Zarówno Marcin, jak i Robert byli mocno umięśnieni. Widać było, że na siłowni spędzają dużo czasu. Dla mnie trochę przesadnie zbudowani, ale Anka lubi takich napakowanych. Rozmowa z początku nie kleiła się jakoś. Za to Anka, siedząc na kolanach Roberta, nawijała za nas wszystkich. W kilka minut zdążyła opowiedzieć chłopakom, o Kaśce i o mnie. Więc już wiedzieli, że Kaśka jest przykładną żoną i matką, a ja świeżo upieczoną rozwódką. Marcin i Robert nie mówili o sobie zbyt wiele, ale dowiedziałyśmy się, że wspólnie prowadzą firmę. Po kilku kolejny drinkach i piwie, które panowie chętnie stawiali, atmosfera rozluźniła się i znalazły się tematy do rozmowy. Chłopaki okazali się bardzo sympatyczni i otwarci. Dowcipkowali, zabawiali rozmową, i co chwila wyciągali na parkiet. Robert nie odstępował Anki na krok a Marcin tańczył raz z Kaśką, raz że mną. Tańczył świetnie, mimo swoich gabarytów był lekki jak piórko. Czułam jak w tańcu jego dłonie muskają mnie delikatnie, niby przypadkiem, po tyłku, biodrach, brzuchu. Wiedziałam, że robi to specjalnie, ale miałam już mocno w czubie i nawet mi się to podobało. Po kilku minutach na parkiecie postanowiłam się przewietrzyć. Marcin zaproponował mi swoje towarzystwo. Wyszliśmy na zewnątrz. Staliśmy w bramie, przed wejściem, gadając o wszystkim i niczym. Miałam świetny humor, a alkohol zrobił swoje i delikatnie chwiałam się na swoich obcasach. Marcin objął mnie w pasie. To było miłe, nie protestowałam, i objęłam go za szyję. Pocałował mnie, a ja odwzajemniłam pocałunek. Może potrzebowałam tego a może to alkohol tak mnie rozluźnił? Uśmiechnęliśmy się do siebie i wróciliśmy do środka. Robert i dziewczyny siedziały nad kolejnym piwem, a gdy tylko nas zobaczyli ruszyli na parkiet. My usiedliśmy obok siebie. Marcin od razu pocałował mnie raz jeszcze, tym razem mocniej. Poczułam jego dłoń na moim udzie, tuż przy krawędzi mojej sukienki. Gdy nie zareagowałam jego dłoń powoli, ale pewnie zaczęła sunąć w górę. Odruchowo zacisnęłam uda i spojrzałam na niego.
– Chcesz mnie tu przy wszystkich zmacać jak licealistkę? – zaśmiałam się.
-Ależ nie, zastanawiałem się, czy masz pończochy – uśmiechnął się szeroko.
– Mam rajstopy – odpowiedziałam.
– To już sprawdziłem, a majtki? – spytał bez skrępowania.
– Też mam – zachichotałam.
W tym momencie reszta towarzystwa wróciła z parkietu. Marcin z uśmiechem wstał, i biorąc mnie za rękę, zakomunikował, że teraz my idziemy tańczyć. Kaśka w przelocie puściła oczko, i posłała szeroki uśmiech.
– Baw się kochana – szepnęła mi na ucho.
W odpowiedzi puściłam do niej oko, i podążając za Marcinem, wmieszałam się w tłum.
CDN…
Leave a Reply