Zwyrole. Odcinek 2.: Zabawa w taksowce

Kuba bez namawiania zgodził się jechać z Patrykiem i po chwili oboje wyszli z baru i siedzieli już w taksówce na tylnych siedzeniach. Było od nich czuć uderzający zapach spermy i potu, który podniecił Patryka do tego stopnia, że jego kutas stanął ponownie tak, że na jego spodenkach w okolicach krocza powstał mały namiot. Był tak napalony, że nie potrafił się powstrzymać przed dotykaniem swojego nabrzmiałego chuja. Zerknął na Kubę, po czym jedną dłoń położył na jego dłoni, a drugą wsadził sobie w majtki i delikatnie zaczął pocierać swojego penisa. Kuba przestraszył się i spojrzał, czy taksówkarz przypadkiem tego nie widzi. Patryk przyłożył palec wskazujący do swoich warg, pokazując Kubie, żeby był cicho i wyciągnął kutasa zza majtek. Powolnymi ruchami zaczął się masturbować, patrząc Kubie prosto w oczy, ale Kuba odwracał wzrok, co chwilę zerkając nerwowo na kierowcę. Po chwili Patryk pociągnął dłoń Kuby w swoją stronę i włożył w nią mokrego i wciąż lepkiego od spermy kutasa, który jeszcze niedawno spuścił się Kubie w tyłek. Kuba gwałtownym ruchem oderwał rękę od penisa i położył z powrotem na kolanie. Taksówkarz spojrzał się na chwilę w lusterko wsteczne, ale szybko odwrócił wzrok, żeby obserwować jezdnię. Patryk zdenerwowany nieposłuszeństwem Kuby, chwycił go za kark i szarpnął w ten sposób, że jego ucho pojawiło się tuż obok ust Patryka:

– Za karę masz mi w tym momencie opierdolić kutasa, mała szmato, rozumiesz?

            Kuba tylko pokręcił głową na znak sprzeciwu.

– Masz to zrobić w tym momencie, bo jak nie, to pożałujesz, cwelu – wyszeptał wkurwiony prosto w jego ucho, a następnie włożył w nie swój ciepły język i pogmerał w nim trochę.

– Proszę, nie… – zaczął Kuba, ale Patryk nie chciał nawet tego słuchać. Włożył tylko język głębiej w jego ucho i mocniej zaczął nim gmerać.

            Kuba odsunął się od niego, odwrócił wzrok w stronę szyby i zdenerwowany skrzyżował ręce na piersiach. Patryk nie zastanawiając się długo, chwycił jego jaja i ścisnął  mocno. Kuba wiedział, że nie może przy kierowcy wydać żadnego dźwięku, więc z miną zbitego kundla zaczął po cichu błagać Patryka, żeby puścił.

– Jeżeli w tym momencie nie wyczyścisz mi pały, to wyrwę ci te jaja.

– Proszę, nie… – nawet nie dokończył, bo ręka Patryka znów, ale tym razem mocniej, ścisnęła jego jądra. Bolało tak, że zmarszczył się cały z bólu.

Nie mogąc tego znieść, pochylił się nad jebiącym kutasem i włożył lepką od spermy główkę w swoje ciepłe, wilgotne usta. Patryk bezgłośnie jęknął z rozkoszy, rozluźnił się bardziej, oparł się wygodnie o fotel  i szerzej rozłożył nogi. Czule pocałował Kubę w ucho i wyszeptał:

– Dobra z ciebie sunia. Od tego jesteś, żeby opierdalać gałę, kiedy mam na to ochotę.

            Patryk odgarnął Kubie włosy, żeby w świetle mijających lamp ulicznych, mógł dokładnie obserwować, jak jego mała kurewka porządnie opierdala mu kutasa. Kuba powoli pieścił główkę penisa okrężnymi ruchami, po czym wkładał go coraz głębiej, produkując dużo śliny którą wypluwał, zlizywał i połykał. Patryk wciąż trzymał dłoń w jego włosach, głaszcząc go powoli, po czym niespodziewanie wbił palce w jego głowę i wepchał mu kutasa po same jaja. Kuba z całych sił próbował powstrzymać się przed tym, żeby się nie dławić i nie wydawać żadnych dźwięków, ale Patryk dociskał kutasa coraz mocniej. Kuba w końcu nie wytrzymał i zaczął się krztusić, a z jego nosa poleciały bańki gęstych gilów zmieszanych ze śliną.

– Co wy tam, kurwa, robicie, pedały?! – ryknął taksówkarz, po czym szybko zjechał na pobocze i gwałtownie zahamował.

            Zdezorientowany Kuba oderwał się od kutasa Patryka i przetarł twarz rękawem, ale zanim obaj zdążyli się otrząsnąć, kierowca pociągnął za klamkę od drzwi, przy których siedział Kuba, złapał go za bluzę i wyszarpał z samochodu.

– Skoro jesteś takim lachociągiem, to może mi też pociągniesz?! – warknął podniecony staruch i jednym ruchem wyciągnął pasek ze szlufek, rzucił go na ziemię i drugą ręką trzymając szarpiącego się Kubę, rozpiął rozporek, wyciągając swojego brzydkiego, małego, sterczącego kutasa.

