Płakałam tak przez jakiś czas, ale mino wszystko coś nadal ciągnęło mnie do Daniela. Po dwóch dniach bez kontaktu dostałam od niego smsa „Nie mogę przestać myśleć o tej sytuacji… Nie mogę przestać myśleć o Tobie. Proszę porozmawiaj ze mną. Jeśli mnie całkowicie nie skreśliłaś spotkajmy się dziś pod moją pracą. Kończę o północy” Nie wiedziałam, co mam zrobić, ale w moim sercu cały czas tlił się płomień. Postanowiłam nie odpisywać, bo nawet nie wiedziałam jeszcze, co zrobię. Dochodziła 23, siedziałam w ciuchach na łóżku, gotowa do wyjścia, lecz nadal zastanawiając się czy dobrze robię. Rodziców nie było w domu. Wzięłam torebkę, telefon i klucze. Wyszłam, zamykając za sobą drzwi. Mój dom i przystanek dzięki jakieś 300m. Nie czekałam dłużej niż 5 aż przyjechał autobus. Wsiadłam i włączyłam jakąś muzykę na słuchawkach. W sumie nawet nie przykładałam uwagi, co to było, oby coś spokojnego. Im bliżej byłam przystanku końcowego, na którym wysiadałam, tym miałam większe wrażenie m, że albo serce wyskoczy mi zaraz z piersi albo zemdleje. Ekscytacja mieszała się ze strachem, a ciekawość ze stresem. Wyszłam. Idę w stronę sklepu monopolowego, w którym pracował. Do zamknięcia zostało 10 minut. Wchodzę do sklepu i patrząc na niego, staram się mieć wyraz twarzy w miarę neutralny. Nie chce żeby widział, że w głowie kłębi mi się milion myśli na sekundę. Niestety, zna mnie już za dobrze. -Widzę po Tobie, że czas się napić. – Powiedział mino tego, że nawet nie powiedzieliśmy sobie cześć na przywitanie. No nic, rozgryzł mnie. Jedyne ci było wstanie ukoić moje nerwy to były fajki i setka jakiejś kolorowej wódki. -Nie mam hajsu. – Powiedziałam zgodnie z prawdą. Daniel nie odezwał się, zza pleców wyciągnął poziomkową setkę, a znad głowy mentolowe fajki. Zeskanował się, zapłacił i przesunął po ladzie w moją stronę. -Masz, śmiało. Poczekasz na mnie chwile? Ja również się napije. – Okej, wyjdę przed sklep zapalić. Dasz ognia? – Podał mi swoją zippo i wyszłam. Jeden szlug, potem chciałam zapalić drugiego, ale podszedł nasz znajomy, z osiedla, w którym jest sklep. -Szlak, wszystko poszło w pizdu! – Przeklnęła cicho. -Hejka, Aga. Siemano Daniello. – Przywitał się z nami Damian, a ja przykleiłam do twarzy sztuczny uśmiech numer 5. -Hej. – Odpowiedziałam. -Siema, co tam potrzeba? – Zapytał Damiana. -Fajki i setkę poziomki. – I już wiecie skąd mi się ta poziomka tak upodobała. – Danielku, napijemy się. Możemy pójść nad bajoro na ławeczki. -Wiesz Damian, dziś nie bardzo. Masz coś do załatwienia. – Ukradkiem spojrzał na mnie skruszonym i pełnym nadziei wzrokiem. -Dobra, to zwijam się na chatę. Narka. – Narka. – Odpowiedzieliśmy w tym samym momencie, po czym w tym samym momencie się zaśmialiśmy. Atmosfera się trochę rozluźniła. -Klony. – Dodał Damian i wyszedł ze sklepu. Za dwie minuty wybijała północ. Daniel wziął klucze i zamknął drzwi. Wróciwszy za ladę kupił sobie fajki i setkę. Potem zaczął liczyć kasę i zamykać system. -Chodź za ladę, dam Ci pustą skrzynkę to sobie usiądziesz. -Weszłam za ladę i usiadłam. W milczeniu czekałam aż Daniel dokończy, to co zaczął. Potem wypiliśmy po setce na raz i wyrzuciliśmy je do worka, który musiał wyrzucić. -Chodź, wyrzucę śmieci i pogadamy. – Zachowywał się jakby nic się nie stało, co mnie strasznie wkurwiało. Wstałam ze skrzynki żeby mógł zabrać swoje rzeczy z zaplecza. Stanęłam przy lodówce, ale zważywszy na to, że za ladą jest bardzo ciasno to przechodząc Daniela twarz znalazła się jakieś 30cm od mojej. Nie wytrzymałam i pocałowałam go. Był w szoku, ale nie odsunął się tylko położył swoje dłonie na moich policzkach i zaczął odwzajemniać mój pocałunek. Z każdą chwilą coraz bardziej pożądliwie. Delikatnie popchnął mnie na lodówkę, po czym zjechał dłońmi do moich dłoni. Splótł je ze swoimi i podniósł je nad głowę, jeszcze bardziej pogłębiając pocałunek. Wtedy już wiedziałam, że przepadłam i będę jego nawet, jeśli on nie będzie mój.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Szykujcie się na kolejne części
Leave a Reply