Wyjazd na Mazury cz. 3

Kiedy się obudziłem, to myślałem, że wszystko mi się przyśniło. Byłem sam w łóżku, nagi i w lekko rozkopanej pościeli. Doszedłem do wniosku, że to był najpiękniejszy sen, jaki mógł mi się przyśnić. Do tego tak realistyczny, że można było oszaleć. Nigdy wcześniej nie miałem “mokrych snów”.
Dopiero, kiedy wstałem, to zobaczyłem, że na prześcieradle jest kilka kropelek krwi. Dosłownie jak po niewielkim skaleczeniu. Zrobiłem szybkie oględziny, ale nie miałem ranki. Co najwyżej siniaka na udzie, po tym jak Kaśka przypadkiem mnie kopnęła pod wodą. Ale tak to nic nie było. Wzruszyłem ramionami.
Wziąłem szorty z ziemi i zacząłem je nakładać, ale coś mi nie pasowało. W udach były za luźne, na kroczu trochę ciasne. To nie były moje spodenki. Zdjąłem je natychmiast i rozpoznałem, że należą do Karoliny. Czyli to jednak nie był sen. A ta krew… ona przeżyła swój pierwszy raz ze mną. A ja z nią. Serce zabiło mi szybciej.
Może to i głupie, ale nie mogłem się powstrzymać. Powąchałem spodenki i poczułem zapach cipki. Lekko zwietrzały, ale wyraźny. Mój kolega dygnął jak na zawołanie. Już miałem ochotę ruszyć ręką w jego stronę, kiedy ktoś zapukał do drzwi.

 
 – Zaraz będzie śniadanie, wstawaj – powiedziała mama, ale nie weszła do pokoju. Całe szczęście, bo zobaczyłaby mnie nagiego ściskającego damskie szorty przy twarzy.

 – Muszę się ubrać i zaraz przyjdę – odparłem i usłyszałem, że idzie do kuchni.

Ubrałem się i po chwili wyszedłem z mojego dusznego pokoju. Była już jedenasta i wszyscy siedzieli w kuchni. Rodzice rozprawiali o jednym z filmów, które wczoraj widzieli, a ciocia z wujkiem coś ustalali między sobą. Przy stole siedziała Karolina, wyprostowana ze swoją poważną miną. Nawet na mnie nie spojrzała.
Kilka godzin temu wcale nie byłaś taka, pomyślałem i uśmiechnąłem się do siebie.

Kaśka wyszczerzyła do mnie zęby. Po wczoraj obie kuzynki wydały mi się jakoś tak ładniejsze i pociągające. Odwzajemniłem uśmiech i usiadłem do moich płatków. Czułem na sobie wzrok Karoliny, ale nie odzywała się do mnie. Chciałem nawet coś powiedzieć, ale kopnęła mnie pod stołem. Zabolało i pomyślałem, że coś się zadziało. Być może była zła na mnie? Ale dlaczego? Sama przecież na mnie wskoczyła. Chciała tego nie mniej, niż ja.

Po śniadaniu dowiedziałem się w czym może być problem. Ciocia i wujek postanowili pojechać do Olsztyna i wziąć ze sobą córki.

 
 – Mamo, ale ja chcę zostać – mówiła Kaśka. – Nie chcę do Olsztyna, tam nic nie ma.

 – Nie chcesz iść z nami do galerii? Pójdziemy potem na lody i do kina – odpowiedziała ciocia swoim lekkim tonem.

 – Musimy? – zapytała swoim najbardziej zobojętniałym tonem Karolina.

 – Ty tak, musimy wybrać ci okulary – powiedział wujek.

 – Ale ja nie potrzebuję, poza tym mówiłam, że chcę soczewki – warknęła starsza kuzynka.

 – Nie takim tonem – odparł wujek, który miał już kamienną minę. – I dała byś sobie spokój z tymi butami.

 – A bo co? – rzuciła gniewnie Karolina, ale walka była już przegrana.

Ciocia coś jej powiedziała na ucho, ale nie usłyszałem, co. No i moja kuzynka nic już nie powiedziała. Wiązała swoje ciężkie i wysokie buty. Do tego dostrzegłem, że miała na oczach kreskę i chyba pomalowane usta, ale nie byłem pewny.

Od razu wyobraziłem sobie, że jej pełne, czerwone usta całują mnie po główce i zasysają ją. Poczułem jak robi mi się ciasno w majtkach, więc potrząsnąłem głową.

 
 – A ja muszę jechać? – zapytała Kasia.

 – Na pewno nie chcesz z nami pojechać? Przecież będzie fajnie – zwróciła się do niej ciocia. – Mieliśmy jeszcze odwiedzić ciocię Gosię.

 – No, ale tam jest nudno, a tutaj mogę iść nad jezioro z Bartkiem.

 – To nie będzie problem? – ciocia zwróciła się do mojej mamy.

 – Absolutnie, przecież popatrz jak dobrze się dogadują – odparła mama i Kasia wtedy chwyciła mnie pod ramię i wyszczerzyła zęby do obu kobiet. – Nasze cioteczne bliźniaki.

 – To prawda – zaśmiała się ciocia.

 Karolina była naburmuszona i warknęła coś, ale nikt nie zrozumiał, co mówiła. Właściwie tylko domyślałem się, że chciała powiedzieć “to nie fair”, ale miała tak mocno zaciśnięte zęby, że miałem wrażenie, że zaraz jej zaczną się kruszyć.

 
 – No dobrze – powiedział wujek. – Będziemy około osiemnastej, chyba, że u Gośki nam się przedłuży.

 – Na pewno nie możemy tego okulisty załatwić, kiedy indziej? – próbowała Karolina.

 – Nie, zresztą będziemy tutaj tylko do niedzieli i wracamy do Łodzi.

 – A ja będę mogła zostać do końca wakacji? – zapytała Kaśka.

 – Ciocia i wujek nie pozwolą, żebyś tak długo tu była.

 – Może do końca wakacji nie, ale jeszcze dwa tygodnie tu będziemy, a potem możemy ją odwieźć – zaproponował mój tata. – Tylko pytanie czy się nie zanudzisz?

 – Nie, mam tutaj w końcu mojego ciotecznego bliźniaka – zaszczebiotała Kaśka patrząc jadowitym wzrokiem w Karolinę. Mogłem przysiąc, że niewiele brakuje, żeby moje kuzynki zaraz by się pobiły.

 – Dobrze, pogadamy o tym jak wrócimy – zakończył wujek. – Dobra, do auta. No i Kaśka, bądź grzeczna. Wystarczy jeden telefon od cioci i nici z wakacji.

 – Będę jak aniołek – zaśpiewała Kaśka.

Czasem miałem wrażenie, że Kasia zachowuje się jak dziecko, ale w niektórych sprawach była nad wyraz dorosła. Na przykład sama garnęłą się do pomagania mojej mamie przy sprzątaniu czy potrafiła dość dobrze odnosić się do relacji między ludźmi. W końcu opowiedziała mojej mamie o tym, czym zajmuje się ciocia Gosia i kim jest.
Ciocia Gosia to siostra wujka, czyli taty Kasi i Karoliny. Moja mama z kolei jest spokrewniona z mamą moich kuzynek. Nie znała ciotki Gosi, więc była ciekawa, kim jest.

 
 – To taka starsza kobieta. Ma może pięćdziesiątkę – zaczęła Kasia.

 – Pięćdziesiątka, to jeszcze nie starsza – przerwała moja mama.

 – No tak, ale zachowuje się tak. Ma swoje dwa koty, które od razu uciekają przed nami jak przyjeżdżamy. Kiedyś uczyła chemii w szkole, ale chyba już nie uczy. Ma mnóstwo książek i tam tak dziwnie pachnie. Kiedyś dyrektorka poprosiła, żeby przychodziła na zastępstwa, więc pracuje na pół etatu w bibliotece. A przynajmniej tak mówiła.

 – To musi dużo wiedzieć – mruknęła mama.

Nie miałem ochoty słuchać o cioci Gosi. Spytałem się taty gdzie jest Szymon i Amelia.

 
 – Pojechali dzisiaj rano gdzieś. Pewnie nad jakieś jezioro. Chciałem, żeby ciebie wzięli, ale jeszcze spałeś, a im się spieszyło.

 – A mówili, nad jakie jezioro?

 – Nie, ale skoro wzięli auto, to pewnie gdzieś dalej. No dobra, muszę skosić trawę. Chcesz mi pomóc?

 – My to sami możemy zrobić wujku – wtrąciła się Kasia.

 – Nie ubrudzisz się? – zapytała moja mama.

 – Ja tam lubię być na powietrzu i pomogę Bartkowi. A potem, jeśli możemy, to chciałabym pójść z nim nad jezioro.

W końcu czas sam na sam. To zaczynało mi się podobać.
Tata wytłumaczył, że trzeba skosić okolice wjazdu na działkę i podwórko. Okolice sadu mogą poczekać na jutro. Sam zajął się przygotowaniem drewna na ognisko, więc w końcu zostaliśmy sami.
Wziąłem kosiarkę i powiedziałem Kasi, żeby wzięła taczkę. Zacząłem kosić i ona cierpliwie czekała przyglądając mi się. Kiedy kosz się zapełnił, to wzięła go ode mnie i opróżniła.

 
 – Wiem, że Karolina była u ciebie w nocy – powiedziała oddając mi kosz.

 – Co?

 – Słyszałam jak wróciła w nocy. Była w samym szlafroku. Kiedy go zdjęła byłą naga. Co robiliście?

Zaniemówiłem. Nie wiedziałem, co jej odpowiedzieć. Zupełnie zapomniałem, że mają wspólny pokój. Założyłem kosz i myślałem nad tym, co powiedzieć. Kasia wzięła kosiarkę i wyszczerzyła zęby do mnie.

 
 – Ja teraz pokoszę – powiedziała. – Bardzo zła dzisiaj była.

 – Dlaczego zła? – zapytałem głupio.

 – Całe śniadanie patrzyła na ciebie. Jak rodzice powiedzieli, że jedziemy, to miałam wrażenie, że zrobi wszystko, żeby zostać z tobą.
 
 – Poczekaj – rzuciłem, ale Kasia odpaliła kosiarkę i już jechała przez trawnik.

Zostałem sam z taczką i czekałem. Rzeczywiście Karolina była nie w sosie. Kiedy dowiedziała się, że musi jechać, to była zła jak osa. Do tego nie wiedziałem, że będzie nosić okulary. Nigdy nie mówiła, że ma słabszy wzrok.

Kasia z kolei niemal tańczyła z kosiarką. Miałem wrażenie, że była szczęśliwa. Dopiekła siostrze i sprawiła, że jest zazdrosna. Do tego miałem wrażenie, że jestem tylko przedmiotem walki między siostrami. Przekonanie, że świetnie się dogadują prysnęło.

W dodatku ona tak ładnie wyglądała. W słońcu jej włosy wydawały się niemal blond, do tego jasne oczy i szeroki uśmiech, którym mnie częstowała sprawiały, że podobała mi się coraz bardziej. Widać było jej piegi przy nosie. Do tego miała luźną koszulkę na ramiączkach i widziałem jak jej sutki czasem odstają spod materiału. Znowu poczułem to swędzenie w okolicy krocza. Miałem ochotę zobaczyć ją nago. Zabawić się i pocałować ją w te sutki. Possać je. Zgnieść między palcami. Poczuć jak są twarde.
Nawet nie zauważyłem, kiedy zjawiła się obok mnie.

 
 – Możesz opróżnić – powiedziała i klepnęła mnie w ramię, tak jak to robiliśmy za dzieciaka.

Nie wiem, dlaczego, ale pomyślałem o opróżnieniu moich jąder ze spermy prosto na jej brzuch, zamiast o koszu z trawą. Potrząsnąłem głową i wysypałem trawę do taczki, która była już pełna. Kasia założyła kosz i zaczęła dalej kosić, a ja wysypałem trawę na kompost.
Kolejną godzinę prawie nie rozmawialiśmy. Chciałem porozmawiać o tym, co działo się wczoraj, ale nie było okazji, no i nie wiedziałem jak. Było gorąco i strasznie się pociliśmy. Miałem nadzieję, że rzeczywiście pójdziemy nad to jezioro.
Kiedy udało się skończyć to poszliśmy do domu. Napiliśmy się soku.

 
 – Chcecie teraz coś zjeść czy idziecie nad jezioro? – zapytała mama.

 – Idziemy popływać, możemy? – odpowiedziałem pytaniem na pytanie.

 – Tata jest zajęty przygotowywaniem ogniska, a ja muszę dla nas jedzenie zrobić. Nikt dorosły z wami nie może iść – oznajmiła.

 – Ale już nie jesteśmy dziećmi. Zresztą będę uważać na nią – powiedziałem, a Kaśka wyszczerzyła zęby, tak jak to miała w zwyczaju.

 – No dobrze, tylko weźcie ręczniki. I macie być tu przed szesnastą.

 – Jasne!

Nie trzeba było wiele. Wzięliśmy koc i dwa ręczniki. Chwilę później byliśmy już w drodzę nad jezioro. Co prawda z okien domu nie było widać jeziora, ale wystarczył spacer zaledwie kilku minut i już byliśmy.
Mazury mają w sobie taki urok, że jest tutaj tak dużo jezior, że na niektórych nie ma nikogo. Tak było z naszym jeziorem. Było płytkie i właściwie nie aż tak dużo większe od stawu. W najgłębszym miejscu woda przykrywała nam ramiona. Być może to, dlatego rodzice nas samych puścili.

Kiedy dotarliśmy na niewielką plażę, to zaczęłiśmy się rozbierać. Zrzuciłem przepoconą koszulkę na piasek. Zdjąłem buty i spodenki. Spojrzałem na Kaśkę, która stała nade mną. Była w samych majtkach. Od razu spojrzałem na jej piersi. Sterczące sutki odwzajemniały wzrok i nie mogłem się powstrzymać, żeby nie patrzeć na nie.

 
 – Moje ci się bardziej podobają, niż Karoliny? – zapytała zaczepnie Kasia.

 – Muszę sprawdzić – powiedziałem w przypływie adrenaliny i pocałowałem jej sutka.

Kasia automatycznie chciała zrobić krok do tyłu, ale zatrzymała się. Westchnęła i zacząłęm ssać. Sutek szybko stwardniał mi w ustach. Mimo tego, że była niemal płaska, to reagowała głośniej i intensywniej, niż jej siostra.

 
 – Chodźmy do wody – mruknęła Kasia. – Strasznie ciepło.

 – Nie masz kąpielówek? – zapytałem widząc, że ma na sobie różowe majtki z białą koronką i na wzgórku nadruk Hello Kitty.

 – Ach, zapomniałam, ale nie będą mi potrzebne – powiedziała i zdjęłą je ukazująć swoją cipkę, na której było tylko trochę jasnych włosków. Tak samo jasne, jak te na brwiach. – Też zdejmiesz?

Nie musiała czekać długo. Zdjąłem kąpielówki i mój kutas wyskoczył jak z procy. Ona chyba odruchowo chwyciła go w dłoń. Naciągnęła skórkę, żeby popatrzeć na moją główkę. Ścisnęła go i jęknąłem.

 
 – To co robiłeś z moją siostrą? – zapytała trzymając mnie za kutasa. – Zrobiła ci loda?

 – Yyy – jęknąłem, bo nie wiedziałem czy pyta z ciekawości czy chce mi wbić swoje pazury w krocze. Trochę się przestraszyłem.

Kasia uklękła na kolana i włożyła główkę do ust i zassała mocno. Intensywność tego doznania uderzyła mi do głowy i głośno westchnąłem. Zaczęła połykać go coraz głębiej. Po chwili prawie cały był w jej ustach. To było tak przyjemne. Do tego cały czas ssała, jakby chciała całego mnie połknąć.
Język zaczął kręcić kółka po moim penisie. Ten przyjemnie chropowaty dotyk działał na mnie jak nic innego. Po chwili Kasia zaczęła cofać głowę. Powoli i badając językiem każdy zakamarek mojego penisa. Zatrzymując się przy wiązadełku drażniąc je. To było bardzo przyjemne. Z mlaśnięciem wyciągnęła go ze swoich ust i poczułem przyjemny chłód lekkiego wiatru na mojej wilgotnej główce. Kasia cały czas poruszała leniwie lewą ręką po moim penisie.

 
 – Ona tak zrobiła? – zapytała Kasia ze swoim uśmiechem.

 – Wczoraj sama widziałaś jak robiła – odparłem i starałem się brzmieć poważnie, ale lekko kręciło mi się w głowie.

 – Ruchaliście się? – wydusiła z siebie Kasia.

Bałem powiedzieć się jej prawdę, ale stwierdziłem, że mamy już tyle sekretów, że nie chciałem dokładać kolejnego. Może Karolina sama powiedziała, że mnie ujeżdżała. W końcu tak bezpośrednio obgadywały mojego brata i wyczyny jego dziewczyny wczoraj, że równie dobrze mogły mnie wziąć na tapetę.

 
 – Usiadła na mnie i chciała poczuć jak to jest – mruknąłem nie patrząc jej w oczy. – Przyszła w nocy i…

 – Rozumiem – powiedziała Kasia i wstała. Puściła mojego penisa i ze smutkiem podążyłem wzrokiem za jej dłonią. – Naprawdę rozumiem.

 – Czyli…

 – Nie, jest okej. Po prostu myślałam, że ja z tobą…

Nie wiedziałem dlaczego to zrobiłem, ale przytuliłem ją i pocałowałem w usta. Poczułem od razu słony smak. Czy to mój smak? Nie chciałem się nad tym zastanawiać. Po prostu całowałem się z nią i obejmowałem. Czułem jak jej i tak niewielkie piersi spłaszczyły się na mojej klatce. Coś mi łaskotało kutasa i dopiero jak oderwaliśmy się od siebie, to dostrzegłem, że jej włosy łonowe haczą o moją wilgotną główkę.

 
 – Ojej – mruknęła Kasia. – Nigdy się nie całowałam wcześniej, wiesz?

 – A robisz to bardzo dobrze – skłamałem. Kilka razu uderzyła swoimi zębami o moje i nadal mnie bolała jedynka od tego.

 – Karolina już wiele razy się całowała. Zarówno z chłopakami, jak i dziewczynami. Zazdrościłam jej i ojej. To jest naprawdę piękne. Możesz jeszcze raz?

Mogłem.

Całowaliśmy się długo i nasze dłonie błądziły po ciałach. W końcu położyliśmy się na naszym potarganym kocu. Ona leżała na dole. Miała złączone nogi, a ja siedziałem na niej okrakiem. Całowałem ją po szyi. Kasia dyszała i jęczała na przemian. Zjechałem niżej i zobaczyłem, że jak leży, to była kompletnie płaska. Jej jakiekolwiek piersi już nie odstawały od klatki. Tylko sutki sterczały, ale mi to nie przeszkadzało. Nawet mi się podobało.
Ssałem i przygryzałem. Raz jednego, raz drugiego. Ona wzięła mnie za głowę i dociskała do swojej klatki piersiowej. A ja nie przestawałem. Jej twarde sutki mi się tak spodobały, że przyspieszałem. W końcu odsunęła mnie od nich.

 
 – Trochę szczypie, ale mam jeszcze coś – szepnęła.

Wyjęła nogi spod mojej pupy i rozłożyła je szeroko. Złote włoski tylko lekko przykrywały wzgórek, a kwiatuszek, który był pod nimi otworzył się przede mną. Niewielkie wargi się rozchyliły i pokazały perliste kropelki soków, które spływały z norki. Do tego nabrzmiały guziczek odstawał u szczytu cipki.
Mi nie trzeba było wiele. Zanurkowałem i przejechałem językiem od łechtaczki, aż po norkę. Zebrałem cały nektar, który był nieco bardziej kwaśny, niż jej siostry, ale mi to nie przeszkadzało. Bardzo dokładnie językiem przejeżdżałem po zakamarkach jej cipki. Od czasu do czasu zasysałem jej łechtaczkę i widziałem jak jej dłonie błądzą po piasku i czasem się podszczypywała po sutkach.

Chwyciłem mocno jej uda i przyspieszyłem ruchy językiem. Słyszałem miarowe “ach”, które nakręcało mnie jeszcze bardziej. Kiedy ssałem jej łechtaczkę to ruchy bioder Kasi przyspieszały. Tak jakby pieprzyła mnie prosto w usta. Tego już było za wiele. Odsunąłem się i ona dysząc ciężko spojrzała na mnie.
Przyłożyłem główkę penisa do jej cipki. Spojrzałem pytająco na moją partnerkę, a ona kiwnęła głową, tak jakby od dawna na to czekała. Zacząłem przejeżdżać główką po pochwie mojej kochanki. Tak jak chwilę wcześniej językiem, tak teraz moim kutasem.

Główka jeździła od łechtaczki, aż do norki. Od norki, aż do łechtaczki. Kasia pojękiwała z rozkoszy ruszając biodrami. Miałem ochotę wbić się w nią głęboko, ale nie chciałem zrobić jej krzywdy. Powstrzymywałem się przed tym jeżdżąc tylko i od czasu do czasu jak główka była przy wejściu to przystawiałem ją i coraz głębiej wchodziła. A potem znowu jeździłem po wargach i do łechtaczki.

Miałem wrażenie, że Kasia zaraz eksploduje. Przygryzała wargi, zupełnie jak siostra. Jej oczy mówiły, żebym się nie znęcał nad nią, ale nic nie mówiła. Jej dłonie zaciskały się mocno na kocu.
W końcu przyłożyłem główkę i widziałem jak chowa się w norce. Poczułem opór, ale nie spojrzałem na Kasię. Naparłem mocniej. Wskoczyłem głębiej o dwa centymetry.

 
 – O kurwa – przełknęła po raz pierwszy tak głośno przy mnie.

Zamarłem. Poczułem jak kilka razy jej cipka się zacisnęła na mojej główce i nieruchomo leżałem na niej z do połowy włożonym kutasem. W końcu, kiedy ona zaczęła poruszać biodrami w podobnym rytmie co wcześniej, to uznałem, że jest wszystko w porządku.

Czułem się świetnie mogąc wchodzić w bardzo ciasną cipkę mojej kuzynki. Jej wnętrze tak dokładnie oplatało mnie, że myślałem, że zaraz dojdę. Powstrzymywałem się z całych sił. Chciałem wejść do końca. Poczuć ją całą. Chciałem znowu poczuć jak się zaciska, tak jak cipka Karoliny.
W końcu wszedłem do końca i czułem tą piękną wilgoć, ciepło i bliskość. Czułem jak serce Kasi bije. Pchnąłem biodrami, żeby być pewnym, że cały jestem w niej. Ona jęknęła i przytuliła mnie mocno do siebie. Leżałem na niej, a ona oplotła mnie nogami. Zaczęła miarowo nadawać rytm. Dopychając moje biodra.

 
 – Pieprz mnie – powiedziała mi do ucha. – Jesteś już cały we mnie?

 – Tak – odpowiedziałem i delikatnie ruszałem biodrami. – Jesteś bardzo ciasna.

 – Bardziej niż moja siostra? – zapytała znowu o nią.

 – Tak – odpowiedziałem zgodnie z prawdą. – Umiesz nią zaciskać?

 – Chyba nie – mruknęła. – A to jest problem?

 – Nie, absolutnie.

 – Chcę żebyś mnie pieprzył. Chcę, żebyś mnie wyruchał tak jak…

Nie musiała kończyć. Wiedziałem, co chciała powiedzieć. Chwyciłem ją za barki od spodu i zacząłem mocno dopychać biodra. Wchodziłem w nią głęboko i wychodziłem niemal całkowicie. Z rozpędu czułem jak uderzam główką w coś nieco twardszego. Za każdym razem jak to robiłem to ona jęczała.

Dopychała mnie stopami, które były na mojej pupie. Ruszała biodrami w rytm moich ruchów. Powtarzała mi do ucha, żebym nie przestawał. W końcu nie mogłem wytrzymać. Chciałem wyjść, ale nie pozwoliła mi. Byłem już na skraju.

 
 – Zaraz dojdę – powiedziałem z lekką paniką.

 – Wiem – powiedziała i patrzyła mi w oczy.

Dłużej nie mogłem wytrzymać. Pompowałem w nią ciepłą spermę. Mój kutas naprężał się i uderzał w ten twardszy punkt głęboko w cipce. Czułem jak oplata go gorący strumień moich soków. Kasia jęczała głośno. Dociskała mnie, tak, że lędźwia mnie wręcz bolały. Po chwili opadła z sił. Nie poczułem, żeby zaciskała się jak siostra, ale…

 
 – Doszłam, o boże doszłam – mówiła. – To dzięki tobie.

 – Kiedy? – zapytałem.

 – Czułam jak we mnie pompujesz. Tak uderzałeś w szyjkę. O jezu to było tak dobre. Jezu jak mi serce wali.

Wyszedłem z niej i od razu wylało się całkiem sporo białego płynu z jej cipki. Razem z czerwonymi kropelkami. Rozdziewiczyłem w ciągu jednej doby obie moje kuzynki.

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Istota

Czy mam pisać dalej?

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *