Zemsta cz.2

Lubiła wpatrywać się w swojego synka. To głownie dzięki niemu wzięła się w garść po rozstaniu. O ciąży dowiedziała się prawie miesiąc później. Tamte miesiące były straszne, ale kiedy na świecie pojawił się bobas, wiedziała, że musi się jakoś trzymać. Patrzyła na słodko śpiącego szkraba. Przypominał jej Tomka. Ach, jak wiele by dała aby on wrócił. Bez mrugnięcia wybaczyła by mu romans. Dobrze, że mogła się pocieszyć choć obecnością syna.

***

Rzęsisty deszcz padał już od dwóch godzin. Marcelina kroczyła wzdłuż wąskiej uliczki wesołym krokiem. Miała wyśmienity humor. Parasolka chroniła ją przed letnim deszczem. Zamszowe szpileczki na grubym obcasie rytmicznie stukały na chodniku, a ich sznurowadła tańczyły w rytm kroków. Nie przeszkadzały jej nawet niezbyt wygodne jeansowe szorty, cienki sznureczek stringów wbijał się przyjemnie między pośladki. Dobry nastrój spowodowany był przeświadczeniem, że tamtego popołudnia miało spotkać ją coś ekscytującego.

Przechodziła właśnie obok dość sporej kałuży, kiedy jadący dość szybko samochód przemknął obok. Rozprysk wody całkowicie zmoczył kobietę. Z jej piersi odzianych w cienką, bluzeczkę na ramiączkach aż skapywały duże krople. Jana koronka szczelnie otuliła dwie piękne kule. Na odsłoniętym brzuszku także widać było mnóstwo kropel, drżących na jasnej skórze.
– Och! – Krzyknęła totalnie zaskoczona. – Co za kretyn!- Rzuciła w kierunku samochodu, który winien był jej stanu. Kiedy jednak zauważyła, że kierowca zatrzymał się, szybko obmyśliła plan, który miał sprawić aby wieczór był udany.
– Jak Pan jeździ!? – Krzyknęła na kierowcę, udając oburzenie.
– Najmocniej Panią przepraszam. Proszę niech Pani wsiada. – Odpowiedział zakłopotany, łysy młodzieniec.
– Trzeba uważać! Jestem Cała przemoczona. – Powiedziała dyskretnie wypinając biust. Przez cienką koronkę przebijały się twardniejące od chodu sutki. Zmierzyła wzrokiem swoją ofiarę. Był to szczupły, wysportowany chłopak. Podejrzewała, że mógł być lekko po dwudziestce.
– Jeszcze raz bardzo Panią przepraszam, zamyśliłem się. Zabiorę Panią do mieszkania, tam będzie mogła się Pani osuszyć. – Zaproponował, cały czas dyskretnie spoglądając na nieznajomą. Zerkał na jej krągłe uda, potem na odsłonięty szeroko brzuszek. Co chwila jego oczy wracały na piękny biust kobiety.
– Może to dobry pomysł. – Rzekła, wypatrując obrączki na dłoni ściskającej nerwowo kierownicę.

Siedziała w brodziku, palcując swoją muszelkę. Jej szeroko rozchylone nogi co chwila drgały. Ciężki oddech tłumiła woda rozlewana przez prysznic. Wychodząc z łazienki po krótkiej masturbacji rzuciła swoje stringi na sedes. Mężczyzna był w kuchni.
– Oj, od razu mi lepiej. – Powiedziała wchodząc do kuchni. Powoli zawiązując szlafrok, starała się aby gospodarz w ostatniej chwili zobaczył jej pierś.
– To bardzo. Cieszę się. –  Krótka pauza zdradzała, że plan szatynki wypalił. Mężczyzna wyraźnie speszył się widokiem jeszcze nie w pełni okrytych niebieskim szlafroczkiem piersi.
– A cóż taki młody przystojniak, jak Pan robi w tej mieścinie? – Spytała zarzucając do tyłu wilgotne włosy.
– Przeprowadziłem się tutaj z narzeczoną. – Oznajmił, dyskretnie obserwując długie nogi swego gościa.
– Narzeczoną? Przecież Pan jeszcze taki młody. – Odparła z zaciekawieniem. Wiedziała już, że nie zmokła na darmo.
– Oj już nie taki młody. A w ogóle, to przepraszam, nie przedstawiłem się Pani. Jestem Janek. – Odparł wyciągając rękę
– Marcelina, bardzo jest mi miło Cię poznać. A twoja wybranka, jest stąd? – Pytanie przerwał dzwonek telefonu.
– O wilku mowa, przepraszam muszę odebrać. – Odpowiedział grzecznie, sięgając po smartfon.

Po skończonej rozmowie kroczył w kierunku łazienki, gdy naciskał klamkę usłyszał z kuchni pytanie
– Lubisz jajka sadzone? – Spytała ustawiając telefon w dogodnym miejscu.
– Proszę się nie kłopotać. – Rzucił w stronę kuchni.
– Żaden kłopot, ubrania szybko nie wyschną, a Ty na pewno jesteś głodny. Przyrządzę coś na szybko.
Gdy wszedł do kuchni, zrobiło mu się gorąco. Była odwrócona plecami. Miała na sobie tylko kuchenny fartuszek związany w nienaganną kokardkę. Stała na paluszkach, kusząco wypinając tyłeczek. Janek mógł dokładnie obejrzeć dzięki temu jej muszelkę.
– Nie chciałam pobrudzić szlafroka. Powiedziała obracając się w jego stronę. Zrobiła to tak aby mógł zobaczyć jej sutek, co zresztą nie wymagało większego wysiłku. Wąski fartuszek odsłaniał jej duże piersi, ukazując pawie całe brodawki.
– Nic nie szkodzi. – Odpowiedział uśmiechniętej kuchareczce. Już widziała w jego oczach, że jej pragnie.
– Strasznie ciepło przy tej kuchence. – Powiedziała jakby do siebie. Na tyle głośno, aby jednak on to usłyszał. Gdy usłyszała, jak się do niej zbliża umieściła między cyckami górną część fartuszka.

Stał oparty o szafkę ze sterczącym fiutem wyglądającym przez rozporek ciemnych spodni.  Marcelina trzymając w ręku swoje piersi, objęła nimi twardego członka. Pomasowała kilka razy i z uśmiechem zdjęła z szyi górę fartucha. Patrząc mu w oczy z uśmiechem zabrała się za obciąganie. Prawą rączką masowała kutasa u nasady cały czas pieszcząc go ustami. Jej lewa dłoń ugniatała piersi. Mlaskała głośno, co chwila się śmiejąc. Siorbała głośno, zwiększając tempo. Nabijała się na niego coraz bardziej, dłonią wykonywała skrętne ruchy. Kiedy prące było już dostatecznie lepkie od jej śliny, znów umieściła go między wielkimi cycuszkami. Chował się między nimi cały. Marcelina poruszała się energicznie, masując  delikatnie. Przygryzała przy tym zalotnie wargę. Kiedy wyczuła, że ślina spłynęła po jej brzuszku, znów robiła mu loda. Mocnym szarpnięciem głową, odrzuciła włosy na plecy. Co chwila powtarzała ten zabieg, widząc jak podoba się to jej kochankowi. Nabierała go głęboko do ust, po cym wypuszczała słodko mruczą. Jej mokra dłoń nie odrywała się od lepkiego chuja ani na sekundę, cały czas go powoli masując. Oderwała się od niego zgrabnym ruchem i podeszła do kuchenki aby ją wyłączyć. Poszedł za nią. Waląc konia pocałował ją namiętnie. Marcelina zwinnie rozwiązała kolorowy fartuszek i pozwoliła mu opaść na  podłogę.

Janek masując swego kutasa położył się na podłodze, opierając głowę o lodówkę, Wprowadził prącie w cipkę i pozwolił kochance przejąc kontrole. Poruszała gładko pupą, jej Muszelka co chwila do końca nadziewała się na niezbyt dużego fallusa. Kiedy młodzieniec chwycił ją za pośladki nachyliła się mocniej, chcąc poprawić mu widok na jej cudowne piersi. Kiedy pozornie przypadkowo wypuściła go z siebie, skorzystała z okazji i zmieniła pozycję. Miała go w tyłeczku. Była odwrócona do niego plecami.  Ukucnęła nad nim, i rozkoszowała się jego szybkimi pchnięciami. Cały czas bezczelnie patrząc w kamerę. Zaczęła jęczeć, co sprawiło, że przyspieszył. Jej spocone pośladki głośno klaskały o podbrzusze mężczyzny. Całe mieszkanie wypełniały jej piski przerywane wrzaskami oznajmiającymi jej błogi stan. W końcu znieruchomiał, kochanka jeszcze kilka razy podskoczyła na nim. Nabiła się na niego aż po jądra i zeskoczyła. Wzięła go głęboko do gardła mocno ściskając rozpaloną mosznę.

Leżała na podłodze, z uniesioną wysoko nogą. Janek pieścił językiem jej mokrą norkę. Twardymi włoskami elegancko przystrzyżonej bródki, drażnił jej odbyt. Leżała  na mokrych kafelkach jęcząc głośno. Jej ręce co chwila błądziły wokół niej, lub w spoconych włosach lepiących się do wszystkiego wokół. Co chwila przyciskała głowę kochanka do gorącej pipki, masowała też błyszczące od potu piersi. Mężczyzna cmokając głośno bawił się pachnącą muszelką.

Stała oparta o blat. Janek trzymał jej nogę opartą o własną pierś. Nie było to łatwe, gdyś ciągle się wyślizgiwała. Ruchy były wolne, ale zdecydowane. Patrzyła mu zalotnie w oczy, soląc delikatnie lekko przypalone jajko – jedyne, które się udało.  Odwróciła się aby odłożyć solniczkę, on zas przyspieszył ruchy. Pojękiwania zagłuszał co chwila odgłos jąder klaszczących o udo suczki. Gdy poczuła że wyślizgnęła się mu jej noga, postanowiła wypuścić go z siebie. Janek zaczął znów walić ostro gruchę. Sięgnęła po talerzyk i z chichotem uklękła przed mężczyzną. Śmiejąc się oczekiwała na ładunek…

***

Siedziała w tej restauracji już godzinę. W końcu przysiadła się do niej ładna szatynka.
– To Pani? Janek opowiadał o Pani. – Marcelina spytała pełna obaw. Przecież miała tylko numer jej telefonu. Nie zdążyła wtedy nawet nic więcej się dowiedzieć o tej małolacie. Chyba nie miała dwudziestu lat!
– Ola, miło mi. – Powiedziała ciepło. Śliczna czarnulka wyciągnęła bladą dłoń w geście przywitania.
– Marcelina, miło mi cię w końcu poznać. Jesteś bardzo ładna. Janek ma gust. – Rzekła z uznaniem. Zlustrowała ją dokładnie. Szczupła, dość wysportowana. Miała jednak bardzo małe cycuszki. Prawie niewidoczne pod luźną koszulką.
– Dziękuję. Czym mogę Pani pomóc. Skąd w ogóle się znacie. – Nastolatka spytała z zaciekawieniem.
– Oj, o tym później. Powiedz lepiej kiedy ślub. Na pewno nie możesz się doczekać. Spytała udając zaciekawienie.
– To już jutro. Jestem taka szczęśliwa! – Odparła z nieskrywaną radością.
– Domyślam się, Twój Janek też niczego sobie! – zażartowała, lekko trącając młodą rozmówczynię w ramię.
– No właśnie powiedz w końcu jak się poznaliście? – Spytała z zaciekawieniem.
– Och, gotowaliśmy razem. – Oznajmiła ukrywając szyderczy ton.
– Gotowaliście? – Spytała zdziwiona czarnulka.
– Tak, zresztą pokażę Ci jak się to skończyło. – Marcelina u uśmiechem ukazała moment jak kochanek, dużą salwą tryska na talerzyk z jajeczkiem i na jej biust.
– Co to ma być?! Co to jest?! – Spytała głośno, nie kryjąc złości.
– Miało byś sadzone ale się nam nie udało. Janek mi przerywał. Zresztą nie mieliśmy już na nie ochoty. Zerknij. – Ze spokojem ciągnęła, pokazując jak robi mu loda i później on liże jej cipcię.
– Ty kurwo! Co ty sobie myślisz?! – Krzyczała zapłakana.
– Chcesz na pamiątkę? Całkiem dobry przepis! – Z zadowoleniem patrzyła jak na nagraniu ujeżdża narzeczonego zapłakanej małolaty.
– Nie! To już koniec! Koniec z nami! – Ola wybiegła z kawiarni zalana łzami…

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Tomasis

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *