Wakacyjna przygoda mamy – Wedkarski gangbang

Opowiem wam historię, która wydarzyła się ponad 20 lat temu i której byłem świadkiem. Miałem wtedy 15 lat, jak co roku zbliżał się coroczny wyjazd na ryby. Moi rodzice byli zwyczajnym małżeństwem, choć już wtedy dość wypalonym w sferze romantycznej. Mimo to nie chcieli się rozstawać, obojgu wspólnie życie było na rękę. Tata kochał wędkarstwo i każdego roku wspólnie z kolegami organizował wyjazd nad jezioro. Skład był zawsze ten sam, kolega taty pan Karol z żoną i dzieciakami, do tego kilku znajomych wędkarzy no i my. Tego lata jednak było inaczej, żona pana Karola nie mogła jechać, wraz z nią odpadły też dzieciaki. Mimo to pan Karol pojechał z nami, do tego trzech innych panów. Najstarszy pan Stasiu około 70 lat, reszta panów była w podobnym wieku. Pan Karol miał 48 lat, Arek 47 lat i Andrzej najmłodszy z towarzystwa 44 lata, którego mama nie znosiła. Wyruszyliśmy od rana, na dwa samochody. Na miejscu byliśmy około 10 i co roku rozbijaliśmy się w tym samym miejscu. Było to dość dzikie miejsce, trzeba było przejść kawałek przez las, na miejscu znajdował się plac z trawą prowadzący aż do brzegu, po lewej same zarośla. Po prawej kilka drzew, krzaki i kolejny mniejszy plac. Starsi rozbijali się na większym placu, dzieciaki na na mniejszym. Tym razem byłem sam, więc cały plac należał do mnie, rozbiłem namiot pod jednym z drzew, od drugiego placu odgradzały mnie tylko krzaki. Panowie również szybko rozbili namioty od strony zarośli, po środku znajdowało się małe stanowisko do ogniska… Pierwszy dzień by taki jak zawsze, mama rozstawiła małą przenośna kuchenkę i wzięła się za robienie jedzenia. Panowie rozstawili wędki i zaczęli popijać. Do wieczora zdążyli się wstawić i wszyscy dość wcześnie położyli się spać. Następnego dnia panowie byli na lekkim kacu. Mama od rana przygotowała jedzenie, ja po śniadaniu udałem się na pobliską plażę, a panowie leniwie wzięli się za wędkowanie. Gdy wróciłem z plaży, część panów siedziała na leżakach. Tata z panem Stasiem siedzieli przy wędkach, a mam się opalała. Już wtedy byłem świadomy tego jak panowie zerkają w takich sytuacjach na mamę. Mama miała 42 lata, była dość atrakcyjną kobietą, brunetką o nietypowej budowie. Była drobna, mierzyła 159 cm do tego szczupła. Miała jędrny średniej wielkości biust, ciekawie zbudowane uda, bo w młodości uprawiała bieganie. I bardzo zgrabną krągłą pupę. Zwracała, więc wzrok mężczyzn jak magnes. Około godziny 15 wszyscy usiedli do obiadu, panowie zgodnie stwierdzili, że położą się spać i zrobią sobie nockę. Około 19 wszyscy już byli na nogach, tata z panem Stasiem wpadli na pomysł, że pojadą na drugą stronę jeziora, w stare miejsca i tam spróbują sił. Kilkadziesiąt minut później wyruszyli. Została mama, pan Karol, Arek, Andrzej i ja. Około godziny 20:30, zadzwonił tata do mamy i powiedzie żebym wsiadł na rower i do nich przyjechał. Tak zrobiłem pojechałem, na miejscu byłem pół godziny później. Bardzo szybko jednak odechciało mi się z nimi siedzieć. Doszedłem do w nioski, że nie będę im przeszkadzać, niech spokojnie sobie łowią. Powiedziałem tacie, że chwilę się jeszcze przejeżdżę i wrócę do mamy. Tata nie miał z tym problemu, powiedział żebym tylko zadzwonił jak dojadę, bo za chwile ciemno zacznie się robić. Odpuściłem sobie, więc jeżdżenie i ruszyłem prosto na miejsce. Około 100 metrów od naszej polanki zachciało mi się sikać, zszedłem, więc z roweru i załatwiłem sprawę. Od razu zadzwoniłem do taty i powiedziałem, że jestem na miejscu. Polankę było widać z daleka, ognisko było rozpalone, pan Karol zawsze dodatkowo brał przenośne halogeny na baterie. Było też słychać muzykę z boomboxa. Nie bardzo mi się chciało siedzieć z towarzystwem, więc cicho udałem się do swojego namiotu. Była