Edukacja z ciocią 21.
Spaliśmy smacznie i bardzo długo. Przebudziłem się chyba około 2-ej w nocy. Było mi ciepło i przyjemnie. Krystyna obciągała mi spokojnie kutasa…delikatnie, powoli. Spojrzałem na nią…
-”Tak ci stał…szkoda marnować takiego wzwodu!” szepnęła z uśmiechem.
-”Dobrze twoja dziewczynka ciągnie?”
-”Och Krysiu! Cudownie!”
-”Staram się!” zażartowała.
Roześmiałem się. Po chwili doszedłem…kiwnęła tylko głową. Zlałem się potężnym wystrzałem w jej usta. Łykała spokojnie patrząc mi w oczy. Ssała cały czas, gdy wlewałem kolejne porcje spermy w jej gardło. Potem oblizała się i spokojnie dosiadła mnie nabijając się cipką na mój penis.
-”Jeszcze nie skończyłam!” szepnęła.
-”Nooo widzę!” roześmiałem się.
-”Chcę ci zrobić dobrze…już troszkę odpocząłeś…długo spałeś kochanie. Ujeżdżę cię delikatnie, powoli, dobrze?”
-”Tak Krysiu! Jak zechcesz!”
Zaczęła powoli poruszać biodrami.
-”Znowu jesteś bardzo duży, ale ja też jestem duża i rozwarta. Dobrze się nabijam?”
-”Tak! Bardzo głęboko! Bardzo duża jesteś!”
Wiem kochanie! Dla ciebie! Tylko dla ciebie! Tak bardzo cię pragnę!” jęknęła.
Jechała powoli, aż w końcu doszedłem. Wstrzykiwałem życiodajne nasienie w jej spragnioną dziurkę. Jęczała cicho…nie przestała. Ruchała mnie powolnymi dosiadami.
-”Obejmij mnie, całuj i ssij moje ogromne cyce! Weź mnie za biodra i dupcię. Nabijaj mnie powoli na swój pal. Marek! Ogromny jesteś! Fantastyczny!”
-”Dobrze ci? O taaaaak kochany! Jeszcze troszkę. Zaraz dojdę! Och skarbieeeeee!”
Szczytowała…spokojnie i powoli…jak zawsze.
-” Aaaaagggggghhhhh! Matkooooo! kochanieeeeee!”
Przytuliła się do mnie.
-”O taaaaak! O taaaaak!”
Poczułem zbliżający się orgazm.
-”Teraz napełnię cię kochanie!” jęknąłem.
-”Taaaaak skarbieeeee! Lej w cipkęęęęęę! Cały spust! Wszystkooooo! Do pełnaaaa!”
Leżeliśmy wtuleni w siebie.
-”Mareczku! Jak mi dobrze z tobą!” szeptała ciotka.
-”Krysiu! Kocham cię! Moja cudowna ciociu!”
-”Ciiiiiiii głuptasie! prześpijmy się trochę…”
Zasnęliśmy po chwili. Spałem jak zabity. Obudziłem się, gdy była już prawie 8-ma. Krystyna też właśnie budziła się.
-”Marek! Ale zaspałam! Muszę do firmy…mówiłam, że będę koło 8-ej. Cholera jasna!”
Poszła szybko pod prysznic. Wróciła po paru minutach na wpół ubrana. Podeszła i pocałowała mnie.
-”Nooooo jak? Dobrze dostałeś cipki?”
-”O tak! Jak zawsze! Przecież wiesz!”
-”Noooo wiem!” roześmiała się.
-”Kochany jesteś! Odpocząłeś trochę, wreszcie pospałeś kilka godzin. To dobrze! Kochanie. Mesnij Bożenę…przyjedzie po ciebie i dzisiaj u niej masz obiad i resztę dnia.”
Ubierała się szybko. Wieczorem cię odbiorę i wynagrodzę ci ten dzień!”
Mrugnęła.
-”Przepraszam cię, ale muszę lecieć. Zjedz coś na śniadanie.”
Już była przy drzwiach…
-“Marek!” spojrzała śmiejąc się “Tylko się kurwa nie zaruchajcie!” i już jej nie było.
Poszedłem pod prysznic. Ubrałem się standartowo w jeansy i letnią koszulę. Zrobiłem śniadanie na szybko. Krysia miała rację. Faktycznie…nie było ruchanka całą noc…czułem się świeży, wypoczęty i wyspany. Była już prawie 9-ta. Mesnąłem do Bożeny, że jestem po śniadaniu i możesz ciociu podjechać, kiedy ci pasuje. Odpowiedź zadźwięczała w telefonie po kilku sekundach.
-”Zaraz jestem!” ze śmieszkiem.
Pomyślałem z uśmiechem, że musiała się stęsknić. Po paru minutach zajechał samochód na podjazd. Bożena w zwiewnej letniej sukience szybkim krokiem wparowała przez drzwi. Uśmiechnięta, cudowna mamuśka.
-”Witaj kochanie!”
Wpiła się wargami głęboko w moje usta.
-”Zamknij drzwi i chodź!” rozkazała ”Bo nie wytrzymam i cię zerżnę tu w progu! Jestem cała mokra!”
Już wiedziałem, że czeka mnie intensywny dzień. W samochodzie bez ceregieli złapała ręką moje krocze. Nie pozostałem dłużny i zacząłem ręką pieścić jej ogromną pierś.
-”Już! Zaraz!”
Okazało się, że mieszka po drugiej stronie, też na granicy miasta, kilkaset zaledwie metrów od stacji kolejowej. Podjazd był szeroki. Dom mniej więcej też taki duży jak Krystyny…no i spory ogród i wszędzie kwiaty.
-”Ładnie mieszkasz!” zwróciłem uwagę.
-”Dobra, dobra, nie pieprz mi tu! Później sobie obejrzysz! Bo już mi z cipki cieknie!”
Wpadliśmy, a właściwie wepchnęła mnie przez drzwi.
-”Chodź! Szybko!”
Zaciągnęła mnie do sypialni i zaczęła ściągać mi ubranie. Jej powiewna sukienka momentalnie znalazła się na podłodze. Pociągnęła mnie na siebie na łóżko.
-”Noooo! Na co czekasz?!”
Rozłożyła nogi.
-”Tak się stęskniłam! Wejdź we mnie! Teraz! Już!”
Kutas po manewrach w samochodzie już był w gotowości. Szybko rozsunąłem jej uda…spojrzała.
-”Jezuuuu! Ale pała!” jęknęła.
Zbliżyłem penisa do jej mokrej i już rozwartej dziurki…spojrzałem jej w oczy. Kiwnęła głową przyzwalająco.
-”Tak kochanie!”
Pchnąłem najpierw lekko…potem trochę mocniej. Ledwie łeb wszedł.
-”Aaajjjjj! Marek!”
Zaparłem się stopami i potężnym pchnięciem bioder wbiłem się w jej rozwartą szparkę.
-”Aaaaaaaaaajjjjjjjjjjjjjjjjj! Mareeeeeeeeeeeeek! O jezuuuuuuuuuuuu!”
Zawyła, krzycząc przeraźliwie. Wycofałem i dobiłem jeszcze mocniej.
-”Mareeeeeeeeek! Proszęęęęęęęęęę! Matkooooooooooo!”
Cofnąłem i znowu wbiłem się w jej spragnioną cipę.
-”Jezuuuuuuuuuuu! Kochanieeeee! Błagaaaaaaaaam! Jesteś przeogromnyyyyyyyyyy!”
Zacząłem mocno ruchać, nie zważając na jej krzyki.
-”Mareeeeeeek!”
Wciąż krzyczała i wiła się pode mną.
-”Nie tak mocnoooooooo! Błagaaaaaaam!”
Jęczała…zaczęła płakać.
-”Bożeeeeeeee! Mareczkuuuuuuu! Proszęęęęęęęę!”
-”Leeeeeeeeeż cioteczko! Chciałaś tego prawda?! Noooo chciałaś mojego wielkiego kutasa?!”
-”O jezuuuuuuuuu! Taaaak! Skarbie! Ale jesteś taki ogromny! Bożeeeeeee!”
Chciała mi się wyśliznąć i uciec spod kutasa. Docisnąłem ją mocniej.
-”Mowy nie ma!” szeptałem ”Nie uciekniesz mi! Nogi w górę cioteczko! I tak jak lubię!”
-”Jezuuuuuu! Mareeeek!”
Uspokajała się.
-”Nooooo?! już dobrze wchodzę? Teraz już dobrze?”
-”Tak kochanie! Tak! Teraz tak! Matko! Jaki duży jesteś!”
Ruchałem szybko i mocno.
-”Stęskniłaś się?”
-”Tak kochanie! O tak!”
Teraz już wchodziłem głęboko. Przestała krzyczeć, tylko stękała przy każdym pchnięciu moim członkiem.
-”Już Bożenko! Teraz cię rozrucham i bardziej otworzę.”
Zacząłem rozruchiwać jej dziurkę na boki.
-”No widzisz! Już dobrze wchodzę!”
-”Tak kochanie!” przytaknęła ”teraz już jest dobrze!”
-”Obejmij mnie mocno nogami! Chcę cię jeszcze bardziej, mocniej i głębiej rozbić!”
-”Mareeeek! Kochanieee! Proszęęęęę!”
-”Nie narzekaj! Weź całego!”
Rżnąłem mocno i głęboko.
-”Och Bożenko! Zaraz dojdę!”
Spojrzałem jej w oczy pytająco. Kiwnęła głową.
-”Taaaaaaaak! Możesz we mnie! Do środka kochany!”
-”Aaaagggghhhhh! Bożenkooooo!”
Wystrzeliłem fontannę spermy w jej wnętrze. Jęczała i wiła się biodrami.
-”Jeszcze! Więcej w cipunię!”
-”Przyjmij cały ładunek! Tak cioteczko! Mareczek cię napełni świeżą spermą! ”
-”Och kochany! Już?! Wlałeś wszystko?!”
-”Jeszcze nie skończyłem!”
Nadal ją jechałem…nieco wolnie,j ale mocnymi, głębokimi pchnięciami. Poczułem jak mój członek znowu rośnie. Zacząłem ją jechać znowu, mocno i intensywnie. Przyglądała mi się.
-”Marek! Jezuuuu! Nie tak mocno! Proszęęęę!”
Nie zwracałem uwagi…musiałem się wyżyć i rozładować. Zrozumiała, że nic nie może zrobić…ani mnie zwolnić, ani powstrzymać. Rżnąłem i rżnąłem. Jęczała…zaczęła płakać.
-”Proszęęęęę” szeptała cichutko szlochając.
Znowu doszedłem w niej. Trysnąłem w jej dziurę kilkoma strzałami. Doskonale czuła jak zalewałem ją falami spermy. Przyciągnęła mnie mocniej za tyłek rękami do swojego łona. Ruszałem się jeszcze chwilę wytracając pęd. Leżałem na niej…zacząłem całować jej ogromne łzy z policzków.
-”Noooo już Bożenko! Tak mi dobrze było w tobie!”
-”Wiem kochanie!” szepnęła cichutko ”Jesteś niesamowity!”
Poczułem znowu wzwód. Chciałem jeszcze tej dojrzałej cipy. Zacząłem ją znowu ruchać. Mocno i głęboko dobijałem do dna macicy. Teraz już tylko cicho jęczała.
-”Mareeeek! O bożeeeee!”
-”Chcę jeszcze Bożenko!”
-”Jezuuuuu kochanieee!”
Znowu chciałem mocno i głęboko poruchać. Jęczała cały czas, gdy wystrzeliłem w nią kolejny mój orgazm nasienia.
-”Aaaaaaahhhhhh! Mareeeeek! O matkoooooo!”
Poruszyłem jeszcze kilka razy, by spuścić w jej cipkę resztę spermy i opadłem na nią.
-”Juuuuż?! Dobrze mały? Zaspokoiłeś się?”
-”Tak ciociu! Cudowna cipcia jesteś!”
-”Noooo głupasie! Ale ruchałeś jezuuuuu! Mareczku! Jesteś naprawdę bardzo duży kochanie!”
Leżeliśmy chwilę… Całowaliśmy się…wzięła mnie ręką za penisa i zaczęła delikatnie poruszać skórką…
-”Teraz ja chcę troszkę kochany…dobrze?”
-”Tak ciociu!”
Poczuła wzwód…zwinnie weszła na mnie okrakiem i nabiła na mój stojący już pal.
-”Ooooohhhh!” stęknęła ”Ogromny jesteś! Chcę go głęboko w sobie.”
Delikatnymi ruchami dociskała swym łonem coraz głębiej.
-”O taaaaak kochany! O taaaaak! Bożeeeeee! Stęskniłam się kochanie!”
Zaczęła mnie powoli ujeżdżać. Spojrzała na mnie i powiedziała:
-”Monisia jest u koleżanki, będzie o 2-ej na obiad, to mamy kilka godzin kochanie. Dasz radę zerżnąć mnie kilka razy?!”
-”Jasne cioteczko! Będę się starał!” roześmiała się.
-”Tak, tak wiem! Ty i te twoje staranie się.”
Oboje śmialiśmy się. Jechała mnie powoli, ale dość mocno nabijając się do samego dna macicy.
-”Mareeek! Jesteś taki ogromnyyyyy!”
-”Dobrze ci jak taki duży?”
-”O tak kochanie! Fantastycznie! Ooohhhhh! Zaraz będ miałaaaaa! Zaraz dojdęęęęę! Jezuuuuuuu! Kochanieeeeee! Aaaaaaaaaaaaaaaa!”
Wystrzeliła na mokro na mój brzuch.
-”Mareeeeeeek! Jak dobrzeeeeeee! O jak mi dobrzeeeeeee!”
Orgazmowała dluższą chwilę.
-”O taaaaaaaak! Jeszcze troszkę skarbie! Jeszcze!” jęczała.
Nie zeszła. Nadal ujeżdżała mnie w zwolnionym tempie. Wtedy ja doszedłem i spuściłem kolejny ładunek do środka.
-”Aaahhhh! Jesteś cudowny! Chcę jeszcze! Jeszcze raz!”
Położyła się na mnie…pieściliśmy się całując głęboko. Po chwili poczułem drażnienie i ponowny wzwód członka. Ona chyba też, bo spojrzała mi w oczy. Szepnąłem tylko:
-”Tak! Gotowy! Jedź mnie ciociu!”
Bożena momentalnie wyprostowała się na mnie, by dosiąść mnie lepiej i głębiej.
-”O taaaaak!” westchnęła.
-”Dobrze ci? Głęboko ciociu?”
-”Cudownie! Dokładnie tak kochany! Pragnę cię tak głęboko! Jak najgłębiej!”
Ruchała się niesamowicie…dojrzała spragniona mamuśka…podniecona samica ujeżdżała swojego samca.
-”O taaaak! Jeszcze! Tak mi dobrze!”
Teraz już dobijała biodrami mocno do samego dna macicy. Orała tę spragnioną bruzdę potężnymi dosiadami. Wreszcie całe jej ciało naprężyło się i szczytowała.
-”Aaaaaaaaaaaaahhhhhhh!”
Doszła znowu na mokro, strzelając kilkoma salwami soczków na mój brzuch. Byłem cały mokry, ale nie zważała na to. Jechała dalej rozkoszując się swym orgazmem. Wreszcie i ja poczułem dreszcze…spojrzałem jej w oczy.
-”Taaaaaak kochanie!” szepnęła tylko i ponownie potężny strumień spermy napełnił jej dziurę.
-”Taaaak skarbie! Wlej wszystko! Głęboko! Napełnij Pusię!”
Spuściłem resztki nasienia do jej wnętrza. Opadła na mnie i przez chwilę całowaliśmy i pieściliśmy się. Nie mogła się nacieszyć moim ciałem. Bożena dotykała i całowała mnie wszędzie.
-”Tak czekałam!” wyszeptała.
Spojrzała na mnie.
-”Kocham cię gówniarzu!”
-”Kocham cię ciotuniu.”
Pieściliśmy się dość długo…oboje już zrelaksowani.
-”Teraz powoli kochanie dobrze?”
-”Tak Bożenko! Jesteś dokładnie taka jak Krysia! Wszędzie!”
-”Oj Mareczku! Cieszę się, że ci pasuję!”
-”O tak! Takie mamuśki bliźniaczki!”
Roześmiała się.
-”I pomyśl, że możesz nas rżnąć bez ograniczeń.”
-”Nooooo! Dziękuję!”
-”Przestań głuptasie! Nie pieprzymy się na prawo i lewo. Inaczej…nie pieprzymy się wgóle…chyba, że same ze sobą… Ty jesteś wyjątkiem! A szczerze, to nigdy nie pomyślałam, że taki gówniarz może dać tyle przyjemności dorosłej kobiecie.”
Gładziła mnie po brzuchu, gdy jej ręka dotarła do mojego penisa. Delikatnie objęła go palcami z tymi dlugimi paznokciami, co spowodowało natychmiastowy wzwód.
-”Noooo?” szepnęła ”chcesz jeszcze cipki?”
-”Jezuuuuu Bożena, co za pytanie?!”
-“Noooo wiem, wiem kochanie…jeszcze mamy czas…potem zacznę robić dla nas obiad.”
Czułem już mocno naprężonego członka.
-“Mogę cię wziąć od tyłu?”
-“Kochanie…możesz wszystko, co zechcesz…wiesz przecież.”
Szybko przekręciła się na brzuch, uniosła dupcię na kolanach i wystawiła mi się do rżnięcia. Zbliżyłem się do niej podziwiając rozstaw jej krocza. Zupełnie jak Krystyna, niesamowite podobieństwo. Mój ogromny i nabrzmiały penis dyndał swobodnie.
-”Szerzej Bożenko!”
Rozciągnęła bardziej na boki kolana.
-”Tak dobrze?”
-”O tak! Gotowa?!”
-”Tak kochanie! Delikatnie tylko proszę!” szepnęła.
Samiec był gotowy do wyruchania swojej samicy. Delikatnie trzymając kutasa w ręku rozłożyłem jej wargi, pocierałem żołędziem drażniąc jej wejście. Wreszcie pchnąłem lekko. Łeb wszedł w jej szparkę. Poczuła…
-”Marek! Ostrożnie proszę! Jesteś bardzo duży!”
-”Lubisz jak jest duży!” szepnąłem.
Nie zdążyła odpowiedzieć, bo pchnąłem mocno biodrami.
-”Aaaaaaaaaaaaaaa!” krzyknęła głośno ”Mareeeeeeek!”
Wycofałem i już z całej siły wbiłem się w jej dziurę.
-”Aaaaaaaaa!” jęknęła.
Pchnąłem jeszcze raz…i jeszcze…
-”Bożeeeeeee! Jaki duży!”
-”Juuuż ciociu! Juuuuuuż wszedłem całym!” wyszeptałem.
-”Jezuuuuuu! Mareeeeek!”
Zacząłem spokojnie ruchać. Miałem tę dojrzałą mamuśkę…spragnioną mojego młodego kutasa…mogłem z nią zrobić, co chciałem. Zacząłem się wbijać w jej szparę coraz mocniej i głębiej. Zaczęła bardzo głośno jęczeć.
-”Kochanie! Wchodzisz bardzo głęboko! Delikatnie proszę! Nie tak mocno!”
-”Leeeeeeż! Nie rusz się i nie uciekaj z kutasa! Chcę cię dobrze wyruchać!”
-”Tak kochanie! Rób co chcesz!”
Zaczęła głośno płakać!
-”Wiesz, że możesz cokolwiek zechcesz!”
Rżnąłem już bardzo intensywnie, gdy Bożena doszła.
-”Mareeeeek! Oooohhhhh! Teraaaaaz! Mocnieeeeeeej!”
Ładowałem już tak mocno, że zaczęła mi uciekać i wyślizgiwać spod kutasa.
-”Nie… powiedziałem!” krzyknąłem niemal ”Leeeeeeż jak cię rucham!”
-”Ooohhhh jak dobrzeeeeee!”
Orgazmowała nadal, starając się uciec spode mnie. Aż dopchnąłem ją do oparcia łóżka. Jęczała. Wiedziała, że już nie ma drogi ucieczki i będę ruchał, aż się zaspokoję.
-”Matko! Jesteś niesamowity! Mareczku! Proszęęęęę! Nie tak mocno!”
-”Zarucham cię cioteczko!”
Już tylko jęczała i cichutko płakała, całkowicie poddając się moim potężnym pchnięciom bioder.
-”Juuuuuuż Bożenko! Juuuuż kochana! Gotowa?!”
-”Taaaaaaaak skarbie! Ładuuuuuuuuj!”
Eksplodowałem w jej wielką, nabrzmiałą od ruchania, cipę.
-”Zalej tę bruzdę kochany! Do samego dna! Do pełna! Proszęęęę! Błagaaaaam! Napełnij tę wielką pizdę! Jest twojaaaaa!”
Pchnąłem ją na łóżko i opadłem na nią…Spuszczałem resztki spermy głęboko w jej macicę. Wreszcie upadłem obok tuląc i całując ją. Wciąż płakała…
-“Przepraszam ciociu, że tak mocno. Nie mogłem się opanować.”
-“Wiem kochanie, wiem…” spojrzała mi w oczy…
-“Dorotę też tak zerżnąłeś, że się biedulka następnego dnia spóźniła do pracy.”
-“Poważnie?”
-“Noooo rozmawiałam z nią. Jeszcze nigdy nie była tak zjebana…” roześmieliśmy się w końcu.
-“Marek ja pierdolę…zaczynasz być sławny!”
-“Eeee tam!”
-“Poważnie! Dziewczyny stoją już w kolejce! Poruchasz sobie gówniarzu!” śmiała się.
-“Chodźmy pod prysznic. Pokażę ci potem, jak mieszkam, a na obiad Monika dojedzie…to tak, żebyśmy zdążyli. Pomożesz mi z obiadem kochanie?”
-“Jasne ciociu!”
-“Kochany jesteś! Dobrze, żebyś jeszcze trochę odpoczął.”
Spojrzałem na nią pytająco.
-“Bo nie wiadomo, co się zdarzy” szepnęła tajemniczo…”Sam zobaczysz…”
Pocałowała mnie głęboko.
-“Było fantastycznie! Ależ mi dupę zerżnąłeś wariacie! “
Leave a Reply