Od tygodnia nie potrafiłam znaleźć sobie miejsca. Nel milczy, a ja czuje, że grunt osuwa mi się spod nóg. Rozstałyśmy się w pewnym zawieszeniu, przez co ciężko mi normalnie funkcjonować. Zaszyłam się w domu, nie miałam ochoty nikogo widzieć. Pod pretekstem przeziębienia wzięłam home office, by w ogóle nie musieć obcować z ludźmi. Gdy wybiła godzina 16.00 zamknęłam komputer, nalałam sobie lampkę wina i po prostu gapiłam się na sufit.
Czy to w ogóle ma rację bytu? Nasz układ był idealny, obie byłyśmy zadowolone. A teraz? Mamy to skomplikować tylko dlatego, że coś poczułyśmy? Przecież Ash daje jej pełną swobodę, ja nie potrafię w otwarte związki i Nel doskonale o tym wie. Miałam złe przeczucia, żałowałam tego, że się uzewnętrzniłam. Czasu nie cofnę, pozostaje mi czekać aż się odezwie.
Telefon wyrwał mnie z rozmyślań. Zaraz, tylko gdzie on jest? Idąc za dźwiękiem próbowałam go zlokalizować. Ehh. To znak, że muszę w końcu doprowadzić mieszkanie i siebie do porządku. Mam! Gdy zobaczyłam kto dzwoni omal nie zemdlałam. Serce zaczęło mi walić jak szalone.
-Cześć Ash – powiedziałam niepewnie.
-Cześć kochana. Wszystko Ok? Dziwnie brzmisz. – zapytała ze szczerą troską.
-Taaaak. Jestem przeziębiona. – skłamałam.
-Przykro mi. Kuruj się, bo robię imprezę urodzinową i masz na niej być, żadnych wymówek! Termin to najbliższa sobota. Zjemy coś, napijemy się i ruszamy na miasto. Mogę liczyć na Twoją obecność? – Powinnam poczuć ulgę, bo to oznacza, że nie wie, mimo to zrobiło mi się słabo. I co ja mam na to odpowiedzieć? Nie potrafiłam wymyślić na poczekaniu żadnej przekonującej wymówki, cisza trwała już zbyt długo więc po prostu wycedziłam:
-Jasne, wpadnę. Dziękuje za zaproszenie.
-Ekstra, kończę. Muszę wykonać jeszcze kilka telefonów. Buziaki. – powiedziała podekscytowana i rozłączyła się.
To mnie kompletnie rozłożyło na łopatki. Byłam wściekła, poczucie bezsilności mnie przygniatało. Rzuciłam telefon w kąt i próbowałam uspokoić emocje.
Dzwonek do drzwi.
Boże, kto tym razem do cholery!?
Gdy otworzyłam drzwi Kam wzdrygnęła się na mój widok.
-Ja pieprze, co Ci się stało?? Wyglądasz jak siedem nieszczęść.
-Czego chcesz?
-Łaaał, jakaż ty uprzejma. Też się cieszę, że cię widzę. Nie zaprosisz mnie na herbatę?
-To nie jest dobry moment.
-Nie pierdol głupot, tylko wstawiaj wodę. Minęła mnie po czym stanęła w salonie, rozejrzała się i przerażona odwróciła się do mnie.
-Serio Kaś, co się dzieje? Twoje mieszkanie wygląda jak pobojowisko, jest dopiero piąta a ty już pijesz??
-Daj mi spokój i idź sobie. – powiedziałam zirytowana.
-Nie ma takiej opcji. – Wyciągnęła kieliszek i nalała sobie trochę wina – napije się z Tobą, bo widzę, że potrzebujesz przyjaciółki. Co się zadziało?
-Nic wielkiego. – westchnęłam.
-Skarbie… Rozejrzyj się dookoła, popatrz na siebie. Jesteś w jakiejś totalnej rozsypce, to nie wygląda na nic wielkiego. Co się wydarzyło?
-Długi temat- wyszeptałam. Przecież nie mogłam jej powiedzieć. -Serio Kam. Nie mam siły o tym myśleć, a tym bardziej mówić, Ok? Odpuść mi dziś.
-Dobrze, ale wiedz, że się martwię.
-Wieem. Wiem. Co Cię do mnie sprowadza? -zmieniłam temat, żeby przestała zadawać pytania.
-Chciałam zapytać czy masz już pomysł na prezent dla Ash.
-Nieee, dopiero przed chwilą powiedziała mi o imprezie, nie zdążyłam jeszcze się nad tym zastanowić.
-Zrzucimy się na coś? Razem będzie łatwiej coś wymyślić.
-Ok.
Zdjęła z kanapy zalegające ciuchy, wrzuciła je na łóżko w sypialni robiąc nam nieco przestrzeni. Wzięła mój ulubiony koc, przykryła nas obie i powiedziała zatroskana:
-To co, powiesz w końcu co się wydarzyło?
-Błagam, nie drąż.
-Dobrze już dobrze. Ale jak będziesz chciała pogadać to dasz mi znać?
-Tak.
Westchnęła.
-Nie wiem z czym się mierzysz, ale przeczekaj to Kaś. Zobaczysz, że wszystko się ułoży. Nie z takiego bagna wychodziłaś. – pocałowała mnie w czoło. Wtuliłam się w nią i zaczęłam cicho szlochać. Pomyśleć, że jakiś rok temu to Kam była moim crushem. Wygląda na to, że od rozstania z Klaudią podejmuje fatalne decyzje.
Następnego dnia postanowiłam sobie w duchu, że skończę się nad sobą użalać i wezmę się w garść. Nie miałam zbyt wiele pracy, więc w międzyczasie posprzątałam mieszkanie i ugotowałam coś normalnego. Po pracy spakowałam się i poszłam na siłownie, a potem saunę. To było bardzo oczyszczające. Miałam niezły humor, wracałam do domu odprężona. Czarne sportowe volvo stojące pod domem sprawiło, że cały spokój uleciał bezpowrotnie. Z nerwów rozbolał mnie brzuch. Odezwał się mój telefon.
Kaś, wpadnij do mnie jak wrócisz, chcemy obgadać z Nel imprezę.
No chyba nie. Odpisałam od razu:
Źle się dziś czuję. Godzę się na wszystko. Wpadnę do Ciebie jutro.
Tęskniłam za Nią. Bardzo chciałam ją zobaczyć, ale nie mogłam tam iść. Kam w minutę ogarnęłaby co jest grane. Było już grubo po 24, gdy mój telefon zawibrował.
Otwórz mi drzwi.
Zaschło mi w ustach, serce biło jak szalone. Spodziewałam się, że przyjdzie, a mimo to z jakiegoś powodu byłam zestresowana. Cały wieczór układałam w głowie w jaki sposób wygarnę jej to, że nie odzywała się tyle czasu, ale gdy tylko przekroczyła mój próg cała złość minęła. Przekręciłam zamek i ujęłam jej twarz w dłonie. Patrzyła na mnie swoimi wielkimi brązowymi oczami.
-Cholernie za tobą tęskniłam. – wyszeptała całując mnie. Nogi ugięły się pode mną. Przygryzła wargę i uśmiechając się niewinnie ruszyła do sypialni. Panował w niej półmrok, jedynym źródłem światła była mała lampka.
Ubrana była na sportowo, czarna rozpinana bluza, luźne spodnie i biały t-shirt, a mimo to emanowała kobiecością. Jej piękne czarne, lekko kręcone włosy luźno opadały na ramiona.
Zsunęłam jej bluzę i wsunęłam dłonie pod jej koszulkę. Uśmiechnęłam się, gdy odkryłam, że nie ma na sobie stanika. Odgarnęłam kosmyk włosów z jej twarzy, nachyliłam się i zatraciłam w jej pełnych ustach. To był bardzo delikatny i czuły pocałunek. Zadrżała. Położyłyśmy się obok siebie na łóżku. Byłyśmy blisko, ale nie dotykałyśmy się. Przez jakiś czas po prostu bez słowa patrzyłyśmy sobie w oczy. Próbowałam wyczytać z nich o czym myśli. Zewnętrzną częścią dłoni dotknęłam jej policzka. Wzięłam głęboki oddech i powiedziałam w końcu:
-Ostatnio dużo myślałam o naszej sytuacji.
-Tak? I co masz w głowie? – zapytała niepewnie.
-Nie chcę, żebyś zastawiała dla mnie Ash.
Zdecydowanie nie spodziewała się takiego wyznania. Zmarszczyła brwi, była skonsternowana.
-O czym ty mówisz? – powiedziała lekko spięta.
-Kocham Cię. A Ty kochasz mnie. Już to ustaliłyśmy. Ale teraz spójrzmy na sytuacje całkowicie racjonalnie. Na początku będzie ekscytująco, będziemy lecieć na haju tego uczucia, które nami zawładnęło. W końcu obie zrozumiemy, że nie potrafimy ze sobą być. Ja nie jestem tak otwarta jak ty, znam siebie i wiem, że nie będę potrafiła dać ci tyle swobody, ile potrzebujesz. Nie chcę, żebyś czuła się uwięziona. Dlatego wolę się z tego wycofać. – nie takich przemyśleń się spodziewała. Wyraźnie posmutniała, zaraz potem zrobiła się jakby obojętna. Wiem doskonale, że to tylko maska, którą założyła, żeby nie pokazać co czuje, zdaję sobie sprawę z tego, że to ją uderzyło. Przetrawia teraz w głowie każde moje słowa. Ponownie dotknęłam jej twarzy.
-Powiedz coś.
-Masz rację, to nie ma sensu. – podniosła się – muszę już iść.
-hej hej nie, Nel poczekaj – chwyciłam ją za rękę. I przyciągnęłam do siebie. – nie rób tego. Porozmawiajmy proszę, nie uciekaj. Proszę.
-Co teraz będzie?
-Tego jeszcze nie wiem.
Cisza. Leżałyśmy bez słowa wpatrując się w siebie. Zbliżyłam się do jej ust i delikatnie musnęłam je swoimi. To, co zobaczyłam w jej oczach sprawiło, że poczułam się bardzo źle. Silna, pewna siebie Nel, która stała się moją panią, moją dominą leżała przy mnie kompletnie naga, całkowicie bezbronna. Byłam przerażona jej stanem.
-Chodź do mnie – wyszeptałam, a Nel wtuliła się w moją pierś. -Wiem, że to wszystko zaszło za daleko, ale naprawimy to, obiecuję.
Nie odpowiedziała. Gładziłam jej włosy, nie wiem kiedy usnęłyśmy wykończone emocjami. Gdy obudziłam się rano jej już nie było.
Leave a Reply