Zaklad z najlepszym przyjacielem. Czesc 1

Opowiadanie częściowo inspirowane prawdziwymi wydarzeniami.

  Sobota wieczór, siedzę z najlepszym przyjacielem na kanapie i oglądamy mecz u mnie w mieszkaniu.

Kacper jest wysokim umięśnionym facetem, trochę dłuższe włosy, przystojna mordka. Ja jestem niższy , nie mam tak wyrzeźbionej sylwetki, ale z twarzy podobno niczego sobie.

Gadamy sobie o wszystkim i o niczym i Kacper stwierdza że musi iść do kibla. Chwilę go nie ma , a jak wychodzi rzuca mu coś na kolana.

– Co to jest kurwa – się pyta. Na moich kolanach leży chastity. Pieprzona klatka na penisa. Musiałem ją zostawić na umywalce po tym jak zdjąłem ją wczoraj po namiętnej zabawie z dildem. Kacper wie że jestem gejem ale nie wie że lubię się zamykać i zabawić dildosem.

– Zabawka- odpowiadam głupio.

– Jak to zabawka? Widziałem takie na pornosach.

– Oglądasz pornosy z chastity?

– Z czym?

– No to się nazywa chastity.

– Nie, ja… To znaczy nie oglądam. Klaudia raz coś takiego włączyła i tam laska zakładała to kolesiowi.

Klaudia to jego dziewczyna, są razem od kilku miesięcy i nigdy nie spodziewałbym się że coś takiego będzie ją kręcić.

– Kręci ją coś takiego?

– Nie.. nie wiem, raz tylko coś takiego włączyła- zająknął – ale dlaczego to coś leży u ciebie w łazience?

– Zapomniałem schować.

– Ale… ty tego używasz?- na jego twarzy widać szok.

– Nooo tak, też trafiłem na takiego pornosa i chciałem spróbować.

– I co, zamykasz się i co potem?- wygląda na zaciekawionego.

Nasze rozmowy nigdy nie schodziły na moją seksualność, a tym bardziej jak się zabawiam. Znaliśmy się jednak od lat więc postanowiłem iść na całość.

– Zazwyczaj jak się zamknę to potem pomagam sobie … dildosem.

– Czyli ty jesteś… Jak to się mówi? Pasywny?

– Raczej uni, albo vers jak wolisz.

– Czyli?

– Raz lubię w dupę a raz komuś włożyć – wyjaśniam.

– A- elokwentnie stwierdza.- a jak się spuszczasz w tym? – dalej go to ciekawi.

– Nie spuszczam, podobno da się to zrobić jak masujesz prostatę ale nie udało mi się to jeszcze.

– To spuszczasz się dopiero jak ściągniesz?- docieka.

– To zależy na ile się zamykam

– Jak to na ile? To nie tylko do… zabawy dildem?- chyba też dziwnie mu się o tym mówi.

– Nieraz tak a nieraz ją zostawiam.

– Zostawiasz? Na ile?

– Najdłużej miałem 6 dni

– Wow, i to można tyle nosić?

– Niektórzy noszą nawet kilka lat.

Jego twarz zrobiła się jakaś dziwna, jakby trochę rozmarzona. Może mu się to podoba? Postanowiłem pójść na całość i trochę go podpuścić.

– To bardzo ciężkie wytrzymać tyle , ty byś na pewno nie dał rady.

Od razu widziałem, że ubodło go, że ja coś mogę zrobić a on nie. Już wiedziałem, że wygrałem.

– To na pewno nie takie trudne.

– Nie wytrzymał, byś nawet kilku minut

– Nie? A założymy się?

– Słucham?-Miałem go.

– Założę się, że wytrzymam więcej niż ty- popatrzył na mnie hardo.

– Na pewno nie dasz rady.- udawałem, że nie chce tego zrobić żeby jeszcze bardziej go skusić

– to ty jesteś taką pizda że nie potrafisz wytrzymać tygodnia bez walenia.

– Tak? A o co się chcesz założyć.

Chwilę musiał pomyśleć.

– Jak wytrzymam tydzień, to ty zakładasz klatkę na miesiąc.

Hmmm z jednej strony jestem pewien że nie da rady ale z drugiej trochę się boje tego miesiąca. Wytrzymanie tych 6 dni jednak nie były takie źle więc uznałem że jakoś dam rady przez ten miesiąc.

– A jak nie wytrzymasz?

– To… To zrobię co będziesz chciał.

Kurde kuszące. Nigdy o nim nie fantazjowaniem, ale jest przecież taki zajebisty. Mógłbym się z nim zabawić.

– A co z Klaudią?- przypomniałem. Wiedziałem, że często uprawiają seks.

– Coś wymyślę.- zbył mnie.

– No to mamy zakład – podaje mu rękę z uśmiechem. On podaje mu swoją i przecina.

– Szykuj się na długi czas posuchy- mówi mi

– Najpierw ty Kacperku.

 

– No to jak, zakładasz? – pytam.

– Yeraz ?

– No a kiedy, nie ma co czekać. No chyba, że tchórzysz.

– Oczywiście, że nie tchórze, nie jestem cipą.

Bierze do ręki klatkę, która przez cały czas leżała na moich kolanach i ogląda ja z każdej strony. Od razu było widać, że nie wie jak ja założyć. Składała się z ona z obręczy wykonanej z bezbarwnego plastiku, przez którą trzeba przełożyć jaja i kutasa, i klatki w którą wkładasz kutasa i przypinasz do obręczy. Była zamknięta a bez otworzenia jej Kacper nie da rady jej założyć.

– Daj pomogę ci- w końcu mówię. Zabieram klatkę z jego rąk i idę do łazienki po kluczyk .- chodź za mną – mówię.

Gdy już oboje jesteśmy w łazience każe mu się rozebrać.

– Co? Pojebało cię ?

– A jak mam ją niby założyć jak masz na sobie gacie. Przecież i tak już widziałem twojego kutasa.

Chodzimy razem na siłownię więc zawsze pod prysznicami go obczajam.

– No tak, rzeczywiście – z ociąganiem ściąga spodnie i bokserki do kostek. Ma ładnego , prostego kutasa, trochę większy niż mój który ma 17 cm. Całe krocze ma ładnie wygolone więc nie będzie problemu z jakimiś włoskami.

Biorę krem z półki i klękam przed nim

– Kurwa nie myślałem że kiedyś będę widział jak klękasz przed moim kutasem . – mówi z uśmieszkiem. Zaraz nie będzie mu tak do śmiechu.

– Spierdalaj.- uderzam go lekko w jaja za “karę”

– Dobra , dobra, luz – śmieje się .

Biorę jego kutasa do ręki. Kacper juz się nie odzywa. Nakładam krem na jaja i kutasa. Przez chwilę wydawało mi się że słyszę delikatny jęk a gdy patrzę do góry mój najlepszy przyjaciel jest wpatrzony we własnego kutasa z moją ręką smarująca jego jaja kremem. Wracam wzorkiem niżej. Otwieram klatkę kluczykiem który leżał na pralce. Przekładam ostrożne jego dość duże jaja przez obręcz . Tym razem zdecydowanie usłyszałem jęk ale nie zareagowałem. Potem chwyciłem kutasa który już dość urósł .

– Pomysł o czymś niemiłym – poradziłem żeby trochę opadł.

– Na przykład- powiedział z delikatną chrypką.

– No nie wiem, na przykład przepocone skarpetki po siłowni – jak tylko to powiedziałem to jego kutas od razu stanął jeszcze bardziej. Ciekawe, bardzo ciekawe. – albo o jakiejś starej paniusi, która rozkłada przed tobą nogi.

Tym razem kutas lekko opadł. Nałożyłem na niego więcej kremu i spróbowałem włożyć w obręcz. Po jakimś czasie w końcu mi się udało. Teraz wziąłem drugą część i przyłożyłem do czubka kutasa. Delikwent już zaczął się podnosić ale szybko wepchnąłem go do klatki i wysunąłem ją w obręcz. Prawie gotowe. Teraz wziąłem klucz z zamkiem i wsadziłem w dziurę z boku. Popatrzyłem na twarz Kacpra. Widać było na niej mieszankę strachu i czegoś co mógłbym określić jako podniecenie. Przekręciłem klucz i wyciągnąłem go z klatki. Zamek został w środku uniemożliwiając jej zdjęcie.

– Jest ciaśniejsza niż myślałem – powiedział

– Już tchórzysz?

– Oczywiście że nie. -Wziął klatkę do ręki i obejrzał – ciekawe uczucie.- powiedział.

– To co, co godzinę wysyłasz mi swoje zdjęcie w klatce?- zaryzykowałem.

– Co? Pojebało cię? – popatrzył na mnie z szokiem na twarzy.

– Przecież muszę wiedzieć czy masz ją na sobie przez ten tydzień. Klucz zostaje u mnie ale zawsze mógłbyś znaleźć jakiś sposób żeby ją zdjąć.

– Jak to u ciebie – na jego twarzy widać już było niezły wkurw. Ale postanowiłem dalej to ciągnąć.

– No przecież to bez sensu żebyś miał klucz i mógł się otwierać i zamykać, kiedy chcesz, na przykład tylko żeby zrobić zdjęcie.

– Dalej nie jestem przekonany do tych zdjęć.

– Weź, przecież to będzie tylko dowód.- widać było, że mocno myśli.

– No dobra, ale w nocy nie.

– No wiadomo , nie będę ci kazał wstawać co godzinę. Więc jak poprosisz mnie o klucz, to pamiętaj, będę mógł zrobić z tobą, co zechce.

Na jego twarzy znów pojawił się upór.

– Nie poproszę.

– Zobaczymy- uśmiechnąłem się do niego.

 

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Cato

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *