Nie-zwykla Rodzina cz 38. – Pala od nauczyciela

Miałam dziś lekcje w szkole. Pan Raymond, mój nauczyciel biologi miał nam oddać nasze testy. Byłam ciekawa jak mi poszło. Starałam się nauczyć, ale biologia to dla mnie trudny przedmiot.

Kiedy dostałam swój test, byłam załamana. Dostałam jedynkę. To już któraś z kolei.

– Kurwa, przecież się uczyłam. – powiedziałam zirytowana.

– Kurde, słabo. – powiedziała Natalie. Ta miała farta bo dostała 3.

– Przynajmniej ty masz lepiej.

– Pogadaj z nauczycielem.

– Chyba będę musiała.

Zabrzmiał dzwonek oznaczający koniec lekcji. Wszyscy pozostali uczniowie opuszczali klasę. Ja szybko podeszłam do pana Raymonda. Mój nauczyciel można powiedzieć że był przystojny jak na swój wiek. Miał ok. 50 lat. Czarne włosy zaczesane do tyłu, oraz broda. Miał lekki brzuszek i nosił okulary. Był ubrany w garnitur.

Podeszłam do jego biurka. Ten przeglądał sprawdziany z innych klas.

– Panie profesorze.

– O co chodzi Cassandro? – spytał nie odrywając wzroku od kartki.

– Chyba zaszła pomyłka. Dostałam 1.

– Trzeba było się uczyć. A teraz wybacz, muszę jeszcze sprawdzić inne prace.

– Sorze, nie mogę dostać jedynki. Rodzice mnie zabiją. Ja naprawdę dużo się uczyłam.

– Więc trzeba było bardziej się uczyć. – wstał zrezygnowany.

– Ale profesorze…ja naprawdę nie mogę mieć jedynki.

– Przykro mi, Cassie.

– Proszę, proszę… – wydymałam wargi i złapałam go za ręce. Wtedy zauważyłam wyraźny kształt w jego spodniach.

Pan Raymond zaczerwienił się. Widać spodobałam mu się. Nie ma się co dziwić. Mam na sobie obcisłą białą koszulkę z kołnierzykiem, do tego czarną spódnicę i trampki. Nie ubrałam stanika. A gdy bardziej się wypinałam można było zobaczyć moje białe majteczki.

– Profesorze… – powiedziałam niższym głosem, zagryzając wargę. Dotknęłam przez materiał spodni jego fiuta.

– Cassie co ty…

Wtedy ja uklęknęłam i szybko wyjęłam jego chuja ze spodni. Jego kutas był nieco mniejszy, ale za to gruby. Miał częściowy wzwód. Trzymałam go w ręku, pomału masując.

– Ależ gruby…

– Cassie co ty wyprawiasz?

– Racja. Powinnam go wylizać.

– Nie o to mi…

Gdy już doprowadziłam go do pełnego zwodu zaczęłam powoli ssać czubek jego kutasa a w dłoni trzymałam jego jajka. Myślałam że będzie próbował mnie odciągnąć, ale on pozwalał mi zajmować się jego kutasem. Z każdą chwilą coraz bardziej pochłaniałam jego dość pokaźnych rozmiarów kutasa, zaczynałam coraz szybciej ruszać głową i mocniej ssać. Cały czas zastanawiałam się czy będzie coś mi robić.

– Skoro tak bardzo tego chcesz… – wtedy złapał mnie za głowę i zaczął szybko dociskać do końca penisa. – to weź go całego do buzi.

Poznałam odpowiedź na pytanie. Całe szczęście że teraz nikt nie wchodził do klasy. Po jakimś czasie oderwałam się od jego chuja. Ledwo go mieściłam w buzi. Ale udało mi się wsadzić go do samego gardła.

– Dobrze profesorze…teraz się nimi pobawimy.

– Oh Cassie…

Odpięłam guziki od mojej bluzki i zdjęłam ją. Oczom pana Raymonda ukazały się moje dwa jędrne skarby. Nadal klęcząc umieściłam fiuta między moje cycki. Ścisnęłam i zaczęłam nimi poruszać. Widziałam jak profesora ogarnia błogie uczucie a jego fiut stał się bardziej twardy niż był. Moje piersi stawały się mokre przez jego kutasa, który to był wyjęty prosto z mojej buzi.

Po chwili wyjęłam chuja z moich cycków i wstałam.

– Ohh Cassie…co ty ze mną robisz. – widać że mój nauczyciel był trochę skołowany. Co miał myśleć, jego uczennica zabawia się jego fiutem.

– To jeszcze nic psorze. – zaczęłam zdejmować moje majtki. Podwinęłam spódnicę i pokazałam mu moją pizdę. Oparłam się wtedy o biurko, wypinając dupę w kierunku pana Raymonda. Czas na coś zwariowanego. – Za możliwość zerżnięcia mnie w dupę, powinnam dostać 5.

Widziałam jak profesor robi się czerwony. Chyba zdał sobie sprawę że może wejść w mój odbyt. Proponowałam mu anal. Jak się chcę coś osiągnąć, to trzeba wyciągnąć asa z rękawa. W tym wypadku jest nim moja dupa.

Pan Raymond nic nie mówiąc przyłożył żołądź fiuta do mojego odbytu. Naparł się i włożył go do połowy. Musiałam przyzwyczaić się do grubości fiuta. Moja ciasna dziurka zaczęła się rozszerzać. W końcu zaczął mnie ostro pierdolić. Jebał mnie zawzięcie, jakby chciał mi dać karę. Ja głośno jęczałam czując jak jego kutas, wypełnia moją dupę.

– Ooooooggghh…oooo…tak…tak…

Jęczałam gdy przyśpieszył. Miałam gdzieś to że jestem w szkole i ktoś nas słyszy na korytarzu. Nauczyciel sapał cicho, jak dobijał do końca swojego fiuta. Po czasie postanowiłam zmienić pozycję nie chcąc by mnie szybko zalał. A moja dupa mogłaby do tego doprowadzić. Udało mi się oderwać od niego.

– Cassie, czemu przerwałaś?

– Oh…jednak pan mnie pragnie.

– Gdy dasz mi skończyć w tobie, to może uda mi się zmienić twoją ocenę.

– Naprawdę?

– To teraz zależy od ciebie.

– W takim razie…niech się sor położy.

Pokazałam mu biurko. Pan Raymond to zrobił. Spodnie opadły mu do kostek. Ja od razu weszłam na biurko i okrakiem usiadłam na jego fiucie. Miał on teraz doskonały widok na moje pośladki i dziurkę odbytu którą powiększył. Od razu go poczułam.

Wypełniał mnie całkowicie. Jemu też się to spodobało. Zaczęłam skakać na jego kutasie, a on dobijał nim do samego końca. Niesamowita przyjemność. Trudno było się opanować. Jęczałam z doznawanej rozkoszy. On za to kontynuował jebanie. Podskakiwałam na nim chcąc, aby wbił się jak najgłębiej. Głośno piszczałam i jęczałam. Pan Raymond pomagając mi też poruszał biodrami.

Odczuwałam błogą rozkosz.

W końcu zaczęłam się cała trząść i głośno jęczeć. Byłam spocona i mokra. Przeżywałam właśnie mój orgazm. Zaraz po mnie poczułam jak dochodzi pan Raymond. Jego chuj tryskał salwy spermy w mojej cipie.

Gdy skończył, ledwo udało mi się z niego zejść. Jakoś stałam na nogach. Powoli się ubrałam. Po chwili i pan Raymond zszedł z biurka i ubrał spodnie.

– Czyli co psorze? Jest szansa na 5.

– Cassie…to było cudowne…myślę że z całego serca zasługujesz na 5.

– Ojej…dziękuje sorze.

Podeszłam i gdy on już siedział na krześle, pocałowałam go w usta.

– Jasne…a i jakby nadal pani nie satysfakcjonowała ocena…to proszę dać mi znać. – powiedział z chytrym uśmieszkiem. Już wiedziałam co ma na myśli.

– Oczywiście, panie Raymond. Do widzenia.

Powiedziałam i wyszłam z sali. Czasem warto powalczyć o lepszą ocenę.

C.D.N

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Mr. Morris

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *