Patrząc na to z perspektywy czasu, mogę się teraz z tego śmiać. Przeżycie tego na własnej skórze było trudne, a jego wpływ na moje życie zmienił mnie na zawsze. To zabawne, jak małe rzeczy w życiu mogą wywołać ogromne zmiany.
Mam teraz 23 lata i byłem zamknięty w klatce cnoty tak długo, że ledwo pamiętam, jak to jest być wolnym. Wspomnienia tamtych dni nadal wracają, a oto moja historia.
Mam na imię Michał, byłem wysportowanym, niemal typowym “jockiem”, osiemnastolatkiem, który przeprowadzał się z rodzinnego domu w Gdańsku, by zacząć nowe życie w Warszawie. Ludzie mówili, że to “na południe”, ale Warszawa to przecież centrum Polski.
Udało mi się dostać na uniwersytet w Warszawie, a w ramach przeprowadzki miałem zamieszkać w akademiku z około trzydziestoma innymi chłopakami. Nie byłem zbyt bogaty, więc to była najtańsza opcja. Nie gotowałem, więc wszystkie posiłki miałem opłacone, musiałem tylko pojawiać się na wykładach i zdać studia. Proste.
Przeprowadzka była intrygującym doświadczeniem, znalazłem się wśród bandy napalonych osiemnastolatków, pierwszy raz daleko od domu. Mój współlokator, Marek, był wysoki, brunet, w świetnej kondycji fizycznej, z przenikliwie niebieskimi oczami. Nie byłem zainteresowany facetami, ale rozumiałem, dlaczego dziewczyny za nim szalały. Pierwszej nocy musiałem opuścić pokój, bo Marek przyprowadził jakąś dziewczynę. Pamiętam, że gdy wychodziła, zapach seksu był wręcz odurzający.
Rano obudziłem się, a Marek leżał nago na łóżku, całkowicie odkryty. Nie mogłem uwierzyć, jak duży był jego członek. Może jakieś 17-18 cm, bardzo gruby. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałem. Obudził się i zobaczył, że się patrzę, tylko się uśmiechnął i powiedział: „Przyzwyczaj się, stary, będziesz tu ze mną przez rok, a ja codziennie budzę się z takim porannym stanem”.
Choć byłem wysportowany, wysoki i (jak myślałem, przystojny), to moje braki w doświadczeniu z dziewczynami sprawiły, że czułem się jeszcze bardziej zagubiony. Gdy każdy z moich kumpli się od razu angażował, ja wciąż pozostawałem dziewicą. Zbliżały się święta Bożego Narodzenia, a ja wciąż nie miałem na koncie żadnych doświadczeń seksualnych.
Najgorsze było to, że Marek zawsze był w pokoju, albo z jakąś dziewczyną, albo studiując (co ciekawe, był nie tylko przystojny, ale też mądry). Rzadko miałem okazję, by się “zająć sobą”, a kiedy już to robiłem, to w pośpiechu, pod prysznicem. Prysznice były wspólne, na szczęście kabiny, ale z minimalną prywatnością, i najgorzej, że strumień wody robił wszelkiego rodzaju dziwne dźwięki, a jeśli ktoś przyłapał cię na masturbacji pod prysznicem, cała podłoga się dowiadywała. Tak było na początku roku z jednym z chłopaków, i od tamtej pory wszyscy mówili na niego „Spryskiwacz”. Biedny gość.
Studiowałem dobrze, cieszyłem się życiem towarzyskim, wychodziłem niemal każdej nocy i weekendy z ekipą: Piotrek, Marek, Darek i Adam, wszyscy z mojego piętra. Byliśmy jak bracia.
Pewnej nocy, tuż po powrocie z przerwy świątecznej, siedzieliśmy w pokoju Piotrka i Adama, wyśmiewając się z siebie nawzajem. Potem, jak zwykle, temat zszedł na to, jak bardzo jestem beznadziejny, bo wciąż jestem dziewicą, i że mój członek musi być najmniejszą rzeczą na świecie, skoro nie zaliczyłem jeszcze żadnej laski.
Odpowiedziałem standardowym tekstem, że muszą być gejami, skoro ciągle myślą o moim sprzęcie, i wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem i pijemy dalej. W końcu Darek powiedział: „Stary, serio, musisz coś z tym zrobić, napiszę do kilku dziewczyn i zobaczę, czy mogę cię z którąś ustawić”.
Byłem prawie skłonny to zrobić, ale wydawało mi się to jałmużną, więc odpowiedziałem: „Spierdalaj, nie potrzebuję żadnej łaski”, i wszyscy znów wybuchnęli śmiechem.
Marek spojrzał mi prosto w oczy i powiedział: „Bracie, nie jesteś gejem, ale musisz w końcu to załatwić, bo ci odpadnie! Hahaha”.
„Geje, ciągle gadają o moim kutasie, powinniście już wiedzieć, że jest większy niż wasze” – powiedziałem pijany.
„Udowodnij to, wielki chłopcze” – wyzwał mnie Piotrek.
„Wiesz, że nie muszę tego pokazywać” – odpowiedziałem.
„Ty jebany dupek, no dalej, jeśli masz większego od kogokolwiek w tym pokoju, pozwolę ci przelecieć moją dziewczynę, ale jeśli nie, musisz zamknąć ryj i obciągnąć któremuś z nas” – Piotrek spojrzał mi prosto w oczy.
Jakże naiwny byłem, jak głupie były następne słowa, które wyszły z moich ust, pełne własnej wartości, a co ważniejsze, myśląc, że kutas Marka jest olbrzymi, co w porównaniu z moim rzeczywiście było. Nie zdawałem sobie sprawy, co za chwilę powiem.
„Powiem ci, Piotrek, bo twoja dziewczyna jest tak cholernie gorąca, przelecę ją przez cały miesiąc, a jeśli przegram, będę ssał każdego dnia przez miesiąc”. Uśmiechałem się, myśląc o ciałku Kasi.
Piotrek zaśmiał się, uścisnęliśmy sobie ręce, a potem powiedział: „Dobra, w końcu możemy to rozstrzygnąć”. Wstał, rozpiął spodnie i opuścił je. Tam przede mną jego miękki członek miał prawie 14 cm, bijąc mojego erekcję o kilka centymetrów. Zaczęło mi się robić gorąco. „Michał, pokaż, co masz”.
Wstałem, by wyjść, ale Darek i Adam chwycili mnie za rękę. „Złożyłeś zakład, Michał” – powiedział Adam – „teraz spełnij swoją obietnicę”. Zawahałem się, ale opuściłem spodnie i bieliznę, ukazując mojego małego, 8-centymetrowego w spoczynku członka. Kilka chichotów rozległo się wokół pokoju. Rzeczywistość sytuacji mnie uderzyła. Szybko próbowałem się wycofać z zakładu: „Piotrek, przepraszam, po prostu się wygłupiałem, zakończmy wieczór i zapomnijmy o tym”.
Śmiejąc się i patrząc prosto na mojego małego członka, Piotrek powiedział: „Stary, twój kutas jest malutki, nie masz szans”.
Zarumieniłem się, mówiąc: „Słuchaj, żartowałem, wygłupiałem się, proszę, zapomnijmy o tym”.
Piotrek spojrzał mi w oczy: „Zakład stoi, ale zamiast ssać nam kutasy przez miesiąc, mam coś innego. Jeśli wygrasz, przelecisz moją dziewczynę tyle razy, ile chcesz, nie będę cię powstrzymywał. Jeśli jesteś mniejszy od kogokolwiek w tym pokoju, będziesz nosił klatkę cnoty przez miesiąc. Uczciwy zakład, wygrywasz – pieprzysz, przegrywasz – nie pieprzysz”. Uśmiechstał się szeroki, a w pokoju zapadła cisza.
Przełknąłem ślinę. To była lepsza opcja niż ssanie kutasa, ale czemu, na litość boską, zgodziłem się na to? Głupi ja. Zgodziłem się na warunki. Piotrek miał na twarzy triumfujący uśmiech, jakby już wiedział, że jestem skazany na porażkę. Byłem tak poza swoją ligą, ale myśl o pieprzeniu jego dziewczyny, Kasi, niemalże mnie rozgrzała. Była szczupła, blondynka z zgrabną pupą, małym biustem, ale niesamowicie piękna. Zupełnie poza moim zasięgiem, ale tak bardzo chciałem zasmakować jej ciała.
Adam, stojący za mną, zabrał mi ubrania, zostawiając mnie nagiego, podczas gdy Marek rozpiął swoje spodnie i opuścił je, uwalniając swojego członka. Miękki miał około 11-12 cm. Cholera, pomyślałem. Marek wyjął telefon i zaczął oglądać pornografię. Było to dla mnie poniżające, ale jego członek zaczął twardnieć i rosnąć, osiągając jakieś 16-17 cm. Westchnąłem z rezygnacją.
Następny był Adam, jego członek w stanie spoczynku miał około 9 cm, podobny do mojego, ale gdy zaczął się podniecać, jego członek zaczął rosnąć i ostatecznie osiągnął około 19 cm. Zaczynałem czuć się naprawdę zawstydzony. W głowie miałem Piotrka z jego potwornym kutasem, Adama z jego twardym, dużym kutasem i Marka z jego sporym kutasem. Miałem nadzieję, że Darek będzie mniejszy albo przynajmniej taki sam jak ja, żebyśmy mogli to zakończyć.
Darek wyciągnął swojego członka i od razu zauważyłem, że był to potwór. Nawet nie musiałem mierzyć, wiedziałem, że nawet w stanie spoczynku był większy od mojego w erekcji. Moje serce zapadło się, mój członek skurczył się jeszcze bardziej, a ja zacząłem się pocić. Piotrek podniósł klatkę cnoty i z uśmiechem podszedł do mnie. „Kiedy ostatni raz waliłeś swojego małego?” – zapytał Piotrek, kpiąc.
„Wczoraj rano. Nie wytrzymam miesiąca” – odpowiedziałem drżącym głosem.
„Jak często zwykle to robisz?” – zaśmiał się Piotrek.
„Przynajmniej raz dziennie. Proszę, proszę, co mogę zrobić, żeby odwrócić ten los?” – błagałem.
Piotrek, wciąż się uśmiechając: „Masz do wyboru. Możesz ssać i pozwolić każdemu z nas przelecieć cię, albo nosisz tę klatkę przez miesiąc”.
Moje serce zapadło się. Wiedziałem, że będę musiał nosić tę klatkę przez miesiąc, niezależnie od tego, czy mi się to podoba, czy nie. Nie mając nic więcej do powiedzenia, zgodziłem się na swoją karę. Piotrek podał mi klatkę. Była tak mała, plastikowa tuleja ledwo przypominała jakiekolwiek narzędzie tortur.
„Nie wiem, jak to założyć” – westchnąłem.
„Jajka i kutas przez pierścień, kutas do tulei, zamek w miejscu, kliknij i daj mi klucze” – powiedział Piotrek obojętnie.
Zrobiłem, co powiedział, i poczułem, jak ciasno moja mała rzecz przylega do klatki. W rzeczywistości było to prawie wygodne dla mojego zwiotczałego członka. Nałożyłem zamek i kliknąłem. Mój kutas był zamknięty. Próbowałem zapomnieć o oddaniu kluczy, ale Piotrek po prostu wyciągnął rękę.
Oddałem klucze, czując się kompletnie upokorzony. „Widzisz, malutki, jesteś dobrym chłopcem” – zaśmiał się Piotrek, klepiąc mnie po głowie.
Impreza właściwie dobiegła końca, a ja mogłem wreszcie założyć swoje rzeczy z powrotem. Alkohol przestał działać, a ja wytrzeźwiałem w mgnieniu oka. Wróciłem do swojego pokoju, czując się tak, jakbym stracił przyjaciela. Marek wszedł do pokoju i rozmawialiśmy o różnych sprawach, a on powiedział, że po kilku dniach Piotrek i reszta pewnie się znudzą i po prostu będą się ze mnie śmiać, ale pozwolą mi zdjąć klatkę. Powiedziałem, że mam taką nadzieję.
Potem zapytał, czy wszystko ze mną w porządku, a ja odpowiedziałem, że tak. Tej nocy było bardzo niewygodnie. Mój członek próbował rosnąć podczas snu i to bolało. Budziłem się, nie mogłem zasnąć, i tak przez całą noc. Następnego ranka obudziłem się, a Marek leżał na swoim łóżku całkowicie nagi (jak zwykle), ale tym razem masturbował się. Mój członek, zamknięty w klatce, próbował się uwolnić. Marek po prostu masował go w górę i w dół, a potem z nagłym drgnięciem i desperackim westchnieniem wytrysnął ogromną ilość spermy na swoje nagie ciało. Potem spojrzał na mnie i uśmiechnął się. „Myślałem, że ci się to spodoba” – powiedział i poszedł do łazienki. Mój członek wciąż pulsował w klatce.
Cholera!
Tego dnia miałem kilka zajęć i prawie zapomniałem o klatce. Potem poszedłem do łazienki i musiałem usiąść. To było krępujące. Gdy wróciłem do pokoju, Piotrek i Marek już tam byli. Obaj się uśmiechnęli, gdy tylko wszedłem.
„W porządku, bezkutasek?” – zaśmiał się Piotrek.
Kiwnąłem głową, uśmiechnąłem się, ale patrzyłem w dół, rumieniąc się. Jak to było upokarzające, że wiedzieli.
„Wciąż ci się mieści w tej małej klatce?” – zapytał Piotrek.
„Tak” – powiedziałem, starając się nie okazać irytacji, próbując zachować zimną krew.
„Dobrze, właśnie chciałem cię poinformować, że pytałem Kasię, czy chciałaby trójkąt z tobą, i zgodziła się” – zaśmiał się.
„Ha, dzięki, ale dam sobie radę” – powiedziałem.
Rozmowa szybko się zmieniła, a po chwili Piotrek wyszedł z pokoju. Marek powiedział, że jego nowa dziewczyna, Magda, przyjdzie i chciałby, żebym wyszedł na kilka godzin. Zgodziłem się i poszedłem do biblioteki.
Skończyłem pracę, wyszedłem z biblioteki, minęły dwie godziny. Myślałem, że to wystarczająco długo, żeby skończyli to, co chcieli. Wróciłem do pokoju. Marek właśnie się ubierał, a Magda też.
„Idziemy do kina, do zobaczenia później” – i wyszli.
Zostałem sam w pokoju, zazwyczaj to byłby czas na masturbację, ale ta cholerna klatka, do której byłem przywiązany, była tak frustrująca. Żałowałem, że zawarłem ten zakład.
Rozebrałem się do naga i usiadłem na łóżku, mój członek w klatce, ciągle twardy, coraz bardziej mnie drażnił. Byłem tak napalony. Na brzegu mojego wzroku zauważyłem czubek prezerwatywy. Cholera, pomyślałem. Marek właśnie pieprzył swoją dziewczynę w moim pokoju, a tu leży ta prezerwatywa, pełna! Podszedłem i podniosłem ją. Była pełna białej, lepkiej cieczy
Cholera, pomyślałem. Marek właśnie pieprzył swoją dziewczynę w moim pokoju, a tu leży ta prezerwatywa, pełna! Podszedłem i podniosłem ją. Była pełna białej, lepkiej cieczy, a koniec prezerwatywy nie był nawet zawiązany. Jego sperma, wytrysk z wolnego, niezniewolonego członka, była tam. W środku. Moje myśli zaczęły biec na pełnych obrotach, a mój członek w klatce próbował dosłownie eksplodować. Podniosłem prezerwatywę i powąchałem ją. Czułem standardowy zapach gumy, ale też lekko kwaśny zapach od zewnątrz. Zapach jej, niezbyt intensywny, ale wyczuwalny. Oblizałem ją, a mój członek jeszcze bardziej się napinał. Naprawdę zacząłem ją lizać. Potem powąchałem wnętrze. Mieszanka zapachu lateksu i spermy była intensywna. W mojej głowie panował chaos, odwróciłem prezerwatywę i zacząłem wysysać z niej każdy ostatni kropel spermy, wpuszczając ją do ust. Była słona, muskularna i gorzka, ale moja napalona głowa kręciła się w kółko. Przełknąłem wszystko i zacząłem ssać, a potem lizać prezerwatywę na sucho. Wtedy drzwi się otworzyły, a ja wciąż miałem prezerwatywę w ustach, gdy Marek wszedł do pokoju. Na szczęście bez dziewczyny.
Zamarłem. Jak królik w świetle reflektorów, kompletnie nieruchomy. Moje serce przestało bić, a mózg zatrzymał się w pół drogi. Marek spojrzał na mnie, potem na klatkę na moim członku i uśmiechnął się. Najpierw nie zauważył, że mam jego prezerwatywę w ustach. Potem to do niego dotarło. Wyglądał niemal na zdegustowanego, niemal zaskoczonego. Nie wiedział, co powiedzieć, a ja wciąż byłem jak sparaliżowany. Marek wszedł dalej, podniósł portfel i po prostu wyszedł z pokoju. Mój członek natychmiast się skurczył.
Cholera, cholera, cholera. Co ja najlepszego zrobiłem? Moja erekcja zniknęła, a łzy zaczęły napływać mi do oczu. Byłem całkowicie zszokowany. Rzuciłem prezerwatywę do kosza, założyłem spodenki i przytuliłem poduszkę, desperacko próbując o tym zapomnieć. Siedziałem tam, myśląc, płacząc, żałując, że popełniłem taki obrzydliwy czyn wobec swojego współlokatora. Dlaczego, na miłość boską, dlaczego to zrobiłem?
Czułem, że minęła cała wieczność, zanim Marek wrócił do domu. Nie mogłem na niego spojrzeć. Usiadł na końcu mojego łóżka.
„Słuchaj” – zaczął.
„Przepraszam… naprawdę nie chciałem…” – zacząłem mówić, przerywając mu.
„Spokojnie, rozumiem. Musisz być trochę zagubiony po wczorajszym, to może być trudne” – powiedział, patrząc na mnie.
Odwróciłem wzrok, czując wstyd. „Marek, naprawdę przepraszam, chciałbym móc cofnąć czas” – powiedziałem z łzami w oczach.
„Rozumiem, naprawdę rozumiem. Wiesz, może trochę przesadziliśmy z tym wszystkim” – powiedział, kładąc rękę na moim ramieniu.
„Naprawdę chcę ci to wynagrodzić, jestem tak bardzo przepraszający za naruszenie twojej prywatności” – powiedziałem, łkając.
„W porządku, ale jeśli naprawdę chcesz mi to wynagrodzić, mogę wymyślić inną karę” – powiedział, z uśmiechem.
„Tak, cokolwiek, proszę” – powiedziałem z nadzieją, że to zakończy tę całą sytuację.
„Mogę dodać jeszcze kilka tygodni do twojej kary w klatce” – uśmiechnął się z chytrym uśmiechem – „albo możemy wymyślić coś nowego”.
„Nie, błagam, tylko nie więcej czasu” – błagałem.
„Dobrze, w takim razie, rozbierz się do naga” – rozkazał, wstając z łóżka.
Nie bardzo wiedziałem, co robić, ale posłuchałem i zdjąłem spodenki. Marek również się rozebrał, a jego wolny członek odbił się, gdy zrzucił resztę ubrań. Patrzyłem na niego z pewnym podziwem, na jego wolność i sposób, w jaki rósł. „Teraz ty jesteś moją małą dziwką. Będziesz zawsze nagi w tym pokoju, a twoje ubrania należą do mnie. I codziennie będziesz musiał obciągnąć, inaczej powiem wszystkim o twojej klatce i poproszę Piotrka, żeby dodał jeszcze jeden miesiąc do twojej kary” – powiedział z zadowoleniem.
Wszystko, byleby nie dłuższy czas w klatce! Mój własny współlokator, człowiek, z którym spędzałem najwięcej czasu, celował swoim twardym członkiem prosto w moje usta. Otworzyłem je, a on wsunął swojego członka do środka i zaczął go wpychać coraz głębiej. Teraz, ssąc jego członka, czułem, jak gardło mi się zamyka, ale starałem się wytrzymać.
Wystrzelił swoją spermę głęboko w moje gardło, a potem wyciągnął się i uderzył swoim członkiem w moją twarz. Zaśmiał się. „Przepraszam, stary” – Marek stał nade mną, patrząc z góry. „Po prostu jestem cholernie napalony, a usta to usta”. Założył swoje spodnie, wciąż śmiejąc się.
Nie mogłem uwierzyć, że właśnie pozwoliłem mu wytrysnąć w moje gardło i to przełknąłem! On nic nie mówił, ale czułem, że to było właściwe. Byłem w klatce od zaledwie 24 godzin, a już zaczynałem się przekształcać w posłuszną dziwkę. Co było ze mną nie tak? Chciałem założyć z powrotem swoje ubrania, ale Marek mnie powstrzymał. „Pamiętaj” – powiedział – „twoje ubrania teraz należą do mnie i musisz prosić o pozwolenie na ich założenie”.
Co się, na miłość boską, dzieje? Moje ciało przepełniało preejakulat, a na podłodze była już mała kałuża. Nie wiedziałem, co robić, więc usiadłem na łóżku, ciągnąc za klatkę. Była tak mała, tak upokarzająca. Nienawidziłem jej i, co gorsza, nienawidziłem tego, że Marek widział mnie w takim stanie przez cały czas.
Ta noc była trudna, znowu mój członek próbował przebić się przez klatkę, budząc mnie co chwilę. Myśli o Marku i jego członku dominowały w moim umyśle. Obudziłem się, czując się niemalże jakbym miał wytrysk, choć to było niemożliwe.
Spojrzałem w stronę Marka, który spał na swoim łóżku, całkowicie nagi. Spał na brzuchu, a jego pupa była w powietrzu, a ja nie mogłem oderwać od niej wzroku. Była proporcjonalna i opalona. Nigdy wcześniej tego nie zauważyłem. Miał równomierną opaleniznę. Albo chodził na plażę nudystów, albo do solarium. Byłem pogrążony w myślach, patrząc na jego pupę, gdy nagle się obudził i wstał. Jego członek znów był twardy. Zawsze miał erekcję. Spojrzał na mnie i uśmiechnął się. Spojrzałem na niego, a potem, zawstydzony spuściłem wzrok, czując, jak wstyd zalewa mnie jeszcze bardziej.
„Mój kutas jest znów twardy” – powiedział Marek z rozbawieniem. „Robisz mnie niesamowicie napalonym, wiedząc, że w każdej chwili, kiedy zechcę, będziesz mógł tu przypełznąć i mi obciągnąć.”
„To naprawdę krępujące być cały czas nagim” – powiedziałem cicho, wpatrując się w podłogę. „A ty jesteś taki szczęśliwy, bo jesteś wolny. Chciałbym, żeby mój kutas mógł się wydostać z tej klatki.”
Marek przyglądał mi się przez chwilę, po czym uśmiechnął się szeroko. „Powiem ci coś, Michał. Co powiesz na to, że zamiast tylko słuchać, co czuję będąc wolny, poczujesz to na własnej skórze?” – zaproponował z lekkim uśmiechem i uderzył mnie lekko w ramię.
Zanim się zorientowałem, zaczęliśmy się przepychać, jak to robiliśmy czasem wcześniej, zanim ta cała klatka weszła w grę, ale tym razem byliśmy nadzy. W końcu Marek złapał mnie w taki sposób, że jego kutas i jaja zwisały mi prosto nad twarzą, i trzymał mnie w tej pozycji, dopóki nie poddałem się.
Śmiejąc się, upadliśmy na podłogę, a potem, wciąż śmiejąc się i łapiąc oddech, chwyciliśmy się za ręce. To było dziwne uczucie, ale niemalże poczułem do niego coś więcej, coś, czego nigdy wcześniej nie doświadczyłem. Obciągałem temu człowiekowi kutasa, ale to, że trzymaliśmy się za ręce, sprawiło, że moje serce zaczęło bić jeszcze szybciej.
Dzień minął, jak zwykle. Poprosiłem Marka o pozwolenie na założenie ubrań, zawsze kazał mi iść na komando. Po powrocie do pokoju, musiałem się rozbierać. Obciągałem mu, a potem zajmowaliśmy się resztą dnia. Trwało to przez cały tydzień. Moje noce stawały się coraz spokojniejsze, a ja coraz bardziej lubiłem znajdować nowe i interesujące sposoby, żeby go zaspokoić. Choć czułem klatkę na swoim członku, a moje erekcje były nie do wytrzymania, zaczynałem się do tego przyzwyczajać.
Potem nadeszła sobota wieczorem, dokładnie tydzień po naszym pijackim wieczorze.
Odebrałem SMS-a: „Michał, jesteś wezwany do pokoju Darka na kontrolę tygodniową i szansę na uwolnienie, 21:00, przynieś wódkę.”
Z drżeniem w sercu udałem się na spotkanie, wiedząc, że to może być moja jedyna szansa na pozbycie się tej okropnej klatki. W pokoju byli już wszyscy – Darek, Piotrek, Adam i Marek – wszyscy z uśmiechami na twarzach. Atmosfera była napięta, a ja czułem, że każde spojrzenie było na mnie skierowane.
„No to, Michał, czas na kontrolę” – powiedział Piotrek z ironicznym uśmiechem. „Pokaż, co tam masz, czy może nadal jesteś naszą małą dziwką?”
Serce mi biło jak szalone. Nie miałem wyboru. Musiałem spełnić swoje zobowiązanie, niezależnie od tego, jak bardzo mnie to upokarzało. Zdjąłem spodnie i stanąłem przed nimi nagi, z klatką wciąż na swoim członku.
Darek zbliżył się do mnie i przyjrzał się klatce. „Nadal na miejscu, jak widać. A jak się czułeś w ciągu ostatniego tygodnia? Chyba musiało być ciężko, co?”
„Było strasznie” – odpowiedziałem, starając się, by mój głos nie drżał. „Ale wypełniłem swoją część umowy.”
„A teraz twoja szansa, żeby się z tego wywinąć” – powiedział Adam z uśmiechem. „Ale musisz się wykazać. Pamiętasz, co Piotrek ci obiecał, jeśli przegrasz? Musisz zaspokoić nas wszystkich.”
Przełknąłem ślinę. Wiedziałem, co to oznaczało. Nie miałem wyboru. Musiałem zrobić to, o co mnie prosili, inaczej klatka pozostanie na moim członku przez kolejny miesiąc, a może i dłużej. Nie mogąc patrzeć im w oczy, powoli uklęknąłem na podłodze.
Każdy z nich podszedł po kolei, a ja musiałem spełniać ich oczekiwania. Było to upokarzające, ale wiedziałem, że jeśli chcę odzyskać wolność, muszę to przetrwać. Marek był ostatni, patrząc na mnie z czymś, co wydawało się mieszanką triumfu i współczucia.
Kiedy w końcu skończyli, Marek spojrzał na mnie i podał mi kluczyk do klatki. „Zasłużyłeś na to, Michał” – powiedział spokojnie. „Ale pamiętaj, co się stało tutaj, zostaje między nami. Teraz możesz się uwolnić.”
Drżącymi rękami wyjąłem klucz i odblokowałem klatkę. Kiedy klatka opadła na podłogę, poczułem ogromną ulgę. Byłem wolny. Ale uczucie wstydu i poniżenia pozostało we mnie jeszcze długo.
Tamtego wieczoru, kiedy leżałem w swoim łóżku, wciąż czułem smak upokorzenia, ale również ulgi. Wiedziałem, że nigdy więcej nie dam się wciągnąć w coś takiego. Byłem zdeterminowany, żeby nauczyć się na własnych błędach i nigdy więcej nie pozwolić, by ktoś miał nade mną taką władzę.
Ale mimo wszystko, w tamtych ciemnych chwilach, pojawiła się pewna więź między mną a Markiem, której nie mogłem zignorować. Czułem, że ta dziwna sytuacja, mimo całego upokorzenia, w jakiś sposób nas zbliżyła.
I choć wstyd pozostawał, zacząłem patrzeć na Marka nie tylko jako na współlokatora, ale może na kogoś więcej. Może na przyjaciela, a może… na coś więcej. Ale to już była inna historia, której zakończenie miało dopiero nadejść.
Leave a Reply