            Staruch lepką łapą obalił Kubę na kolana, ale w tym czasie Patryk zdążył wyjść z taksówki, chwycił leżący na ziemi pasek i podchodząc kierowcę od tyłu, zacisnął mu go na szyi. Staruch zaczął się wierzgać i sapać, ale Patryk zaciskał pasek jeszcze mocniej.

– To jest moja suka! – krzyknął wściekle, dusząc taksówkarza, ale ten zdołał się wyrwać i przyjebał Patrykowi pięścią prosto w oko.

Z zadrapanej skóry od razu puściła się krew, a oko zaczęło sinieć. Patryk zachwiał się, ale szybko odzyskał równowagę i rzucił się z impetem na starego zboka i obalił go na ziemię.

– On jest tylko mój, sukinsynie! I krzyknął i złapał taksówkarza za fraki i wepchnął go do samochodu. Stary zbok ruszył z piskiem opon.

            Patryk wciąż stał na poboczu i dysząc, pochylił się, wspierając się o kolana. Kuba podszedł do niego na roztrzęsionych nogach i chwycił swoimi delikatnymi dłońmi jego twarz, przyglądając się krwawiącej ranie.

– Jeżeli jeszcze jakiś skurwysyn spróbuje cię dotknąć – wysapał Patryk – to go kurwa zajebę – dyszał.

            Wyprostował się i mocno przytulił Kubę, chowając go w swoich ramionach. Dopiero teraz zauważyli, że są na jakimś pustkowiu. Kiedy emocje już lekko im opadły, Patryk chwycił twarz Kuby w obie dłonie i popatrzył mu w oczu:

– Chyba czegoś nie dokończyłeś, cwelu – dał mu lepę na ryj i napluł prosto w twarz.

– Dziękuję – wyszeptał Kuba, patrząc na Patryka błagalnie.

– Dobra z ciebie suczka – uśmiechnął się podjarany Patryk i przyjebał mu z liścia jeszcze mocniej. – Klękaj do kutasa!

            Kuba przyklęknął i zabrał się za odpinanie paska, po czym od razu wziął kutasa po same jaja. Krztusił się nim i dławił, a ślina skapywała mu z twarzy. Patryk w tym czasie odpalił szluga i zaciągając się, obserwował jak jego suka zajebiście opierdala mu gałę. Po chwili chwycił go za włosy i pociągnął lekko do tyłu.

– Otwórz ryja – uśmiechnął się jak prawdziwy zboczeniec.

            Kuba wykonał polecenie, ale kiedy zauważył, że Patryk chce skiepować mu prosto do ust, zamknął je i pokiwał głową na znak, że nie chce.

– Nie obchodzi mnie, kurwa, że nie chcesz. Jesteś moim cwelem i będziesz robił, co chcę.

– Nie, proszę nie.

– Otwórz ten jebany ryj, szmato!

– Nie, proszę…

            Patryk chwycił Kubę za włosy i pociągnął do tyłu z całej siły. Kuba zaczął krzyczeć, ale na Patryku nie zrobiło to najmniejszego wrażenie i skiepował szluga prosto na jego twarz, po czym przyjebał mu z liścia, nacharał prosto w usta i przyjebał jeszcze raz, ciągnąc go za włosy. Zaciągnął się ponownie, wyrzucił kiepa, odcharknął i ciepłą flegmą splunął Kubie prosto w ryj. Chwycił jego głowę w obie dłonie, szarpiąc za włosy i z całych sił ruchał go po same jaja tak, że ślina wypływała mu nosem. Kiedy był już blisko, przerwał i pochylił się nad Kubą i spojrzał mu prosto w oczy:

– Jak dojdę, to masz nie łykać, szmato, zrozumiałeś?

– Tak, zrozumiałem – odpowiedział i dostał plaskacza w twarz.

            Patryk ponownie złapał go za włosy i zaczął ruchać z całych sił, aż w końcu jęcząc i wychodząc z siebie, doszedł mu w usta. Jego ruchy stały się wolniejsze, a po chwili Kuba przejął kontrolę i bawił się kutasem Patryka jeszcze przez chwilę. Wypluwał spermę na główkę jego penisa i zlizywał, patrząc mu głęboko w oczy.

– Jesteś najlepszą kurewką na świecie – uśmiechnął się Patryk i podciągnął Kubę – teraz możesz się spuścić.

            Kuba wyciągnął kutasa ze spodni i wypluł całą spermę, którą miał w ustach prosto w twarz Patryka, a potem zaczęli się całować namiętnie, zlizując spermę ze swoich twarzy i opluwając się nią co chwilę, a przy kolejnym splunięciu Kuba spuścił się prosto na buty Patryka. Kiedy do siebie doszedł, Patryk spojrzał na niego z uśmiechem:

– Gdybyśmy mieli więcej czasu, musiałbyś to teraz czyścić językiem, ale chyba musimy już wracać – rzucił i objął Kubę ramieniem, po czym poszli w stronę domu.

 

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

zwyrol

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *