Sanatoryjna znajomosc

– Wszystko wygląda w porządku – lekarz zakończył badanie – ale przydałaby się rehabilitacja, wypoczynek.

– Nie mam na to czasu – pacjent siadał na kozetce na której przed chwilą leżał wyciągnięty.

– Stary, a co masz do roboty? – lekarz wpisywał do komputera wyniki badania – Firma ci działa jak złoto, wspólnik da sobie radę bez ciebie przez miesiąc. A Ty sobie wyskoczysz do sanatorium w tym czasie. Ta noga musi dojść do siebie jeśli chcesz zimą znów pojeździć na nartach.

– Sanatorium? – Marek skrzywił się – Co ja tam będę robił z emerytami? Wsadzą mnie z takim stękającym dziadkiem do jednego pokoju i mam tam spędzać tydzień. Super relaks, nie ma co.

 

Robert, jego przyjaciel i lekarz roześmiał się.

 

– Chyba nie jesteś w temacie, kolego. Zapłacisz parę stówek i dostajesz pojedynczy i lepszy pokój. Stać cię. Mam znajomą która załatwi ci pobyt w fajnym miejscu, wypoczniesz, wyrwiesz coś. Kiedy ostatnio byłeś na urlopie?

 

Marek zastanowił się. Fakt, poświecił się pracy i dawno nie miał czasu dla siebie. Wypocząłby, nawet jeśli miałoby się to sprowadzać tylko do spacerów po plaży i czytaniu książek.

 

– No dobra – zdecydował się – To podziałaj w tym temacie, tylko tak z głową. Nawet gdyby miało to trochę kosztować.

 

Miesiąc później Marek stał w recepcji Sanatorium Bałtyk w Kołobrzegu i rozglądał się ciekawie. No, trochę inaczej wyobrażał sobie sanatorium, to przypominało raczej dosyć komfortowy hotel, i takim chyba było, przynajmniej w części. Dobrze, ze nie zdecydował się na propozycje lokum finansowanego przez państwo. Kosztowało go to wprawdzie zdecydowanie drożej, ale na brak pieniędzy nie narzekał, więc czemu miałby się skazywać na niewygodę. Odebrał klucz i wjechał windą na 4 piętro. Pokój prezentował się całkiem przyzwoicie. Nowoczesna stylizacja, łazienka może niespecjalnie komfortowa, ale czysta. Siadł na łóżku i stwierdził, że jest całkiem wygodne. Rezerwując hotel dopłacił do pokoju dwuosobowego, bo nie znosił wąskich hotelowych łóżek w „jedynkach”. Wyszedł na balkon i stwierdził, że widok wart jest ceny. Okna wychodziły na morze od którego dzieliło go ledwie 200 metrów, widać było plażę i ładne molo. Pobyt zapowiadał się atrakcyjnie, zwłaszcza, że pogoda była bardziej niż przyjemna, choć ledwie zaczął się czerwiec. Zmiana klimatu i globalne ocieplenie tym razem działało na jego korzyść. Rozpakował się i wziął prysznic, po czym odpalił komputer by rozeznać się w miejscowych atrakcjach i zaplanować choć kilka najbliższych dni.

_____________________________________________________________________________

Marek spędził resztę dnia na spacerze na plaży i zwiedzaniu miasta. Zjadł całkiem niezły obiad w hotelowej restauracji i zastanawiał się co zrobić z wieczorem. Siedział w hotelowym patio, usłyszał rozmowę dwóch starszych mężczyzn przy sąsiednim stoliku. Wybierali się na wieczorną imprezę w restauracji hotelowej, która wieczorami stawała się dyskoteką. Pomyślał, że to może być ciekawe. Miał jeszcze prawie godzinę, więc zdążył się odświeżyć i przebrać. Kilka minut po 19 siadł przy barze, zamówił drinka i rozglądał się po sali. Dużą część gości stanowiły osoby po sześćdziesiątce, nawet po siedemdziesiątce, najwidoczniej kuracjusze. Kobiety zdecydowanie dominowały, panowie stanowili mniejszość. Były pary, trudno określić czy małżeństwa czy też nowo nawiązane znajomości. Niektóre zachowania sprawiały, że Marek się uśmiechał rozbawiony.

Zwrócił uwagę na jeden ze stolików złożony wyłącznie z damskiego towarzystwa. Kobiety były młodsze od innych, choć zapewne przekroczyły już 50 lat. Zdecydowanie bardziej zadbane, modnie ubrane, popijały drinki a nie wino lub kawę jak większość kobiet na Sali. Obserwowały parkiet i najwidoczniej dobrze się bawiły. Marek zauważył, że jest jednym z obiektów ich obserwacji i komentarzy. Zwłaszcza jedna z kobiet zerkała na niego, miał wrażenie, dosyć zalotnie. Blondynka z krótkimi, modnie obciętymi włosami, w luźnej, karmelowej sukience z dużym dekoltem, w którym ładnie prezentował się spory biust. Sukienka była krótka, sięgała najwyżej do połowy uda, a nogi były bardzo apetyczne, zwłaszcza w zgrabnych sandałkach na szpilce. Spojrzała właśnie na niego, zauważyła jego wzrok, uśmiechnęła się do niego i uniosła drinka. Uśmiechnął się i odwzajemnił gest unosząc swoją szklankę. Dopił drinka i podszedł do ich stolika.

 

– Może zatańczymy? – zaproponował

 

Poderwała się jakby na to czekała. Przeszli na parkiet, objął ją i zaczęli tańczyć.

 

– Jestem Marek, a jak tobie na imię? – zagaił

– Magda – odpowiedziała – czekałam kiedy mnie wreszcie zaprosisz.

– Właśnie na mnie czekałaś? Dlaczego?

– Wszystkie zwróciłyśmy na ciebie uwagą. Wyróżniasz się w tym tłumie emerytów. Młody, przystojny, elegancki.

– Miło słyszeć, ale bez przesady – uśmiechnął się.

– Żadnej przesady – podniosła do góry jego prawą rękę – I wolny? Czy obrączka została w pokoju?

– Rozwiedziony. A Twój status?

– Mężatka. Przeszkadza ci to?

– Jeśli jesteś tu bez męża, to wcale.

– Wyglądam na taką, która wozi drzewo do lasu? Przyjechałam odpocząć i się rozerwać, a nie zabawiać męża.

– I tak cię puścił samą?

– Samą nie, aż tak bardzo mi nie ufa – przymrużyła ironicznie oko – z koleżankami.

– A one są równie rozrywkowe? – uśmiechnął się

– Jeśli jest dobre towarzystwo, to czemu nie – roześmiała się – A ty jesteś tutaj w sanatorium?

– Poniekąd. Mieszkam w tym hotelu, a to podobno też sanatorium.

– Ale bez rygorów. Nie trzeba wracać do pokoju o 22.

– Ty musisz?

– Chyba bym oszalała. Zatrzymałyśmy się w  Verano, też niby sanatorium, ale bez przesadnych rygorów. Długo już tutaj jesteś? Zdążyłeś nawiązać znajomości?

– Dopiero dziś przyjechałem i jesteś pierwszą osobą, którą poznałem.

– O, to mam szczęście. My jesteśmy od wczoraj. Chętnie cię, Mareczku, zarezerwuję na cały pobyt. Jeśli oczywiście nie masz nic przeciwko temu.

– Przeciwnie, będzie mi miło spędzić z tobą czas.

– Oj, mam nadzieję, że tak. I wzajemnie. – uśmiechnęła się – przysiądziesz się do nas?

– Chętnie.

 

Wrócili do stolika, koleżanki Magdy nie próżnowały, towarzystwo powiększyło się o jeszcze dwóch mężczyzn. Marek rozejrzał się za krzesłem, ale wszystkie były pozajmowane.

 

– Siadaj na moim, usiądę ci na kolanach – zaproponowała Magda.

 

Miło było poczuć na kolanach taki przyjemny ciężar. Położył dłoń na udzie lekko pod sukienką. „Pończoszki” – pomyślał z uznaniem wyczuwając koronkę zwieńczającą ten element garderoby. Uwielbiał je, działały na jego zmysły. Towarzystwo było przednie, rozmowa przyjemna, przerywali ją czasem tańcem i kolejnymi drinkami. Trzy godziny imprezy minęły bardzo szybko i musieli opuścić lokal. Marek wyszedł ze wszystkimi przed hotel.

 

– Wracasz do pokoju czy zabierzesz mnie na spacer? – zagadnęła Magda

– Chętnie się przespaceruję – uśmiechnął się

– A wy idziecie z nami? – Magda zwróciła się do koleżanek

– Nie, wracamy do hotelu. Tylko nie zgub się, wróć chociaż na śniadanie – roześmiała się Ilona

– Przemyśle to, ale nic nie obiecuję – Magda zakręciła się na obcasach i wzięła Marka pod rękę – Idziemy na plażę

 

Poszli spacerowym krokiem. Przed plażą zdjęli buty i dalej pomaszerowali boso. Piasek był nieco chłodny, ale nie przeszkadzał. Uszli spory kawałek gdy Marek wypatrzył gruby powalony konar.

 

– Siądziemy? – zaproponował

– Oj tak, już trochę jestem zmęczona. Usiedli, Magda wtuliła się w Marka, przymknęła oczy.

– Ile ty właściwie masz lat, przystojniaczku?

– 42.

– Jesteś ode mnie o 10 lat młodszy – roześmiała się – podrywasz starszą panią.

– Nie wyglądasz na swoje lata. I chyba ty też mnie podrywałaś – uśmiechnął się

– Ja. Nigdy w życiu – zachichotała

 

Przyciągnął ją do siebie, objął i zaczęli się całować. Miała bardzo ruchliwy języczek i pocałunek sprawiał mu wielką przyjemność. Przesunął po jej udzie aż do pośladka. Miała szerokie, gładkie uda i, mimo wieku, dosyć jędrny tyłek. Poczuł jej dłoń na swoim udzie a po chwili na rozporku. Ugniatała mu mocno coraz bardziej sztywnego kutasa. Zsunął się  ustami po szyi na dekolt i całował go. Odchyliła głowę do tyłu, oddychała głośniej. Zsunął lekko sukienkę z ramienia odsłaniając sutek, do którego natychmiast przywarł ustami. Ssał go i lizał czując jak tężeje, dłoń z pośladka przesunął między uda. Rozchyliła je natychmiast, wiec odsunął majtki i wsunął palec do wilgotnej, podnieconej cipki. Jęknęła głośno, sprawnie rozsunęła pasek i rozporek, wsunęła mu dłoń w majtki i ścisnęła kutasa aż zajęczał.

 

– A co, tylko ja mam jęczeć? – dyszała mu do ucha poruszając szybko dłonią– Ja też umiem się zająć czym trzeba.

 

Wyciągnął palec, dołożył jeszcze dwa i wsunął je od razu głęboko. Ledwie udało jej się stłumić krzyk wciskając usta w jego włosy. Zacisnęła lekko uda, ale nacisnął je ramieniem i rozchyliła znowu.

 

– Zerżnij mnie – wyjęczała

– Pochyl się – zażądał

 

Wstała, odwróciła się tyłem i pochyliła opierając o pień, na którym siedzieli. Stanął za nią i zsunął niżej spodnie. W ciemnościach ledwie ją widział. Uniósł sukienkę wysoko na plecy i zsunął majtki aż do kostek. Pomogła ręką znaleźć mu drogę do cipy i jęknęła gdy się w nią wbił.

Rżnął ją ostro. Szum morza rozpraszał dźwięki, ale i tak słyszał jak jego uda odbijają się od tyłka. Wsunął dłonie pod sukienkę, trzymał za cyce i ruchał ostro. Stękała przy każdym ruchu, oderwała jedną rękę od pniaka i masowała sobie łechtaczkę. Musiał wstrzymywać wytrysk wstrzymując oddech, zaciskając mocno zęby i palce na kutasie przy brzuchu. Gdy wreszcie poczuł i usłyszał jej orgazm ulżył sobie i trysnął do środka. Wyciągnął kutasa, Magda klęknęła na piasku, znalazła go i wzięła w usta, ssała i lizała. Wstała i pocałowała go raz jeszcze. Czuł na jej ustach posmak spermy.

 

– Ubieramy się, bo jeszcze ktoś przyjdzie – zaczęła doprowadzać się do porządku

 

Marek też wciągnął bokserki i zapiął spodnie.

 

– Niezła z ciebie sucz – stwierdził z uznaniem

– Ale poradziłeś sobie – uśmiechnęła się i pogładziła go po kutasie – Ale to nie był pierwszy i ostatni raz?

– Kiedy tylko będziesz chciała – zadeklarował się.

– No chęci to ja mam spore, i potrzeby też.

– Poradzimy sobie we dwóch, ja i on – przesunął jeszcze raz jej dłonią po kutasie – A co teraz?

– Odprowadź mnie do hotelu. Na pierwszy dzień znajomości i tak na sporo sobie pozwoliłam. No i muszę zostawić cię choć trochę głodnego. Tylko telefon mi zostaw, żebym nie musiała cię szukać.

 

Uśmiechnął się i wyciągnął telefon. Też wolał mieć ją pod ręką. I może nie tylko pod ręką…

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Pablon68

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *