Edukacja z ciocia 19.

Edukacja z ciocią 19.  

Po odjeździe Doroty zaczęliśmy przygotowywać kolację. Krystyna zgrabnie się krzątała w kuchni. Pomogłem jej i już siedzieliśmy i jedliśmy. Przyglądała mi się uśmiechając.

-”Noooo? Zmęczony?”

-”Trochę ciociu.”

-”Noooo, ale się obruchałeś! Nie ma co! Warto było?”

O taaak! Dorota jest świetna!”

-”Noooo” zaśmiała się ciotka ”wszystkie moje siostry to świetne dupy!” śmiała się.

-”Zobaczysz jeszcze! Możemy się oczywiście kochać później jeśli chcesz, ale może powinieneś naprawdę trochę odpocząć i wyspać się, bo mi tu dziewczyny zaruchają cię.”

Posprzątaliśmy szybko po kolacji. Mimo, że była dopiero 7.30 i jasno na dworzu to poszliśmy do łóżka.

-”Teraz musisz się troszkę zająć mną” powiedziała Krystyna ”bo twoja dziewczyna trochę się stęskniła.”

Zaczęliśmy się całować…ciocia już miała mój penis w ręku.

-”A nie miałem czasem trochę odpocząć?” spytałem z uśmiechem.

-”Tak, tak kochanie! Oczywiście!… później…dużo później…dużo…dużo później” szepnęła.

-“Najpierw obowiązek!” ścisnęła mi mocniej kutasa…”i przyjemność…a później odpoczynek…” szeptała śmiejąc się.

Zaczęliśmy się pieścić rozmawiając.

-“Cały czas mnie zaskakujesz. Rozwijasz się i jesteś coraz lepszym kochankiem. Szczerze…nie myślałam, że Dorota pójdzie na całość po tylu latach abstynencji. To naprawdę piękna i fantastyczna kobieta! Szkoda, że jej się tak ułożyło życie… jak zresztą wielu z nas…ale co zrobić. Dałeś jej ogrom przyjemności i za to ci dziękuję kochanie! Czasem w życiu takie drobne chwile pozwalają nam iść z podniesioną głową. W życiu nie zawsze czas i miejsce jest odpowiednie…niestety.”

-“No to…” spojrzała na mnie…”opowiem ci trochę o innych moich koleżankach. Takie zdrowe 40-55 dupy…głównie rozwódki, wdowy, w separacji. No, może Bożeny Monika 30-stka bez faceta. Wszystkie mają ładne domy…po mężach czy partnerach…tylko co z tego, jak same…” zawiesiła głos.

-“Wiem Krysiu…nawet ten twój sąsiad powiedział o tobie, że taka piękna kobieta, a zawsze sama…”

-“No widzisz! Tak to jest! Poznam cię jeszcze z kilkoma dziewczynami…” zawiesiła głos…”to sobie jeszcze dobrze pocipciasz!”

-“Marek! Zrozum mnie dobrze. Ja jestem cholernie o ciebie zazdrosna! Ty jesteś moim facetem…tak pozostanie i tak zawsze będzie. Ale tu jest moje życie, mój świat, moje koleżanki i razem sobie pomagamy w życiu i dajemy sobie dużo przyjemności…z braku mężczyzn. To nie, że ja cię sprzedaję, czy robisz za męską kurwę czy coś! Nie kochany! Ale każda z nas też chce coś od życia, a ja dzielę się tak jak one, tym co mam najlepszego. A mam raczej nieoczekiwanie… ciebie. Przypadek…zrządzenie losu? Nie wiem…ale my naprawdę przy tobie żyjemy pełnią życia. Widziałeś reakcję Bożeny i Doroty. Rozumiesz mnie? To nie tylko seks, ale twoja obecność tutaj…twoja młodość…twoja energia życia…twój żar i pasja.”

Nabrała powietrza chcąc kontynuować, ale mój członek zesztywniał już w jej ręku. Miałem już potężny wzwód, więc Krystyna szybko weszła na mnie i nabiła się na mój trzon…

-“Pogadamy później…” szepnęła…”teraz chcę się kochać skarbie!”

