Jestem Marcin. Zwykły ze mnie chłopak i mam takie same potrzeby jak każdy siedemnastolatek. Za rok matura i rodzice wysłali mnie do cioci Ani na wieś by w wakacje nie wliczył się z chłopakami po mieście. Mam własny pokój na poddaszu i niczego mi nie brakuje tylko… No właśnie, nie ma tu Internetu ani zasięgu. Nie ma jak pogadać z kolegami na WhatsAppie. Ciocia Ania to 45 letnia kobieta z krótkimi ciemnymi włosami, jakieś metr sześćdziesiąt wzrostu i te piękne duże piersi. Niejednemu by pewnie stanął na ich widok. Ja mam tak cały czas i muszę się kryć ze wzwodem jak siedzimy koło siebie. Wujek Marian jest na morzu i zdaje się wraca dopiero na jesieni także w domu jesteśmy sami. No i pies, którego rasy nawet nie będę zgadywał, bo ma w sobie ich wiele. Pewnego wieczoru zszedłem na dół by nalać sobie kompotu na noc i przechodząc obok łazienki dostrzegłem przez uchylone drzwi ciocię Anie. Cóż to był za widok. Wycierała akurat włosy i nie mogła mnie widzieć za to ja widziałem ją w całej okazałości. Idealnie gładka cipka rozmówiła się między jej nogami a piersi mimo, iż nie były wspierane stanikiem cudownie sterczały. Nie mogłem oderwać wzroku i moje spodenki były zbyt małe by zmieścić twardego od podniecenia kutasa. Musiałem przerwać podglądanie cioci, bo zaczęła się odwracać w moim kierunku. Uciekłem najciszej jak mogłem do kuchni. Po chwili zjawiła się tam ciocia. Zwiewny szlafroczek nie w pełni zasłaniał jej walory, przez co mój towarzysz nie mógł się uspokoić. Usiadła w fotelu przed telewizorem i nalała sobie lampkę wina. – Tobie nie proponuje. Za młody jesteś. – Nie taki młody. Z ojcem piwo nie raz piłem. – Ze mną pić nie będziesz i nie życzę sobie żebyś mnie podglądał. Zamurowało mnie. Skąd ona wie? Przecież nie widziała mnie. Może w lustrze mnie widziała. Spuściłem wzrok i wyszeptałem „Przepraszam”. – Co ty tam szepczesz pod nosem? – Przepraszam. Tym razem głośno i miałem wypieki na twarzy. – Zachowuj się jak mężczyzna a nie jak dzieciak. Sam powiedziałeś, że młody już nie jesteś. Tym razem ci wybaczę i nic nie powiem twoim rodzicom. – Jeszcze raz przepraszam ciociu, ale nie sposób było oderwać oczu. Tym razem to ją chyba zamurowało, bo przez dłuższą chwilę nic nie odpowiedziała, ale jakoś dziwnie na mnie patrzyła. – Łazienka wolna. Możesz teraz ty iść się wykąpać. Bez gadania podniosłem się i skierowałem w stronę łazienki. Nie było jak ukryć podniecenia i z pewnością ciocia to widziała. Odkręciłem wodę i ciepła woda poleciała z prysznica. W dalszym ciągu mój kolega stał na baczność i postanowiłem zaspokoić jego oczekiwania. Mając oczy zamknięte rozpamiętywałem wygląd cioci i przesuwałem dłonią po całej długości, co sprawiało mi ogromną przyjemność. Aż podskoczyłem, gdy poczułem dłoń na jajach. – Spokojnie. Przecież nie zrobię ci krzywdy. Zaraz za mną stała ciocia Ania. Nie mam pojęcia, kiedy weszła i jak znalazła się w kabinie. Jej nagie piersi oparły się o moje plecy. – Musisz koniecznie pozbyć się tego futra. Przyniosę ci maszynkę i zrób to jeszcze dzisiaj. Prawie pół godziny zeszło mi to golenie. Dokończyłem kąpiel, ubrałem spodenki i wyszedłem. Chciałem pójść od razu do swojego pokoju, ale ciocia mnie zawołała. – Pokaż efekt swojej pracy. Nie wiedziałem, co mam odpowiedzieć. Wszedłem do dużego pokoju. Ciocia siedziała w fotelu zupełnie naga. Wyglądała cudownie. Patrzyła na mnie z lekkim uśmiechem na twarzy. – Myślę, że dziś spodenki nie będą ci potrzebne. – Dlaczego? Spytałem jakoś odruchowo, bo doskonale wiedziałem, co się świeci. – Bo jestem kobietą i mam swoje potrzeby. Jestem równie jak ty podniecona i mam ochotę na twojego kutasa. Nie za bezczelna jestem? – Nie przeszkadza mi to. Nawet nie wiesz ciociu jak bardzo chciałbym ssać twoje piersi i smakować twojej cipki. – Będziesz miał wszystko, co będziesz chciał. Mogę spełnić każde twoje życzenie. W zamian chce od ciebie deklaracji, że nikt nigdy nie dowie się o tym co tu się będzie działo w te wakacje. – Każde moje życzenie? – Każde. Możesz mnie rżnąć o każdej porze. Możesz mi rozkazywać i będę twoją suką, jeśli masz na to ochotę. – Nie boisz się ciąży? – Bez obaw. Ciąża mi nie grozi. To jak będzie? – Będę milczał do końca swoich dni. Skoro mogę rozkazywać to mam pierwsze. Wyliż moje jaja. Ciocia Ania bez słowa podniosła się z fotele i klęknęła przede mną. Opuściła moje spodenki, uniosła moje prącie i zaczęła lizać mnie po worku. Jej język był cudowny. Czułem jak ręką masuje moje przyrodzenie. Chwyciłem jej głowę i wbiłem członka w jej usta. – Ręce do tyłu. Rozkazałem. Przez kilka minut gościłem w jej ustach nie zważając, że chwilami się krztusiła. Przerwałem tą zabawę. Ciężko oddychała, ale była uśmiechnięta. – Tego mi brakowało. Jestem twoja. Rozkazuj. Ciężko wypowiadała te słowa łapiąc oddech. – Chce widzieć jak sobie dogadzasz i nie przerywaj dopóki ci nie pozwolę. Usiadła w fotelu szeroko rozkładając nogi bym miał jak najlepszy widok na jej cipkę i zaczęła się pieścić. Stanąłem blisko niej i zacząłem pieścić jej piersi. Zaczytałem jej Sutki, które stawały się twarde jak kamyczki. Sprawiało jej to przyjemność. Jej oddech zaczął być przerywany i szybki. Klęknąłem obok niej i zacząłem ssać te cudowne kamyczki. Wodziłem językiem wokół nich i podgryzałem je. Ciocia zaczęła głośno stękać. – Błagam. Nie przestawaj. Dochodzę. Nie miałem zamiaru przerywać. Wręcz mocniej zacząłem ją gryźć. Jej ciało wygięło się w łuk i zastygła. – Nie przestawaj. Nie pozwoliłem. – Dla ciebie wszystko. Zaczęła oblizywać palce pokryte śluzem. Ich zapach sprawiał sztywnienie mojego kutasa. Stanąłem przed nią i masując go sobie patrzyłem jak jej palce znikają w pochwie. Jej oczy były jakby zamglone. Klęknąłem przed nią patrząc na jej nabrzmiałą łechtaczkę zbliżyłem do niej usta. Była twarda i śliska. Zacząłem ją ssać bardzo mocno jednocześnie uderzałem w nią językiem. Wystarczyła chwila jak Anka znowu dochodziła krzycząc przy tym głośno. Mimo tego ssania nie przerwałem wręcz pastwiąc się nad ciotką. – Dość!!! Błagam. – Ale tylko na chwilę. Ciocia ciężko oddychała z trudem łapiąc powietrze. Jej ciało ciągle drgało. Pomyślałem by na dzisiaj zakończyć tą zabawę, ale sam jeszcze nie szczytowałem. Egoistycznie przystawiłem kutasa do jej ust. – Mam ochotę spuścić się na twoją twarz. Otworzyła usta pozwalając był sięgnął jej migdałów. Wysunęła przy tym język i sięgała nim moich jajek. Gdy poczułem zbliżający się finał wyszedłem z niej i przytrzymując jej głowę masowałem prącie, z którego po chwili zaczęły strzelać salwy spermy. Całą jej twarz pokryła ciepłą lepką spermą dostając się nawet do jej oczu. Na koniec jeszcze wyssała z niego ostatnią krople i ciotka padła bez sił. – Nie wycieraj tego. Chciałbym cię zobaczyć z tym rano. – O nie. Rano przychodzi sąsiadka, jak co wtorek. Nie mogę się jej tak pokazać. Miała rację. Nikt nie miał się dowiedzieć, co tutaj się dzieje. Jak na pierwszy dzień oboje mieliśmy dużo w wrażeń. Rozstaliśmy się jeszcze przed północą. Poszedłem do swojego pokoju zabierając ze sobą dzbanek z kompotem.
Leave a Reply