Pewnego dnia odwiedził Jana kolega, Adam, z którym kiedyś pracował. Adam był kilka lat młodszy od niego i co tu kryć – męską urodą nie grzeszył. Co prawda był dość wysoki i w miarę przystojny, ale – jak mawiał klasyk – „z twarzy podobny zupełnie do nikogo”. Jan mieszkał wtedy sam, żona pojechała z dziećmi do swej matki. Adam zaproponował mały rajd po okolicznych knajpkach, co było bardzo ciekawą propozycją, więc zgodził się natychmiast. W którejś kafejce zobaczyli przy stoliku dwie samotne kobiety. Starszą znał z widzenia, miała około 40 lat, niebrzydka brunetka z dużą pupą i ładnym dekoltem. Na imię miała Grażyna, to wiedział. Młodszą dwudziestodwulatkę Jolę już kiedyś kilka razy podwoził do domu, mieszkała kilka kilometrów za miastem. Raz nawet zdarzyło się złapać ją przypadkowo za w sumie fajny biust i pomacać cipkę, a choć nie było odmownej reakcji – zrezygnował z dalszych działań; dziewczyna była zbyt wstawiona. Panowie przysiedli się do stolika zajmowanego przez kobiety, zaproponowali drinka. Zostali powitani bardzo radośnie, tymbardziej, że dziewczyny były już po kilku głębszych kieliszkach likieru, czy czegoś podobnego. Jan nie próżnował.
– To co, zmieniamy lokal? – pytanie raczej retoryczne, tym bardziej, że do kafejki wlała się fala bardzo hałaśliwej młodzieży.
– A co proponujesz? – spytała starsza z pań, Grażyna.
– Odwiedzimy pawilon, kupimy coś do picia i lecimy do mnie.
– Co chcesz kupić? – teraz młodsza zadawała niepotrzebne pytania.
– A co sobie zechcecie. Jakieś dobre wino, może Martini?
– Martini może być, jak najbardziej! – Jola była zachwycona.
Wkrótce odpowiednio zaopatrzeni wchodzili do mieszkania Jana. Nie hałasowali zbytnio, bo – wiadomo – sąsiedzi! Panie siadły do stołu, panowie w kuchni przygotowali szybką przekąskę i popitkę. Adam:
– Wystarczy jeden kartonik?
– Oczywiście, ile możesz dymać? – Jan zdziwiony.
– No, kilka razy przez noc pewnie się uda.
– No to OK, w opakowaniu jest dwanaście prezerwatyw o smaku truskawkowym.
– Aaaa! To dlatego pytałeś, czy lubią truskawki!
– Oczywiście!
Otworzył butelkę z Martini, upił kilka głębszych łyków. Dał wypić kumplowi. Adam zdziwiony patrzył, co Jan wyprawia. A on uzupełnił brakującą ilość trunku czystym spirytusem! Poszli do pokoju. Z biegiem czasu atmosfera rozluźniała się coraz bardziej. Ktoś zaproponował tańce, włączyli magnetofon. Jan doskonale wiedział, którą taśmę puścić, żeby idealnie nadawała się do tego wieczoru. Po chwili dwie przytulone do siebie pary kołysały się w rytm muzyki. Adam tańczył z Jolą, Grażyna wtulała się w Jana.
– Ale nie zostawisz mnie wieczorem? – słyszał cichy szept kobiety.
– Dlaczego miałbym cię zostawić? – zdziwił się trochę.
– Bo ona jest młodsza, ma ładne nogi i fajny biust!
– Hmmm. Więc dajesz mi do zrozumienia, żebym przeleciał ciebie, nie Jolę…
– Tak, chcę seksu – położyła dłoń na jego kroczu – ty widzę też. Oooo, co tam ukrywasz? Musisz mieć wielkiego zaganiacza!
– Ja zawsze chcę. Poza tym stawiam na doświadczenie i umiejętności, a tych chyba tobie nie brakuje, prawda?
– Przekonaj się! – pocałowała go namiętnie, masując przez spodnie sterczącą pałkę.
Adam poszedł do kuchni, Jola za nim, więc poszli z Grażyną do drugiego pokoju. Popchnął ją na tapczan.
– Powiem tylko raz. Kiecka w górę, gatki w dół!
– Ale… Nie ma „ale” – przerwał – każde nieposłuszeństwo to solidny klaps na gołą pupę!
– O! A ja jestem taka niegrzeczna!
Plask, plask! Mocno uderzył w oba pośladki, nawet pomyślał, czy nie przesadził z siłą klapsów. Na pupie natychmiast pokazało się odbicie jego dłoni.
– Tak! Tak lubię, możesz nawet mocniej! – wyszeptała, a Jan zaskoczony popatrzył na Grażynę.
– Na co czekasz, a drugi klaps? Lubię to, czy to takie dziwne?
– Jak chcesz – uderzył jeszcze kilka razy, ostatnie uderzenia były naprawdę mocne.
Grażyna tylko głośno stękała i jeszcze bardziej wypięła się w jego stronę. Oczy miała lekko przymknięte, jakby nieprzytomne. Mężczyzna wprawnym ruchem zsunął jej figi, rozpiął swój rozporek i nie zdejmując spodni wtargnął w mokrą cipkę. Po kilku szybkich ruchach wycofał się.
Założyć gumkę, czy zabezpieczasz się?
Możesz być spokojny, biorę tabletki – patrzyła łakomym wzrokiem na jego rozporek…
Jan odpiął pasek, zrzucił z siebie ubranie, odwrócił Grażynę na brzuch, splunął na pupę i wszedł w jej kakaowe oczko jednym silnym ruchem. Stęknęła głośno, ale nie zaprotestowała. Posuwał ją w tyłek, okraszając swoją akcję siarczystymi klapsami, tak, że po kilku minutach cała pupa była mocno czerwona, poprzecinana śladami jego palców. Kobieta głośno oddychała, momentami popiskiwała. W pewnej chwili znieruchomiała i ucichła. Zaskoczony zatrzymał się na chwilkę, ale poczuł, że jej całe ciało zaczyna drżeć. Wzmógł działanie, jego ruchy były szybkie i mocne, jądra odbijały się od nabrzmiałej pipki. Poczuł, że dochodzi. Chwycił mocniej Grażynę za biodra i wbił się w nią do samego końca. Wystrzelił nasieniem jak z hydrantu, poruszył się jeszcze kilka razy, z każdym ruchem wyrzucając z siebie porcję spermy. Zaciskając zęby, żeby nie wrzasnąć skończył z głośnym westchnieniem. Zaczął obserwować reakcję kochanki. Jej drgawki stawały się to coraz mocniejsze, drżała całą sobą, za chwilkę aż podskakiwała na tapczanie. Twarz kobiety wykrzywił dziwny grymas, oczy „uciekły” w głąb głowy, usta miała rozchylone jak w czasie krzyku… Zdążył złapać poduszkę (jak zwykle zbawienną!) i nakryć głowę w ostatniej chwili. Zaczęła wrzeszczeć i trząść się, zaciskając dłonie na jego ramionach. Po kilkunastu sekundach uspokoiła się, tylko szybko i głęboko oddychała. W tym momencie do pokoju wpadł Adam z Jolą.
– Co tu się dzieje? – Adam był poruszony – zarzynasz ją, czy co?
– Daj spokój już jest OK, to był tylko orgazm!
Jola stała za Adamem i patrzyła dziwnie się uśmiechając.
– Ja też bym tak chciała…
– No to chodź, pokażę ci jak to się robi – Adam był bardzo chętny, tym bardziej, że stłumiony wrzask Grażyny przerwał jego zabiegi wokół biustu dwudziestolatki.
– Ale ja nie z tobą, ja chcę z nim – wskazała na Jana
– A co, lepszy jest? – oburzył się Adam – skąd wiesz, jaki ja jestem?
Nie wiem, jaki ty jesteś, wiem, że on umie doprowadzić do mega orgazmu, chyba widziałeś i słyszałeś przed chwilą, prawda?
Nikt nie zwracał uwagi na Grażynę, która pomału dochodziła do siebie. Patrzyła na towarzystwo, jakby pierwszy raz ich widziała. Wypity alkohol i przeżyte przed chwilą emocje zbiły ją zupełnie z tropu, jeszcze nie zaczynała trzeźwieć.
– Co to było przed chwilą? Co mnie tak tyłek boli? Zerżnąłeś mnie w niego, prawda? Ale miałam odlot, nie ma co! A wy co się tak gapicie? Ty, młody – to do Adama – też tak umiesz jak on? – spytała zaczepnie
– Jeśli chcesz się przekonać, to chodźmy do dużego pokoju – chłopak nie stracił rezonu.
– No to chodź, cwaniaczku – Grażyna podniosła z podłogi majtki, złapała Adama za fujarę i z pupą czerwoną jak pawian pomaszerowała tam, gdzie Adam mówił – do dużego pokoju.
– Adam, nie potrzebujesz gumek, ale w dupsku może mieć ślisko, byłem tam – Jan popatrzył na wychodzącą parę.
Jola stała oparta o futrynę drzwi i patrzyła wielkimi oczami na gołe przyrodzenie naszego bohatera dyndające między nogami.
– A on nadaje się jeszcze do użytku? – uśmiechnęła się pokazując palcem zwisający penis – Ale Grażyna miała czerwoną dupę! Wlałeś jej?
– Tak, trochę. Lubi ponoć silne klapsy, a ty?
– Nie wiem, nie miałam okazji spróbować.
– Wiesz co? Mam pomysł. Adamowi i Grażynie nie będziemy przeszkadzali – dobiegały ich odgłosy szalonego seksu, jęki kobiety i sapanie chłopaka – idź do łazienki, weź szybki prysznic w wannie, ja tam zaraz przyjdę z ręcznikiem i powiem ci, jaki to mam pomysł.
– No, brzmi interesująco, zaciekawiasz mnie! – Jola zaczęła zdejmować z siebie ubranie.
Zgodnie z tym, co wcześniej mówiła Grażyna – Jola miała bardzo fajny, choć niezbyt obfity biust i bardzo zgrabne nogi. Twarz raczej przeciętna, trudno było zauważyć ją w tłumie, ale miała ładne oczy i bardzo miły uśmiech. No i miała zaletę podstawową – była młoda! Patrzył z zainteresowaniem na to jędrne, gładkie, bardzo fajne ciało i zastanawiał się, jak z niego skorzystać. No i wymyślił. Ponieważ był już po niesamowitym seksie i orgazmie z Grażyną – nie musiał się śpieszyć. Poszukał duży, świeży ręcznik, wszedł do łazienki. Jola była już w wannie, więc też wszedł do niej, usiadł za dziewczyną. Namydlił dłonie i zaczął myć młode plecy. Zaczął masować barki, ramiona, w końcu położył ręce na zupełnie zgrabnych, choć niezbyt dużych piersiach. Poczuł pod palcami sterczące sutki, uszczypnął je lekko, pomasował delikatnie brodawki. Jola westchnęła i pochyliła się do tyłu, oparła plecy na jego torsie. Sięgnęła za siebie chwyciła jego członek i zaczęła go onanizować. Jan położył dłoń na cipce, wyczuł guziczek łechtaczki, nacisnął delikatnie. Dziewczyna drgnęła i zacisnęła rękę na penisie. Pomyślał, że to już czas, wyjął korek z wanny i włączył prysznic. Spłukał dokładnie oba ciała i wytarł do sucha. Przeszli do małego pokoju, położyli się na łóżku. Jola złapała go znowu za jego sterczącego już przyjaciela i mocno zacisnęła dłoń. Cofnął jej rękę.
– Nic nie rób, teraz pokażę ci…
– Co mi pokażesz? Przecież go widzę, duży jest… – przerwała mężczyźnie.
– Nic, zobaczysz też coś innego… Leż spokojnie i zamknij oczy.
Zsunął się z łóżka na podłogę, delikatnie rozchylił zgrabne nogi. Zaczął je lizać od kostek w kierunku kolan, potem wyżej do krocza. Pocałował guziczek jej łechtaczki, poczuł, że dziewczyna drgnęła mocno. Język wędrował wyżej, od lekko podgolonej cipki w stronę pępka. Doszedł do biustu, zaczął znowu ssać sutki, lizać różowe talerzyki brodawek, delikatnie kąsał szyję, całował za uchem, ustami pieścił płatki uszu, całował przymknięte oczy. Wrócił do cipki, lizał dziurkę, łechtaczkę, ssał lekko wargi sromowe. Jola dyszała głośno, jej młode ciało prężyło się pod wpływem niesamowitych bodźców. Jan położył się obok, ręką zmusił dziewczynę do ssania sterczącego już penisa. Zajęła się nim z cały zaangażowaniem, próbując bezskutecznie wchłonąć go całego, aż do jąder. Wysunął członek z jej buzi. Znowu zaczął pieszczoty językiem. Bardzo delikatnie, muskał tylko gładką, aksamitną skórę. Dochodząc do ust lekko lizał je i dotykał wargami. Klęknął na łóżku, wziął twardego, z kroplami śluzu penisa w rękę i potarł nim sutki piersi, pogłaskał wargi szukające tego olbrzymiego, gotowego do akcji kutasa… Znowu łapczywie wsunęła go do buzi, ale uciekł z penisem i ponownie zaczął pieścić piersi i brzuch. Doszedł do łona, znowu cmoknął w twardą łechtaczkę i mocno wtargnął językiem w mokrą cipkę. Zlizał soki, possał delikatne płatki, palcem zbadał gorące wnętrze. Przesunął się trochę, pogłaskał Jolę po twarzy, pomału wcisnął penisa w ciągle coraz bardziej mokrą dziurkę. Po kilku ruchach, kiedy dziewczyna zaczęła reagować – wycofał się, pocałował w usta. Zdziwiona popatrzyła na mężczyznę.
– Co jest, nie masz ochoty?
– No coś ty, jesteś super. No i masz słodką, pachnącą pipkę.
– Bo bardzo dbam o nią i o cycuszki
– One też są fajne!
Znowu w nią wszedł i po chwili wycofał się, powtarzał to kilka razy. Jola nie bardzo wiedziała w czym rzecz, ale coraz bardziej ją to podniecało, jeszcze nigdy czegoś podobnego nie przeżywała. Seks kojarzył jej się z facetem, najczęściej podpitym, który nie bawił się w żadne gry wstępne tylko pchał swego kutasa w pipę, robił kilka ruchów, spuszczał się i tyle. Dobrze jeszcze jak cmoknął choćby w policzek i przytulił na chwilkę… To teraz, to było coś innego. Czuła się adorowana jak kochanka, fajny mężczyzna zajmował się nią w sposób, którego nie znała. Bardzo jej się to podobało, chciała, żeby ta chwila trwała jak najdłużej, na co chyba się zanosiło. Jan starał się, żeby sprawić jak największą przyjemność dziewczynie, widział, że jej podniecenie wzrasta, choć do tzw „stosunku” nie doszło jeszcze. Całował ją, lizał, muskał ustami, pocierał swoim przyjacielem prężne piersi, niekiedy wchodził na chwilkę w cipkę, zaczął drażnić drugą dziurkę. Jola zaczęła dochodzić do orgazmu, takiego orgazmu, jakiego nie spodziewała się nawet w najśmielszych snach. Będąc niekiedy z facetem zdarzało się, że czuła jakąś przyjemność, ale i tak nie było to to samo, co osiągała sama bawiąc się swoją dziurką. To jednak, co teraz nadchodziło, było jak tajfun, zaczynała tracić poczucie rzeczywistości, jej ciało kurczyło się w środku, a fala podniecenia odbierała oddech. Jan widząc nadchodzący szczyt użył – jak zwykle zbawiennej – poduszki. Odrzuciła ją jednak, złapała go za rękę i przyciągnęła do siebie
– Wejdź we mnie, bierz mnie, wyruchaj mnie! Moja pizda chce twego chuja, ruchaj ją! – wysapała
– Jeszcze nie, to nie jest wszystko.
– Nie chcę więcej, chcę cię całego czuć w sobie! Jak najgłębiej! – głos dziewczyny drżał z podniecenia.
– OK, ale żebyś potem nie narzekała.
Odwrócił ją na brzuch i gwałtownie wtargnął w pupę, bardzo nawilżoną wypływającymi z cipki sokami. Wcisnął się do końca i zaczął akcję.
– Tak chciałaś? Żebym był w tobie? No to jestem. Dobrze tak? – pompował zapamiętale wypiętą dupę, mocno trzymał dziewczynę za biodra.
– Taaaaak, dobrze mi, ruchaj mnie jeszcze! Jeszcze, jeszcze, taaak, taaaak, mocniej, jeszcze, TAAAAKKKK!!!!!
Z gardła Joli wydobyło się rzężenie, palcami ściskała poduszkę, krzyczała w nią. Po chwili uspokoiła się, tylko głośno i szybko oddychała. Wyszedł z niej, położył się obok.
– Teraz twoja kolej, pokaż, co umiesz.
– Ale jak?
– Tak, jak potrafisz najlepiej. Nigdy nie zajmowałaś się mężczyzną? Nie robiłaś loda?
– Prawdę mówiąc to robiłam, ale zwykle tak na chybcika, spuszczali się po paru ruchach ręką, do buzi starałem się nie brać, udawałam… A teraz próbowałam, ale mi uciekałeś!
– No to masz okazję spróbować, jak to jest. Ale jeden warunek – musisz wszystko połknąć, nie możesz wypluć nawet kropli! Za każdą uronioną kropelkę – spotka cię sroga kara! Taka, jaką spotkała Grażynę.
– Ale… Nie ma „ale”! Do roboty!
Uklęknęła na podłodze między jego nogami. Ostrożnie ujęła w rękę sterczącego ciągle penisa i zaczęła masować. Zlizała kroplę śluzu, objęła ustami zaczerwienioną główkę, polizała znowu. Rozchyliła szerzej usta i nasunęła się na sterczącą pałę. Tym razem wzięła go prawie całego, nie krztusiła się ani nie dusiła. Wyglądało, jakby miała go w przełyku bliziutko żołądka, czegoś takiego Jan jeszcze nie widział. Kiedyś, dawno temu, kiedy nie rozwinął się jeszcze do końca jego przyjaciel, bywało, że któraś koleżanka brała go w buzię całego, potem była Marianna i dwie inne kobiety; od kilku lat było to niemal niemożliwe!
– No fantastycznie, masz talent dziewczyno! I ty mówisz, że nigdy tego nie robiłaś?
– Tak, nigdy tak, jak teraz. – przestała obciągać, popatrzyła na Jana – Chłopaki z którymi byłam raczej nie pachnieli tak jak ty, a mój były facet nie lubił tego, wolał rżnąć mnie w tyłek, dlatego jak mi tam wsadziłeś nie zaskoczyłeś mnie. Ale twój penis jest pyszny! No i nie masz włosów, większość facetów chyba hoduje kłaki na jajach, może potem użyją je do przeszczepu… Twój jest… fajny!
– No to na co czekasz? Do roboty! – ponaglił rozgadaną nagle Jolę.
Poczuł narastające podniecenie, po krótkiej chwili wytrysnął dziewczynie prosto w gardło. Połykała szybko, jednak zostawiła trochę spermy w ustach i małymi kropelkami wypluła je na brodę, skąd skapywały na piersi.
– Co robisz?
– Nic, czekam na twoją karę!
– Aaaaa, takie buty. Odwróć się i pochyl do przodu – przerwał na chwilę wsłuchując się w miłosne odgłosy dobiegające z drugiego pokoju – Adam nie próżnuje, słyszysz? No pochyl się!
Palce lewej ręki wsadził jej w cipkę, kciuk w pupę, a prawą wymierzył siarczystego klapsa.
– Auć! Nie tak mocno!
– A teraz dobrze? – znowu uderzył, tym razem bardzo lekko
– Tak, teraz dobrze i podniecająco!
Klapnął jeszcze kilka razy. Przyciągnął dziewczynę do siebie, wpił się w jej usta. Położyli się na tapczanie, Jola ponownie zajęła się jego przyjacielem, który w kilka sekund znowu sterczał. Trzymając go mocno w dłoni wsunęła go sobie w cipkę, ściągając mężczyznę na siebie.
– Teraz zrób to tak normalnie, bardzo tak lubię.
Podniósł jej nogi, oparł je na swych ramionach. Przytrzymując skaczący biust zaczął ostro grzmocić. Jola uniosła jeszcze wyżej biodra i dostosowała swoje ruchy do jego rytmu. Bardzo szybko oboje osiągnęli kolejny orgazm i zmęczeni, ciężko dysząc, położyli się obok siebie. Jola oparła się na łokciu.
– A może zobaczymy, co robią Adam i Grażyna? – zaproponowała
– Dobrze, tylko jeszcze mnie nie wylizałaś!
– A ty mnie!
Ten, kto wymyślił słynną pozycję „69” powinien dostać Nobla! Po chwili stanęli w drzwiach drugiego pokoju. Widok, który zastali wzbudził w nich szalony śmiech. Adam leżał na podłodze, Grażyna, trzymając w ręce butelkę Martini, z której co chwilę popijała, nabijała się energicznie na jego drąga (Jan musiał stwierdzić, że jednak Adama jest dużo cieńszy, ale trochę dłuższy!) i popędzała go:
– Szybciej, szybciej mój ogierze, mocniej, zrób Grażynce dobrze – zauważyła stojącą w drzwiach parę – a wy czego stoicie? Dawaj Grażynce tego smoczka do possania!
– Jakiego smoczka? – Adam nie mógł się odwrócić.
– Tego, który mu tam smętnie zwisa. Chodź tutaj – to już było do Jana – daj mi go. A ty mała usiądź mu na gębie, niech tyle nie gada – pokazała na Adama – trzeba sobie jakoś umilać to szare życie, prawda, że… – to ostatnie było już mało słyszalne, bo wpychała sobie w usta powstającą pałkę gospodarza. Ten stanął okrakiem nad Adamem, przodem do Grażyny już ssącej jego penis. Jola ukucnęła nad twarzą Adama, wystawiając mu do polizania swoją ciągle mokrą cipkę. Przed sobą widziała tyłek Jana i z zainteresowaniem przyglądała się jego dziurce. Naśliniła palec i wcisnęła go w Jankowy odbyt. Potem to już była reakcja łańcuchowa. Jan czując palec wsuwający się w jego tyłek szarpnął się do przodu, wpychając swego kumpla Grażynie do samego gardła, pod migdałki. Grażyna, choć nabita na pałę Adama odsunęła się gwałtownie, powodując silny ból w penisie Adama. A Adam z bólu ugryzł Jolę, na szczęście nie w cipkę, tylko w pupę. Po chwili wszyscy śmiali się z tej dziwnej sytuacji i praktycznie skończył się ten seksualnie udany wieczór.
Nie powtórzyli tego już więcej. Jolę widział kilka razy w mieście, ale tylko uśmiechali się do siebie. No i raz zawiózł ją do domu, pogadali sobie w czasie jazdy. Nie chciał pieniędzy za kurs, więc chcąc się odwdzięczyć zrobiła mu dobrego loda. Grażynę też widział kilka razy, ostatnio spotkał ją w parku, kiedy przechadzała się na spacerze z mężem. Szła obok niego, roześmiana, przytulona, trzymając swego mężczyznę pod rękę. Jan też był z żoną; oboje udali, że się nie znają.
Leave a Reply