Nazywam się Kinga, mam 37 lat i samotnie wychowuje swojego 19 letniego syna Tomka. Rok temu miała miejsce historia, która na zawsze zmieniła moje życie.
Czerwiec 2022
Mieliśmy w domu remont, a przyjaciel Tomka 21 letni Marcin zaproponował nam na ten czas zamieszkać u siebie w nowym pięknym domu, który kupił. Tomek został pomagać w remoncie, a ja jako iż z jego kolegą miałam relacje luźne, wręcz koleżeńskie, zdecydowałam że sama pojadę spędzić tam wakacyjny okres.
Sobota 18:00
Ubrana w czarne obcisłe legginsy które świetnie podkreślały mój tyłek i biały top z dużym dekoltem (znam swoje atuty i chętnie je eksponuję) stałam pod drzwiami domu Marcina, a pod rękami miałam dwie duże walizki. Stałam tak kilka chwil zastanawiając się czy aby dobrze robię, w końcu to kolega syna, ale jednak to luźny chłopak… Gdy tak stałam i biłam się z myślami nagle drzwi się otworzyły a a nich wyłonił się Marcin
– Dzień dobry pani Kingo, słyszałem, że pani przyjechała i tak myślałem kiedy pani zapuka do tych drzwi *lekko się zaśmiał, a mnie wręcz odjęło mowę* śmiało proszę wchodzić, a ja wezmę te walizki.
– dziękuję *odparłam wchodząc do środka, a moim oczą ukazał się piękny i olbrzymi dom, a w głowie pojawiła się myśl, skąd on miał na to pieniądze w tak młodym wieku?*
– Pewnie jest pani zmęczona?
– Trochę tak nie ukrywam podróż dała mi popalić *uśmiechnęłam się*
– To zróbmy tak całe poddasze ma pani dla siebie, łazienka, sypialnia wszystko, proszę iść się na spokojnie rozpakować, a ja będę czekał w salonie i mam niespodziankę
– No dobrze zgodą *zaśmiał się i zaciekawiona poszłam do góry, a tam zauważyłam piękną sypialnie, postanowiłam, że jutro się rozpakuje a teraz tylko lekko odświeżę i zejdę na dół*
*Wchodząc do salonu mocno się zdziwiłam, w rogu salonu była rura ewidentne służąca do striptizu, a obok kanapa dla obserwatora, a na stole w środku salony leżało moje ulubione wino, dwa kielichy i kosz owoców.
– Pomyślałem, że na rozluźnienie po podróży chętnie napije się pani wina, to te które pani tak lubi czyż nie?
– Dokładnie te *uśmiechnęłam się i zarumieniłam lekko, bądź co bądź było to przemiłe*
*Usiadłam przy stole, a Marcin polał nam po kieliszku.
– Propos wina ma pani z nim coś wspólnego, z roku na rok pani coraz lepiej wygląda
– Dziękuję swoją drogą ty też się zmieniłeś i to jeszcze bardziej na lepsze *zaśmiałam się, następne chwilę minęły nam na piciu wina i żartach*
– Swoją drogą, zawsze byłeś babiarz nie to co Tomek, ale ruda do striptizu w salonie? *Zapytałam kończąc 3 kielich wina*
– Cóż lubię się pobawić, a ta rura się sprawdza *uśmiechnął się*
– Często ktoś na niej tańczy?
– Cóż, średnio hmm raz w tygodniu jakoś *zaśmiał się* zresztą prawda jest taka, że kobiety nawet bardziej takich rzeczy potrzebują.
– Co masz przepraszam bardzo na myśli? *Zapytałam lekko oburzona tym stwierdzeniem*
– Na prawdę chce pani na ten temat rozmawiać?
– Tak, chce *założyłam ręce na klatce piersiowej.
– Powiem tak, wszystkie kobiety potrzebują kontroli inaczej zaczynacie się po prostu puszczać co by tu więcej mówić.
*Aż mnie zagotowało*
– Że co? Chyba żartujesz
– Nie, zresztą mogę się info założyć skoro jest pani taka pewna
– Oczywiście o co?
– Jelsi mam rację zrobi pani jakąś karę wybraną przeze mnie coś upokarzającego dla nauczki, jeśli pani wygra, odwrotnie zgoda?
*Być może wino dodało mi odwagi, ale zgodziłam się*
– Więc jak mówiłem absolutnie każda kobieta gdy jest sama to się puszcza, nawet pani, czy nie zdarzyło się pani nigdy, być na imprezie, dać się komuś poderwać, zaliczyć, a na koniec po wszystkim ten ktoś z uśmiechem na twarzy po prostu panią zostawił?
*Spojrzał mi prosto w oczy, w tym spojrzeniu było coś przeszywającego co nie pozwoliło mi skłamać*
-Tak, miała miejsce kiedyś taką sytuacja *odparłam i uciekałem wzrokiem*
– A nie mówiłem? Miałem rację, zapraszam za mną *zaśmiał się i wyszedł na taras*
*Wyszłam za nim i patrzyłam co robi, miał w ręku… Patyk, tak zwyczajny patyk podniesiony z ziemi.
-Aport *rzucił patyk pod bramę i się zaśmiał*
*Spojrzałam na niego zdziwiona*
– Myślałem, że pani zawsze dotrzymuje słowa, w końcu zakład to zakład
– Dotrzymuję… *Szłam w stronę patyka i usłyszałam tylko odchrząkniecie*
– Na czworaka *zaśmiał się*
– No dobrze, dobrze *uklęknęłam i poszłam w stronę patyka, przy tym gdy już miałam brać go w rękę znowu usłyszałam*
– Ale w ząbkach *i głośniejszy śmiech*
– Mówisz poważnie?
– Tak
*Wzdychając wzięłam do buzi patyk i przyniosłam go pod jego nogi, pełna uczucia zażenowania*
– Nie powiedziałem wypluj *kręcił głową, podniósł patyk i rzucił jeszcze raz*
– Powtórzymy teraz ładnie, aport
* bez słowa poszłam na czworaka, wzięłam patyk do buzi, wróciłam i posłusznie siedziałam z patykiem w ustach kilka sekund*
*Wyciągnął rękę*
– oddaj
*Wyplułam patyk prosto do jego ręki*
– Bardzo ładnie *poklepał mnie po głowie*
*Wstałam*
– Ale, ale, siad
– serio?
*Tylko na mnie spojrzał i już zrozumiałam, że serio i siadłam*
– leżeć
*Położyłam się posłusznie
– turlaj się *zaśmiał się*
Ehh *turlałam się jak kazał*
– aport *rzucił patyk, a gdy poszłam po niego szedł już do salonu gwiżdżąc na mnie i pokazując ręką że mam iść za nim…*
Leave a Reply