-“Delikatnie i powoli, proszę.”

-“Tak Krysiu.”

Zaczęła spokojnie i głęboko nabijać się. Patrzyliśmy sobie w oczy.

-“Dobrze?”

-“O taaaak! Misia stęskniła się…” szeptała…”chcę cię w sobie długo…bardzo długo. Nie spiesz się kochanie…potrzebuję długiego rozkosznego spełnienia.”

-“Tak kochana!”

Cudownie poruszała biodrami. Ujeżdżała mnie…spragniona mamuśka…tą mokrą szparką…żądna dobrego seksu. Trzymałem ją za biodra..ona kontrolowała ruchanko…spokojnie w jakby zwolnionym tempie. Pieściłem ssąc i całując jej nabrzmiały ogromny biust.

-“Taaaak kochanie! Taaak właśnieeeee!”

Zacząłem powoli dochodzić. Spojrzała mi w twarz uważnie.

-“Dojdź kochanie! Wiem, że musisz! Noooo we mnie! Do środka!”

Wystrzeliłem. Nie przestała się ruszać.

-“Nooooo juuuuż! Dobrzeeee!” szeptała, gdy strzelałem strumieniami nasienia w jej cipkę.

-“Noooo juuuuż! Teraz wytrzymasz dłużej! Pozwól mnie się zaspokoić.”

-“Tak Krysiu! Cudownie mnie ujeżdżasz!”

-“Cieszę się skarbie!”

Jechała spokojnie dalej, aż jej ciałem wstrząsnął potężny orgazm.

-“O taaaaaaak! Teraaaaaz kochanyyyyyy! Przytul mnie!”

Jedną ręką docisnąłem jej dupcię, a drugą objąłem ją za plecy całując głęboko.

-“Taaaak! Taaak mi dobrzeeeee!” jęczała cichutko.

-2Bożeeeee jak mi dobrzeeeee! Jeszcze kochanyyyyy!”

Szczytowała wtulona we mnie, jęcząc i wzdychając.

-“Tak mi dobrzeeeeee!”

Ponownie usiadła i jechała dalej.

-“Przyjemnie?”

-“Tak! Cudownie!”

-“ Daj mi jeszcze chwilkę…Potem sobie mocno poruchasz dobrze?”

-“Tak…jesteś fantastyczna…dupcia” dodałem.

-“Dla ciebie kochany! Tylko dla ciebie!”

-“Tak! Wiem! Dziękuję ci ciociu!”

-“Przestań głuptasie! Jestem cała twoja!”

Dalej ujeżdżała mnie z gracją i wyrafinowaniem. Potrzebowała tego powolnego spokojnego spełnienia. Nabijała się naprawdę głęboko, do samego dna macicy.

-“Nie za duża? Dobrze ci?”

-“O tak Krysiu!”

-“Trochę już poruchałeś i wyćwiczyłeś kutasa” szeptała.

-“Jest teraz dużo większy i nabrzmiewa bardziej, niż gdy byłeś jeszcze prawiczkiem i tylko waliłeś ręką. W cipce są zupełnie inne doznania prawda?”

-“Tak…czuję, że już inaczej się podniecam” przyznałem.

-“No widzisz! Ciało przyzwyczaja się i akceptuje nowe doznania i reakcje. Cieszę się, że czegoś cię nauczyłam. Sama też się czegoś nauczyłam przy tobie! Noooo jeszcze kochany…jeszcze troszkę…już dochodzę.”

Orgazmowała powoli i cichutko. Przytuliła się do mnie.

-“O taaak skarbie! Taaaaaak! Tak mi dobrzeee na tobie! Kochanyyyy!”

Leżeliśmy wtuleni przez chwilę. Krysia delikatnie poruszała się na moim członku. Czułem niemożliwe naprężenie.

-“Krysiu, tak bardzo mi się chce…no wiesz…tak mocno…tak ostro.”

-“Wiem kochanie” uśmiechnęła się.

-“No chodź już…chodź…zaruchaj we mnie, porządnie…tak jak lubisz.”

Szybko zsunęła się ze mnie i przekręciła wciągając mnie na dupę.

-“Wejdź kochanie…proszę…oto twoja cipka…”

Uniosła nogi w górę i szybko przyjęła pozycję do rżnięcia. Pchnąłem mocno…wszedłem brutalnie! Jęknęła.

-“Spokojnie! Proszę! Marek! Nawet dla mnie jesteś bardzo duży!”

Objęła mnie rękami za głowę, całując.

-“Noooo juuuuż! Mój chłopczyk teraz wyrucha swoją dziewczynkę?! Prawda?! Mocno i głęboko?!”

-“Tak kochanie! Teraz ujeżdżę twoją pizdunię!”

-“Taaaaak! Proszęęęęęę!”

Zacząłem mocno ładować! Jęczała bardzo głośno.

-“Jezuuuuuu! Rzeczywiście! Ale ci się chce!”

-“Przepraszam Krysiu!” wymamrotałem.

-“No juuuuuż! Ciiiiiii! Ruchaj kochanie! Jesteś ogromny! Zacipciaj! Tak jak lubisz!”

Rozłożyła uda szerzej. Jejuniu! Co za cudowny rozstaw krocza. Marzenie! Zacząłem rżnąć, mocno, głęboko, brutalnie. Chciałem jej cipki, chciałem szybkiego zadowolenia. Dochodziłem…docisnąłem ją mocno do łóżka…wiedziała…kiwnęła tylko głową. Zlałem się w ciocię potężną salwą nasienia. Jęczała cichutko trzymając mnie mocno nogami i drapiąc lekko paznokciami po plecach. Pompowałem w nią spermę wytracając impet. Uśmiechnęła się…

-“Już? Lepiej?”

-“Tak! Czasem nie mogę się powstrzymać” szepnąłem.

-“Wiem kochany…w porządku! Wiemy oboje czego potrzebujemy. Odpocznij mój mały.”

Leżeliśmy wtuleni. O dziwo…zasnąlem. Musiałem być faktycznie przemęczony. Ocknąłem się jakoś koło północy. Krystyna wtulona we mnie spokojnie spała. Przyczyną przebudzenia był oczywiście ogromny wzwód. Pchnąłem ją delikatnie na plecy i wszedłem między jej uda…rozchyliłem bardziej na boki. Jej Misia była lekko rozchylona. Jednym mocnym pchnięciem byłem w niej. Pchnąłem ponownie i już byłem prawie cały w niej. Zacząlem od razu energicznie ruchać. Potrzebowałem szybkiego spełnienia. Po chwili już prawie dochodziłem, gdy ciotka obudziła się. Patrzyła na mnie bez słowa, gdy ją jechałem. Złapała mnie ręką za głowę, przyciągnęła do siebie i mocno przytuliła. Pierwsza fontanna spermy zalała jej wnętrze…potem druga…i trzecia…i czwarta…jęknęła i westchnęła cichutko. Chwilę jeszcze poruszałem się w niej, by zaraz opaść na łóżko. Leżeliśmy chwilę patrząc sobie w oczy. Krystyna uśmiechnęła się…poklepała mnie ręką po tyłku. Położyła swoje udo wysoko na moim brzuchu, ręką objęła mnie przez piersi.

-“Nooooo…śpijmy już.”

Zasnęliśmy.

Kolejna runda cipcianka przypadła na 3-ą w nocy. Mój nabrzmiały penis znowu obudził mnie. Krysia spała prawie leżąc na mnie, mocno wtulona. Bez litości przekręciłem ją na wznak. Potrzebowałem spełnienia.w cipce mojej cioci, mojej kobiety. Szybko zająłem pozycję między udami. Wyprężony kutas od razu wszedł w jej cieknącą spermą dziurkę. Była gorąca i rozpalona. Zacząłem ruchać mocno, bardzo mocno. Momentalnie Krystyna obudziła się pod wpływem moich potężnych pchnięć biodrami. Patrzyła mi w oczy.

-“Pragnę cię Krysiu! Zarucham cię!”

-“Yyyhhhmmm!” szepnęła z uśmiechem.

Rżnąłem mocno i głęboko tę jej dojrzałą szparę.

-“Przeoraj tę bruzdę!” szeptała “Mocno i głęboko! Do samego dna!”

-“Taaaaak! kochana! Jesteś cudowna!”

-“Ciiiiiiii! Cipciaj, cipciaj kochany!”

Dochodziłem…sprężone ciało dało sygnał do wytrysku. Szybko zlapałem ją rękami pod dupcię, ona błyskawicznie okroczyła mnie nogami. Teraz dobijałem do dna jej macicy. Zaczęła jęczeć. Docisnąlem ją mocniej, gdy pierwsza salwa nasienia wylądowała głęboko w jej wnętrzu. Dobijałem raz za razem! Jęczała cały czas!

-“Mareczku! Jesteś ogromny dla swojej dziewczynki! Bożeeeee jaki ogromnyyyy! Jest mi tak dobrzeeeee! Kochany mój! Jezuuuuu Mareeeek!”

Mimo orgazmu rżnąlem ją dalej. Wyczuła moje podniecenie.

-“Chcesz jeszcze cipki?!” stwierdziła racze,j gdyż jechałem nadal bez zatrzymania. Trzymała mnie mocno zakleszczonego nogami drapiąc paznokciami głęboko po plecach.

-“Taaaaak kochanie! Mocno w cipkę! Głęboko! Do końca! Zaruchaj tę dziurę! Jest twoja!” spojrzała mi w oczy…płakała.

-“Zawsze będzie tylko twoja!”

Pocałowała mnie głęboko.

-“Zawsze tylko twoja!” szlochała “Pamiętaj! Na zawsze twoja!”

-“Kocham cię Krysiu!”

-“Kocham cię mój mały!” płakała cichutko, gdy doszedłem ponownie strzelając spermą głęboko do dna macicy.

-“Taaaak kochanie! Taaaaaaak! Napompuj mnie! Wszystko! Zalej Misię do pełna! Kochany mój!”

Wstrzyknąłem ostatni spust. Nie zszedłem z jej dupci. Wciąż pożądałem ją. Poruszałem się delikatnie, aż pczułem następny przypływ energii. Znowu zacząłem jechać Krystynę mocno i energicznie, gwałtownymi pchnięciami bioder. Nie protestowała, nie narzekała. Dojrzała mamuśka przyjmowała swojego ruchacza, swojego mężczyznę z ochotą, z przyjemnością i zadowoleniem.

-“Taaaaak kochany! Weź mnie! Zrób ze mną, co zechcesz! Zruchaj tę moją starą pizdę!” szeptała.

-“Nie jesteś stara!” szybko wyszeptałem “Jesteś najcudowniejszą kobietą na świecie!”

-“Ciiiiii! Dziękuję ci! Kochany jesteś! Wyruchaj mnie kochanie! Tak mocno! Do końca!”

Wszedłem na obroty. Wpadłem w amok ruchania. Rżnąłem ją jak szalony. Jęczała i piszczała. Wiła się pode mną. Zaczęła głośno krzyczeć, by po chwili przejść w płacz.

-“Jezuuuuu! Mareczkuuuuuuu! Zaruchaj tę cipcięęęęę!”

Ujeżdżałem jej bruzdę niesamowicie. Płakała już bardzo głośno, gdy rżnąłem cipkę do samego dna!

-“Matkoooooo! Synek! Rozerwiesz mnie! Jezuuuuuu! Jesteś przeogromnyyyyyy! Mareeeeerk! Proszęęęęę! Bożeeeeee!”

-“Kto jest twoim mężczyzną?!”

-“Tyyyy kochanyyyyy! Tylko tyyyyyy!”

Byłem bezlitosny.Już nie czułem kutasa. Nagle niespodziewanie wystrzeliłem w nią. Pompowałem nasienie, a mimo to ruchałem dalej. Straciłem czucie. Tak mocno ładowałem, że łóżko zaczęło trzeszczeć i przesuwać się. Krystyna poluzowała swój uścisk nogami i jej ciało zrobiło się prawie bezwładne, gdy rżnąłem już do bólu kutasa jej dojrzałą cipę. Było kosmicznie niesamowicie. Ciotka cały czas płakała, teraz już cichutko, a ja ruchałem jak maszyna.

-“Już Krysiu juuuuuż!”

Dochodziłem. Poczułem niesamowite ciepło i skurcz przeszywający całe moje ciało. Jeszcze kilka pchnięć . Bożeeee co za rozkosz! Wreszcie zlałem potężny spust w moją mamuśkę, w moją kobietę. Dobijałem w jej macicę ostatnimi uderzeniami bioder. Wreszcie zwolniłem. Krystyna przyglądała mi się ogromnymi oczami.

-“Jezuuuuu Mareeeeek!”

Leżeliśmy obok siebie pieszcząc i całując się.

-“Bożeeeee co to byłooooo?! Ruchasz coraz mocniej i dłużej! Zaruchasz mnie w końcu! Poważnie! Ciągle ci się chce?!”

-“Tak! Nie mogę wytrzymać! Przepraszam cię Krysiu! Nie mogę się opanować przy tobie!”

-“Matkoooo Mareeeek! A Bożena?! A Dorota?! Jezuuuuu! przecież mało jej nie zaruchałeś!”

Milczała chwilę…w końcu szepnęła cicho.

-“Jesteś wspaniałym kochankiem! Tyle razy zerżnąć dojrzałą dupę?! Jezuuuuuuu! Kocham cię gówniarzu!”

-“Ty jesteś cudowna Krysiu!”

-“Ciiiiiiii! śpijmy już” szepnęła cichutko lekko jeszcze pochlipując od płaczu.

Po chwili wtuleni zasnęliśmy.

Słońce już było dość wysoko i zrobiło się całkowicie jasno w sypialni. Dochodziła 6-ta, słychać było nawet śpiew ptaków. Spojrzałem na Krystynę. O dziwo, spała na brzuchu z głową wtuloną w poduszkę. Nogi lekko rozłożone nie pozostawiały mi zbyt wiele pola do wyobraźni. Wszedłem szybko między jej uda i delikatnie podciągnąłem jej dużą pupcię w górę, tak że prawie oparta była na kolanach. Złapałem ją za biodra podciągając ją jeszcze wyżej, tak że już miałem ją w pozycji na pieska. Przyglądałem się chwilę. Duża dupcia, szerokie biodra, szeroki rozstaw dobrze uformowanych ud z dużym szerokim rozstawem cipki, co pewnie było konsekwencją urodzenia dwójki dzieci. Ogromne zwisające wargi sromowe. Widok nie do opisania, jeśli ktoś naprawdę lubi kobiece kształty.

Zbliżyłem mojego wyprężonego członka do jej pochwy…lekkie pchnięcie i wszedłem dość głęboko. Wycofałem i poprawiłem mocniej. Kutas cały cudownie schował się w jej dziurce. Złapałem mocno za biodra i zacząłem spokojnie dymać ciocię. Jęknęła po chwili i obudziła się.

-“O matko Marek!” odwróciła szybko głowę przez ramię.

Spojrzała na mnie z uśmiechem.

-“Jesteś niemożliwy!” śmiała się.

-“Tak dobrze czy szerzej?” spytała “Tak żebyś lepiej mógł wejść?!”

-“Szerzej Krysiu!”

Rozszerzyła bardziej kolana dotykając brzuchem łóżka.

-“Tak lepiej?”

-“Tak! Jesteś fantastycznie rozwarta!”

-“Wiem kochanie! Dla ciebie! Dla mojego mężczyzny! Teraz wejdziesz naprawdę bardzo głęboko! Tylko proszę skarbie! Delikatnie! Jesteś ogromny!”

-“Chcę cię jeszcze bardziej otworzyć!” powiedziałem i zacząlem ruchać jej cipkę z boku na bok, ocierając się o ścianki macicy,rozpychając ją i rozszerzając wejście pochwy.

-“O tak kochanie! Rozruchaj szparę! Rozepchaj tym swoim ogromnym kutasem! Chcę tego! Ja też chcę być duża…ogromna i rozwarta cipa dla ciebie! Chcę ci dać masę przyjemności.”

Ujeżdżałem ją powoli. Było niesamowicie w jej gorącym wnętrzu. Nie trwało to zbyt długo. Orgazm wstrząsnął moim ciałem na tyle, że popchnąłem Krystynę bliżej podgłówka łóżka. Wstrzykiwałem nasienie salwami. Znowu zacząłem ją posuwać. Mocno, głęboko…podniecony samiec pieprzył swoją samicę! Jęczała.

-“Chcę jeszcze kochana!” krzyknąłem wbijając się w jej grotę.

-“Wiem kochany!”

Zaczęła płakać. Rżnąłem teraz potężnymi pchnięciami bioder. Dopchnąłem ją do oparcia łóżka, do samej ściany. Uderzałem z całej siły. Jęczała i płakała.

-“Bożeeeeee Mareeeeek!”

Nie miała już gdzie uciec! Doszła głową do oparcia łóżka!

-“O matkooooooo! Mareeeeek! Proszęęęęęęę! Jesteś ogroooooooomny! Nie rozerwij mnieeeeeee!”

-“Leeeeeeeeż! Nie uciekaj! Teraz dostaniesz!”

Ruchałem bardzo mocno! Cipa była ogromna, rozwarta. Wyjmowałem cały trzon całkowicie z jej dziury i wbijałem potężnym uderzeniem…cały…mocno i do końca jednym rzutem bioder. Piszczała, stękała, wyła i wiła się pod kutasem, chcąc się wyswobodzić.

-“Mowy nie ma Krysiu! Jesteś moja! Rozumiesz! Tylko moja!”

-“Taaak kochanieeeeee!” zanosiła się płaczem.

Rżnąłem tę fantastyczną kobietę, moją kochającą ciocię, bez opamiętania, bez litości, bez oddechu. Jeszcze nigdy tak głośno nie płakała pod moim kutasem. Szalałem ze szczęścia i rozkoszy. Co za kobieta! Wreszcie trysnąłem w jej spragnioną spermy dziurkę. Raz…dwa…trzy strzały…nie przestałem. Ruchałem dalej, a ona już darła się na cały głos. Poczułem znowu przypływ energii. Nie czułem już kutasa. Rżnąlem jej szparę jak szalony.

Po chwili Krystyna całkowicie właściwie umilkła. Płakała cichutko pod swoim mężczyzną, a ja dalej rżnąlem tę fantastyczną kobietę. Pogodziła już się, że nic nie może zrobić, tylko czekać na moje spełnienie. Wreszcie dochodziłem…

-“Juuuż Krysiu! Juuuż kochanie!”

Nadszedł potężny orgazm. Pompowałem strumienie spermy w tę dojrzałą, rozwartą, rozruchaną, ogromną cipę. Gdy spuściłem resztę nasienia, padłem obok niej na łóżko. Przekręciłem się i przytuliłem ją do siebie. Płakała…patrzyła mi w oczy.

-“Mareeeeeek! Matkoooooo!”

Teraz ja byłem pocieszycielem.

-“Nooooo juuuuż! Przepraszam, że tak mocno! Przepraszam kochanie! Jesteś taka cudowna!”

Uśmiechnęła się w końcu przez łzy…

-“Ale dobrze ci było co? Dobrze dałam cipki?”

-“Jezuuuuu Krysiu! Fantastycznie!” Wtuliła się we mnie!

-“Jest mi tak dobrze z tobą…tak dobrze…”

Zasnęliśmy.

Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

Mi Riam

Comments

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *