Waiting waiter.

Oparłam dłonie na twardym blacie stołu. Wykonano go z jasnego drewna, co pasowało kolorystycznie do wąskiej szafy ustawionej za naszymi plecami. Wiekowy już mebel wykonano z typowej sklejki, a ustawiono obok również wąskich drzwi.  

Oczywiście zamknęłam nas oboje już wcześniej, jednak nie dotknęłam nawet klucza, który ciągle sterczał dumnie z zamka i czołobitnie przypominał mi o moim poważnym niedopatrzeniu.  

Rzecz jasna takowy stan rzeczy musiał powodować mój niepokój, zwłaszcza że mogłam jedynie przewidywać co będziemy robić w najbliższym czasie.  

Na domiar złego ciągle irytujący mnie kawałek materiału wydawał się odgrywać w tym wszystkim niebagatelną rolę.  

Musiałam sobie przecież zdawać sprawę z tego, że brak odpowiedniego zabezpieczenia pomieszczenia mógł jedynie spowodować sporą falę wstydu, a nawet konieczność zmiany profesji przez nas obojga.

W ścianie znajdującej się tuż przed niezbyt szerokim stolikiem, na którym spoczęły uprzednio moje palce umieszczono wąskie okno. Niestety nie powieszono w nim zasłon, a na zewnątrz panowało deszczowe popołudnie.  

Było widno, więc cała przestrzeń w niewielkim pokoiku była doskonale widoczna z zewnątrz.  

Wiedziałam jednak, że parku przed dworkiem, w którym oboje się znajdowaliśmy od samego rana, rzadko kiedy można było spotkać żywego ducha.

Podłogę pokrywała już mocno sfatygowana wykładzina w kolorach pustynnego piasku, która z upływem lat uległa w znacznym stopniu wytarciu.

Pamiętam, że tamtego dnia miałam na sobie krótką mini z cienkiego materiału, oraz idealnie opinający moje kobiece kształty top.  

Głębokie wcięcie w dekolcie zanikało dopiero w okolicach mojego mostka, a i to zapewne z powodu niebywale krótkiego fasonu topu, który szczelnie opinał moją talię.  

Zaczynał się on dopiero w okolicach moich niebywale kształtnych piersi i nie posiadał nazbyt szerokiego pasa, który szczelnie opinał okolice mojego mostka.  

Czyniło to moją wysportowaną sylwetkę niezwykle dostępną dla każdego chętnego oka. Zwłaszcza, że odsetek materiału pokrywającego moje ciało nie był zbyt wysoki.  

Pracując w zawodzie kelnera przyzwyczaiłam się do takowego traktowania swojego własnego ciała. Miałam przecież z tego wcale niemały profit, który wystarczał na wcale nie najgorszą jakość życia.

Ciemna kredka, której użyłam w okolicach oczu idealnie pasowała do koloru szminki, oraz mojej ciemnej karnacji.  

Cienkie pończochy, których kolorystyka również była utrzymana w ciemnej intonacji, w sposób wyraźny dodawały mi szyku i elegancji. Zwłaszcza że użyłam do nich wyjątkowo wysokich szpilek, które zawsze spełniały swoją rolę na tamtego rodzaju imprezach.  

Wysoko położone kości policzkowe zaznaczyłam starannie dobrze dobranym kosmetykiem. To samo tyczyło się linii żuchwy, którą optycznie wydłużyłam. Oczy natomiast musiałam podkreślić czarnym kolorem.

Bogato zdobione halką pończochy nawet nie sięgała do dolnej okolicy czarnej mini, co moim skromnym zdaniem nadawało mi wygląd typowej kurtyzany rodem ze starych filmów.  

Mimo wszystko musiałam jednak być tradycyjna. Stare snoby z którymi miałam do czynienia wcale nie przepadały za jakimikolwiek przejawami nowoczesności w widzianej bezpośrednio przez siebie okolicy.

Musiałam jednak przyznać, że sama się na to pisałam. Praca kelnerki na przyjęciach wyższych sfer była przecież jedną z bardziej opłacalnych przedsięwzięć w mojej profesji.

Co prawda zawsze więcej mogłam jedynie zarobić jako rasowa dama do towarzystwa. Oczywiście lubiłam seks jak wszyscy inni, jednak wolałam mieć decydującą swobodę w doborze swojego partnera i to nawet przy założeniu, że będzie to spotkanie z gatunku tych jednorazowych.

Tymczasem poczułam jego dłoń na swoim udzie. Udając zaskoczenie spojrzałam za siebie, jednak moje usta przez cały czas pozostały zamknięte. Nie zdecydowałam się również na wykonanie żadnego ruchu.  

Moje całkowicie powściągliwe zachowanie było podyktowane niepewnością. Ciągle bowiem bałam się pomyłki, a wizja swoistego popa nie wzbudzała mojego większego entuzjazmu.

Ostatnich złudzeń pozbyłam się ostatecznie, gdy podniósł palce i płynnym ruchem odgarnął na bok moje włosy. Wcześniej spięłam je w osobliwy w kucyk.  

Oczywiście nie mogłam do tego użyć standardowej gumki w stonowanych kolorach. Musiała to być niezbyt wielkich rozmiarów kokarda. Jej oklapłe uszy zwisały swobodnie zdobiąc moją potylicę, jednakże na skutek działania jego palców na moment delikatny materiał został chwilowo przesunięty w jedną stronę.

Kiedy wreszcie cofnął swoją rękę, mój oddech stał się o wiele głośniejszy. Oddychałam głęboko i czekałam cierpliwie na następny punkt scenariusza, który zapewne istniał jedynie w jego umyśle.

Zmrużyłam oczy, gdy wreszcie zbliżył się do moich pleców. Natychmiast poczułam jego oddech na swoim karku. Nijako odruchowo zacisnęłam wtedy zęby, chociaż nawet dzisiaj nie potrafię powiedzieć, dlaczego.

Muszę jednak przyznać, że jednym z głównych powodów moich nerwów musiało być jego twarde wybrzuszenie, które bardzo szybko zaistniało w okolicach moich pośladków.  

Pamiętam, że podniosłam wtedy nieco speszona wzrok i posłałam pełne niezrozumienia spojrzenie w kierunku jego twarzy. Nie zauważyłam jednak śladu najmniejszego zażenowania.

Szybko natomiast rzuciła mi się w oczy bezkompromisowa pewność siebie, jaką bez wątpienia wyrażała jego mina.  

Głównie, dlatego już po chwili odwróciłam wzrok. Przecież w dalszym ciągu chwile, które właśnie nas obu minęły mogły stanowić jedynie mało śmieszny przypadek. Przypadek, który mimo wszystko ciągle podziałał pobudzająco na moją kobiecość oraz zmysły.  

Jednym słowem byłam już całkowicie gotowa na zdecydowanie nie właściwe, a co za tym idzie wyjątkowo nie profesjonalne zachowanie z jego strony. Co gorsza najwidoczniej doskonale zdawał sobie z tego sprawę.  

Wiem o tym, ponieważ cięgle nie cofnął się o krok, a nasze ciała tkwiły połączone ze sobą tworząc w ten sposób pełen niezręcznych podtekstów klimat.  

Szybko jednak dotarło do mnie, że teraz nadeszła pora na mój ruch. Nie zachowałam się jednak jak trzeba, a z góry odmiennie.

Szybko, a za razem zgrabnie odwróciłam się twarzą do niego. W pierwszym odruchu pocałowałam go soczyście w usta. Zrobiłam to niby przypadkiem. Jednak on nie cofnął bynajmniej głowy w tył i nie był wcale zaskoczony moją postawą.  

Przytrzymał mnie zamiast tego jednym zdecydowanym ruchem. Zrobił to zapewne na wypadek gdybym miała się rozmyślić, jednak już wtedy byłam daleka od takowych zamiarów.

Tkwiliśmy tak przez moment zwarci ze sobą niczym para kochanków, która spotkała się wreszcie po bliżej nieokreślonym, ale stanowczo zbyt długim czasie.  

Musiałam jednak w końcu oderwać od niego swoje usta. Zrobiłam to niezbyt nachalnie, ale stanowczo. Pamiętam, że oboje przez moment dyszeliśmy, a atmosferę między nami obojga wypełnił klimat pełen niedopowiedzeń.  

Chciałam jednak tego i nie potrafiłam już być obojętna wobec niego. Muszę również przyznać, że jego spojrzenie wtedy również odbiegało dalece od neutralnego.

Kiedy mnie pchnął natychmiast umieściłam swój tyłek na zimnym blacie i rozszerzyłam kolana. Oczywiście nawet na sekundę nie spuszczałam z niego wzroku, muszę jednocześnie przyznać, że moje spojrzenie musiało być pozbawione wszelkiego kompromisu.

Bardzo szybko poczułam jego chłodne palce na swoich żebrach, a już w następnej chwili bardzo chętnie i sprawnie pozbawił mnie górnej części ubrania.  

Na ten zabieg również zgodziłam się bez chwili wahania. Podniosłam grzecznie ręce do góry i opuściłam je dopiero gdy skromny kawałek materiału wylądował na podłodze obok nas.

W pierwszym momencie chciałam nawet powiedzieć mu o niezamkniętych na klucz drzwiach, jednakże słowa utknęły mi w gardle.  

Bez najmniejszych wątpliwości byłam wtedy pod wpływem gwałtownej emocji. Stanowczo zbyt bardzo, aby w sposób normalny funkcjonować i myśleć. Chciałam tylko jednego i tylko jedno zagadnienie zaprzątało mi umysł.

Podniosłam kolana do góry, a jego nieco drżące ręce szybko prześliznęły się po moich udach w stronę mojej mini, a cienki materiał szybko został podwinięty do góry.  

Jasny odcień mojej skromnej bielizny szybko ujrzał w końcu światło dzienne.

Jego palce bardzo zręcznie zajęły się tym co trzeba i już niebawem delikatny materiał ześlizgnął się po moich złączonych specjalnie na tą okazję kolanach.

Już niebawem patrzyłam spokojnie jak nieco nerwowym ruchem rozpina swój pasek. Był całkowicie gotowy.  

Wiedziałam to już od dłuższej chwili, więc wcale nie zaskoczył mnie widok nagiego przyrodzenia, którego szpic dumnie sięgał ku gurze.

Oczywiście nie potrzebowałam specjalnego zaproszenia, aby ponownie rozszerzyć swoje kolana i okazać w ten sposób pokazać swoją płeć.  

Decydując się na ten krok miałam spore poczucie komfortu. Wcześniejszego wieczora zadbałam o siebie, więc moja gładka skóra nie mogła być bardziej reprezentacyjna, a więc nie miałam okazji do wstydu.

Zagłębił się we mnie bez większych przeszkód. Nasze ciała złączyły się we wspólnej pieszczocie. Moje pocałunki jednak nie zrobiły na nim większego wrażenia. Skupił się natomiast na swojej pracy, którą wykiwywał wzorowo.  

Muszę jednocześnie przyznać, że w tamtym czasie nie był jak dla mnie zbyt brutalny, ani nawet delikatny. Jego ruchy były całkowicie wyważone. Doprowadziło mnie to już niebawem do pierwszej przyjemności.  

Pamiętam, że przywarłam do niego dziko. Oplotłam go swoimi nogami i złączyłam stopy. Mój gest unieruchomił go czasowo, ale nie przejmowałam się w tamtym momencie jego komfortem.

Zamknęłam jedynie oczy i już po sekundzie poczułam pierwszy z jego delikatnych pocałunków na swojej szyi. Doskonale zdawałam sobie sprawę z tego, że mój kochanek ma zamiar kontynuować naszą wspólną przygodę. Szybko więc rozluźniłam swój uścisk.

Tym czasem on sam nie potrzebował specjalnego zaproszenia. Najpierw pchnął nieco mocniej, jednak już jego następne poczynania nie były tak gwałtowne.  

Ja sama natomiast w przypływie emocji odsunęłam od niego swoje piersi, ale zamiast tego złączyłam palce w okolicach jego potylicy.

Tymczasem jego następne, starannie wywarzone ruchy nie straciły ani grama ze swojej wcześniejszej systematyczności, co mnie niezmiernie zaskoczyło.  

Już zaledwie kilka sekund później przełknęłam nerwowo ślinę i zmarszczyłam w skupieniu brwi. Moje błagalne spojrzenie, jakie mu posłałam wydawało się świadczyć tylko o jednym.  

Znowu byłam blisko spełniania. Mój nierównomierny oddech w końcu utknął mi w piersi. Rozchyliłam gwałtownie usta, jednak nie pisnęłam głośno. Mój hałas miał raczej charakter cichego syku. Przecież przez cały czas musiałam mieć świadomość o konieczności zachowania jak największej ciszy.  

Mimo wszystko ciągle martwiły mnie wciąż nie zamknięte na klucz drzwi, co w kontekście naszej nieustannie przedłużającej się przygody niosło za sobą jasno określone zagrożenie.

W takowej sytuacji logicznym jest wniosek, o mojej chęci jak najszybszego zakończenia naszej wspólnej przygody. Takowa myśl przecież w końcu musiała pojawić się w mojej głowie i zbiegiem czasu zaczęła stanowić coraz większy problem.

Musiałam zatem działać. Głównie, dlatego odepchnęłam go w końcu od siebie. Zrobiłam to w sposób zdecydowany. Strach przed przyłapaniem nas oboje okazał się o wiele silniejszy ode mnie.

Cofnął się zaskoczony o krok i spojrzał na mnie zdumiony. Ja jednak nieprzesadnie zwróciłam na to uwagę. Kucnęłam przed nim niczym rasowa dama do towarzystwa, a moje usta natychmiast rozpoczęły swoją pracę.

Starannie zacisnęłam wargi na jego przyrodzeniu, a moja głowa cofnęła się tylko odrobinę w tył. Spojrzałam przekornie w górę, jednak ciągle nie dopuściłam do uwolnienia się trzonka jego przyrodzenia z moich ust.

Zamiast tego szybko spuściłam wzrok i naparłam na niego całą twarzą. Przez cały czas czułam smak jego nasienia oraz swojej kobiecości, jednak nie miałam z tym większego problemu. Takowy stan rzeczy był jak dla mnie czymś zupełnie naturalnym.

Oczywiście przez cały tamten czas starałam się zachować jak największą ciszę, chociaż zamiar ten nie zawsze udało mi się wcielić w życie. Głównie, dlatego od czasu do czasu niewielkie pomieszczenie wypełniał charakterystyczny hałas pracy moich ust.

Wiedziałam, że wraz z każdą mijającą minutą pośpiech staje się coraz bardziej wskazany. Niestety jego cielesność ciągle wydawała się całkowicie odporna wobec zaciętych zabiegów i pracy mojego języka. Niestety nie pomogły nawet energiczne ruchy mojej głowy.

Poddałam się więc i cofnęłam ostatecznie głowę. Sięgnęłam w końcu ręką w odpowiednim kierunku. Oczywiście jego przyrodzenie było mokre i śliskie.  

Już pierwszy z kolejnych ruchów mojego nadgarstka przyniósł widoczny efekt. Szybko zauważyłam, że oddech mojego kochanka stał się stanowczo mniej regularny.

Odruchowo zwilżyłam więc usta językiem, a moje usta wykrzywiły się delikatnie w mimowolnym uśmiechu. Czułam, że nie mam wiele czasu do stracenia więc rozchyliłam wargi i tym razem zbliżyłam twarz do moszny swojego kochanka.

Oczywiście nie zrobiłam tego z przyjemnością. W tamtym momencie czułam jedynie przymus i obowiązek, jednak z własnego doświadczenia wiedziałam, że zabieg ten może jedynie pomóc.

Po krótkiej chwili okazało się, że mój zamysł był słuszny, a na mojej poważnej już twarzy wylądowało gęste nasienie.  

Pamiętam, że musiałam nawet zamknąć oczy, ponieważ jego urodzaj pokrył niemal cały kontur mojego lica.

 

(C) Natasha Citizen, Kraków 2024

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Natasha Citizen

To jest poje pierwsze opowiadanie, jakie zdecydowałam się opublikować w owym portalu. Niestety nie mogę również napisać, że jest pozbawione wad. Na pierwszy plan rzuca się zbyt wielka ilość uwagi, którą poświęciłam na opis scenerii. Uważam, że owe opisy powinny być zdecydowanie bardziej wplecione w tekst. Uważam jednak, że opowiadanie mimo wszystko przedstawia swoją wartość i właściwie głównie, dlatego zdecydowałam się na jego publikację.

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *