Jest to opowieść o niezwykle płodnym mężczyźnie. O jego życiu i perypetiach. Jeśli jesteś młodym czytelnikiem, wiedz, co może cię czekać. Jeśli dojrzałym, zastanów się, czy nie ma kogoś, kto potrzebuje pomocy. Nawet drobny gest, jak zaopiekowanie się dzieckiem koleżanki, kolegi, przez kilka godzin, może odbudować i umocnić ich związek. Nie bójmy się pomagać teraz, bo jutro może być za późno.
Nadchodził październik i w końcu liczyłem na to, że będę z żoną sam. Mamy trzech synów rok po rok, jak to mówią. Pierwszy był przypadkiem, dlatego braliśmy pilnie ślub. Teść nie polubił mnie. Miałem wrażenie, że gdybyśmy spotkali się sam na sam, dążyłby do zdominowania mnie i do kastracji. By temu zapobiec, postanowiłem się szybko oświadczyć i miałem nadzieję, że zięć kastrat będzie ujmą dla rodziny, więc będę maił spokój.
Zamieszkaliśmy u nich w domu. Mamusia nam gotowała. Mamusia sprzątała. Mamusia przychodziła w odwiedziny do córeczki spytać jak się czuje. A ja ściskałem jaja, żeby mi nie pękły! Bo nie mieliśmy czasu dla siebie, na seks.
Gdy urodził się pierwszy syn, teść był zachwycony. Teściowa mniej, bo miała być dziewczynka. Teść stał się nagle kumplem. Nie wiedziałem czy robi takie podchody, bo w końcu mam potomka i mogę być bezpłodny, to kastracja wchodziła w grę. Unikałem go, ale wciąż gdzieś tam był tle.
A mamusia była na stałe. Myła wnusia i sprawdzała, ile urósł. Czasem się zastanawiałem, czy mierzy mu też siusiaka ile urósł. Datę urodzin podawała z dokładnością do pół dnia. “Dziś wieczorem skończy czternaście dni” A ja byłem sam. Nocą, gdy w końcu byliśmy sami i próbowałem zbliżyć się do żony, ta wykręcała się, a to brakiem sił, a to sennością, a to zmęczeniem. Szedłem pod prysznic i w szumie spadającej wody nastawiałem się tak, by mnie podniecała. Potem pocierałem penisa o późne przedmioty, gąbki, szczotki dotąd, aż nie opróżniłem jąder. Tak bardzo marzyłem o seksie.
Gdy synek już podrósł, doznałem zaszczytu uprawiania seksu ze swą żoneczką. Z uwagi, że karmiła, podobno nie mogła zajść w ciążę. Nie wkładałem gumki. Było to tak wygodne. Nie mogliśmy jednak długo i mocno uprawiać seksu, bo łóżko trzeszczało i natychmiast zjawiała się mamusia z pomocą, bo pewnie wnusio się kręci.
Tak, wnusio w łóżeczku bez sprężyn jak się kręci to słychać yyy, yyy,yyy, yyy, z równą częstotliwością. Ciężko zrozumieć że napierdalam kutasem jak piesek leżąc za żoneczką, bo nie ma siły mi tyłka wystawić?
W każdym razie nie długo to trwało, bo nie miała mleka i się okazało, że jest w ciąży.
Była wkurwiona na maks. Była tak wściekła, że zagroziła, że nie tylko mnie wykastruje, ale i obetnie mi fiuta, za to, że znów jest w ciąży.
Od tej pory bojąc się o to co mam najcenniejszego, spałem na kanapie. Na nic się zdało tłumaczenie, że teraz to możemy się ruchać jak króliki, bo to nic nie zmieni.
I znów prysznic musiał mi wystarczyć.
Miała być dziewczynka. Teściowa, znów skakała koło córusi, a teść się najeżył. Zastanawiałem się, czy nie spać gdzieś pod zamknięciem na klucz. Mogłem zostać uduszony, albo wykastrowany.
Posucha trwała. Znosiłem wszystko. Pracowałem na półtora etatu, by żoneczce było wygodnie. Postanowiłem też niewielką część zarobku zainwestować. Mieliśmy w pracy takiego nawiedzonego LOLA, jak go nazywano. Taki nerd ale sympatyczny. Kiedyś pijąc z nim kawę puściłem mu tekst:
Powiedz Wojtuś, na czym ty zarabiasz naprawdę. Z naszych zarobków nie stać by cię było na luksusowego sportowego mercedesa na zamówienie. Puszczasz się? – zażartowałem.
-Tak.
-Odpowiedział poważnie.
-Z Bitkoinem i innymi.
-Kto to jest? dopytywałem, sądząc że to jakieś osoby.
-To krypto-waluty.
Co przerwa dawał mi jakieś wskazówki i postanowiłem spróbować. Założyłem konta na dwóch giełdach. Kupiłem dwa portfele sprzętowe, bo są najbezpieczniejsze, do trzymania krypto-waluty. Przelewałem środki na giełdy i czekałem na wskazówki. Potem kupowałem to, co mi rekomendował. A dalej powiem, co się stało dalej.
Posucha trwała. Prysznic był wybawieniem. I urodził się drugi syn. Teściowa nie była zadowolona. Przygryzała mi, że nie umiem dziewczynki zrobić tylko same ogonowce. Za to teść zaprosił mnie do salonu na wybitnie drogą whisky. Bałem się pić. Diabli wiedzą co tam nalał. Ale jak upił sporo to i ja spróbowałem. Bałem się jednak z nim popić mocno.
Za to jak zrobiłem pępkowe, to popiłem. Kumple mnie dopytywali, co to za recepta. Chciałem im powiedzieć, że trzepanie pod prysznicem, ale wstyd się przyznać, że takie rzeczy się robi. Lepiej udać, że żonka super i seks fajny.
Drugi syn też rósł a ja nie mogłem się doczekać kiedy zakiszę ogóra. Całą ciążę posucha. To są tortury. A potem się dziwią te kobiety, że mąż się uchlał. Albo, że zdradza. No nadzieja jest, że w końcu sobie porucha spokojnie bez gumy i tak czeka i czeka, że mu w końcu da. A tu strach , że przedwczesny poród wywoła w drugim miesiącu ciąży.
Cierpliwie czekałem, aż najmłodszy podrośnie i pewnie blisko miesiąc po, małżonka dała mi do zrozumienia, że mogłaby dziś, ewentualnie, jak bym chciał, bo może nie chcę…. A jakbym chciał, to wejść w nią delikatnie.
W moment zapomniałem o wszystkim co było złe. Ogolony na twarzy i na dole. Umyty i pachnący zająłem pozycję. Synek zaczął płakać i weszła mamusia. Na nic się zdało proszenie, żeby poszła spać. I znów susza całą noc.
Któregoś dnia jednak pojechali z teściem na zakupy. Zacząłem się dobierać do żoneczka a ona do mnie:
-Nie zbliżaj się do mnie ty dzieciorobie! Łapy z daleka!
-Ale ja chciałem się przytulić……
Tak?! Ostatni raz też się przytuliłeś to dziewięć miesięcy się mordowałam !
-A w gumce? – pytałem tak delikatnie, żeby jej nie urazić.
-No w gumce to może…
Pobiegłem do sklepu. Kupiłem sześć różnych pudełek. Dziewczyna patrzyła na mnie, nie wiem jak na kogo. Jak na erotomana, gwałciciela, albo niezaspokojonego faceta. Ważne było to, że nikt nie zanegował możliwości zakupu. Przybiegłem do domu i pokazuję. Które chcesz kochanie, żebym włożył. Liczyłem na truskawkę albo banana. A potem dalszy rozwój jakąś z prążkami, wpustkami a ona wybrała zwykłą.
Zsunąłem spodnie kutas stoi, bo niedopieszczony i nakładam. I słyszę głoś mamusi w drzwiach:
-Jesteśmy nareszcie! Jak tam moje wnusiunie kochane.
Czar prysł.
W końcu którejś nocy udało mi się wsadzić. Byłem z tyłu. Nawet nogi nie uniosła. wpychałem się jakbym skałę pokonywał. Nawet nie wiedziałem, czy dobrą grotę wybrałem. Ale w takim poście po minucie gumka była zalana do pełna. Następnego dnia kolejna. Wracaliśmy do normalnego współżycia. Aż któregoś dnia jechałem ostro. Ona nieruchoma jak skała. Stękała cichutko. Żeby łóżko nie skrzypiało i mamusia nie musiała przychodzić do wnucząt, robiliśmy to na podłodze. Blisko szafy było takie miejsce, gdzie klepki nie odeszły i nie chrobotały. Lustro szafy odbijało nasze odbicie i wyglądaliśmy w nim cholernie podniecająco. To jest to co bym chętnie oglądał na pornosie. Ładna kobieta z ładnymi cyckami ruchana przez powiedzmy fajnego gościa.
Jechałem na maksa. Dawno nie miałem takiej jazdy. Wbijałem w nią kutasa po jaja. Marzyłem, by zrobić to tak jakbym chciał. Bez zawieszenia, bez oporu. Z naturalnymi odgłosami i tam gdzie mi się podoba. Z je strony nie było wielkiej współpracy. Raczej takie: Jak muszę to dam. Niech nie mówi, że nie daję.
Dymałem długo. Dzieci spały. Teściowa nie przyszła sprawdzić dlaczego śpią. Dlaczego jest tak cicho. Dlaczego nie drzemy ryja jak się bzykamy. Gdy opadłem z sił i wyjąłem kutasa, mina mi zrzedła.
W gumie nie było dużo spermy. A zwykle mam bardzo obfity wytrysk. Co najmniej 10ml. Pozostawała tylko modlitwa, by nie zaszła. Bo guma była uszkodzona. Nic nie mówiłem.
Ruchaliśmy się dalej w kolejne dni z gumką między nami, gdy tylko było można. Nie było to coś cudownego. Napięta atmosfera. Weź coś zrób. Nie dopuszczałem myśli, że mogłem zapłodnić. To by oznaczało izolację. Uważałem bardziej.
Jak to z teściami i jak to przy dzieciach, seksu było mało. W końcu okazało się, że pęknięta guma równa się wpadka.
Ty jesteś pojebany! – wrzeszczała moja żona.
-Daję ci raz, czy drugi a ty znów mnie zapładniasz! Ja mam dosyć obcierania tych jaj z gówna. Ja chcę z tego wyjść a ty znów mi fundujesz to samo. Ja nie mam już siły żyć.
-Kochanie, może to będzie dziewczynka?. Twoja mama byłaby prze-szczęśliwa!
Poszedłem do jej ginekolożki i poprosiłem by do końca ciąży utrzymywała, że to dziewczynka, bez względu na fakty. Zgodziła się za 2500 dolców. Wypłaciłem i za tydzień na USG oglądałem coś, co nie miało na razie znamion płci. A potem była najprawdopodobniej córeczka.
Fajnie było przez ostatnie 3 miesiące. Miała się urodzić córka. Dostąpiłem zaszczytu pobzykania się z żoną bez gumki. BEZ GUMKI! Nie było to częste. Czasem robiła mi po prostu ręką, udając, że już nie ma siły. Czasem z taką miną, że rozumiem tych, którzy chodzą na dziwki.
I znów urodził się syn.
Teściowa po powrocie córci do domu, oznajmiła, że może czas najwyższy, by mąż uwił jakieś gniazdko. Było to równoznaczne z wypowiedzeniem umowy. Moje zarobki nie były niskie. Kupno mieszkania nie wchodziło w grę. Nie wyobrażaliśmy sobie życia w dwóch, albo trzech pokojach. Trzeba by wziąć spory kredyt na dom. Zacząłem się rozglądać za najmem mieszkania. Jak trzeba to trzeba.
Gdy jak co miesiąc robiąc przelewy wchodziłem na giełdy krypto-walut, zauważyłem, że Bitkoin, którego kupowałem po 200 dolców, teraz kosztuje blisko 300. Inflacja rośnie pomyślałem. Ale za miesiąc znów kosztował będzie 100 dolców więcej. Zadzwoniłem do naszego nerda. Zaproponował mi szybsze dokupowanie Bitkoina do ceny 500 dolarów. A gdy cena osiągnie 15000$ powinienem wszystko sprzedać.
Dzieci rosły. Udawałem że szukam lokum i czekam na te wzrosty. Uwierzyłem mu i ustawiłem sprzedaż na giełdach na 15000$ nie wierząc, że ktoś kupi coś czego nie widać, czego nie ma, za 15 000 $ za sztukę. Stało się to dzień przed wigilią na jednej giełdzie. Na drugiej troszkę później. Obliczyłem sobie, że skoro 15000 $ padnie na giełdzie, to może 15500 również. I sprzedaż została dokonana. Miałem na koncie 30 Bitkoinów. Zarobiłem ponad 450000$ Trzeba doliczyć koszty obsługi na giełdzie. Wystarczyło więc na spory dom w granicach miasta. W dobrej lokalizacji.
Przeprowadziliśmy się do nowego domu. Teściowa nie mogła się nachwalić jaki jestem pracowity i zaradny. A prawda była taka, że gdybym wtedy nie zaryzykował miałby nadal to co mam, czyli mieszkanko u teściów.
Żona była zachwycona. Zażądałem zapłaty w naturze. Była zdziwiona. Powiedziałem jej jednak, że jak nie zrobi co ja chcę, to ja tu zostanę a ona u mamusi będzie mieszkać. Na początek zapowiedziałem, że jeśli dupy nie chce dawać, to robi pod moim kierunkiem doktorat z ciągnięcia fiuta, robienia gały i łykania wytrysku. Jeśli rano nie będzie mogła mi zapewnić tego doznania, to najpóźniej do północy. Inaczej eksmisja. I tak dalej, i tak dalej. Wiecie jak jest w życiu. Na początku bywały takie momenty, ale potem okazało się, że dzieci są już duże i rozumieją, co rodzice robią wspólnie pod prysznicem…… ! I dopytują dlaczego mama tak sapała?
Potem słyszą co robimy w nocy. No a mnie też się nie raz krtań otwiera jak jest fajnie. I tak kolejne lata.
Któregoś dnia słyszę charakterystyczne YYY….YYY…YYY…YYY… . Kuźwa, coś mi to przypomina. Pukam do drzwi syna i zaglądam. Pewnie za szybko!. Pod jego twarzą twarz jakiejś małolaty patrzy na mnie. Jego spodenki na kolanach. Dupa goła. Pod nim dziewczyna pewnie też bez majtek, bo jak by to było… .Uśmiechnąłem się i cichutko szepnąłem: Kamil, możesz przyjść do kuchni za chwilę?
Kuchnia pięto niżej schodzę i idę do naszej sypialni też na parterze. Zaglądam do szafy i szukam gumek. Najlepiej najcieńszych z lubrykantem i z jakimiś prążkami. Wyjmuję po pudełku. Na ten wiek trzy to może być mało, więc sześć może starczy.
Przychodzi jegomość. Płaskie wklęsłe brzuszek. Bokserki wypchane łukowato wygiętym penisem. Zero włosów, nawet śladu nie ma. Wręczam gumki i mówię: Baw się bezpiecznie.
A on na to:
Tato jesteś kochany. Bałem się, że wpadnę, bo nie kupiłem gumek.
-Tu mam jakby ci były potrzebne. Uchylam drzwi szafki i pokazuję półkę z kondomami.
-O dzięki. Nie wiedziałem, że tu są!
– Jakby rodzeństwu były potrzebne też ich poinformuj gdzie są. Nie ma zamiaru wychowywać niechcianych wnuków.
Od tamtej pory stałem się dostawcą gumek dla całego domu. A gdy wyjeżdżaliśmy z domu, to chyba cały seks naszego miasteczka skupiał się w naszym domu. Pułka świeciła pustkami. A po przyjeździe do domu po dłuższej nieobecności, w koszu nie było resztek jedzenia. Opakowania i zużyte gumki. Nigdy jednak tego nie krytykowałem. Niech biorą co życie dają. Nie tak jak ja 18 lat niemal celibatu.
Nadszedł czas i wszyscy pojechali na studia. W tym czasie moje inwestycje na Bitkoinie przyniosły bardzo duży zysk. Za Bitkoina płacono ponad 60 000$ Na pierwszej górce sprzedałem po 55 000$. Byłem zbyt zachłanny i te wystawione po 70 000$ nie poszły. Liczyłem na sprzedaż na dołku, ale cena spadła poniżej i szkoda mi było tanio sprzedać. Wystawiłem ponownie po 55 000$ i na drugiej górce poszło wszystko. Byłem znowu milionerem. No z nazwy. Nie można przecież wydać wszystkiego. Nauczyłem się też nie żądać zbyt wysokiej ceny.
Postanowiłem wziąć z giełdy 1/3 a resztę przelałem na portfele sprzętowe. Żyliśmy w swoim domu zasilani moimi finansami.
I w końcu nadszedł ten dzień. Wszyscy poszli w cholerę. Wszyscy synowie wyprowadzili się na studia. Daleko od domu.
Zostaliśmy sami. Wiedziałem kiedy to będzie i tydzień po ich wyjeździe wziąłem wolne. Odwiedziłem fryzjera. Ogoliłem jajka i co tam było wokoło. Nakupiłem gumek. Właściwie to była wielka kolekcja. I w sobotę od rana zacząłem maraton. Żona nieco protestowała, ale zapowiedziałem, że jak będzie marudzić, to musi wrócić do mamusi. W końcu przed czterdziestką mam zamiar dostać to co mi obiecała przed ołtarzem. Mam zamiar odebrać to, czego mi brakło tyle lat. Mam zamiar ruchać się z tobą kiedy tylko będę mieć ochotę – tłumaczyłem. To mówiąc rozebrałem się i poszliśmy na całość.
Od tamtej pory gdy nasi synowie wyjechali z domu, nie namawiamy ich na powrót. Cieszymy się z pustego domu i używamy sobie wszędzie gdzie tylko mamy ochotę. Muszę używać gumki, bo niestety moje plemniki mają dużą żywotność. Muszę się dokładnie myć i dezynfekować, by nie zaplątał się jakiś plemnik gdzieś. Ale nie żałuję sobie. Jak dopadnę żonkę gdzieś w ciemnym koncie, to nie odpuszczam. Gumki mam zawsze w kieszeni. I testowaliśmy ich zastosowanie od strychu, po taras, balkon, aż po piwnicę. A latem w plenerze koło domu, w lesie i aucie. Czas tak szybko biegnie. Więc warto czerpać puki można i zdrowie pozwala.
To taka moja opowieść życia. W wielkim skrócie. Może jakiś teść to przeczyta. Teściu, nie wiesz o tym, że twoja córka pragnie seksu? Ale do tego potrzebne są warunki. I zabezpieczenie. Nie żałuj jej rozkoszy.
Teściowo, jak słyszysz krzyki, to nie biegnij do córci. Można ją zapytać jutro o wczoraj. Może ona lubi dostać wpierdol i ostro się poruchać. A może krzyczy z rozkoszy jaką dostaje. Nie psuj nastroju.
Jeśli jesteś ojcem albo matką, podziel się wiedzą, prezerwatywą . Nie bądź naiwny, naiwna. Dzieci będą się bzykać, czy chcesz, czy nie. Ważne, żeby nie popsuły sobie życia. Niech je sobie najpierw przygotują, pościelą. Niech uwiją sobie gniazdko. Nie ma co ich zawstydzać. Lepiej im pomagać.
Teściu, twoja córeczka marzy o jakimś chłopaku. Nie ważne czy tobie on się podoba. Ty mu nie będziesz dawał. Daj jej gumek garść, bo może młody wstydzi się kupić. Lepiej pozwolić by się córka puszczała z każdym z gumką, niż z jednym bez.
Może to nie jest opowiadanko do samozaspokojenia. Raczej do samorefleksji.
Może mamy kogoś w podobnej sytuacji. Kumpla, siostrę.
Miło by było przejąć ich obowiązki na kilka choćby godzin, żeby mogli pobyć razem.
Ludziom w takiej sytuacji ciężko jest prosić o zastępstwo w domu.
Ale wszyscy wiemy jak to miło mieć dla siebie czas na intymne zbliżenie i pieszczoty.
Pomagajmy sobie. A jak już ktoś wpadł, to pomagając mu tworzymy lepszy świat, niż gdybyśmy go pozostawili samemu sobie.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Jakieś przemyślenia ktoś ma? Piszcie śmaiło. Może to komuś pomoże…
Leave a Reply