W lesie na grzybach

Często wracam myślami do przygody, jaką sobie zafundowałem będąc na wsi u wujostwa. Miałem wtedy 19 lat i wielu rzeczy chciałem spróbować. Pewnego ciepłego dnia wyszedłem z samego rana na grzyby. Chodząc tak z godzinę mój koszyk nadal był pusty. Wtedy postanowiłem zaszyć się gdzieś w gęstwinie i zwalić sobie. Bardzo lubię taką zabawę. Lubię spuszczać się na swoją dłoń i zlizywać nasienie. Kocham jego smak i coraz częściej marzyłem by spróbować obcej spermy. Znalazłem taką miejscówkę. Gęsty młodnik, otoczony dodatkowo wysokimi krzakami a po środku malutka polanka porośnięta mchem. Zdjąłem kalosze i rozebrałem się do naga. Już w tym momencie byłem nieźle podniecony. Naplułem na dłoń i zacząłem masować sobie kutasa wyobrażając sobie jak robię to innemu facetowi. Klęknąłem na wilgotnym mchu i trąc sobie czerwoną główkę pragnąłem mieć przed sobą dorodnego i jurnego mężczyznę, któremu z największą przyjemnością robię loda. Kilka minut później postanowiłem położyć się i zanurzyć kutasa w mchu. Tego jeszcze nie próbowałem. Palcem zrobiłem niewielki otworek, w który zacząłem wkładać kutasa. Ależ to było inne, ale przyjemne. Dosłownie ruchałem mech. Przyjemne drapanie szybko doprowadziło mnie do szczytowania. Szybko wróciłem do pozycji klęczącej i skierowałem główkę na dłoń. Ciepły strumień spermy zaraz zaczął tryskać. Nie przerywałem masowania główki zlizując z dłoni nasienie. Było mi cudownie nawet, gdy tarcie zaczęło sprawiać mi ból. Starałem się wytrzymać jak najdłużej. Musiałem zrobić przerwę. Położyłem się na ziemi. Sterczący kutas powoli zaczął opadać. Wtedy to usłyszałem jakieś kroki. Ku mojemu przerażeniu zobaczyłem wchodzącego na tą malutką polankę dużo starszego od siebie mężczyznę w zielonej kurtce. Nawet nie zdarzyłem zareagować. Dostrzegł mnie i stanął w bezruchu. Jedynie, co dostrzegłem, że jego koszyk był pełen grzybów. – Wiedziałem, że coś słyszałem. Widzę, że nieźle się tutaj zabawiasz. – Ja… Nic nie mogłem z siebie wydusić. – Nie obawiaj się. Nikt się nie dowie, co widziałem. – Dziękuję. Już sobie idę. Byłem czerwony ze wstydu. Gorączkowo szukałem swoich rzeczy. – Zaraz, zaraz. Gdzie się tak spieszysz? Nikt się nie dowie jak mi obciągniesz robaczku. Nie czekał na moją reakcję tylko zaczął ściągać kurtkę a potem spodnie. Byłem przerażony. W panice nie mogłem się ruszyć. – Otwieraj pysk!!! W oczach miałem przerażenie. Jednak ton jego głosu sprawił, że zacząłem wykonywać jego polecenia. Przystawił mi kutasa do ust. Otworzyłem usta i zacząłem najpierw lizać główkę. W głowie miałem bałagan, ale przecież ja marzyłem o takiej sytuacji. Chciałem spróbować nie swojego nasienia. Coraz odważniej zacząłem nadziewać się ustami na coraz większą pałę. – Jajeczka też trzeba popieścić. Ton głosu nadal przyprawiał o ciarki. Trzymając w dłoni jego maczugę zacząłem lizać worek i ssać każde jajko po kolei. Ku mojemu zdziwieniu sam zacząłem się podniecać. Mój oprawca mocno zsunął napiętej z główki i niemal siłą zaczął wpychać mi go do ust. Muszę wam powiedzieć, że coraz bardziej ochoczo robiłem mu tego loda. Ssałem, lizałem i podobało się jak był w moich ustach coraz głębiej. Wysunąłem język i czułem jak naciska na moje migdały. Krztusiłem się i musiałem się wycofywać, ale zaraz znowu chciałem czuć go w sobie. Masowałem worek, masowałem trzon efektem, czego poczułem jak zaczyna mu drgać kutas a oddech zrobił się płytki i zaczął stękać. Chwycił mnie za głowę i w tym momencie zaczął tryskać w moich ustach. – Połykaj robaczku. Do ostatniej kropli. Wszystko połknąłem. Zlizałem ostatnią krople i popatrzyłem mu w oczy. – Widzę, że ci się podobało. Przychodź tu częściej. Nic mu nie odpowiedziałem. Zaczął podciągać spodnie. Złapał kurtkę pod pachę i zaczął przedzierać się przez krzaki w pośpiechu zapominając o koszyku z grzybami. Jeszcze dłuższą chwilę smakowałem jego spermę i oblizywałem usta. Złapałem swoją pałę i zacząłem znowu walić sobie konia. Ściskałem jajka, celowo nie nawilżałem śliną dłoni i mocno tarłem główkę. Bolało, ale tego właśnie pragnąłem. Poczuć ból przyjemności. Znowu trysnąłem sobie na dłoń i zlizałem z niej nasienie. Następnego dnia nie poszedłem w to miejsce. Nigdy więcej nie zobaczyłem tego mężczyzny, ale często wracam do tego zdarzenia.

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Barbara Kawa

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *