę. – Ale dzisiaj rządzę ja. Przerwałem jej zdanie pewnym tonem. – Co teraz? Spytała patrząc mi w oczy. – Moim marzeniem od zawsze było spuścić się na twarz kobiety i by wszystko na niej zaschło. Gotowa? Uśmiechnąłem się i stanąłem przed nią. – Masz wyobraźnię. No dobra. Słowo się rzekło. Ty dzisiaj rządzisz. Niczym rasowa suczka klęknęła przede mną i bez użycia rąk zaczęła obrabiać mi kutasa. Ssała, lizała, nadziewała się ustami. Położyłem dłoń na jej głowie i sam zacząłem nadawać tempo i głębokość. Nie protestowała. – Patrz mi w oczy. Rozkazałem. To był niesamowity widok. Klęcząca kobieta, która patrz mi w oczy i ssie mi kutasa. Długo nie wytrzymałem. Wyszedłem z jej ust i odchylając jej głowę posłałem na jej twarz kilka salw ciepłej spermy, która lądowała wszędzie. Przez głowę mi nawet przeszła myśl by zrobić jej kilka fotek. – Jesteś wspaniała ciociu. Oddychałem ciężko. – Andzia. Mów mi Andzia a nie ciocia. Staro się czuję jak tak do mnie mówisz. Koniec na dzisiaj czy coś jeszcze? Też ciężko oddychała ale była uśmiechnięta. – Dzień się jeszcze nie skończył. Coś wymyślę. A tak z innej beczki… po co nosisz w sobie korek? – Bo lubię. Kocham to uczucie jak coś rozpycha moją dupkę i już nie mogę się doczekać jak tam zagościsz.

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Barbara Kawa

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *