Tego dnia już o tym nie rozmawiałyśmy. Siedząc przy swoich biurkach, uśmiechałyśmy się pod nosem, gdy tylko złapałyśmy się wzrokiem. Pracujemy w open space, a nasze stanowiska są w jednym rzędzie i dzieli nas dystans jednego biurka, które i tak często, przez większość dnia bywa puste. Z Kaśką przyjęłyśmy się do pracy, mniej więcej, w tym samym czasie i od razu się polubiłyśmy. Od tamtej pory trzymamy się razem, nie tylko w pracy ale i poza nią. Często bywamy u siebie, spędzając wolny czas na pogaduchach, przy kawie lub drinku. Kilka razy Kaśka nocowała u mnie, gdy miała swój wolny weekend od męża i dzieci, lub gdy udało jej się sprzedać dzieciaki dziadkom. Jej męża też już całkiem dobrze poznałam i polubiliśmy się, spędzając nie jeden wieczór przy piwku. Kaśka, podobnie jak jej mąż, jest osobą bardzo otwartą i serdeczną. Zawsze uśmiechnięta i tryskająca humorem. Zadbana, zawsze umalowana i mimo, że jest trochę przy kości, świadoma swego seksapilu. Fakt, ja też nie mam figury modelki, mam kilka kilogramów za dużo, okrągły tyłek i biust 85d, ale jestem od niej sporo szczuplejsza. Mimo to Kaśka naprawdę jest bardzo atrakcyjna, czarne włosy spięte w koński ogon, ładna buzia, świetny biust, sterczący, okrągły tyłek i bardzo zgrabne nogi, które zresztą często podkreśla dopasowaną spódnicą i obcasami. Następnego dnia, pracę jak zwykle zaczęłyśmy od kawy.
– Madzia, powiem Ci, że myślałam jeszcze wczoraj o tej akcji – zaczęła bez skrępowania.
– Szczerze Kasiu? Ja też i to tuż przed snem – odpowiedziałam że śmiechem.
– No co ty? Poważnie? Myślałaś o mnie i ten teges? – chichotała – To Ci powiem, że ja tak samo tyle, że w wannie.
– Osz Ty zbereźnico – wypaliłam, chyba trochę za głośno, bo kolega, przechodząc, akurat, aż się obejrzał i posłał nam szeroki uśmiech.
– To co? Do przerwy? – spytała puszczając oko – założyłam dziś koronkowe stringi – szepnęła i zaśmiała się
– A co mnie tam Twoje… o nieee, że niby we dwie? – zrobiłam wielkie oczy
– Achaś – uśmiechnęła się
– Nieee – pokręciłam głową
– Taaaak – droczyła się
W odpowiedzi pokręciłam powoli głową, jednak cały czas się uśmiechając a ona tak samo powoli potakiwała i wychodząc z naszej kafeterii, klepnęła mnie w tyłek. Wróciłyśmy do swoich obowiązków a w wirze pracy czas szybko płynął.
– Idziemy na przerwę? – Kaśka odchyliła się na krześle, patrząc na mnie z wymowną miną
– Idziemy – odpowiedziałam, naśladując jej mimikę
Szłyśmy obok siebie, stukając obcasami, do końca korytarza, potem minęłyśmy klatkę schodową i weszłyśmy do łazienki. Serce waliło mi jak młotem i czułam dziwną mieszaninę podniecenie i zawstydzenia. Zatrzymałyśmy się na chwilę nasłuchując. Cisza. Kiwnęłyśmy do siebie porozumiewawczo głowami i weszłyśmy dalej. Obie przykucnęłyśmy jednocześnie, by sprawdzić czy nikogo nie ma.
– Pusto – szepnęła Kaśka.
– Ostatnia kabina moja – oznajmiłam ściszonym głosem.
– Moja też – Kaśka weszła zanim zdążyłam zamknąć drzwi.
– No co Ty, nie umiem tak, nigdy nie… – wydukałam
– Ja też nie, ale będzie super – przerwała mi w pół zdania – wyobraź sobie, że jesteś tu sama, nie będę podglądać.
Nie czekając na moją odpowiedź Kaśka oparła się o ścianę kabiny na przeciwko mnie i zamknęła oczy. Położyła dłonie na swoim biuście i powoli zaczęła go masować, ściskać, raz jedna pierś, raz drugą. Rozpinała powoli guziki swojej bluzki. Patrzyłam jak przyszczypuje, sterczące sutki, przez koronkę stanika. Jej dłonie sunęły powoli w dół a oddech przyspieszał. Szczerze mówiąc, jej podniecenie zaczęło mi się mocno udzielać, znajome uczucie w podbrzuszu zwiastowało, że robię się wilgotna. Patrząc na nią, zaczęłam naśladować jej ruchy. Podciągnęłam bluzkę, przez chwilę ściskałam cycki i drażniłam sterczące sutki. W tym czasie, ona powoli podciągała spódnicę, przez chwilę mocowała się próbując przeciągnąć ciasny materiał przez biodra. Zrobiłam to samo. Stałyśmy teraz obie w szerokim rozkroku. Teraz czułam, że nie tylko majtki ale i rajstopy są mokre. Zsunęłam je razem z majtkami i nie przestając patrzeć na Kaśkę zaczęłam masować łechtaczkę. Ona również zsunęła rajstopy, odciągnęła majtki na bok, wypchnęła do przodu biodra i jej dwa palce zniknęły głęboko w cipce. To ostatnie co widziałam bo zamknęłam oczy i wstrząsnęła mną gorąca fala, jęknęłam cicho próbując resztką świadomości powstrzymać się. Jak przez mgłę, chwilę później, usłyszałam jak dochodzi Kaśka. Gdy otworzyłam oczy Kaśka patrzyła na mnie z wypiekami na twarzy i szerokim uśmiechem. Ja stałam tak jeszcze chwilę, w bluzce zadartej do góry i rajstopami przy kolanach. Odwzajemniłam uśmiech.
– Mówiłam, że będzie super – szepnęła
– Oj miałaś rację – wysapałam
– Ale następnym razem to ja patrzę – cicho zachichotała
– Wcale nie patrzyłam – skłamałam z miną niewiniątka
– Jasne, czułam jak się gapisz – powiedziała szeptem i puściła oko
Ogarnęłyśmy się i wyszłyśmy z łazienki, uważając by nikt nas nie widział. Wracałyśmy korytarzem z wypiekami na twarzach i chichotałyśmy jak nastolatki. Nie rozmawiałyśmy już o tym ale chyba obie wiemy, że być może jeszcze nie raz pójdziemy razem na przerwę.
Leave a Reply