Jakiś czas po przygodzie z dawną miłością pojechał z podwładnymi na delegację na Pomorze, w okolice Szczecina. Mieli tam być miesiąc, byli ponad dwa. Wykonywali jakieś prace na rzecz różnych firm państwowych, ale nie przepracowywali się. Jan nadzorował swoich podwładnych razem z Zenkiem, kolegą wyznaczonym do pomocy. Mieli masę czasu, podwładni doskonale radzili sobie bez ich obecności, więc „nadzorcy” szukali sposobów na zabicie nudy. Najlepsza pora na to „zabijanie” to wieczór. W mieście była interesująca restauracja oferująca dobre jedzenie, spokój i całkiem niezły zespół muzyczny przygrywający na dancingach. Wybrali się więc na tańce, mając nadzieję, że może uda się kogoś interesującego poznać. Rzeczywiście – zespół grał bardzo dobrze, solistka miała rewelacyjny głos, solista też był bardzo dobry. Wypili po kilka kieliszków wódki na poprawę humoru, rozglądając się po sali. Zatańczyli z dziewczynami, które siedziały przy stolikach same, opuszczone przez swoich mężczyzn i ciągle szukali wzrokiem kogoś interesującego.
Jan zaczął zwracać baczniejszą uwagę na towarzystwo przy stoliku obok. Siedziały tam trzy osoby – dwie kobiety i mężczyzna. Starsza z pań pasowała wiekiem do mężczyzny, druga kobieta była znacznie młodsza. Burza kruczoczarnych włosów okalała ładną twarz, bardzo zgrabna figura i niezbyt wielki, ale pasujący do całości biust składały się na obraz niezwykle interesującej, atrakcyjnej kobiety. Miała około trzydziestu lat, ciągle się uśmiechała. Poprosił ją do tańca, zagadnął. Przetańczyli kilka kawałków, odprowadził dziewczynę do towarzystwa. Po chwili znowu tańczyli, rozmawiali. Zaprosiła nowo poznanego mężczyznę do swego stolika, przesiedli się obaj z Zenkiem, zamówili butelkę wódki, nalali do kieliszków – pierwsze lody zostały przełamane.
To była bardzo udana noc, skończyła się praktycznie rankiem następnego dnia. Kolega gdzieś zniknął, a Jan odprowadził swoją partnerkę do domu. Przed blokiem zastanawiała się tylko chwileczkę, zaprosiła go do siebie na herbatę. Poszedł z wielką ochotą, dziewczyna bardzo mu się podobała. Po wejściu do mieszkania poprosiła, żeby nie hałasować. Pomyślał, że ma nadwrażliwych i przeczulonych sąsiadów, więc mówił ściszonym głosem. Poszedł do łazienki, na półce pod lustrem były dwie szczoteczki do zębów, pędzel i maszynka do golenia… Dało to dużo do myślenia – z kim ona jest? Gdzie jest jej facet? Nie zadawał pytań, nie wiedział, czy ta znajomość rozwinie się, czy skończy na tej jednej nocy… Miała na imię Krystyna. Mieszkała w bloku, dwa pokoje z kuchnią były pomysłowo i funkcjonalnie urządzone. Co prawda widział tylko jeden z pokoi, ale drugi zobaczył później. Teraz jednak siedział w fotelu i pił smaczną herbatę. Rozmawiali o wszystkim i niczym. Krysia była zmęczona nocnym szaleństwem na parkiecie, zaproponowała, żeby się na chwilkę położyć. Przystał na to z ochotą, miał dużo czasu, nie musiał jechać z ludźmi do pracy – była już niedziela. Położyli się obok siebie na kanapie, Krysia usnęła płytkim, ciężkim snem. Oddychała z niejakim problemem leżąc na brzuchu z nosem w poduszce. Jan wprawnym ruchem przez bluzkę rozpiął jej stanik. Poderwała się, popatrzyła na Jana zdziwiona.
– Co robisz?
– Nic, rozpinam ci stanik, tak chyba lepiej, prawda?
– Tak, znacznie lepiej – uśmiechnęła się i ponownie położyła głowę na poduszkę.
Nie zrobił nic więcej. Leżeli jeszcze chwilkę obok siebie, Jan przymknął na chwilkę oczy, a kiedy je otworzył zobaczył stojącego przy kanapie chłopca. Mógł mieć 9-10 lat, był bardzo zaspany i zdziwiony widokiem obcego mężczyzny.
– Mamo, dobrze, że już jesteś – zamruczał – siku mi się chce!
– No to idź do łazienki i potem wracaj do łóżka, jest jeszcze bardzo wcześnie. Wyśpisz się, wstaniesz i pójdziemy do babci. Zmykaj! Chłopiec zniknął za drzwiami toalety.
– To mój syn, Marek – wyjaśniła lakonicznie. No tak. Druga szczoteczka w łazience to pewnie Marka, ale pędzel i maszynka do golenia?
Później dowiedział się, czyją były własnością, kto ich używał. Teraz jednak nie dociekał tego, wstał i zaczął zbierać się do wyjścia. Krysia bardzo mu się podobała, nie chciał jednak do niczego jej namawiać, ani tym bardziej zmuszać
. – Przyjedziesz jeszcze do mnie? – kobieta stała w drzwiach pokoju oparta o futrynę.
– A chcesz, żebym przyjechał? – spytał przekornie.
– Tak, bardzo. – uśmiechnęła się nieśmiało.
– No to będę. O której mogę wpaść?
– Róża i Jacek będą około 17.30, może bądź przed nimi?
– Będę.
Ubrany stał w drzwiach. Podeszła do Jana, objęła i bardzo namiętnie pocałowała, a języczek miała bardzo sprawny…
– Czekam więc – i wypchnęła mężczyznę za drzwi.
Po powrocie do hotelu Jan bez wchodzenia w szczegóły opowiedział swemu koledze, co się stało, wypytał, gdzie on zniknął po imprezie. Okazało się, że Zenek wyszedł przed końcem dancingu z chętną panią, której mąż zalał się w trupa. Pojechali z pijanym do ich domu taksówką, tam ułożyli nieprzytomnego w łóżku, a sami oddali się gorącemu seksowi na podłodze, na kuchennym blacie, a na koniec na łóżku, obok śpiącego męża!
– Wiesz, jak to jara, jak rżniesz kobietę, której mąż śpi obok? – podniecał się ciągle Zenek – Dzisiaj spotykamy się znowu, jej stary gdzieś miał jechać z kumplami na dwa dni!
– Żebyś się nie wpierdolił w kłopoty – Jan przestrzegał kolegę, ale ten tylko wzruszył ramionami.
– Co mi może zrobić? Najwyżej damy sobie po pysku i po historii, przecież jestem sam, nie będę miał innych problemów!
– No tak, a ja nie jestem samotny… Hmmm, wiesz co? Tutaj też nie mam zamiaru być sam, dlatego umówiłem się na popołudnie i teraz idę się wyspać, padam z nóg.
– To zasłoń okna, też muszę choć trochę pokimać – Zenek nakrył się kocem i natychmiast usnął.
Po dłuższej drzemce Jan wykąpał się, ogolił i odświeżył. Założył czystą bieliznę, odprasowaną koszulę, wyczyścił buty. Po obiedzie i półgodzinnej sjeście poszedł na przystanek autobusowy i zgodnie z instrukcjami Krystyny pojechał do niej. Przywitała go radośnie, przytuliła się do niego, pocałowała. Marek – syn – patrzył na obcego podejrzliwie, nieufnie. W ciągu kilkunastu minut zjawili się Róża z Jackiem. Posiedzieli, pośmiali się, poopowiadali sobie różne przypadki z życia. Późnym wieczorem znajomi wyszli, Krystyna nie chciała wypuścić nowo poznanego, przystojnego i bardzo miłego mężczyznę; prosiła, żeby został. Miała rozkład jazdy autobusów, sprawdził; mógł dojechać do hotelu długo przed wyjazdem jego ludzi do pracy. Spełnił prośbę dziewczyny, nie poszedł na przystanek… Nie wiedział, czy przewidziała jego obecność, czy miała więcej szczoteczek do zębów; w każdym razie dostał nową, o odpowiedniej twardości. Maszynka do golenia była Krysi, służyła jej do depilacji nóg (wtedy nie było jeszcze specjalnych maszynek dla kobiet), więc wyjaśniła się kolejna zagadka. Pościeliła Janowi w dużym pokoju, sama poszła spać do syna. Trochę się zdziwił, ale nie nalegał, żeby spała razem z nim, wiedział, że i tak nadejdzie moment, kiedy będzie jego… Już prawie usypiał, kiedy usłyszał szmer otwieranych drzwi; stała w nich Krysia, ubrana tylko w bardzo zwiewną nocną koszulę.
– Nie mogłam wytrzymać, musiałam przyjść – wyszeptała.
– A Marek? – spytał trochę zdziwiony.
– Marek już śpi…
Przygarnął ją do siebie, przytulił, zaczął całować. Oddawała pocałunki, całym ciałem przylgnęła do mężczyzny. Czuł przez materiał małe, twarde piersi ze sterczącymi sutkami. Zsunął rękę wzdłuż szczupłego biodra, podciągnął koszulę, poczuł pod palcami gorącą, jędrną skórę. Pomału zmierzał w kierunku łona, ale nagle złapała jego dłoń i odsunęła od siebie.
– Nie, proszę, nie dzisiaj – wyszeptała nie przestając całować.
Był posłuszny. Po dłuższej chwili odsunęli się od siebie, włączyli światło, zapalili papierosy. Czuł, że jądra za chwilkę eksplodują, znowu bolały go tym jakże znanym bólem. Zawsze tak miał, kiedy był niesamowicie podniecony i dłuższy czas nie mógł wyrzucić z siebie nasienia. W takich wypadkach bardzo często pomagał sobie sam, spuszczał się do ubikacji, albo w papier toaletowy. Teraz też zaczynał cierpieć, bolało go każde poruszenie.
– Musisz mi pomóc, pomożesz? – odwrócił się w stronę Krystyny. Tak już kiedyś zwracał się do jakiejś dziewczyny… No tak, Hania nad rzeką…
– Pomóc? W czym? – była zdziwiona jego pytaniem.
– Musisz zrobić TO choćby ręką, bo mi jajka urwie, a bolą mnie niesamowicie.
– Mam cię onanizować? I to ci pomoże?
– Oczywiście, inaczej bym cię o to nie prosił… Już trzymała w garści jego członek, energicznie nim poruszając
– Auuuuuu!!!! – prawie zawył, na szczęście w poduszkę – Nie tak mocno, bo mi wacka urwiesz, delikatnie musisz to robić, pomalutku. Tylko co zrobimy z…
– Zrobisz to na moją koszulę, i tak ją jutro wypiorę – jej ruchy stały się powolne, delikatne, masowała członek z małą wprawą, nie bardzo wiedziała, czy dobrze to robi.
Objął jej dłoń swoją i pokazał, w jakim tempie ma go masować, jakie ruchy jej ręki sprawiają największą przyjemność. Krystyna szybko pojęła, na czym polega taka „pomoc”, robiła to z większym wyczuciem, uważnie przyglądała się ciągle powiększającemu się narządowi.
– Ale on jest duży i jeszcze rośnie! Czy ty myślisz, że mi go kiedyś wsadzisz? Chyba tylko do ręki! Mam nadzieję, że dobrze robię?
– O tak, tak jest super! Zaraz dojdę, rób to pomalutku, delikatnie… Taaaak, taaak… – krzyk uwiązł mu w gardle, na szczęście znowu nakrył się poduszką.
Strzelił spermą jeszcze kilka razy, zapaskudził Krysi połowę koszuli. Nie zwracała na to uwagi bacznie obserwując jego reakcję i zachowanie masowanego penisa.
– Ale on stwardniał; w momencie kiedy miałeś wytrysk, był jak z drewna, a teraz w oczach maleje! Ale i tak bardzo mi się podoba. – nachyliła się i cmoknęła malejący łeb.
Zdjęła mokrą koszulę, z lekkim zawstydzeniem popatrzyła na Jana, ale zaraz, naga, ułożyła się obok, położyła głowę na jego piersi, objęła ramieniem.
– Janku, na tym poprzestaniemy dzisiaj, dobrze? Proszę!
– Kochanie, przecież zgodziłem się być grzeczny, więc będę – wyszeptał. – Poza tym jestem wypompowany i zmęczony, na dobrą sprawę jeszcze nie odpocząłem po wczorajszej imprezie. Śpijmy więc, bo rano trzeba wstać…
Pocałował ją w czoło, ułożył się wygodnie i… zasnął w kilkanaście sekund. Rano Jan niemal nieprzytomny i zdezorientowany wyskoczył z łóżka, nie mógł przez kilka sekund uprzytomnić sobie, gdzie jest. Uśmiechnął się do siebie na wspomnienie wczorajszego wieczoru. Teraz Krysi przy nim nie było, bo w kuchni szykowała swemu gościowi śniadanie do pracy! Ubrana w koronkowe figi i prześwitującą muślinową koszulkę wyglądała bardzo pociągająco i kusząco. Nie miał jednak czasu na pieszczoty, pożegnali się więc czule i wyleciał z mieszkania jak z procy. Obiecał, że dzisiaj też będzie, zaraz po powrocie z pracy trochę ogarnie się w hotelu i przyjedzie. W autobusie jeszcze raz przeżywał tę dziwną noc. Był z bardzo ładną, atrakcyjną kobietą w łóżku, leżała koło niego naga, masowała jego przyjaciela i to wszystko. I to wszystko? Tak, to wszystko. Może dzisiaj będzie coś więcej? Wysiadł przed hotelem, Zenek już się niecierpliwił.
– Gdzie byłeś całą noc?!? Już cię chciałem na milicję zgłosić, że zaginąłeś!
– Zenuś, jaką miałem nockę, nie uwierzysz!
– Bzykałeś się z tą czarnulką z dancingu! Ładna dziewucha, a ciało ma jak modelka. Pewnie rakieta w łóżku, co?
– Przestań, nie było nic z tego.
– Pierdolisz! Co mi tu, Jasiu, kit ciśniesz, nie wierzę w to.
– Serio, nie kochaliśmy się. Ale dzisiaj też jadę do niej… A ty jak? Mężatka zadowolona?
– Nawet bardzo, dzisiaj zostaję u niej na noc!
– No proszę, tylko żebyś rano nie przywitał się serdecznie z jej mężem i nie przyszedł z pizdą pod okiem! – roześmiali się obaj.
Czas w pracy płynął jak krew z nosa, zegarek stał w miejscu. Wreszcie służbowy autobus zawiózł całą ekipę do hotelu. Tam w ekspresowym tempie Jan przebrał się, wykąpał i już po kilkunastu minutach nie jedząc obiadu był w autobusie. Wiedział, że Krystyna skończyła pracę godzinę wcześniej od niego, powinna być już w domu. W miejskim autobusie stał w niesamowitym tłoku, panowały upał i duchota, w kilka chwil spocił się cały – No i po co się kąpałem? – pomyślał. Nie ujechali daleko. Po kilku przystankach autobus zatrzymał się i kierowca wyłączył silnik. Przed nimi droga była zblokowana przez dwa auta, które miały kolizję, nie zanosiło się, że ruch zostanie szybko przywrócony. Milicjanci jak wszędzie tak i tutaj mieli masę czasu, oni byli wtedy władzą. Wyskoczył z autobusu, wolał resztę drogi przebyć pieszo, zakładał, że i tak będzie szybciej. Pamiętał, że wracając z dancingu szli jakimś skrótem, który teraz przypominał sobie patrząc na mijane budynki. Już był przy bloku Krystyny, już dzwonił do drzwi. Otworzyła je natychmiast, wciągnęła go do mieszkania, pocałowała. Na głowie miała turban z ręcznika, widocznie myła głowę.
– Poczekaj chwileczkę, zaraz wychodzimy, tylko dosuszę włosy.
– Wychodzimy? – Jan był bardzo zawiedziony – a dokąd?
– Do mojej mamy.
– Gdzie? Do twojej mamy? A tam w jakim celu?
– Odbierzemy Marka ze szkoły, zaprowadzę go do mamy i wracamy tutaj. Jest jeszcze w szkole, bo miał dzisiaj SKS i kółko matematyczne.
– Kiedy odbierzemy Marka od mamy? – spytał z troską Jan.
– Nie musimy, rano pójdzie do szkoły od niej, mają jakiś spektakl teatralny, nie musi mieć podręczników, a ciuchy na przebranie sam będziesz niósł.
– Tak tylko pytam, bo chciałem wiedzieć, ile czasu mamy dla siebie…
– Nie przejmuj się, mamy dużo tego czasu.
– A ja po co tam mam iść z tobą, nie będą zdziwieni?
– Nie, nie będą. Mama wie, że poznałam jakiegoś interesującego mężczyznę i cieszy się, że nie jestem sama.
– Tak, mówiłam też, że nie wiem, jak się to skończy, ale mamuśka jest bardzo wyrozumiała. Bracia też są ciekawi potencjalnego kandydata na szwagra.
– Nie dostanę od nich po pysku?
– Spokojnie, oni są bardzo pokojowo usposobieni.
Prawie pobiegli do babci Marka, zostawili chłopca pod jej opieką i trzymając się za ręce prędko wrócili do mieszkania Krysi. Jan nie poznał braci dziewczyny, wyszli obaj kilka minut przed ich przyjściem, ale mama przyglądała się chłopakowi z zainteresowaniem.
– Chyba spodobałeś się mamie, jak wychodziliśmy mrugnęła do mnie porozumiewawczo! – Dziewczyna objęła Jana w pasie i cmoknęła w policzek.
– Dobrze, że nie było chłopaków, bo przyznam się tobie, że trochę się obawiałem tego pierwszego spotkania – oddał całusa
– Nie gadaj już tyle, puść wodę do wanny. A może wyniesiesz śmieci?
Nie protestował. Złapał wiadro i pomaszerował do śmietnika. Było już prawie ciemno, więc zanim znalazł kubeł minęła dłuższa chwila, a on chciał jak najszybciej być z Krysią. Bardzo podobała mu się ta dziewczyna. Bardzo zgrabna, ładna, miała ciemną karnację skóry, czarne oczy i burzę kruczoczarnych, długich włosów na głowie; taki typ latynoski. Wbiegł na górę, postawił wiadro w kuchni.
– Wejdź do wanny, ja się już wykąpałam – Krysia wyszła w podomce z łazienki – na wieszaku masz ręcznik.
Kąpiel trwała kilkanaście sekund. Wytarł się do sucha, owinął w ręcznik i wszedł do pokoju. Zdziwił się bardzo. Okno było zasłonięte, światło zgaszone, na półkach i na segmencie pozapalane świeczki. Obok świeczek na stole zobaczył otwartą butelkę Martini i dwa kieliszki zapełnione do połowy. Wcześniej pochwalił się, że bardzo lubi ten rodzaj alkoholu, widocznie dziewczyna zapamiętała. Krysia w pięknym komplecie koronkowej bielizny, podpierając się na łokciu leżała na boku na rozścielonym łóżku i zalotnie uśmiechała się do Jana.
– Niespodzianka – wyszeptała, poklepując prześcieradło obok siebie – chodź tutaj, na co czekasz?
Nie czekał. Z uśmiechem skoczył w jej stronę, w locie zdarł z siebie opasujący go ręcznik. Porwał dziewczynę w objęcia, obsypał pocałunkami. Nagle zatrzymał się w tej szalonej wycieczce ustami po jej ciele. Delikatnie odsunął ją od siebie, popatrzył w oczy. Uśmiechnęła się zażenowana
– Nie podobam się tobie? Ten komplecik kupiłam dzisiaj specjalnie na dzisiejszy wieczór!
– No coś ty, jesteś rewelacyjną dziewczyną! Fantastycznie w tym wyglądasz! Szkoda, że za chwilkę zdejmę wszystko z ciebie, a przecież to bardzo ładna bielizna.
– Więc co się stało? Nie musisz się obawiać, zabezpieczyłam się – ciągle nie wiedziała, w czym rzecz.
– Nic się nie stało, tylko nie chcę się śpieszyć, chcę się tobą… hmmm… delektować.
Zniżył się do niewielkich, jędrnych piersi, jego język wirował wokół sterczących sutków, to delikatnie je trącał, to ssał. Zaczął zsuwać się niżej, dotarł do maleńkiej kępki miękkich włosów w kroczu. Pachniały dobrym mydłem i jej kobiecością. Jan zanurzył palec w bardzo mokrej i zadziwiająco ciasnej szparce, potem delikatnie, acz z pewnymi trudnościami z powodu ciasnoty wsunął drugi. Krysia westchnęła głośno, jej ciało wyprężyło się z rozkoszy. Lizanie szparki, ssanie delikatnych płatków cipki doprowadzało ją do granic przyjemności. Ciało dziewczyny drżało, jęczała głośno, przygryzając kciuk. W pewnym momencie wcisnęła swoją dłonią jego palce w mokrą szparkę, aż syknął z bólu, zacisnęła mocne uda. Pomyślał, że połamie mu penetrujące pipkę paluchy, nie mógł wyrwać zakleszczonej ręki. Zaczęła podrzucać biodrami, ciągle ściskając udami jego dłoń. Wreszcie opadła na poduszki.
– Jezu, co to… co to było? – jej głos drżał, połykała końcówki wyrazów, oddychała bardzo szybko i bardzo głęboko.
– Nie wiesz? To się nazywa orgazm. – Jan roześmiał się rozradowany, że tak szybko udało mu się podniecić dziewczynę.
– Jak się nazywa to wiem, ale nie miałam pojęcia, jak się to przeżywa – uśmiechnęła się nieśmiało, jakby z zawstydzeniem.
– Że co? Przecież nie masz piętnastu lat, kochałaś się chyba nie raz, więc musiałaś to poznać!
– Niestety. Mój były niby-mąż był moim pierwszym i – czego bardzo żałuję – niestety jedynym mężczyzną, do tego był kiepski w łóżku, nie umiał się mną zająć, a jak zmajstrował Marka to już zupełnie przestał się mną interesować. Po porodzie, bywało, że kochaliśmy się – o ile to można nazwać kochaniem – może trzy razy, ale to był koszmar. On wolał rżnąć panienki przed dwudziestką, a ja byłam od sprzątania, prania i gotowania obiadów – mówiąc te słowa cały czas całowała leżącego Jana po całym ciele, trochę dłużej zatrzymując się przy jego nabrzmiałym, pulsującym penisie
– Hmmm, współczuję. Ale to był wstęp, teraz poznasz prawdziwą rozkosz… – mężczyzna delikatnie odsunął Krystynę od siebie.
Przeturlał ją na plecy, podniósł do góry smukłe nogi i rozwarł je szeroko. Dziurka rozchyliła się zapraszająco. Sterczący członek trafił bezbłędnie na swoje miejsce. Wcisnął się prawie połową długości do środka, ale nie spodziewał się, że będzie aż tak ciasno! Wszedł trochę głębiej, przytrzymał jej ręce, zaczął rytmicznie poruszać się, patrząc w zamglone oczy dziewczyny. Nie wchodził cały w gorącą szparkę, nie chciał sprawić bólu swej kochance, tak była ciasna; liczył, że z czasem rozciągnie pipkę na tyle, że będzie mógł penetrować gorące wnętrze całą długością! Wiedział, że teraz nie potrwa to zbyt długo, bardzo dawno nie wykorzystywana cipka niesamowicie podniecała Jana. Kilkanaście sekund później Krystyna zaczęła wrzeszczeć, nakrył ją szybko poduszką, po krótkiej chwili sam zwalił się całym ciałem na dziewczynę, zawył w tą samą poduszkę, podrzucały nim dreszcze orgazmu; dysząc ciężko położył się obok kochanki.
– Matko, co mi zrobiłeś? Zaraz się rozsypię, tak mną w środku trzęsie! – ledwo wysapała Krystyna – jeszcze nigdy w życiu nie przeżyłam takiego czegoś!
– To ty doprowadziłaś mnie na szczyt! Masz tak ciasną cipkę, jakbyś była dziewicą! – Jan ledwo zipał.
– Co się dziwisz, kilka lat nie używana. Niekiedy robiłam sobie dobrze, ale teraz wiem, że bardzo nieudolnie, bo nigdy nie doprowadziłam się do orgazmu. Kiedy czułam, że robi się fajnie – przerywałam.
– Nauczę cię, jeśli chcesz, jak zająć się sobą, a jak facetem. Chcesz?
– No pewnie! Od czego zaczniemy naukę?
– Poczekaj, daj mi odsapnąć, wypompowałem się do ostatniej kropli.
– Nie widzę, a zdaje się, że kutasek podnosi główkę, więc jesteś gotów? – pogłaskała powstającego penisa.
– Z tobą zawsze! Ale teraz ty zajmiesz się mną, ok?
– A co mam robić? – uśmiechając się, delikatnie masowała sterczącego rumaka.
– Pomyśl, wykaż jakąś inwencję! Pochyliła się, liznęła główkę rosnącego ciągle penisa.
– Mogę? – lubieżny uśmiech zagościł na jej twarzy.
– Też pytanie! Jestem cały do twojej dyspozycji, działaj!
Polizała go znowu ostrożnie, ustami objęła główkę, wsunęła go sobie głębiej. Czuła, że członek jeszcze bardziej rośnie i twardnieje; rośnie do tego stopnia, że zaczęła mieć problem z objęciem go całego, po chwili już krztusiła się, odsunęła głowę.
– Słodki – wyszeptała i objęła ustami.
Tym razem poszło lepiej, już się nie dławiła. Zajęła się nim tak, jak przedtem. Patrząc Janowi w oczy zaczęła go onanizować pomagając sobie ustami i językiem; najpierw bez pośpiechu, pomału, za chwilę z każdym ruchem zwiększała tempo. Chwycił ją za dłonie odsunął je od siebie, mogła to robić tylko ustami. Przesuwała głowę do przodu, do tyłu i znowu do przodu, włosy falowały w tym dziwnym rytmie, piersi podskakiwały zachęcająco, więc je ujął w dłonie. Znowu zbliżał się do wytrysku, był ciekawy, jak Krysia zareaguje na spermę w buzi. Chwycił więc mocno jej głowę, przytrzymał, sam zaczął prawie gwałcić namiętne usta. Doszedł. Nie był to tak potężny wytrysk, jak pierwszym razem, ale i tak duża ilość spermy opuściła jego nabrzmiałe jądra. Nie odsunęła głowy. Cienki strumyk gorącego nasienia popłynął z kącika ust, nie była w stanie wszystkiego połknąć. Przestał się ruszać, to ona przejęła inicjatywę. Ssała jeszcze zawzięcie przez chwilkę, aż poczuł lekki ból. Ostrożnie odsunął się od Krysi, uśmiechnął się.
– Jesteś mistrzynią! I ty mówisz, że nigdy tego nie robiłaś? Nie wierzę.
– Daję słowo, to był mój pierwszy raz, naprawdę! Chyba nie będę jadła kolacji, tak mnie nakarmiłeś. Jesteś taki… słodko – kwaśny. Od czego zależy smak spermy? Chyba od diety, prawda?
– Chyba tak, nie zastanawiałem się nad tym. A teraz moja kolej. Tylko mi głowy nie urwij!
Zanurkował między rozwartej uda. Lizał, ssał, masował jej cipkę, po chwili znowu krzyczała w poduszkę…
Usiedli przy stole, wypili po łyczku Martini. Kochali się tego wieczoru jeszcze kilka razy, aż w końcu zmęczeni usnęli wtuleni w siebie. Budzik rano przywrócił ich do rzeczywistości. Jan jako drugi pomału wstał, błędnym wzrokiem szukał swej namiętnej kochanki. Usłyszał odgłosy krzątania w kuchni, więc powlókł się w tym kierunku. Krysia stała przy stole, kroiła chleb coś przy tym nucąc pod nosem. Chłopak patrzył na nią ubraną w jego koszulę, spod której wystawała krągła pupa. Nie wytrzymał. Wykorzystując poranny wzwód prawie podbiegł do dziewczyny, przycisnął ją do siebie jedną ręką, drugą naprowadził sterczącego kutasa na ciasną pipkę i popchnął energicznie. Wszedł w nią bez problemów, Krysia odłożyła chleb i nóż i pochyliła się nad stołem, jeszcze bardziej wypinając pupę, długie, ciemne włosy zasłoniły uśmiechniętą twarz. Tempo, z jakim zajął się dziewczyną zasługiwało na uznanie, króliki mogły brać z niego przykład. Dziewczyna krzyknęła, zgrabne nogi ugięły się w kolanach i prawie uklękła. Twardy drąg wyskoczył z pipki, zaczął bujać się między udami chłopaka, ale sekundę później był już w namiętnych usteczkach. Wystrzelił porcję nasienia, potem następną, sam też niemal klęczał.
– Takie śniadanie, to rozumiem – Krysia patrzyła na chłopaka rozmarzonym wzrokiem – ale zbieraj się, autobus ci ucieknie!
– Masz ogień w pipce… – nie wiedział, co powiedzieć.
Spotykali się każdego dnia, Jan praktycznie przestał nocować w hotelu, zamieszkał u Krysi. Po krótkim czasie zaprzyjaźnił się z Markiem. Chodzili w trójkę do kina, na ciastko do kawiarni, spacerowali w parku. Sąsiedzi już go poznawali, kłaniali się sobie na schodach, czy przed blokiem. Niekiedy przychodził do nich Zenek, wychodzili gdzieś w trójkę, bawili się. Krysia poznała go ze swoją samotną koleżanką, też Krystyną, bywało więc, że w dwie pary szli na potańcówkę, czy na jakiś ciekawy film. Kochali się z Krysią wszędzie, gdzie tylko się dało. Nie ważne, czy to sypialnia, łóżko, kuchnia, piwnica, kiedy zeszli tam po słoiki, czy nawet balkon w środku nocy – wszędzie było im dobrze. Krystyna potrafiła ubrać się w taki sposób, że sam jej widok wystarczył, żeby kutas podnosił swą głowę. Niekiedy Jan budził się w nocy po bardzo erotycznym śnie, ale okazywało się, że to nie sen, to Krysia dosiadała go, albo ssała sterczącego członka. Jan też w rewanżu wciskał się w jej cipkę w czasie snu. Jednego mu było żal – „marnowała się” druga dziurka. Bardzo przecież lubił seks analny, nie wiedział jednak, jak zaproponować to dziewczynie. W końcu postanowił coś z tym fantem zrobić, dłużej tak być nie mogło. Sobota wieczór, nastrojowe światło, jak zwykle Martini, Marek u babci. Jan wyszedł z wanny, jeszcze mokry przytulił się do Krysi. Odskoczyła od niego z piskiem.
– Przestań, już się kąpałam!
– To nic, wytrzesz mnie? – podał jej ręcznik.
Kochali się bez pośpiechu, delikatnie, z czułością. Postanowił działać. Pieszcząc jej cipeczkę przesuwał palce w stronę drugiej dziurki. Nabrał żelu i pomalutku, delikatnie zaczął wsuwać palec w jej pupę, przy braku negatywnej reakcji z jej strony; po chwili wycofał się. Liżąc łechtaczkę znowu wsunął palec w pupę, tym razem głębiej, też nie zareagowała, wręcz przeciwnie, wydało mu się, że westchnęła lekko. Był odważniejszy, wcisnął cały palec, lekko nim poruszając. Krysia odsunęła się od Jana.
– Chcesz w ten sposób się kochać?
– Tak, bardzo.
– Jak chcesz wcisnąć w moją ciasną dupkę taką wielką pałę? Przecież to nie jest wykonalne, to niemożliwe!
– Zapewniam cię, że jedno i drugie jest możliwe, a jeśli będziesz miała dość, albo zaboli, to powiesz! Przecież pierwszej nocy nie wierzyłaś, że zmieszczę się w twojej cipce, a zobacz, co teraz wyprawiamy! Podobnie będzie z pupą, jest elastyczna, zmieści mnie bez problemu. Tak sądzę! – dodał po cichu.
– Hmmm, brzmi sensownie i przekonująco… Tylko proszę, bądź ostrożny, wiesz, że nie mam doświadczenia w seksie, a co mówić o TAKIM seksie. Poza tym nigdy nie myślałam, że kiedykolwiek odważę się na to, tym bardziej, że nie miałam z kim… No i ten twój drągal…
Stanęła na czworakach, wypięła swoją zgrabną, szczupłą pupę w stronę mężczyzny. Jan nabrał żelu, posmarował penisa i najpierw wszedł w cipkę. Poruszał trochę biodrami, wysunął się z ciągle ciasnej szparki i zaczął atakować odbyt. Nie spiesząc się nałożył znowu żelu, popchnął biodrami niezbyt mocno, nie chciał, żeby odczuła jakikolwiek ból, mogła się zniechęcić i później byłby problem na ponowne namówienie dziewczyny do tego rodzaju seksu. Głowica wskoczyła cała, Krysia syknęła, ale nie odsunęła się.
– Zabolało? – spytał z troską w głosie.
– Troszeczkę, ale to nic, do wytrzymania, ale nie spiesz się.
– OK, teraz nie powinno już boleć.
Kutas stwardniał jak klocek, więc jeszcze bardziej zwolnił ruchy. W pewnym momencie Krysia sama natarła pupą nadziewając się na sterczącego członka. Cichutko krzyknęła, ale nie wycofała się.
– Wsadziłeś już cały łepek? – odwróciła się do kochanka
– Jeszcze nie, ale pomału będzie cały – uśmiechnął się w duchu patrząc na szczupłą pupę z kutasem tkwiącym w niej po jaja.
Jan zatrzymał się, poczekał chwilkę i znowu ruszył. Po chwili zaczęła z nim współdziałać, nabijała się na niego z całych sił, jęczała z rozkoszy. Przydusił dziewczynę do materaca, położył się na niej, natarł mocno, czuł, że nadchodzi szczyt. Krystyna wrzeszczała w poduszkę, trochę się obawiał, że może ją boleć, ale nie przestawał. Po kilku ruchach wstrząsnęły nimi dreszcze orgazmu, kilka sekund później leżeli obok siebie.
– To było niesamowite, zupełnie, jakbym ponownie straciła dziewictwo, ale nie bolało. Nie myślałam, że to takie fajne. A wiesz, że kiedyś próbowałam sobie coś tam wsunąć w pupę, ale jakoś to nie było to.
– Super, że ci się podobało, od teraz nie będę męczył tylko twojej cipeczki, pupa trochę ją „odciąży”.
– Ale nie myśl, że tylko w pupę będziesz mnie rżnął, bo tego przecież nie można nazwać kochaniem się. Ty mnie teraz najnormalniej w świecie zerżnąłeś w dupę! Teraz nawet nie będę mogła się obrazić, jak ktoś mnie będzie wyzywał i powie „ty w dupę jebana”! – roześmiała się perliście – Ale spróbujesz wsadzić całego? To chyba musi boleć!
– Prawda? I jakie to było fajne! A całego miałaś w sobie cały czas, aż jajka odbijały mi się od pipki!
– Serio? Nie wiedziałam… – patrzyła na mężczyznę wielkimi oczami.
A więc dopiął swego. Kochali się często, choć już nie tak, jak kiedyś, nasycili się sobą, teraz stawiali na jakość, nie ilość. Przez pierwsze dni znajomości praktycznie nie wychodzili z łóżka, bzykali się jak króliki; Jan dopadał Krysię kiedy tylko wiedział, że Marek nie nakryje ich na tym; dziewczyna nie miała nic przeciwko tym niespodziewanym atakom. Teraz było inaczej. Nie, żeby nie kochali się codziennie, w wolne dni nawet kilka razy, ale woleli delektować się sobą, zaczęli niemal celebrować seks… Od długiego czasu męczył Jana pewien problem, ale usuwał go ze swych myśli. Do czasu… Kupił dziewczynie wibrator, model przypominający wielkością i kształtem jego członek. Teraz dla urozmaicenia kochali się „na kanapkę”. Jak? To proste. Wsuwał wibrator w cipkę, sam wciskał swego ogiera w pupę. Krysia leżała na plecach, więc wsuwając swego przyjaciela, podbrzuszem wciskał wibrator. Sama stwierdziła, że ma wrażenie, jakby kochała się z dwoma partnerami, bardzo ją to podniecało. No i nadszedł ten dzień, właściwie sobotni wieczór… Poszli na imprezę do Jacka i Róży. Było jak zwykle bardzo wesoło, wypili pewną ilość alkoholu. Noc była bardzo ciepła, wracali przytuleni do siebie, co kawałek zatrzymywali się i całowali namiętnie. W niewielkim parku niedaleko bloku, w którym mieszkała Krystyna usiedli na stojącej w głębokim cieniu drzewa ławce. Pusta ulica, ławki nie oświetlała żadna latarnia, położył się na niej, głowę oparł na udzie Krysi. Problem powrócił… „Teraz, albo nigdy” pomyślał.
– Jestem żonaty, mam córkę… – wyszeptał.
Nie była zaskoczona, przynajmniej takie sprawiała wrażenie.
– Domyślałam się tego, ale nie dopytywałam; domyślałam się, ale czekałam, aż sam powiesz.
– Wreszcie zdobyłem się na odwagę… Teraz koniec? Mam wracać do hotelu?
– Dlaczego? Skoro tobie to nie przeszkadzało, a ja się domyślałam, i mimo to byliśmy ze sobą tyle czasu i pieprzyliśmy się jak króliki – dlaczego mam kończyć? Zanim wyjedziesz przeżyję przynajmniej kilka fajnych orgazmów. A co potem? Kto to wie? Nachyliła się nad nim, pocałowała w czoło
Rozpięła rozporek jego jeansów, wyciągnęła ze slipów powstającego penisa. Pomasowała go delikatnie, potem wzięła w usta. Chwilkę ssała, podniecała go drażniąc nabrzmiewające jądra. Czując zbliżający się wytrysk wyprostowała się nagle.
– No coś ty! – zaprotestował – Jeszcze chwilka!
– Żadna chwilka, to kara za ukrywanie faktów. Jeśli chcesz – skończ sobie sam.
Wstali z ławki. Nagle złapał Krysię w pół, odwrócił plecami do siebie, pochylił do przodu, tak, że dłońmi trzymała się oparcia ławeczki. Podniósł do góry spódniczkę, odsunął na bok mokre od śluzu figi i gwałtownie wdarł się w jej cipkę. Krzyknęła cicho i wypięła mocniej w jego stronę. Po kilku ruchach było po wszystkim, orgazm był tak silny, że ugięły się pod Janem kolana. Wrócili do domu. Tej nocy kochali się jak nigdy do tej pory. Zmysły stępione lekko alkoholem dawały im takie wrażenia, jakich jeszcze nie doznali. Po wszystkim, już rano, myślał, że jego pracowity przyjaciel mu odpadnie, a Krysia nie pozwoliła dotknąć cipeczki i pupy. Usiedli w kuchni przy stole popijając gorącą kawę.
– Ale wczoraj był ogień! – dziewczyna nie mogła wyjść z zachwytu – boli mnie cała cipka, nie wiem, czy się wypróżnię przez ten obolały tyłek, ale myślałam, że zupełnie zwariuję z rozkoszy… A ty, Janku, nie miej wyrzutów sumienia, nauczyłam się być sama. Dzięki tobie miałam przynajmniej kilka tygodni normalnego życia, miałam możliwość bycia w normalnej, kochającej się rodzinie, tak to czułam, miałam faceta, który pieprzył mnie kiedy i gdzie się dało. I wiesz co? Podoba mi się to, rozumiesz? Przynajmniej przez chwilę czuję się kobietą, do tego kobietą docenianą przez mężczyznę, który zaprzyjaźnił się i znalazł wspólny język z moim synem, z moimi braćmi. Taka normalność nie spotkała mnie od wielu lat, tak miałam tylko przez pół roku po ślubie, póki nie zaszłam w ciążę. Potem już byłam sama, zawsze i wszędzie. Nie miałam żadnych przyjemności, nie mogłam się bawić, tańczyć, miałam tylko dom i syna na głowie, do tego obsługę obcego faceta, nazywanego mym mężem. W końcu odcięłam się od tego i żyłam sama z Markiem. Aż zjawił się ktoś, kto pokazał i dawał mi liczne dowody na to, że jestem wartościową kobietą, że jestem atrakcyjna, seksi, że umiem i lubię się kochać, zjawił się mężczyzna, który pokazał mi co to w ogóle jest seks, co to przyjemność z seksu; że to jest super rzecz, a nie przykry, bolesny obowiązek. Jestem wdzięczna losowi, że postawił cię na mej drodze, więc ty też nie żałuj niczego, tylko żyj dalej w radości i wreszcie zerżnij mnie znowu, bo choć mnie cipka boli, to aż z niej kapie na myśl o rozkoszy z tobą, na myśl o twym wielkim, twardym kutasie w mej pupie. A teraz dawaj, muszę go possać na początek. Oooo! Popatrzcie państwo on już stoi jak wieża, a ty nic nie mówisz. Dawaj go, Krysia jest znowu napalona i rządna poczuć twego ogiera w cipce.
Przyssała się do niego, zacisnął zęby, żeby nie krzyknąć z bólu. Po chwili to przykre uczucie minęło, rozmasowała go dobrze. Odwróciła się, wypięła swój zgrabny tyłeczek bez majtek, złapała pałę i wsunęła w mokrą pipkę. Znowu kochali się bez opamiętania…
Pobyt na Pomorzu Zachodnim kończył się. Wracali do siebie. Okazało się, że nie tylko Jan znalazł sobie przyjaciółkę. Zenek kilka dni narzekał na bolące kolana, okazało się, że nie chwaląc się nikomu, często bzykał koleżankę Krysi, tę samą Krystynę, z którą go wcześniej poznali. Robili to najchętniej… wszędzie, bywało, że na podłodze wyścielonej bardzo szorstką wykładziną. Obtarł sobie kolana i łokcie do krwi, nawet przenosiny do łóżka nie pomogły. Mimo tego nie żałował, Krystyna Druga okazała się bardzo gorącą kobietą, niezwykle namiętną kochanką, z którą mógł wyczyniać takie harce, które wcześniej były dla Zenka tajemnicą. Na dworcu żegnała ich całą ekipę dość liczna gromadka atrakcyjnych dziewczyn. Nie wypatrywał Krystyny, pożegnali się wcześniej, nie chciał, żeby tam była (potem okazało się jednak, że z daleka obserwowała jego odjazd). Wrócił do domu, do żony, do córki, do normalnych obowiązków, do codzienności. Jego podwładni długo jeszcze wspominali czasy delegacji na Pomorzu…
Leave a Reply