chwila po 22, włączyłem mp3 i najzwyczajniej w świecie leżałem w namiocie słuchając muzyki… Około 23 bateria w mp3 mi się rozładowała, nie wziąłem zapasu do namiotu, więc postanowiłem spróbować zasnąć. Nie było to jednak możliwe, mimo że muzyka grała nieco ciszej, to było słychać rozmowy całego towarzystwa. Silą rzeczy, chcąc niechęć podsłuchiwałem. Panowie popijali, po głosie mamy też było słychach, że otworzyła wino. W pewnym momencie rozmowy zrobiły zboczone. Pan Karol zaczął od sprośnych żartów, wraz z upływem czasu przerodziło się to w dyskusje. Zaciekawiło mnie to, wziąłem ręcznik i wyszedłem z namiotu. Skradłem się do krzaków, które odgradzały Polany. Były one dość bujne, ale w niskich arteriach było wystarczająco miejsca żeby się wsunąć. Wybrałem miejsce przy starym pieńku, tak żeby schować się w cieniu i żeby światło z halogenów na mnie nie padało. I to się udało, byłem na wprost towarzystwa około 5 metrów. Ja ich widziałem oni mnie nie. Mama siedziała na kłodzie niemal na wprost mnie, obok pana Karola. Pan Karol był grubszym facetem około 175 cm. Po prawej siedział pan Andrzej, też grubszy i dość postawny facet około 185 cm. Zdecydowanie był największy z całego towarzystw. A po lewej pan Arek o przeciętnej posturze, około 175 cm. Karol mimo tego, że kumplował się z tatą, to poznał mamę dużo wcześniej. Mieszkali na tym samym podwórku, tatę poznał później gdzieś na rybach. Na pierwszym wspólnym wyjeździe dopiero się okazało, że mama z Karolem się znają. Rozmowy się coraz bardziej rozkręcały. Karol zaczął mówić, że seksu to nie miał z żoną od wielu miesięcy. Panowie szybko podłapali temat. Karol do mojej mamy. -Agnieszko ty to lubiłaś zawsze seks nie? Mama się tylko zaśmiała i nic nie odpowiedziała. Arek do Karola -nie jesteś sam, tez nie pamiętam już seksu z żoną. Na co Andrzej -taki los żonatych i się zaśmiał. Karol kontynuował podchody do mojej mamy, objął ją za plecami. -Aga a tobie też się nie układa w łóżku, z tego co wiem. Mama -a skąd ty to wiesz? Śmiech. Karol -Daniel (tata) też czasami się żali. -dziwi mnie to, bo za młodu byłaś bardziej otwarta. Mama przemilczała odpowiedź, Karol kontynuował. Karol -Andrzeju a u ciebie jak to wygląda? -Jesteś tu jedyny, który nie jest w związku. Andrzej -różnie, choć też w pełni nie jestem zadowolony. Lubię seks anal, ale mało, która jest na niego chętna. Karol -lubisz dymać w dupę i śmiech -też lubię, ale moja żona rzadko daje. Mama -ja lubię Andrzej wtedy podniósł głowę, spojrzał na mamę ze zdziwieniem, aż mu się oczy zaświeciły… Karol -Agnieszko jesteś taka seksowna, może się zabawimy we czwórkę? Mama -tak teraz ? -a co jeśli wróci Daniel, albo młody? -zdecydowanie NIE ma mowy! Panowie uważnie przysłuchiwali się rozmowie… Karol -oni dopiero wrócą na śniadanie, mamy mnóstwo czasu Agniesia. Położył jej wtedy rękę na karku i zaczął masować. Mama milczała, ale rozmowa plus wino zrobiły swoje. Miała na sobie białą koszulkę, przez którą zaczęły odznaczać się sutki. Ewidentnie mama się podnieciła. Drugą ręką zsunął z siebie kolejno spodenki i majtki. Siedział teraz koło mamy jedynie w samej koszulce. Mam zerknęła na jego kutasa, ale nie reagowało. Karol -Aga nie daj się prosić…. Złapał wtedy mamę za dłoń i położył na swoim kutasie, mama go objęła i nieśmiało z przerwami masowała. Po chwili zaczął ja całować po szyję, sprawiło to, że mama robiła się coraz bardziej podniecona. Jego kutas zaczął powoli nabrzmiewać, w pewnym momencie Karol przestał mamę całować. A ręką, którą miał na mamy karku, sprowadził jej głowę do swojego kutasa. Mama uległa…. Karol miał średniego kutasa, coś około 17 cm, z grubym żołędziem i dość dużymi jajami. Mama położyła głowę na jego brzuchu, lewom ręką złapała kutasa u nasady i chwyciła go w usta. Arek z Andrzejem widząc taki rozwój sytuacji szybko zareagowali. Arek rozłożył koc na środku, a Andrzej chwycił za latarkę i poszedł w stronę samochodów. Po chwili wrócił z czymś w ręku… Karol -o tak Aga ssij kutasa. Te słowa zadziałały na mamę, bo zaczęła go obciągać coraz bardziej śmielej. Brała go głębiej a dłonią masowała nabrzmiałe jaja Karola. Arek siedząc na swoim miejscu, też się rozebrał i zaczął masować. Andrzej, z którym mama się nie lubiła, siedział spokojnie, tylko się przyglądając… W pewnym momencie Karol powiedział. Karol -może teraz Agnieszko pokażesz nam się w całej okazałości. Mama wstała, najpierw ściągnęła koszulkę. Jej biust był przepiękny, piersi miała jędrne wielkości dużej dłoni i mocno nabrzmiałe sutki. Następnie ściągnęła spodenki i majtki. Jej pupa była seksowa, bardzo krągła w połączeniu z wysportowanymi udami był to widok nie do zapomnienia. Karol zsunął się z kłody, na której wcześniej siedzieli z mamą. Położył się na kocu wcześniej przyniesionym przez Arka i rozchylił szeroko nogi. Karol -chodź Aga dalej mi obciągać. Mam posłusznie klęknęła pomiędzy rozłożonymi nogami Karola, pochyliła się i kontynuowała obciąganie. Była teraz w pozycji wypiętej, jej pupa była na wprost mnie. Z odległości 4 metrów było wyraźnie widać mamy obie dziurki. W tym momencie aż mi stanął… Karol położył na mamy głowie rękę i było widać jak porusza nią z góry na dół. Arek też wstał, pochylił się nad mamą i masował dłonią je cipkę, jednocześnie bawił się swoim już stojącym fiutem i zerkał jak mama obciąga. Cipka mamy była już mocno mokra… Arek -My nie mamy prezerwatyw panowie. Mama -biorę tabletki antykoncepcyjne. Arek słysząc te słowa już się nie zastanawiał, stanął nad mamą w rozkroku, obniżył pozycję w kolanach i wszedł w nią. Chwycił ją za biodra i rytmicznie ją posuwał… Po kilku minuta przerwał. Karol -chodź teraz na mnie usiądź. Nie trzeba było już jej namawiać, szybko to zrobiła i powoli zaczęła dosiadać Karola. Arek nie był bierny, odwrócił mamy głowę w swoją stronę i dał jej do buzi. Po chwili takiej zabawy Karol chwycił mamę za pupę i przejął inicjatywę, rytmicznymi ruchami bioder wbijał się w ciekę mamy. Mama aż wypuściła kutasa Arka z ust i zaczęła na przemian stękać i powtarzać słowo. -o kurwa, o kurwa… Panowie postanowili przejść o krok dalej. Karol zaczął masować drugi otworek mamy. Co się okazało, Andrzej z samochodu przyniósł właśnie lubrykant, który jak jeździł na spotkania trzymał w pogotowiu w samochodzie. Karol ruchał jeszcze chwilę mamę jednocześnie wkładając jej paluszek w pupę. Po chwili przerwał. Karol -Arku zajmij się drugą dziurką. Mama opadła na Karola jej dupa była teraz bardziej wyeksponowana. Arek zaszedł ja od tyłu i powoli próbował włożyć. W końcu mama się rozluźniła i Arek go wsadził. Delikatnie penetrował mamy pupę, po chwili go wyjął i dodał więcej lubrykantu. Tym razem mama łatwiej go przyjęła. Arek ruchał ja coraz głębiej i intensywniej. Panowie chwilę się tak pobawili, wymieniając się inicjatywą. Mamię się to podobała, bo coraz głośniej stękała. Później panowie zamienili się. Arek się położył i mama zaczęła mu obciągać. A Karol zajął się obiema dziurkami. Na przemian je pieprzył, dźwięk, gdy jego kutas był w dupce mamy i jego duże jaja klepały o jej mokra cipkę, był dość głośny… Chwilę później Arek skończył w ustach mamy. Wstał i usiadł na swoim miejsce. Karol kontynuował, ale długo to już nie potrwało. Kazał mamie klęknąć i spuścił się na jej twarz, część jego spermy poleciała na piersi. Karol poszedł po papier do namiotu i podał go mamie, mama zaczęła wycierać jego dość obfitym wytrysk. Karol -Andrzej a ty? Dawaj może w końcu się polubicie (śmiech). Andrzej -Czekałem jak skończycie Mama słuchała tego dialogu w milczeniu dalej się wycierając. Andrzej w tym czasie zaczął się rozebrać. Zdecydowanie był największe z całego towarzystwa i mocno owłosiony. Jego kutas też zdecydowanie był największy około 19/20, dość gruby. Andrzej w końcu podszedł do mamy siedzącej na kocu. Stanął przed nią już ze stojącym kutasem, mama spojrzał mu w oczy i posłusznie rozchyliła usta. Po chwili zmieniła pozycję z siedzącej na pozycję na kolanach, Andrzej wtedy chwycił za jej włosy. Choć nie była wstanie brać go tak głęboko jak poprzedników, to obciągała go intensywnie. Andrzej później przejął inicjatywę położył obie dłonie na głowie mamy i posuwał ją w usta. Karol -o tak ssij mu tego kutasa. W pewnym momencie Andrzej kazał mamie się wypiąć, mama posłusznie to zrobiła, jej pupa znowu niemal była na wprost mnie. Andrzej podniósł lubrykant i zaszedł mamę od tyłu. Wszedł w jej cipkę i powoli posuwał. Mamie było przyjemnie, wielkość robi swoje… Po chwili przerwał, otworzył lubrykant i polał na drugą dziurkę, to samo zrobił ze swoim kutasem, który się świecił od cipki mamy. Andrzej -tera Agnieszka wyjebie cię w dupę. Mama milczała i tylko czekała. Andrzej zaszedł ja znowu od tył i stanął okrakiem, obniżył pozycję i w nią wszedł. Mamy dziurka już była rozluźniona po poprzednich kutasach, więc wszedł dość gładko. Zaczął w średnim tempie i penetrował dupsko mamy coraz głębiej. Pociągając ja za włosy, tym razem mama stękała znacznie głośniej. Ciągle powtarzając… -o kurwa… Po niedługim czasie Andrzej kazał mamie położyć się na plecach, zajął się wtedy obiema dziurkami w pozycji misjonarskiej. Mamy piersi aż falowały od jego ruchów. Na tym jednak się nie skończyło. W pewnym momencie wstał, chwycił mamę za włosy i pociągając, zmuszając tym samym do powstania na nogi. Obrócił ja plecami do siebie i włożył w dupę. Wtedy chwycił ją za ręce na wysokościach łokci i pochylił. Rytmicznie pociągał za mamy ręce tak, że sama niemal bezwładnie nabijał się na jego kutasa. Mama aż opadła na kolana. Andrzej nie miał zamiaru jeszcze kończyć, rozszerzył mamy pośladki, jej dziurka też się wtedy mocno roztworzyła do wielkości pięcio-złotówki. Znowu w nią wszedł, swoim grubym kutasem i ruchał coraz bardziej intensywnie. Andrzej -Lubię jebać w dupę takie małe suki jak ty. Mama opadła wtedy twarzą na koc. Andrzej chwycił za jej nadgarstki i przeciągnął je do tyłu. Ruchał ja tak jeszcze chwilę, aż ją puścił. Wtedy mama opadła na koc. Andrzej -teraz zaleje ci tą dziurkę. Stanął nad mamą w rozkroku na wysokości pupy, która leżała nadal na brzuchu. Przykucnął nakierował kutasa na dupkę i znowu wszedł. Zaczął mocno, niemal skakał na dupsku mamy, wchodząc tak głęboką jak tylko się dało. Jego kutas wbijał się jak w masła, a mam mocno stękała. W pewnym momencie wyrównał rytm i zasięg ruchów. I jak powiedział tak zrobił, zaczął mocno sapać i spuszczać się w mamę. Mama w tym momencie aż zaryczała z podniecenie. Andrzej wyciągnął kutasa z mamy i odszedł. Mama po dłuższej chwili leżenia w bezruchu też próbowała wstać. Wróciła do pozycji na czworaka, ten ruch spowodował, że część spermy Andrzeja wypłynęła z dziurki i spłynęła na cipkę… W końcu wstała i poszła do namiotu a następnie nad wodę… Panowie zadowoleni w ciszy tylko uśmiechali się do siebie. Niedługo wszyscy położyli się spać. Ja też wróciłem do namiotu, totalnie nie wiedząc, co o tym myśląc. Z jednej stron byłem podniecony… Mama miała ciężki ranek wstała później niż zwykle. Odczuwała skutki poprzedniego wieczoru. Po powrocie taty i pana Stasia wszyscy zachowywali się jakby nic się nie wydarzyło. To jednak nie był koniec mamy przygody. Był to dopiero drugi dzień wyjazdu, a przed nami było jeszcze prawie dwa tygodnie wędkowania…. Cdn…

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Robo

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *