Obiecałam, że napiszę do Pana list. I to nie taki zwykły list, ale szczegolny – bo o moich szczególnych preferencjach, zaczynających się w okolicach stóp. A z moimi stopkami, proszę Pana, to jest tak: One, ogólnie, lubią… być dotykane. Na początek – dotykane tak zwyczajnie, trzymane w silnych, męskich dłoniach, kiedy się siedzi i rozmawia o… czymśtam. Trzymane niby to mimo-chodem, ale jednocześnie uważnie, pewnie, z… troską jakąś i czułością.. Wtedy jest im ciepło, dobrze, bezpiecznie… A że przy okazji trafia się im i pocałunek, i połaskotanie językiem między paluszkami… to pełniaszczęścia… w tej konfigu-racji. Bo moje malutkie lubią też masaż – taaak, baaardzo lubią. Najlepiej – przy pomocy śliskiej oliwki, która szybko się rozgrzewa i ładnie pachnie. A naprawdę dobry masaż stóp, proszę Pana, to taki, ktory ma na celu nie tylko relaks ich właścicielki, ale i prowadzi dużo dalej, do przyjemności, ktora wprawdzie zaczyna się na stopach, ale kończy… duuuużo wyżej ((-: I trzeba czuć, że sprawia on radość nie
tylko biorcy – masujący musi też odczuwać to charakterystyczne podniecenie, ten dreszczyk, towarzyszący po-wolnemu dotykaniu, głaskaniu, uciskaniu, a potem – pieszczeniu językiem sto-pek.. (-: Inaczej – nie może się udać
tak do końca dobrze. A skoro nawet nóżkowy automasaż (-: wykonywany z odpowiednią dozą uwagi i pieszczot, może doprowadzić do tego, że robię się wilgotna, miękka i ciepła…nieco powyżej rzeczywiście dotykanego przez siebie miejsca… to co do-piero masaż zrobiony przez Faceta, który się do tego przykłada, a i posunąć się może (i chce)
dużo dalej, niż ja sama… ((-: Ten wariant wymaga sporo czasu – najpierw dokładny masaż stopek, póź-niej ręce wędrują coraz wyżej, masują napięte łydki, potem przychodzi kolej na uda, rozchylone do granic możliwości, a na końcu – palce wślizgują się do mo-krej już wtedy zupełnie szparki i – masują dalej (-: Taaak, proszę Pana…
A wracając do meritum mojego do Pana listu – przede wszystkim i nade wszystko moje nóżki uwielbiają być całowane i lizane ((-: mmmm…. taaaak, to kochają najbardziej. I właściwie, jeżeli o nie (stopki znaczy) chodzi… to wszystko im jedno, czy akurat wtedy są czyste i pachnące balsamem , czy nie tak bardzo, czy wła-śnie wyszły spod prysznica, czy biegały przez cały długi dzień…ale myślę sobie, że Facetowi, przymierzającemu sie właśnie do lizania, mógłby czasem prze-szkadzać nóżkowy zapach albo smak…(-: więc raczej staram się, żeby jak naj-częściej stopki były czyściutkie i gotowe do niespodzianek, jakie niesie życie (-; Zastanawiam się też, czy lubi Pan pieszczenie stóp, i w ogóle całych nóg, ubranych w pończochy albo w rajstopki? Bo ja… to uwieeelbiam. Kobieca noga w takim emploi jest całkiem inna, niż bosa. Jest bardziej… wyrafinowana i pociągająca… Wolę wprawdzie lizanie nagich stóp, ale… może nie zawsze i niekoniecznie tylko takich? (-: Bo przecież pończoszniczo-rajstopkowe zabawy mają pewien..urok dekadencji, prawda? (-: A ślina wysychająca powoli na cieniutkich włóknach powoduje gęsią skórkę… Zresztą – nie tylko ślina komponuje się doskonale z ciasno opinającą łydkę albo udo pończoszką…a pocieranie gotowym do akcji Dickiem o śliski, napięty i gładki materiał rajstop może być… interesujące również dla Pana. To chyba uczucie nie dające się porównać z żadnym innym… Wie Pan… dobrze byłoby spotkać kogoś, komu pieszczenie moich stopek nie tylko nie sprawia problemu czy nie jest dla niego paskudne albo..upokarzające – ale ten ktoś to NAPRAWDĘ LUBI, i to się czuje ((-: Kiedy taki Facet całuje moje stopki delikatnie, najpierw grzbiet, podbicie, później ssie każdy paluszek z osobna, wwiercając się pomiędzy nie śliskim ję-zykiem…no i później, gdy przesuwa usta i język wzdłuż spodu stopki, lekko gryząc piętki… kolana zaczynają mi drżeć. Kooooocham to. One zresztą też (-: Tym bardziej, że na samych stopach cała sprawa się nie kończy – uwiel-biam lizanie delikatnej i cieniutkiej skóry pod kolanami. Tam są takie błękitne, pajęcze żyłki – może dla zwykłego faceta nawet i niepiękne… ale one, prócz krwi, najwyraźniej przewodzą też prąd, który dziwnym trafem dociera wyżej i wyżej… ale to inna historia i temat na całkiem inny list dobranoc, ciepłych snów. Niech smakują solą, trochę jak fistaszki (-;
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Nadesłała:
Numer 35
[email protected]
Leave a Reply